Granica uczuć (VIII)

with Brak komentarzy

Powieść erotyczna by Joe Winchester

Nowy Rok, Nowy Rok za pasem... 2018 to dla mnie ważny rok, bo w sierpniu zadebiutowałam na Motylach. Zostałam tu dobrze przyjęta i na pewno długo będę o tym pamiętała. Wy również mieliście w tym bardzo duży wkład. Dziękuję z całego serducha 🙂

To ostatnia część Granicy uczuć w 2018 roku. Kolejna za ... ROK 😉 😉 Czyli dokładnie już za tydzień 🙂 Bawcie się szampańsko w Sylwestra i oczywiście uważajcie na siebie, żebyście stawili się na Motylach w komplecie 🙂 A jak Was przybędzie, to też nikt się nie pogniewa, prawda? 🙂 Buziaczki 🙂

 

 

Rozdział 15

Dwie godziny później

Ktoś jedzie! – Joshua oderwał się od samochodu, gdy zauważył, że od strony miasta nadjeżdża jakieś auto.

Co ty nie powiesz?

Malcolm już dawno nie był taki wściekły. Nie wiedzieli, co się dzieje z Joy, bo przez brak zasięgu nie mogli się z nią skontaktować. Wracać do ośrodka też nie było najmniejszego sensu. Zignorował wkurzone spojrzenie Harlanda, skupiając się na pojeździe, który był coraz bliżej.

To Joy! – Joshowi ulżyło, kiedy poznał dziewczynę w kabinie auta pomocy drogowej. Wysiadła, obdarzając ich szerokim uśmiechem.

Jestem! – zawołała rozbawiona, widząc, jak obaj patrzą na nią pochmurnie. Chyba osiągnęła swój cel.

Weźmiemy samochód na lawetę i zawieziemy do serwisu. – Mężczyzna, z którym Joy przyjechała, wysiadł i poinstruował ich, co zrobią. Zajęło im to kilka minut. – Zapraszam na pakę. W szoferce są tylko dwa miejsca. – Wzruszył ramionami, widząc niedowierzanie na twarzach Josha i Malcolma. Kiedy wszyscy zajęli swoje miejsca, wreszcie mogli wyjechać.

Nie wieje pani za bardzo? – Kierowca pomocy drogowej spojrzał z ukosa na siedzącą z nim z przodu dziewczynę. – Nie chciałbym, że taka ślicznotka się przeziębiła.

Patrz pan lepiej na drogę, bo za chwilę znajdziemy się w rowie! – krzyknął z paki Joshua. Tak samo jak i Saint, dostrzegł, jak koleś obcina wzrokiem nogi Joy. Wkurzało go to niemiłosiernie. A Joy odwróciła się i parsknęła śmiechem, widząc w lusterku dwie twarze wpatrzone w nich i gotowe do natychmiastowej reakcji.

Nie bój żaby! – odkrzyknął mu pracownik.

Joy roześmiała się jeszcze głośniej, a mężczyzna posłał jej uroczy uśmiech. Josh najchętniej przywaliłby mu w zęby. Zacisnął pięści i do samego miasta nie odrywał od nich wzroku, podobnie jak jego towarzysz niedoli.

Joy, oberwiesz za to! – Kiedy tylko się zatrzymali i wysiedli pod stacją serwisową, gdzie trafiło auto Sainta, Malcolm wyskoczył z paki i otworzył dziewczynie drzwi.

Nie przesadzaj. Gdyby nie ja, nadal byśmy tam tkwili. A tak sprowadziłam pomoc i jesteśmy w mieście.

Nie powinnaś sama jechać. Kto wie, na kogo mogłaś trafić. – Josh dołączył do nich.

Ale nie trafiłam. Nie panikujcie. Mi nic nie jest, wy też poradziliście sobie dobrze. To było naprawdę wspaniałe popołudnie, chłopcy. Zadzwonię po taksówkę, odwiezie nas. No i muszę iść do toalety, żeby założyć leginsy. Przecież nie zrobię tego na ulicy – dodała żartobliwym tonem, widząc miny jej współtowarzyszy. – Co by sobie ludzie o mnie pomyśleli, prawda?

Najpierw odwieźli Sainta, gdyż do jego mieszkania było najbliżej. Później podjechali pod apartamentowiec Joy, gdzie zostało auto Josha. Milczał przez większość drogi. Joy też ani nie przejawiała większej ochoty do rozmowy, ani nie naciskała na nią. Pożegnali się pod blokiem i dziewczyna zniknęła w środku budynku.

Dopiero wtedy wsiadł do Jeepa i odjechał. Dzisiejsze popołudnie upewniło go w tym, że Joy nie była mu obojętna, co z obecnej perspektywy nie napawało go dumą. Cholera! Była śliczna, młoda i zabawna, świetnie czuł się w jej towarzystwie, mieli wiele wspólnych tematów do rozmowy.

Gdyby tylko był wolny, bez wahania próbowałby ją zdobyć. Ale nie był i to stanowiło problem.

Jeszcze do wczoraj nie dostrzegał jej wizualnych atrybutów, ale po rozmowie z Malcolmem, spadły mu klapki z oczu. Dlatego zdekoncentrował się na wspinaczce. Jakby nagle cała kobiecość Joy przypuściła na niego atak, zresztą całkiem skuteczny.

Nie było mu łatwo bronić się przed tym, co zaczynało się między nimi dziać. Powinien myśleć o swojej rodzinie, o żonie, która czekała na niego w domu. A jedynie, do czego wracał jego umysł, była Joy, która obdarzała go uroczym uśmiechem, która przejęła się tym, że obtarł sobie dłonie i nie pozwoliła się odgonić, dopóki mu ich nie przemyła.

Na wspomnienie, jak rozbierała się przy drodze w lesie, robiło mu się nieznośnie gorąco. Miał wtedy ochotę podejść i siłą zaciągnąć te leginsy do góry, tylko żeby się nie obnażała. A jednocześnie miał chęć, by podejść i sprawdzić gładkość jej ciała.

W końcu zajechał przed dom, próbując przywołać na twarz maskę obojętności. Odetchnął z ulgą, gdy w kuchni na blacie zobaczył kartkę, że Olivia wzięła dziewczynki do kina na jakąś bajkę. Miał trochę czasu, zanim wrócą do domu.

Postanowił wykorzystać go na grze na gitarze, co zawsze pomagało mu uspokoić emocje. Zszedł do pokoju muzycznego, w którym stały jego gitary i z jedną z nich usiadł na krześle. Bezwiednie zaczął wygrywać rytm jednej z ulubionych piosenek. Wkrótce zatracił się w grze i świat zewnętrzny przestał dla niego istnieć.

Nie miał pojęcia, ile minęło czasu, zanim się ocknął. Kiedy jednak już to zrobił, zauważył, że ma wiadomość w telefonie.

Dziękuję za dzisiaj. Mam nadzieję, że z dłońmi wszystko w porządku”.

Aż przymknął oczy, opierając głowę o ścianę. Nie umiał o niej zapomnieć, bo było to niemożliwe.

 

 

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)