Granica uczuć (XXVIII)

with Brak komentarzy

Powieść erotyczna by Joe Winchester
 

Rozdział 51

Ja… – Dziewczyna zaczęła bawić się nerwowo palcami, a on zauważył, że nadal miała na sobie tę samą sukienkę, w którą była ubrana na kolacji. Czyżby czekała pod jego drzwiami cały wieczór? Uniósł brew do góry. – Po prostu przechodziłam. Szłam do swojego pokoju.

Doprawdy? – Uśmiechnął się nieco ironicznie. – Twój pokój jest chyba na innym piętrze. Czekałaś na mnie, Joy?

Ależ skąd! – Odpowiedź była natychmiastowa i doskonale wiedział, że ta mała czarownica, która go opętała, kłamała jak z nut.

Czyli nie chcesz wejść? – Oparł się o ścianę i lustrował ją wzrokiem, zauważając z satysfakcją, że zaczęła się rumienić. Musiał przyznać, że brakowało mu jej obecności i przez ostatnie dni cholernie za nią tęsknił.

Wejść? Pozwolisz mi wejść? – Nie był zdziwiony tym, że nie chciała w to uwierzyć.

Raczej nie – roześmiał się, widząc jej zdezorientowaną minę. Była naprawdę urocza. – A może jednak? Znajdziesz czas na drinka ze mną? Czy to dla ciebie już zbyt późna pora i wolałabyś położyć się do łóżka?

Obawiam się, że i tak bym nie zasnęła. Bardzo chętnie wypiję z tobą drinka. – Postąpiła krok do przodu, a on odwrócił się i przejechał kartą przez czytnik. Pchnął drzwi, po czym zrobił miejsce, żeby Joy mogła wejść pierwsza. Kiedy ona przestąpiła próg pokoju, wszedł za nią i zaświecił światło. Powoli zdjął kurtkę i rzucił ją na krzesło. Dopiero wtedy podszedł do barku, żeby nalać im alkohol. – Co robiłaś, jak wyszedłem z restauracji?

Pytasz, czy was śledziłam? – spytała, biorąc od niego szklaneczkę. Gdy ich palce przypadkowo zetknęły się ze sobą, poczuł przyjemny dreszcz. Była tak blisko, na wyciągnięcie ręki.

A śledziłaś? – Uśmiechnął się jak drapieżnik, zauważając z wielką satysfakcją, że jej oczy były rozbiegane, a ona sama zapewne zastanawiała się, co dla niej szykował.

Nie poszłam za wami.

Podziwiam cię. Ja nie wiem, czy będąc na twoim miejscu, pozwoliłbym ci wyjść z innym mężczyzną. Prawdopodobnie zamknąłbym cię w pokoju i nie wypuścił.

Więc powinnam to zrobić? – Joy uśmiechnęła się lekko.

A dasz mi radę? – Nareszcie czuł się swobodnie, negatywne emocje ulatywały w nicość. – Jak byś to zrobiła?

Bardzo prosto. – Lekkie wzruszenie ramion i jej uśmiech spowodowały, że roześmiał się kolejny raz. – Potrzebowałabym tylko czegoś, co by cię na chwilę unieruchomiło. Później przetransportowałabym twoje ciało do zamkniętego pomieszczenia.

I myślisz, że to sposób na mnie?

A ty sądzisz, że nie? – Oblizała usta po alkoholu, a on wciągnął gwałtownie powietrze. Nikt nie miał pojęcia, jak mu jej brakowało i jak bardzo tęsknił.

Myślę, że uczysz się zdecydowanie za szybko, Joy.

Mam to potraktować jako komplement? – Dziewczyna usiadła na oparciu kanapy i założyła nogę na nogę. Prowokowała go, czy robiła to zupełnie odruchowo?

A uważasz, że zasłużyłaś? – Uwielbiał przekomarzać się z nią. Uwielbiał robić z nią wiele innych rzeczy.

Ty mi to powiedz, Johnny. Zasłużyłam czy nie?

Powiem ci, jeśli zatańczysz ze mną. – Wyciągnął dłoń do przodu, czekając, aż poda mu swoją.

Chcesz tańczyć? Tutaj? – spytała zaskoczona. – Ale nie ma muzyki.

Naprawdę potrzebujesz muzyki? – Nadal czekał. W końcu podjęła wyzwanie. Gdy znalazła się blisko, objął ją powoli i przyciągnął do siebie. Z trudem opanował drżenie ciała.

Dobrze było znowu mieć ją w swoich ramionach. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo mu jej brakowało. Joy była jego dziewczyną i nic nie mogło tego zmienić. Przynajmniej chciał, żeby tak już zostało. Uśmiechnął się do siebie, kiedy poczuł, że Joy położyła głowę na jego klatce piersiowej, a dłońmi zaczęła muskać mu kark.

Zapach jej włosów atakował jego nozdrza, ale podobało mu się to. Kołysali się powoli, po prostu czerpiąc przyjemność z bycia ze sobą. Nie zastanawiał się już nad tym, co Joy myślała, czuł, że chciała być z nim tu i teraz. On chciał tego samego. Ale zapragnął czegoś jeszcze.

Palcami uniósł jej twarz ku niemu i gdy spojrzała mu w oczy, pochylił się, by ją wreszcie pocałować. Jeszcze nigdy w żaden pocałunek nie włożył tyle uczuć i emocji, co teraz. Jakby chciał powiedzieć, że już wszystko jest dobrze, że nie chce dalszej rozłąki i że nigdy więcej nie pozwoli, by spotkało ich coś podobnego. Żadna inna nie zdołałaby mu zastąpić szatynki. Dzisiaj rozwiały się wszelkie wątpliwości.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)