Granica uczuć (XXX)

with Brak komentarzy

Powieść erotyczna by Joe WinchesterTo już ostatnia część "Granicy uczuć". Tym, którzy ją czytali, dziękuję 🙂 Mam nadzieję, że historia sprawiła Wam przyjemność 🙂 Ci, którzy czekali na całość, doczekali się 🙂 Zapraszam na końcówkę losów mojej bohaterki, Joy Stanford 😉

Rozdział 59

Dziwię się Johnny’emu, że pozwolił ci iść dzisiaj do pracy – odezwał się Malcolm, kiedy Joy zjawiła się tego ranka w gabinecie. Czuła się naprawdę dobrze i wcale, ale to wcale nie miała ochoty, żeby siedzieć w domu. Chociaż wizja spędzenia całego dnia z Johnnym była niezwykle kusząca, to jednak postanowiła popracować. Nie wiedziała, ile to może jeszcze potrwać, na razie ciąża nie dawała jej popalić. Ale to mogło się zmienić w każdej chwili.

Teraz gracie w jednej drużynie? – spytała, siadając na fotelu. Wcześniej podała przyjacielowi pączka, a sama zatopiła zęby w swoim. Jęknęła, czując rozpływający się w ustach smak masy adwokatowej.

Jeśli chodzi o twoje dobro, zawsze graliśmy w jednej drużynie.

Czyżby? – Kpiąco uniosła jedną brew do góry. – Malcolm, czuję się świetnie. Dziecku nic się nie stało. Nie chcę siedzieć w czterech ścianach, póki mogę jeszcze pracować.

Jesteś uparta! – mruknął, a raczej warknął, ale Joy nie zareagowała. – Powinienem odwieźć cię teraz do domu.

Spróbuj tylko… Pogryzę, a na wściekliznę nie byłam szczepiona – dodała po chwili i uzyskała taki efekt, że Saint zaczął się dławić swoim pączkiem. Zaczęła się śmiać, widząc jak poczerwieniał na twarzy.

Jesteś nienormalna. Johnny wie, kogo sobie wziął pod wspólny dach? – spytał, ocierając usta. Już wiedział o tym, że ona i Cruz mieli zamieszkać razem.

Musisz go o to spytać. Dziękuję za troskę, Malcolm. Ale zarówno ja jak i dziecko mamy się świetnie.

Martwię się po prostu – zwrócił się do niej szczerze i bez błazeństwa.

Wiem. – Uśmiechnęła się pogodnie. – Doceniam to i cieszę się, że jesteś moim przyjacielem. Jeśli będę się czuła gorzej, na pewno powiem ci o tym – dodała po chwili.

To dobrze. Joy… – zaczął ostrożnie, a ona od razu domyśliła się , o co chciał ją spytać.

Pewnie chcesz wiedzieć, co Joshua tam robił. Nie wiem, Malcolmie – powiedziała szczerze. – Nie wiem i nie jestem pewna, czy chcę wiedzieć. Ale to on mnie uratował. I moje dziecko.

Uważaj na siebie bardziej, co? – Saint odchrząknął, a ona doskonale wiedziała, że próbował właśnie zatuszować prawdziwe emocje, które rzadko okazywał, nawet przed nią. Wzruszyła się, bo wiedziała, że Malcolm zaraz po Johnnym, najbardziej się o nią martwi. To było cudowne, mieć takiego przyjaciela.

Obiecuję! – Uniosła dwa palce na znak złożenie przyrzeczenia. Saint odpowiedział uśmiechem, po czym spojrzał w ekran swojego komputera. Wiedziała, co to oznaczało. Rozmowa była zakończona. Uśmiechnęła się pod nosem i sama zabrała się do pracy.

***

Nie wiedziała kiedy, a wybiła osiemnasta. W międzyczasie dostała od swojego partnera kilka wiadomości, w których poinformował ją, że przygotował dla nich obiad i że z niecierpliwością czeka, aż będzie mógł odebrać ją z pracy. Serce zabiło jej mocniej, naprawdę nie mogła lepiej trafić.

Johnny dbał o nią, opiekował się i kochał jak nikt na tym świecie. Wiele razy jej to udowodnił. Nie mogła się doczekać, kiedy zamieszkają razem w domu. Zwinęła torebkę, pożegnała się z Malcolmem, który musiał zostać dłużej i opuściła budynek wytwórni. Cruz parkował właśnie samochód. Uśmiechnął się szeroko na jej widok, a pod nią mało nie ugięły się kolana. On chyba nigdy nie przestanie tak na nią działać.

Myślałem, że zdążę wejść na górę… – powiedział, obejmując ją w pasie i pochylając się nad nią, aby ją pocałować.

Ważne, że w ogóle przyjechałeś – zaśmiała się, gdy odsunął się od niej i poprowadził do auta.

Bo pomyślę, że praca ci zaszkodziła, że wygadujesz takie głupoty. – Otworzył drzwi i wsiadła do środka. Chwilę później mknęli już po ulicy. – Jak się czujesz?

Usłyszałam to pytanie dzisiaj już chyba z milion razy. Nic mi nie jest. Wszystko jest w jak najlepszym porządku – odparła, spoglądając na brzuch. To było dziwne uczucie, bo nie mogła się już doczekać, kiedy będzie mogła poczuć pierwsze ruchy dziecka. A przecież jeszcze do niedawna w ogóle o nim nie wiedziała.

Będę zadawał ci je codziennie po kilka razy, aż do końca ciąży. A nawet jeszcze dłużej – dodał obiecującym tonem. – Mam nadzieję, że jesteś głodna. Zrobiłem twoje ulubione naleśniki ze szpinakiem.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)