Granica uczuć (VI)

with 5 komentarzy

Powieść erotyczna by Joe WinchesterNie mam zielonego pojęcia, czy San Francisco otaczają jakiekolwiek wzgórza, ale dla potrzeb mojej powieści umiejscowiłam je tam 🙂 Proszę nie mieć mi tego za złe 🙂 Jak do tej pory podoba się Wam "Granica uczuć"? Co myślicie o moich bohaterach? Dziękuję za zainteresowanie tą powieścią 🙂 Wesołych pożyczę za tydzień 🙂

Rozdział 11

Próbował skupić się na dokumentach, ale Joy chodziła mu po głowie. Naprawdę się cieszył, że dziewczyna próbuje poznawać ludzi. I jeśli to był Josh, to co z tego? Harland był znany z tego, że jest osobą towarzyską, gdzie się nie zjawił, tam zawsze kogoś poznał.

A teraz on i Joy widywali się dość często. Może się zaprzyjaźnią? Chociaż wolałby, żeby Joy poznała kogoś, z kim mogłaby związać się na stałe. A Joshua nie nadawał się do tego, bo miał już swoją rodzinę. Niemniej Malcolm postanowił nie ingerować w to; nie chciał by Joy miała mu to za złe.

– Idziemy? – Z zamyślenia obudził go głos dziewczyny. Spojrzał na nią i spostrzegł ze zdumieniem, że jest już godzina trzynasta. Mieli iść na lunch.

– Oczywiście. – Złapał marynarkę i opuścili gabinet. Zjechali windą na dół i gdy Joy chciała skręcić do stołówki, Saint ujął ją delikatnie za ramię. – Pojedziemy do bistro kilka przecznic dalej. Podają tam rewelacyjne sałatki.

– Wedle życzenia szefie. – Ruszyła do wyjścia i na parking, gdzie stało auto Malcolma.

– Ja cię proszę, Joy, tylko bez tych tytułów. Bo pójdziesz na piechotę.

– Wybacz mistrzu. Już nie będę. Saint?

– Tak? – Pomógł jej wsiąść do auta i usiadł za kierownicą.

– Znasz kogoś, kto mógłby mi pomóc kupić tutaj jakieś auto? To bardzo miłe, że mnie tak wozisz, ale jak dojdę z nogą do porządku, to chciałabym jeździć już sama.

– Pewnie, że znam. – W duchu zaczął się śmiać. – Joshua.

– Saint, przestań się nabijać! Pytałam poważnie! – Joy łypnęła okiem na niego.

– Ale ja nie żartuję. Jeśli ktoś ma ci doradzić w sprawie auta, a znam tutaj trochę osób, to najlepszą opcją będzie Josh. Ten facet ma bzika na punkcie samochodów. Możesz go sama spytać, jak się zobaczycie. Jeśli się nie mylę, on nawet prowadzi, a przynajmniej prowadził blog o autach.

– Nie wiedziałam. Dziękuję. Na pewno go zapytam – odpowiedziała pojednawczo.

– Nie ma za co, Joy, nie ma za co.

 ***

– I w co ja mam się ubrać do jasnej cholery? – Miotała się od szafy do łóżka i z powrotem. Nie miała pojęcia, co powinna założyć. Nie chciała wyglądać jak prowincjuszka, ale z drugiej strony nie chciała prezentować się zbyt wyzywająco.

Gdy zatrzymała wzrok na szyfonowej czarnej bluzce, która lekko prześwitywała oraz leginsach imitujących skórę, już wiedziała, że to będzie idealne połączenie. Do tego balerinki, bo szpilki z wiadomych względów odpadały.

Josh miał przyjechać za dwie godziny, więc dysponowała wystarczającą ilością czasu, żeby się przygotować. Gdy już się ogarnęła, zostało jej piętnaście minut. Była zadowolona, spoglądając w lustro. Chcąc być ze sobą szczera, musiała przyznać, że pragnęła zrobić na nim wrażenie.

– Cześć Josh. – Otworzyła drzwi, gdy zjawił się punktualnie. Od razu też otaksowała go wzrokiem z góry na dół. Josh i Saint mieli jedną, wspólną cechę. Bez względu na okoliczności, zawsze prezentowali się dobrze. Tym razem też nie było wyjątku.

– Wyglądasz wspaniale. – Gdy dostrzegła, jak ocenia ją wzrokiem, poczuła, że się rumieni. Ale chyba o to jej chodziło. I chciała wypaść dobrze w jego oczach.

– Dziękuję. Ty również. Idziemy? – spytała, łapiąc torebkę.

– Oczywiście. Zarezerwowałem nam stolik. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z ich kuchni.

– Jeśli tak dobrze ją rekomendujesz, myślę, że nie powinno być źle. Jak ci minął dzień? – spytała, kiedy szli do jego auta.

– Bardzo produktywnie. Dzisiaj mieliśmy sesję zdjęciową do nowego albumu. Nasz fotograf nie miał dla nas litości. A ty? Złowiłaś dzisiaj dla Sainta nową gwiazdeczkę?

– Pracuję nad tym – zaśmiała się. Jechali ulicami San Francisco, a ona rozglądała się dookoła. Będzie musiała wybrać się na zwiedzanie. Chciała poznać miasto, w którym miało jej przyjść żyć przez najbliższy rok.

– Lubisz tę pracę, prawda? Nowe wyzwania i to wszystko, co jest związane z wytwórnią.

– Teraz już jestem pewna, że nie mogłabym pracować w innej branży. Ta praca daje mi absolutnie wszystko, czego potrzebuję. Powinieneś wiedzieć, o czym mówię, bo sam robisz to, co lubisz.

– Masz rację. – Zatrzymał pojazd i wysiadł, żeby pomóc dziewczynie. Otworzył drzwi od jej strony i podał dłoń. Gdy ją chwyciła, przeszył ją dreszcz. Uniosła wzrok, który zatrzymał się na jego ustach. Tak bardzo pragnęła je poczuć teraz na swoich. – Joy, wszystko w porządku?

.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Czy wiadomo juz coś o płatności przez SMS? Nie mogę się doczekać, gdy w końcu będę mogła przeczytać cały odcinek

  2. Monika G.
    | Odpowiedz

    Jak do tej pory to się podoba?
    Lubie obcobrzmiące wyrazy. Pobudzają wyobraźnię. Np.OTAKSOWAŁA. Tax (Eng) znaczy podatek więc moja wyobraźnia już wyświetla jak spoglada na niego od góry do dołu i szacuje wartość ubrania???
    Pomyślcie tylko. Taka oto scenka otaksowania na kontroli skarbowej????
    – A ten pulowerek to masz kochaniutki od obcych czy z naszej polskiej wełny od polskich baranów hasających po polskich górach wokól polskiego bacy?
    Kobieta oparła się o biurko wylewając z dekoldu biust w rozmiarze XXL.
    – Od bacy. -Spocił się, nikt nie uprzedzał, że będzie przesluchiwany przez urzędniczkę skarbówki odnośnie kraju pochodzenia swetra.
    – Na paragon czy fakture? -zapytała grubym basem aż szyby w oknach zadrżały.
    -Paragon? -jęknął niepewny czy takiej odpowiedzi oczekiwała kontrolerka.
    – I to mi się podoba! To teraz sprawdzimy czyje masz majty. – Rozciągnęla usta w uśmiechu Grincha – No juz! – ponaglała – Zdejmuj spodnie! Odechce ci sie wrzucać ciuszki w koszta firmy jak z tobą skończe.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      ??? Skecze do kabaretów też piszesz, czy tylko opowiadania ??
      To się cieszę, że się podoba ?

      • Monika G.
        |

        Skeczy nie pisze ale moj kolega jest standuperem i jak nie ma natchnienia to do mnie dzwoni ? i pyta co słychać.

Napisz nam też coś :-)