
***
Iwo
Gdyby ktoś zapytał, musiałbym powiedzieć, że prowadzę bardzo stabilne życie.
Daria przygotowywała śniadania, ja kolację. Ona spała na łóżku w sypialni, ja na kanapie w salonie. Oboje razem wychodziliśmy do pracy, wracaliśmy o różnych porach. Pochłonęła nas sprawa jej kuzynki oraz walka z moim ojcem. Dogryzaliśmy sobie jak dawniej, ale potrafiliśmy też obejrzeć wieczorem film, pijąc wino i podjadając chipsy.
I żadne z nas nie wspomniało przez długi czas o związku czy seksie.
Przyznam szczerze, że najpierw chciałem wygrać i tę wygraną rzucić Darii pod nogi, czekając na nagrodę. Nie mam pojęcia, co ona myślała, ale czasami przyłapywałem ją, jak gapi się na mnie, sądząc, że tego nie widzę.
Normalnie w naszym kraju takie rzeczy ciągną się miesiącami, a nawet latami. Moja matka wyświadczyła mi gigantyczną przysługę, bo pchnęła wszystko do przodu.
– Dostaniesz Grabowską – powiedziała, gdy się spotkaliśmy na samym początku.
– Tę zołzę? – odparłem z niechęcią. – Ma zakuty, barani łeb.
– Ma przykre doświadczenia, bo też straciła dziecko przez błąd lekarski. Uderzysz w odpowiednie struny, a wygraną masz w kieszeni.
– Czyli muszę zrobić show?
– Warte Oscara. Pamiętaj, nie zawiedź mnie. Niech twój ojciec poniesie sromotną porażkę.
Porażka okazała się więcej niż sromotna. Norek dostał szału i próbował rzucić się na sędzinę, Monika się popłakała, a Daria milczała, wpatrując się w mnie z podziwem.
Nigdy w życiu nie byłem tak dumny, jak właśnie wtedy, gdy tak na mnie patrzyła. Oczywiście do ostatecznej wygranej daleka droga, bo będzie jeszcze apelacja, kolejna rozprawa i tak dalej, ale wierzyłem, że wyrok się nie zmieni. Może na bardziej surowy, bo nie pójdę na jakiekolwiek ustępstwa.
Zostałem zaproszony na uroczysty obiad przez rodziców Moniki. Ojciec przestał się odzywać, więcej, udawał, że nie istnieję, omijając mnie nawet spojrzeniem. Matka była dumna, przyjaciele i znajomi plotkowali na potęgę, bo nikt nie rozumiał moich decyzji, a sama Daria milczała. Nie powiedziała ani słowa, dopóki nie wróciliśmy do jej mieszkania.
Dopiero wtedy pchnęła mnie na fotel, ujęła moją twarz w obie dłonie i pochyliwszy się, delikatnie pocałowała.
– Dziękuję – powiedziała po prostu. – Naprawdę nie wierzyłam, że to zrobisz.
– Głuptas – mruknąłem i po chwili siedziała na moich kolanach. – W sądzie to ja zawsze wygrywam.
– Nie o wygranej mówię.
– A o czym?
– O tym, że dotrzymałeś słowa.
– No tak. – Jeden całus to za mało, miałem ochotę na o wiele więcej. Dawno nie trzymałem jej w ramionach, a mimo to moje zmysły od razu oszalały. Czekałem na tę chwilę tak długo…
– Iwo!
– Uhm? – Wtuliłem twarz w miękkie włosy, a dłonie wręcz bezwiednie wyruszyły na powolną wędrówkę.
– Mam ci teraz zapłacić za to seksem?
To był kubeł zimnej wody wylanej na moją rozgrzaną głowę. Zresztą same słowa to nic. Ta gorycz w jej głosie, to smutne spojrzenie. Cholera, kurwa mać i jeszcze kilka razy cholera! Czy ona zawsze musi doprowadzać mnie do szaleństwa, budząc moje pogrążone w letargu sumienie?
– Nie – odparłem ponuro. – Może być czekiem.
Zaczęła się śmiać. Naprawdę! Siedziała na moich kolanach, obejmowała mnie za szyję i śmiała się do rozpuku.
– Nie masz pojęcia, jaką masz minę – powiedziała w końcu. – Mój ty, bohaterze!
– Serio myślisz, że to myśl o orgiach z tobą motywowała mnie do wygranej?
– Troszkę na pewno.
– No dobrze, uczciwie przyznaję, że trochę tak. Mam propozycję. Pójdziemy dziś na kolację. Zarezerwowałem stolik w najlepszej knajpie w mieście. Jak wrócimy, pozwolisz mi spać w swoim łóżku – dodał em chytrze.
– No nie wiem, muszę się zastanowić.
– Nad czym tutaj się zastanawiać? Kupiłem ci sukienkę na wyjście – pochwaliłem się. – Potem zajebista kolacja, moje niewątpliwie czarujące towarzystwo i na koniec kilka odlotowych orgazmów. Masz lepszy scenariusz na wieczór?
– Kilka? – spojrzałam na niego z powątpiewaniem.
– Długo pościłem.
– Naprawdę?
– Nie samym seksem człowiek żyje. – Delikatnie ją pocałowałem i nic poza tym, bo szybko straciłbym nad sobą kontrolę. – Na łóżku leży torba z sukienką, przymierz czy dobra, ale mam niezłe oko i na pewno będzie pasowała.
– Dobrze. – Westchnęła i wstała, a ja od razu pożałowałem, że jednak nie przeszliśmy do konkretów. Tylko że…
Podobało mi się to. Podobało mi się, że musiałem czekać, prosić i zdobywać, że nie chciała ode mnie wyłącznie seksu, a znacznie więcej. Chociaż bałem się sprecyzować, co oznacza to znacznie więcej, też mi się podobało. Dawno, dawno temu obiecałem sobie, że gdy ją zaliczę, to wyrzucę jak śmiecia, ale teraz nie byłem tego taki pewien. W sumie mógłbym spróbować się ustatkować.
– Pójdę jeszcze wziąć prysznic.
Skinąłem nieuważnie głową, wciąż pogrążony w myślach o własnej przyszłości.
Coś się zmieniło. Ja się zmieniłem i czułem się z tym trochę niekomfortowo. Musiałem zadać sobie pytanie, czy mam się do tego przyzwyczaić, czy wrócić na stare śmieci? Obie wersje kusiły, jedna wolnością, druga czymś innym, nieznanym.
Sięgnąłem po telefon i odczytałem wiadomość od ojca. W sumie gdyby wykreślić przekleństwa, to niewiele chciał mi przekazać. Był wściekły jak diabli, bo jego polityczna kariera wisiała na włosku, gdy Norek wykrzyczał, że wszystko ujawni, ale miałem to w dupie. Jest dorosły więc niech ponosi konsekwencje własnych czynów. Napisałem jeszcze podziękowania do matki, bo naprawdę mi pomogła, a potem Daria krzyknęła, że łazienka wolna.
Pół godziny później siedziałem już odświeżony na kanapie, pijąc wodę z cytryną i z niecierpliwością zerkając na drzwi prowadzące do sypialni.
– Jestem gotowa, chociaż – Daria pojawiła się w salonie – czuję się prawie naga w tej kreacji – dodała z lekką ironią.
– Ma głęboki dekolt i odsłania nogi, to wszystko, więc nie marudź. – Sam nie wierzyłem w te słowa, bo faktycznie, wyglądała w niej tak, że miałem ochotę zerwać się i od razu zaciągnąć ją do łóżka. Seksownie, apetycznie, powalająco. Zresztą, pięknej kobiecie we wszystkim ładnie. – Jesteś gotowa?
– Jeszcze buty. Dużego wyboru nie mam, ale te czarne będą idealnie pasowały. Nie mam tylko pojęcia, ile w nich wytrzymam.
Przed moimi oczyma ukazała się scena, jak unoszę Darię w górę i przyciskam do ściany. Wsuwam dłonie pod śliski materiał sukienki, łapczywie całuję i czuję, jak obejmuje mnie nogami w tych smukłych, seksownych szpileczkach.
Oszaleję przez nią!
– Wytrzymasz – odpowiedziałem zdławionym głosem. Potem otoczyłem ją ramieniem i wyszliśmy przed kamienicę, gdzie czekała na nas taksówka.
Na naszą pierwszą randkę, bo żadne z nas ani nie wygrało, ani nie przegrało.
Leave a Reply