Granica uczuć (VII)

with 5 komentarzy

Powieść erotyczna by Joe WinchesterWam ten rok też zleciał tak szybko, jak mi? Jutro już Wigilia, za chwilę Nowy Rok. Powiem tylko tyle, głupi był człowiek, że tak czekał na te osiemnaście lat 😛 Do czego było tu się śpieszyć? 🙂 Ok, koniec smęcenia 🙂 Życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt, dużo zdrowia, to jedna z najważniejszych rzeczy w naszym życiu. I miłoooooooooości 🙂

 

Rozdział 13

Cześć, Joshua. Sam tutaj? – Mężczyzna zmierzył go spojrzeniem.

Doskonale widział, jak Joy spina się przy nim, ale nie komentował tego. Harland zaś uśmiechał się do niej, jakby była bożonarodzeniowym prezentem. Malcolm już od jakiegoś czasu zaobserwował pewne rzeczy, ale konsekwentnie milczał. Na razie nie chciał się wtrącać. Dlatego między innymi pragnął, żeby Joy wreszcie kogoś poznała. Dziewczyna niepotrzebnie się męczyła.

Saint, tyle razy prosiłem cię, żebyś mówił do mnie Josh. Wiesz, że wolę skróconą wersję swojego imienia. Olivia ma dzisiaj swoje babskie spotkanie z przyjaciółkami. Nie miała nic przeciwko, żebym sam przyszedł.

Co za przypadek – rzucił Saint rozglądając się dookoła i ignorując jego wypowiedź o imieniu. – Widziałeś może Daniela?

Stoi przy grillu.

Niedługo wrócę – zwrócił się do Joy i ruszył w stronę wyjścia na taras. Joy i Joshua zostali sami.

Cieszę się, że przyszłaś. Nie widzieliśmy się dzisiaj w stołówce. – Kiedy jak zwykle objął ją ramieniem, by pokierować w stronę kanapy, która aktualnie była wolna, Joy prawie podskoczyła.

To ciśnienie, które kumulowało się w niej od dłuższego czasu, zaczynało ją wykańczać. Powoli miała już dość. Może Malcolm miał rację i powinna spróbować się z kimś spotkać? Inaczej wkrótce oszaleje. Usiedli, ale Josh wcale nie zabrał ręki.

Miałam dużo pracy, a że mieliśmy skończyć szybciej, żeby zdążyć tutaj, to nie mogłam pozwolić sobie na przerwę. Chyba nie jesteś na mnie zły? – spytała, spoglądając mu w oczy.

Oczywiście, że nie. Rozumiem, że masz swoje obowiązki. Po prostu polubiłem nasze lunche.

Naprawdę? – Wystarczyłoby tylko jedno skinienie głowy Josha, by skoczyła za nim w ogień.

Oczywiście. Przecież wiesz. – Gdy lekko nachylił się w jej kierunku i dotarł do niej jego zapach, poczuła ochotę, by rzucić mu się w ramiona.

Ja też je bardzo lubię.

Z tego cieszę się jeszcze bardziej. – Ciężko przełknęła ślinę, kiedy bezwiednie zaczął się bawić jej palcami. – Pomyśleć, że gdybyś została w Anglii, to byśmy się nie poznali. Czasami ten u góry ma dobre pomysły.

Josh? Pomożesz mi z czymś w kuchni? Daniel prosił, żeby coś przynieść. – Nagle usłyszeli nad sobą głos Sainta. Nie wiedzieli, że stał w drzwiach i patrzył na nich.

Zaraz wrócę. – Obdarzył dziewczynę uśmiechem i wstał, podążając za jej przyjacielem. Weszli do pomieszczenia i Malcolm zamknął za nimi drzwi. – Co mamy wziąć?

Chciałem z tobą porozmawiać.

Porozmawiać? Mówiłeś, że mamy coś przynieść. Co się stało, że potrzebowałeś do tego prywatności?

To raczej ja powinienem o to zapytać. Co się dzieje, Josh?

Nie rozumiem cię. O co pytasz?

Świetnie. Ty nawet tego nie widzisz. Czy ty wiesz, jak traktujesz Joy?

A jak traktuję? Jesteśmy przyjaciółmi. Nie wiedziałem, że jest w tym coś złego.

W byciu przyjaciółmi nie ma absolutnie nic złego. Ale to nie wygląda na zwykłą przyjaźń, Josh. Bynajmniej nie z twojej strony. Zachowujesz się wobec niej, jakby była twoją kobietą, nie przyjaciółką.

O czym ty do diabła mówisz? Nigdy nie okazywałem Joy nic więcej oprócz przyjaźni. Nie wiem skąd w ogóle coś takiego przyszło ci do głowy.

Może stąd, że wystarczy na was popatrzeć? I to nie tylko moja opinia. Narobiłeś plotek w firmie. Nie potrzeba lupy, żeby dostrzec, że gesty, jakie wykonujesz przy Joy, nie są zarezerwowane dla przyjaciółki, a dla kogoś, kogo się pragnie. Nie widzisz tego. Jakbyś popatrzył na to z boku jak ja, wtedy byś zobaczył.

Pleciesz jakieś bzdury! – Joshua warknął, bo to o czym mówił Saint, nie mogło być prawdą. Nigdy nie zrobiłby tego Joy. Szanował ją. To była tylko przyjaźń.

Nie wierzysz mi? Mamisz ją nieświadomie, a ta biedna dziewczyna lgnie do ciebie jak mucha do lepu. Nie twierdzę, że robisz to umyślnie i celowo. Ale po prostu wiem, co widzę. I jestem pewien, że Joy też to tak odbiera. Zaprzestań tego, zanim to zajdzie za daleko. Ona zasłużyła na coś więcej.

Nigdy bym nie skrzywdził Joy! I nigdy nie traktowałem jej jak kobiety, której bym pożądał!

Jesteś strasznie ślepy. Sam się przekonaj. Czas otworzyć oczy na to co robisz człowieku! Nie wiem, jak możesz tego nie dostrzegać.

Nie będę nic sprawdzał! Gadasz głupoty i tyle. Temat skończony! – Josh odwrócił się na pięcie i wyszedł z kuchni, zostawiając w niej samego Malcolma.

Był dość wzburzony, dlatego zanim wszedł do salonu, gdzie dziewczyna czekała na kanapie, musiał przystanąć w korytarzu i złapać kilka głębszych oddechów. To nie była prawda, Saintowi coś się pomieszało.

.

KUPUJĘ CAŁY ODCINEK

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Będę pierwsza, bo mnie nosi 😀 Od siebie powiem, że ten Josh tak mnie wkurwia, że utopiłabym drania w łyżce zupy bez chwili wahania. :-/
    Zresztą Joy też coraz mniej mi się podoba, bo nie lubię ludzi, którzy swoje szczęście budują na nieszczęściu innych. Chociaż ona ma jeszcze sporą szansę na rehabilitację :-)))

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Hmmm. A nie szkoda by Ci było łyżki tej zupy? Josh będzie… jeszcze działał w tej powieści 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Zapomniałam dodać o Joy. Dziewczyna młoda, zakochana, trochę egoistyczna. Może ominie ją los Josha i łyżki zupy 😉

      • Babeczka
        |

        Ale Josh i tak mi się nie podoba. Bidulek, nie zorientował się, że dziewczynę podrywa. Doprawdy… Sorry Jo, ale jakoś mi go nie żal i rozważałabym opcję zepchnięcia ze skały, ewentualnie rozmazania samochodem na chodniku 😀

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Oj, aż chciałabym Ci napisać, co dalej, ale nie mogę, noooooooooo! 🙂 A tak korci 😀 I cieszę się, że go nie lubisz. To znaczy, że wywołuje w Tobie jakieś emocje, nieprawdaż? 😉

Napisz nam też coś :-)