Granica uczuć (IV)

with 3 komentarze

Powieść erotyczna by Joe Winchester 

Rozdział 7

Nad nimi stał Joshua z założonymi rękami.

Pokłóciliśmy się, a ty już umawiasz się z innym?

– Josh... Co ty tutaj.... – Joy zgłupiała, nie rozumiała, o co chodzi. Jednak kiedy Joshua puścił jej oczko, widząc, że Mick patrzy prosto na nią, czekając na jakieś wyjaśnienia, Joy zrozumiała, że on chce jej pomóc. I właśnie była mu za to wdzięczna.

To chyba ja powinienem ci zadać to pytanie. Co to za dupek?

Tylko nie dupek co? – Mick napuszył się jak paw.

Nie będziemy o tym tutaj rozmawiać! – Dziewczyna podniosła się nagle z krzesła i wstała.

Zanim Mick zdołał cokolwiek powiedzieć, ruszyła do wyjścia z restauracji, a Joshua za nią. Niestety porzucony adorator nie miał zamiaru odpuścić tak łatwo. Kiedy dogonił Joy przy wyjściu i złapał ją za dłoń, miała ochotę się wyrwać. To zakrawało już na jakiś dramat, nie komedię.

Ona przyszła ze mną!!!

Jednak wychodzi ze mną! Albo ją puścisz, albo wyrwę ci tę rękę i wsadzę w odbyt! Powinna się zmieścić! – warknął Josh, stając przy Joy.

Już miał złapać rywala za ramię, kiedy ten przeniósł na niego wzrok. Josh widział po nim, że koleś nie może zdecydować się, co zrobić. Czy Joy jest dla niego celem wartym tej przepychanki, czy może jednak nie?

Gdy wykonał krok do tyłu i zostawił jej dłoń w spokoju, Josh uśmiechnął się zwycięsko. Ujął kobietę pod ramię i wyprowadził z restauracji. Zauważył, że przyglądało im się kilka osób, ale postanowił nie zwracać teraz na to uwagi. Musieli się stąd ewakuować.

Masz tu swoje auto? – spytał, idąc przez parking.

Nie mam w ogóle auta. Wolę nie przypominać sobie, czym tutaj przyjechałam. – Joy otrząsnęła się na samo wspomnienie.

Patrząc na ciebie, mam ochotę o to zapytać, ale sądzę, że nie pora na to. Zapraszam.

Kiedy stanęli przy czarnym Jeepie, Joshua wyciągnął z kieszeni kluczyki i odblokował zamki w drzwiach. Podszedł od strony pasażera i otworzył je dla Joy. Dziewczyna sprawnie wsunęła się na siedzenie i Josh mógł zasiąść za kierownicą. Wyjeżdżali z parkingu, gdy na nią spojrzał.

Jak się czujesz? Nic ci nie zrobił?

Na szczęście nie. Gdyby nie ty, chyba musiałabym salwować się samotną ucieczką. Nie mam pojęcia, jak mogłam tak dać się nabrać! – mruknęła zła sama na siebie.

Masz szczęście. Z reguły Mick ciężko znosi porażki. Tym razem ci się udało.

Znasz go? – Joy zerknęła na prowadzącego pojazd wybawiciela.

Poniekąd. Jak pracuje się w jednej wytwórni, to wie się to i owo.

Czuję się jak idiotka. Myślałam, że mam do czynienia z kimś normalnym.

Skąd mogłaś wiedzieć? Nie znasz go. Na pierwszy rzut oka to normalny, przystojny facet. Ale słyszałem o nim pewne opowieści, dlatego jak was razem zobaczyłem w tej restauracji, od razu wiedziałem, że możesz mieć problemy. Poza tym Mick nie był zbytnio dyskretny.

Boże… – Kiedy zakryła twarz dłońmi, Josh uśmiechnął się pocieszająco.

Spokojnie, Joy. Ja nie powiem o tym nikomu. Ale nie wiem, co zrobi ten dupek. Bądź ostrożna, dobrze?

Dziękuję. Jestem ci strasznie wdzięczna. Ale i tak czuję się podle.

Jak bardzo podle?

Lepiej nie pytaj… Najchętniej cofnęłabym czas i w ogóle nie zareagowała na jego gadkę w wytwórni.

Czy gorąca czekolada z naleśnikami z nutellą poprawi ci humor? – spytał, zwalniając na światłach.

Strasznie dużo tej czekolady w tym wszystkim. Jestem jak najbardziej za.

To świetnie, bo znam fajne miejsce, gdzie podają najlepsze naleśniki w całym San Francisco. Może chociaż to wynagrodzi ci ten kiepski wieczór.

Teraz jest mi podwójnie głupio przez to wszystko.

Zupełnie niepotrzebnie. Skąd mogłaś wiedzieć, że tak trafisz?

Nie mówię tylko o tym…

A o czym? – Josh spojrzał przelotnie na siedzącą obok brunetkę.

Wkręciłam cię z Saintem, a ty mi pomogłeś.

Hahaha! – roześmiał się Harland. – Joy przecież to nic takiego i wcale nie mam wam tego za złe. To znaczy tobie. Sainta tak dla zasady będę musiał wkręcić. Do ciebie nie mam pretensji, więc nie masz czego obawiać się. – Zatrzymał pojazd tuż przed niewielką knajpką.

To dobrze. – Joy uśmiechnęła się i powoli wysiadła. Kiedy znaleźli się w środku, Josh zaczął rozglądać się i widząc wolny stolik pod ścianą na samym końcu, wskazał go dziewczynie i ruszył tuż za nią. Już po chwili znalazła się przy nich kelnerka z dwoma kartami menu.

Przyjemne miejsce. – Joy rozglądała się dyskretnie.

Czasami lubię tu zaglądnąć. Nikt mnie nie zaczepia, no i mają dobre jedzenie.

Zdam się na ciebie. Mogę o coś zapytać? – skierowała wzrok na siedzącego na wprost mężczyznę.

O co chodzi?

Co robiłeś w tej restauracji?

– To był przypadek. Miałem tam spotkanie i właściwie wychodziłem już, kiedy spostrzegłem ciebie i Micka. Normalnie bym wyszedł, ale zauważyłem, że nie czujesz się z nim komfortowo. Poza tym jak już wiesz, nieco go znam i po prostu czułem, że będziesz potrzebowała pomocy.

Więc miałam szczęście, że tam byłeś.

Było, minęło, Joy. Postaram się, by Mick cię nie niepokoił.

Nie musisz. I tak dużo już dla mnie zrobiłeś. – Joy przypatrywała mu się, ale nie robiła tego nachalnie.

Joshua był przystojnym mężczyzną, do tego dżentelmenem. No i umiał się wkurzyć, co pokazał w restauracji przy Micku. Traktował kobiety tak, jak na to zasługiwały. Jego żona była szczęściarą.

 

KUPUJĘ CAŁY ODCINEK

 

Oto Jo Winchester:

Zwykła dziewczyna, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Mimo ciężkiego startu nie poddałam się i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Ciekawe, ciekawe…

Napisz nam też coś :-)