Głupstwo (VIII)

with 33 komentarze
To niesamowite, ale ja już w pidżamce 🙂 Jeszcze muszę poczekać na córcię, a potem myk, pod pierzynkę…
Jak matury? Pewnie dobrze 😉  A mnie naszła chętka, aby się zapisać na jakieś podyplomowe od października. Jest w czym wybierać, choć wszystko płatne 🙁
Co do głównej bohaterki – jak dobrniemy do końca, to będziemy dyskutować o jej wyborach. Myślę jednak, że wcale nie jest takie oczywiste powiedzieć czasami “nie”. Nawet najtwardsze i najbardziej przebojowe kobiety popełniają głupoty w dziedzinie związków damsko-męskich.
Link do części VII – (klik)
          Głupstwo (VIII)
Patrzyłam w górę,
prosto w ciemne, nieprzeniknione oczy. Patrzyłam i zastanawiałam się, co tak
naprawdę widzę?
– Żałuję, że wczoraj
cię zostawiłem – powiedział znienacka.
Odpowiednie słowa, ale
grubo po czasie.
– Może i dobrze
się stało – odpowiedziałam zmyślona. – Uległabym impulsowi, magii chwili, a
potem bym tego żałowała.
– Nie, zapewniam
cię, że seksu ze mną byś nie żałowała.
– Doprawdy?
– Sama mówiłaś, że
odrobina brutalności się przydaje.
– Odrobina! A rzucanie
mną po ścianach i wyrywanie włosów, to niby co? Odrobina?
– Owszem – zmrużył
oczy. – Przy tym na co mnie stać, to zaledwie odrobina.
Patrzyłam w milczeniu
na jego twarz, błądząc palcami po muskularnym torsie. Nie wszystkie guziki
koszuli miał dopięte i teraz lekko muskałam doskonale widoczne kędzierzawe
włosy na piersi. Bawiłam się nimi w zamyśleniu, z którego wyrwał mnie dopiero
ochrypły szept.
– Chryste,
Gabrysiu! Czy ty chcesz mnie doprowadzić do szału?
Znieruchomiałam.
– Mówiłeś, że
pogrzebaczem nie tkniesz?
– Tak, mówiłem –
westchnął. – Dasz się pocałować na zgodę czy wydrapiesz mi oczy?

Z wielu powodów
powinnam była powiedzieć stanowczo – nie! Nie, nigdy, nie ma mowy! Przecież w
zasadzie to wcale mi się nie podobał, próbował zgwałcić i na dodatek miał tę
swoją Ewunię. Jednak z drugiej strony, kusiło mnie by przekonać się, ile
wytrzyma. Mieć tuż pod ręką takiego seksownego, niegrzecznego i, co tu dużo
ukrywać, napalonego faceta, a nie wykorzystać tego, to prawdziwy grzech.
Korciło mnie. Coraz
częściej przyłapywałam się na erotycznych fantazjach z nami w roli głównej.
Zresztą, dałbym się i związać, ale pod warunkiem, że jasno określilibyśmy, jak
daleko może się posunąć. To coś zupełnie innego niż brutalne zmuszanie do
seksu.
Korciło mnie jak
cholera! Ciekawość, upór i duch przekory, splotły się w jedno, popychając do
działania. Na dodatek przyprawione to było odrobiną zazdrości.
– Pocałować? –
uśmiechnęłam się kusząco. – A będziesz w stanie skończyć na pocałunku?
Ze świstem nabrał
powietrza.
– Nie.
– To napisz smsa
do ukochanej, by zadzwoniła za trzy minuty. Wtedy na pewno dasz radę.
Zachmurzył się. Widać
było mu nie w smak, wysłuchiwać wyrzutów wciąż z tego samego powodu.
– Czepiasz się i
czepiasz! Ona przede wszystkim widzi we mnie przyjaciela, na którym zawsze może
polegać.
Powinnam była nie
drążyć tematu, ale…
– Hau, hau! –
wyrwało mi się złośliwie.
– Z tobą nie da
się normalnie rozmawiać! – rozzłościł się. Lecz nie odsunął się i nie odepchnął
mnie.
– Przecież nie o
rozmowę ci chodzi, prawda?
– Nie, nie o
rozmowę. Tylko o seks. I jak się zdecydujesz – tym razem mnie odepchnął i odwrócił
się na pięcie – to przyjdź.
Pokazałam język jego
plecom.
Przyjdź? Jeszcze czego!
Nie ja, ale ty będziesz błagał! Błagał, a nie żądał. Już ja się o to postaram,
pomstowałam w duchu.
Na wszelki wypadek,
postanowiłam, że drażnić bestię będę jedynie w towarzystwie. Czegoś w końcu się
nauczyłam?
Westchnęłam i zeszłam
na plaże.
Miałam ochotę na
samotny spacer. Długi i wyczerpujący. Tak, abym mogła sobie wszystko przemyśleć
i poukładać. I zastanowić się, czy gra jaką podjęłam, może zakończyć się
sukcesem.
***
Tym razem poszłam spać
dużo wcześniej. W zasadzie przed zachodem słońca. Cała reszta balowała prawie
do białego rana, po czym nazajutrz to ja byłam zadowolona, a oni nie.
Śniadanie zjadłam
samotnie. Poleżałam na plaży, utrwalając opaleniznę, udałam się do miasteczka
na lody i wróciłam.
Dom wciąż sprawiał
wrażenie wymarłego.
Zrobiłam sobie kolejną
kawę i usiadłam na leżaku. Po chwili dało się słyszeć człapanie, i moim oczom
ukazał się wciąż zaspany Karol, w rozciągniętych bokserkach, krzywej fryzurze i
doskonale widocznym zaroście.
Ziewnął i zajął miejsce
obok.
– Żałuj, że cię
wczoraj nie było.
– Słyszałam jak
wróciliście nad ranem. Impreza się udała?
– Tak – podrapał
się po nieogolonym podbródku. – W moim przypadku nawet bardzo.
– Zaliczyłeś super
orgię z udziałem pięciu młodych, chętnych lasek?
– Nie, jednej, ale
za to doświadczonej.
Cmoknęłam.
– No i patrz! A
Ewunia nie zadzwoniła?
– Co ty z tą
Ewunią? – zdenerwował się. – Można pomyśleć, że jesteś zazdrosna.
– Bo jestem –
odparłam, dla odmiany wprawiając go w osłupienie. – To źle?
– Bo ja wiem –
bąknął. – To dziwne.
– Dlaczego?
– Jeszcze nigdy
nie była o mnie zazdrosna kobieta, której nie przeleciałem.
– Przecież
twierdzisz, że to kwestia czasu?
– Gabrysia!
Natychmiast przestań!
– Co mam przestać?
– Sam już nie
wiem, co mam myśleć? Drwisz ze mnie? Podpuszczasz? A może to twój sposób na
podryw?
– Wolę walić kijem
bejsbolowym…
Tym razem chyba się
obraził, bo wstał i bez słowa udał się do kuchni.
Zadowolona, powróciłam
do przerwanej lektury, ale nie na długo, bo okazało się, że Karol poszedł tylko
zrobić sobie kawę.
– Próbowałeś to
wywoskować? – spytałam z zaciekawieniem, po dłuższej chwili milczenia.
Parsknął kawą.
– Co?!
– No, to
owłosienie. Śpisz na kasie, więc mógłbyś sobie zafundować kilka zabiegów od
czasu do czasu. No i kochasz ból, a to, zaręczam, boli jak cholera!
– Lepiej interesuj
się swoim własnym futerkiem.
– Nie mam. Latem
nie noszę. Zimą owszem, nawet nóg nie golę, bo wtedy jest cieplej.
Spojrzał na mnie
dziwnie.
– Dobrze się
czujesz? Może słońce ci zaszkodziło?
– Doskonale! Wibratora
w końcu nie wzięłam, ale mam zwinne paluszki – mrugnęłam porozumiewawczo. – I tym
razem calutki czas myślałam o tobie. Dawno nie miałam takiego orgazmu – dodałam
z rozmarzeniem.
– Nie podpuszczaj
mnie, bo wiesz, jak to może się skończyć.
– Ech, nie marudź.
Ty przecież także miałeś upojną noc.
– Miałem –
mruknął, popijając. – Bardzo upojną.
– Niech zgadnę?
Poiłeś się i poiłeś, aż w końcu przeleciałeś pierwszą lepszą chętną, przy czym
wygląd i wiek był ci obojętny?
– Och! Zamknij się
w końcu!
Zachichotałam.
– A jesteś pewien,
że to była kobieta?
– Gabrielo! –
zaczął groźnie. Ale widziałam, że w kącikach jego ust błąka się uśmiech.
– Tak Karolu? –
spytałam, posyłając mu przeciągłe spojrzenie i prężąc się na leżaku niczym
kotka.
– Zaczynam się
zastanawiać czy nie byłoby lepiej, gdybyś się na mnie obraziła?
Nie odpowiedziałam, bo
w oddali dostrzegłam coś ciekawego. Kogoś ciekawego.
– O! – zerwałam
się z miejsca. – To jeden z moich wczorajszych obrońców. – Energicznie
pomachałam do biegnącego plażą chłopaka. I bez namysłu udałam się w jego
kierunku.
Oczywiście zatrzymał
się i lekko dysząc, posłał mi szeroki uśmiech.
– Dla zdrowia czy
gdzieś się spieszysz?
– Dla zdrowia.
Pogodziliście się? – spytał wskazując głową na siedzącego na werandzie Karola.
– Pogodziliśmy
się? Nie żartuj. Tego typa nie da się lubić.
– I przyjechałaś z
nim na wakacje?
Trzeba przyznać, że
bystry i bezpośredni chłopiec. Spodobał mi się, choć z reguły nie gustuję w
młodszych.
– Tylko z siostrą
i jej chłopakiem. Oraz trzema innymi osobami. W tym, z nim – westchnęłam
cierpiętniczo. Nie w głowie były mi jakieś odwetowe romanse na pokaz, ale
dlaczego nie mogłam się choć odrobinę zabawić kosztem nadętego typka z werandy.
– Mogę cię
pocałować w podziękowaniu za wczorajszą obronę? – spytałam, skromnie
spuszczając wzrok i kładąc obie dłonie na jego piersi.
Trzeba przyznać, że
lekko zbaraniał.
– Pocałować?
– Tak.
– Dlaczego nie –
odpowiedział nagle rozbawiony. – On cały czas siedzi i się na nas gapi. Ze
strasznie niezadowoloną miną.
– Tym lepiej –
mruknęłam.
Wargi miał miękkie,
trochę słone, pachniał potem i czymś świeżym, co kojarzyło się z cytrusami. Po
krótkim namyśle, objął mnie w pasie i odważył się na dużo więcej niż chciałabym
mu dać.
Pomyślałam, że to było
nieoczekiwanie relaksujące i bardzo przyjemne. Aż żal przerywać.
– Dziękuję –
spojrzałam głęboko w ciemnoniebieskie oczy.
– Takie wyrazy
wdzięczności mógłbym zawsze przyjmować. A może dostanę jeszcze dwa w imieniu
kolegów? – spytał z nadzieją.
– Nie, nie
dostaniesz! – Karol bez ceregieli przyciągnął mnie ku sobie. – Spływaj
smarkaczu!
– Odczep się
kudłaczu! Bo zadzwonię do Ewuni! – zagroziłam.
– Ona ma w dupie
moje życie osobiste.
– Tak, ta wielka
miłość… – powiedziałam szyderczo.
– Dobra dziadku,
uciekam, bo aż iskry z ciebie lecą – chłopak roześmiał się. – Do zobaczenia! –
I ruszył dalej, kiwając mi na pożegnanie.
Westchnęłam teatralnie
i pożałowałam, że nie mam chusteczki. Pomachałbym nią na pożegnanie.
– Mógł on, mogę i
ja!
Nawet nie wiem kiedy i
jak znalazłam się w muskularnych ramionach. Pewność siebie promieniowała od
niego, zmuszając mnie do uległości, przytłaczając i obezwładniając. Ciężko było
wygrać bitwę z samą sobą, więc nie wyrywałam się i nie szamotałam, tylko
pozwoliłam, by mnie całował.
Było zupełnie inaczej
niż przed chwilą.
Inaczej niż kiedyś, na
imprezie, kiedy zareagowałam z niezadowoleniem i złością.
Teraz nawet przez moment
nie przyszło mi do głowy by się wyrywać. Górował nade mną, potężny, silny, i co
najbardziej zdumiewające, już nie tak obojętny. Nagle naprawdę zapragnęłam
wtulić się w niego i pozostać tam do końca świata.
I wtedy pocałunek się
zmienił. Z namiętnego w brutalny, miażdżący moje wargi, żądający, a nie
obdarowujący. Poczułam jak silne palce zacisnęły się na moim karku, tak mocno,
aż mimowolnie jęknęłam z bólu.
– Tak dobrze? –
wyszeptał, pocierając szorstkim podbródkiem mój policzek. – Pójdziemy do mnie?
No ładnie! Ten znowu
swoje! Czar chwili prysnął w ułamku sekundy.
– Seks, seks, seks
– powiedziałam z goryczą, próbując wyplątać się z jego uścisku. – Czy ty do
cholery myślisz czasami o czymś innym?
– W twoim
towarzystwie? Nie zdarzyło mi się – wykrzywił usta. Jego druga dłoń wciąż
sunęła po krzywiźnie moich pleców, docierając do pośladków i wślizgując się za
gumkę spodni. – A czego byś chciała? Mówiłem, że tylko to mogę ci zaoferować.
– Idę sobie.
Puszczaj! – warknęłam rozgniewana.
Roześmiał się. Spojrzał
w dół, na spore wybrzuszenie w swoich spodniach i znów się roześmiał.
– Pieprzony erotoman! –
odwróciłam się na pięcie i energicznie ruszyłam w kierunku domu.  Mamrotałam przy tym pod nosem różne
inwektywy, których za żadne skarby nie powtórzyłabym w towarzystwie.
Dogonił mnie przed sama
werandą.
– No chodź na
górę. Wypniesz się tam dla mnie ładnie…
Wrzasnęłam, bo prawą
dłoń zacisnął na moim pośladku.
– Ta twoja dupcia
– odparł na to zachwycony mą gwałtowną reakcją.
– Zrobię ci
zdjęcie i powiesisz sobie nad łóżkiem podpisując – to, czego nie dostanę.
– Zdjęcie może
być, ale opis będzie inny. Najlepiej – wkrótce lub świetlana przyszłość.
Nic się nie zmieniło. Mogłam
sobie obrzucać go inwektywami, wściekać się i zarzekać, że nigdy, przenigdy w
życiu. A jednak ciągnęło mnie do tego wrednego typa z coraz większą siłą. Wspomnienie
wczorajszego incydentu wyblakło i przestało wywoływać u mnie gniew. Raczej
pragnienie odwetu i udowodnienia mu, że owszem, zrobimy to, ale po mojemu.
Albo wcale?
No właśnie. Tego to już
bym nie była taka pewna…

  


Link do części IX –

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Babeczka:

Matka, żona, matematyk. Pisze od bardzo dawna, publikuje od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie żyć bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Mam wyrzuty sumienia, bo sądząc z licznika odwiedzin, to chyba większość czatowała pod kompem…

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Ja dzisiaj wchodziłam na Twoją stronkę z milion razy w nadziei że już dodałaś kolejną część 🙂
      Dopiero jak dodałaś post że będzie wieczorem to się uspokoiłam 😉

      Mam wrażenie że Karol wymięka i chyba nawet zauważa że tak naprawdę Ewuni na nim nie zależy.
      Oby!

      S.

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Dokładnie tak, jak nie na komputerze to na telefonie jest tylko Twoja stronka odświeżana…

  2. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Ja chce jeszcze!!!! xD

  3. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Nie dziw sie Babeczko, co chwile wchodze i sprawdzam czy nie ma czegoś nowego:D i jestes niesamowita!;-)

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Ty jestem sadystką chcesz nasz chyba doprowadzić do załamania nerwowego żeby przerywać w takim momencie
    Zły Omen

  5. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Swietne :))) czekam na dalszy ciag 😀

  6. magda blaszczuk
    | Odpowiedz

    Jeszcze! Jeszcze! Jeszcze! Jeszcze!

  7. Agfa a
    | Odpowiedz

    To może w nagrodę za czatowanie podwójne doładowanie 🙂

  8. Emilka
    | Odpowiedz

    ja tu się rozpędziłam a tu koniec…. no więc znów pozostało mi odświeżać Twojego bloga co 15 minut w nadziei, że dodałaś coś jeszcze 🙂

  9. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Noo i jak zawsze cudnie:)

  10. Anonimowy
    | Odpowiedz

    ja zdecydowanie też!

  11. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Tak krótkie , że aż boli…:(

  12. Anonimowy
    | Odpowiedz

    No zgadzam sie tez odswiezamoco chwile w nadziej na kontynuację 🙂

  13. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jak ja Cie uwielbiam. Twoje opowiadania są jak narkotyk. Codziennie jak wracam do domu to patrze czy czegos nie wstawilas a jak wstawisz to jestem w niebo wzięta. 🙂

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Myślałam że tylko ja tak mam a tu niespodzianka

  14. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Świetne. Dodasz po północy następną część?

  15. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jeszcze, keszcze, jeszcze 🙂 Niech bedzie słodko 🙂

  16. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Świetna część, tylko szkoda że Gabrysia, tak łatwo się w nim "zakochuje" zamiast szukać swojego ideału. Karol ma Ewe wiec…. Kiedy można się spodziewać kolejnej części?

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Ideały nie istnieją.

  17. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko ja wchodzę średnio dziennie z 10 razy 🙂
    Bo dodałabyś już całość to nie katujesz nas <3
    pozdrawiam

  18. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Boska Babeczko, dziekuje ci za to ze piszesz 🙂 Uwielbiam ten czas kiedy moj synek idzie spac a ja mykam tutaj, zeby pozytywnie zakonczyc moj dzien :* Pozdrawiam Dominika

  19. Anonimowy
    | Odpowiedz

    No, no.. ciekawie 🙂
    Pozdrawiam, N.

  20. Jest super 🙂 ale niech Gabrysia tez sie troche rozerwie moze niech sie umowi z tym ratownikiem 😀 niech Karol widzi co traci przez swoja glupote i zapedy seksualne 😉 chcialabym zeby to jednak on sie zmienik i zrozumial ze Ewa go wykorzystuje a to przy Gabi moze odnalezc szczescie 🙂

  21. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko, a ja tak trochę z innej beczki 🙂 Zauważyłam, że kilka Twoich opowiadań (te z Kaylem) są z sobą powiązane. Mogłabyś mi napisać ich tytułu oraz kolejność w jakiej trzeba czytać żeby było chronologicznie? Wiem, że nie trzeba czytać chronologicznie żeby skumać o co chodzi (wiem z doświadczenia), ale tak byłoby mi łatwiej. Jeśli to nie problem oczywiście. Z góry baaardzo dziękuję :* Co do opowiadania to tak jak na początku nie byłam do niego przekonana (sama nie wiem dlaczego) tak teraz wyczekuję kolejnych części. Zazdroszczę Ci takiego talentu pisarskiego. Oraz tej lekkości w pisaniu. Pozdrawiam gorąco i życzę dużo, dużo weny. Buziaki :*

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Hm… Niech pomyślę. Pierwsza będzie Ilyn, Głód, Sen, Aż do końca świata. Ale powstały w kolejności Głód, Sen, Aż do końca i Ilyn – tak też możesz je czytać :-)))

      Głód był moim pierwszym opowiadaniem erotycznym, a Sen to bardzo stary pomysł, jeszcze sprzed 15 lat, który mi się przyśnił. Może nie był tak erotyczny i jak to zwykle ze snami bywa, nie miał zakończenia, ale udało mi się go przekuć w coś lepszego.

      Pozdrawiam i również przesyłam buziaki
      Babeczka

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Dziękuję Ci bardzo. Jesteś wielka. J.

  22. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Uzależniasz 😉

  23. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Pamietasz jeszcze o Mandacie, Babeczko?

    Chetnie zajelabym sie korekta Twoich opowiadan, wstawianiem przecinkow, gdzie trzeba, zeby tylko moc czytac Twoje opowiadania w calosci i zaraz po ich powstaniu 😉

  24. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna część Babeczko?? 😉

  25. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko zlituj sie….nie moge myslec o niczym innym niz o tym opowiadaniu a ty mnie trzymasz w takiej niepewnosci:(

Napisz nam też coś :-)