I stałam się (V)

with 8 komentarzy

I stałam się opowiadanie o pięknej dziewczynie ze wsi, którą rudowłosa piękność zabiera z sobą do miasta. Seks w domu publicznym, seks grupowy, seks lesbijski. Miłość w tle.Obudziłam się z ramionami opasającymi mnie w pasie, słodko zniewolona. Czy to miał być trwały stan? Nie obchodziło mnie to w tej chwili. Czułam ją dociśniętą i jej ciepło.

Nie poruszyłam się, nie chcąc jej zbudzić, smakując przyjemną bliskość i oddech we włosach.
Leżąc w bezruchu usnęłam ponownie.
Gdy się obudziłam, Alabamy nie było obok.
Ubrałam się w pośpiechu i zeszłam na dół. Była w kuchni i mieszała składniki na patelni.
- Jesteś głodna? – Odwróciła się do mnie. – Ja umieram z głodu.
Jej uśmiech uspokoił mnie. Noc i seks nie zmieniły niczego na gorsze.
- Umieram również. – Uśmiechnęłam się szczerze. – Zjem wszystko, co podasz.
- Nie kuś dziewczyno. - Zamarła z drewnianą łyżką w ręce.
Siedziałyśmy naprzeciw siebie, pałaszując przepyszną jajecznicę z kurkami.
Nie były tak smaczne jak te, zebrane w lesie, ale jadłam je w jej towarzystwie. To niwelowało wszelkie braki w smaku.
- Poznasz dziś dziewczyny - oznajmiła nagle. – Polubisz prawie wszystkie.
Słowo „prawie” włączyło w mojej głowie lampkę ostrzegawczą. Kogo nie polubię?
- Dlaczego we mnie nie weszłaś?
Przez moje pytanie, prawie zakrztusiła się jedzeniem. Kaszlała, przyglądając mi się załzawionymi oczami.
- Bella! – wyksztusiła wreszcie. – Uprzedzaj mnie, że zamierzasz strzelać!
- Ale dlaczego? – Naciskałam.
- Dlatego – odłożyła widelec – że cnota jest w tej chwili najcenniejszą rzeczą, jaką możesz sprzedać. Mogłam wczoraj być w tobie i uwierz, że przez chwilę straciłam nad sobą panowanie. Gdybym to zrobiła, jednym pchnięciem odebrałabym ci sporo kasy, za którą możesz swoją cnotę sprzedać.
- Ktoś za to zapłaci?! – Teraz ja byłam zdziwiona. – Ile?
- Kilkadziesiąt tysięcy – odparła poważnie. – Może pięćdziesiąt, może więcej.
Zamurowało mnie. Takich pieniędzy ani ja, ani moja rodzina nie widzieliśmy przez całe swoje życie.
Dlaczego decyduję się na sprzedawanie ciała? Właściwie to nie do końca jestem tego pewna. Pieniądze, duże pieniądze są kuszące, ale najmocniejszym magnesem jest ona. Siedzi przede mną tak kobieca, ale przyciąga mnie jak mężczyzna. Jej dwoistość mnie fascynuje. To, jak mi się przygląda, czy tak właśnie patrzy mężczyzna na kobietę, której pragnie? Kobieta która pożąda drugiej kobiety? Dwóch mężczyzn?
- Będę strzelać – uprzedziłam. – Czy gdy będę rozdziewiczona, zrobisz to ze mną?
- Tak. – Jej brwi uniosły się.
- Czy do tego momentu będziesz to robiła tak, jak wczoraj? – Pytałam dalej.
- Tak. – Znów jej oczy pociemniały. – Jest jeszcze inna możliwość.
- Jaka? – Drążyłam.
- Pokażę ci w najbliższej przyszłości.
- A kiedy sprzedasz moją cnotę. – Wiedziałam, że naciskam, ale nie wkurzała się… jeszcze.
- Musisz poczekać około półtora miesiąca – odparła.
- Ile?! – Tym razem ja się krztusiłam, śliną. – Dlaczego tak długo?!
- Badania lekarskie. – Cierpliwie wyliczała. – Dodaj do tego okres, w którym tabletki antykoncepcyjne zaczną działać.
Nie wszyscy nasi klienci stosują prezerwatywy, niektórzy mogą jej nie zakładać. Zresztą – wygodnie rozsiadła się na krześle. – Przy utracie dziewictwa prezerwatywa mogłaby się nie sprawdzić i pęknąć szybciej, niż błona.
Milczałam, zastanawiając się, jak przetrwam tyle czasu z ogniem w majtkach, który zapalał się w towarzystwie Alabamy.
Moje rozmyślania przerwało trzaśnięcie drzwi i wesoły jazgot kobiecych głosów.
- Witaj Alabamo. – Usłyszałam głos, nim jeszcze zobaczyłam dziewczyny. – Pokaż nam to kociątko, o którym mówiłaś.
I cisza.
Ja patrzyłam na śliczne blondynki, które weszły do kuchni. Wyglądały nieziemsko, seksownie i… identycznie.
One znieruchomiały ze wzrokiem przeskakującym to na mnie, to na Alabamę.
- Jestem Rika. – Pierwsza z nich odblokowała się, podchodząc i wyciągnęła dłoń na powitanie. – A to jest moja siostra Rita. – Wskazała ruchem głowy kobietę stojącą za nią.
- Jestem kociątko. – Uśmiechnęłam się, widząc jej zmieszanie.
Pewnie zastanawiała się, czy mnie nie uraziła.
- No dobrze dziewczyny. – Alabama wstała, zbierając talerze po posiłku i ładując je do zmywarki. – Dla Belli na razie wprowadzenie, a za jakiś czas jej wianek idzie do licytacji.
- Dziewica?! – Rika pisknęła, jakbym była małym, słodkim szczeniaczkiem. – O kurczę, będzie jazda!
Nie rozumiałam jej radości, jaka jazda?
Poznawałam kolejne, przyjeżdżające dziewczyny. Każda z nich była wyjątkowa swoją urodą i inna. Jedna piersiasta, inna drobniutka. Wysokie i niskie, szczuplutkie i wyjątkowo okrągłe. Blondynki przeważały, ale była jeszcze jedna brunetka poza mną i ta obserwowała mnie czujnym okiem, nie odwzajemniła uśmiechu, lecz pełny wyższości wzrok odwróciła w kierunku okna, gdy skinęłam do niej głową, pozdrawiając ją.
- Kim jest tamta dziewczyna i dlaczego mnie nie lubi, choć mnie jeszcze nie poznała – zapytałam Rikę, gdy udało mi się ją dopaść sam na sam.
- To Ksawier, była Alabamy – objaśniła. – Były razem, ale Ksa zaczęła jej wchodzić na głowę i łamała zasady.
- Zasady? – Zaciekawiła mnie.
- Chciała ślubu, dziecka, udziałów w biznesie Ala. – Zniżyła głos do szeptu. – Uwierz, że Alabama mogłaby już od dawna nie pracować i żyć wygodnie na wysokim poziomie, ale… - przerwała, smutniejąc nagle.
- Ale? – Ciekawość nadgryzała mi tyłek, prowokując do drążenia.
- Ale Ala zdaje sobie sprawę, że gdyby nie ten biznes, wiele z nas wróciłoby na ulicę, straciło wygodę wypracowanego życia i wiele więcej… - Umilkła.
Spojrzałam ponownie na Ksawier. Wydawała się być wyalienowana w tym towarzystwie. Wszystkie ćwierkały wesoło i dowcipkowały, ona patrzyła w okno, nie odzywając się do nikogo.
- Drogie panie. – Ala musiała krzyknąć, by przebić się przez zgiełk i trajkot. – Mam przyjemność przedstawić wam nową owieczkę w naszym stadzie.
Wszystkie zaśmiały się z tego dowcipu, chociaż jak dla mnie, to było poniżające.
- Kiedyś mieliśmy klienta, który kazał sobie dostarczyć owcę, bo żadna z nas nie spełniała jego oczekiwań. – Szepnęła Rika, nachylając się ku mnie. – Dostał ją, a my od tej pory śmiejemy się z tego.
Spojrzałam na nią zdumiona, czyta mi w myślach?
- Widziałam, twoją minę. – Wyjaśniła. – Nie czytam w myślach. Nie chciałam, byś się poczuła tym zwrotem poniżona. Alabama nie poniża, nie ona.
- Dziś mamy stadko nagrzanych samców do zaspokojenia – kontynuowała Alabama – i proponuję, byście się przygotowały. Pierwsi przyjadą w ciągu kilku godzin.
Po tych słowach zawrzało, jak w ulu, w który ktoś włożył kij. Dziewczyny rozbiegły się do pokoi, nie przestając trajkotać po drodze. Słyszałam kolejne, zatrzaskujące się na górze drzwi. Sama stałam bezradna, nie potrafiąc znaleźć się w nowej sytuacji. Alabama stała naprzeciw mnie, obserwując jak zwykle i uśmiechając się do mnie. Nie potrafiłam zaklasyfikować tego uśmiechu w żaden sposób. Ni to czułość, ni rozbawienie.
- Dziś zobaczysz, na czym polega nasza praca. – Podeszła do mnie, obejmując ramieniem. – To może zmienić nieco twój pogląd na relacje damsko – męskie.
Wczepiłam się w nią, jak dziecko w matkę, obejmując w pasie i dając się poprowadzić na górę.
- Załóż dziś sukienkę proszę i białą bieliznę. – Trzymała dłonie na moich ramionach.
Była dużo wyższa ode mnie, pomimo braku obcasów.
- I zero makijażu! – Nakazała.
Zrobiłam, co kazała i czekałam w pokoju, siedząc na łóżku. Byłam spięta, jak jasny gwint. Wiedziałam, że jeszcze nie dziś nadejdzie czas usług obcym mężczyznom, ale i tak się obawiałam tego, co mogę zobaczyć.
Po kilku godzinach, w czasie których siedziałam, leżałam, chodziłam z kąta w kąt i nawet przysnęłam na chwilę, pragnęłam tylko opuścić ten pokój i oglądać to COŚ.
Było już ciemno, gdy Alabama uchyliła drzwi do mojego pokoju.
Znów oszołomiła mnie i onieśmieliła swoim wyglądem.
Czerwona, obcisła sukienka i złoto – czerwone okulary, jak na bal karnawałowy, na twarzy.
- Chodźmy. – Wyciągnęła zapraszająco rękę. – Czas na pokaz.
Podekscytowana ujęłam jej dłoń, pozwalając się poprowadzić.
Odgłosy zabawy z dołu, śmiechy zza mijanych drzwi pokoi i jęki, zlewały się w kakofonię dźwięków.
- Tutaj. – Ala wskazała obraz na ścianie. – Musisz być absolutnie cicho! Bez względu na to, co zobaczysz!
Zdenerwowałam się po tych słowach.
Co niby mogę zobaczyć?!
Odchyliła duży, sięgający podłogi obraz. Za nim były drzwi, które otworzyła i pociągnęła mnie do środka.
Wewnątrz panowała ciemność.
- To lustro weneckie. – Postawiła mnie przed oknem, które odsłaniało sceny z pokoju obok.
Przed sobą miałam Rikę i Ritę, które w maskach na twarzach i ubrane jedynie w seksowną bieliznę, masowały skórę mężczyzny leżącego na łóżku. Oliwiły go czymś. Jedna natłuszczała mu stopy, druga nacierała jego tors swoimi piersiami. Pióra, którymi przystrojona była maska, muskały twarz  mężczyzny. Jego penis w pełnej gotowości, czekał na pieszczoty. Ta, która masowała go piersiami, sięgnęła za siebie, odchylając koronkę bielizny opinającą jej pośladki i nabiła się na mężczyznę.
Poczułam język podniecenia spowodowany tym obrazem i podglądaniem seksu innych.
Alabama musiała usłyszeć mój przyspieszony oddech.
Kobieta za taflą szkła poruszyła się w górę i w dół, a z jej gardła wydobył się przeciągły jęk, który dotarł do nas stłumiony szklaną zaporą. Odchyliła się w tył i dłonią masowała jądra mężczyzny, ściskała je. Teraz mężczyzna jęknął, a druga z nich, ta oliwiąca stopy uniosła się, nakierowując swoje krocze na stopę leżącego. Nabiła się na nią, jak na penisa z wyrazem rozkoszy malującym się na twarzy.
- Czy one to lubią?! – Gorączkowo wyszeptałam w stronę Alabamy.
Podeszła do mnie, zakrywając moje usta dłonią.
- Tak, ale są też świetnymi aktorkami – szepnęła, pieszcząc przy okazji małżowinę mojego ucha ustami. – Nie przeraża cię to?
- Podnieca mnie ten widok – mruknęłam, wpasowując się plecami w nią i kręcąc pupą, by być jak najbliżej. – Bardzo…
- Pokaż. – Sięgnęła dłonią między moje uda i podciągnęła sukienkę, próbując wcisnąć palce za skraj mojej bielizny. Drugim ramieniem objęła mnie w pasie, a językiem delikatnie pieściła płatek ucha.
Dotarła do wzgórka i parła dalej. By jej to ułatwić stanęłam, szerzej rozstawiając nogi. Gdy dotarła do śliskiej kobiecości i zanurzyła w niej palec, jęknęłam. Ramionami sięgnęłam do tyłu, by przyciągnąć jej biodra do swoich pośladków i poczuć na nich jej twardego penisa. Byłam o krok od padnięcia na kolana i dobrania się do jej pełnych majtek, jeśli je w ogóle miała...
- Doprowadzasz mnie do szału – mruczała mi w ucho. – Zerżnęłabym cię tutaj najchętniej. Wypieprzyła tak, że krzyczałabyś i wyła z rozkoszy, a ja z tobą.
Jej zęby wgryzły się boleśnie w moją szyję, co tylko spotęgowało podniecenie.
- To zrób to – poprosiłam z jękiem.
- To ci się nie opłaca – szeptała między pocałunkami, przygryzając delikatnie skórę na mojej szyi.
- Pierdolę tą kasę! – Sięgnęłam dłonią między nasze ciała i zamknęłam dłoń na twardym, sterczącym przez materiał sukienki penisie. – Chcę ciebie! Pragnę cię, jak nurek powietrza…
Alabama podciągnęła swoją sukienkę i zacisnęła moje uda, po których ciekły soki podniecenia. Znów poczułam jej twardego kutasa, ślizgającego się po mojej cipce i drażniącego najczulsze miejsce krótkimi ruchami. Trzymała mnie za biodra, a ja próbowałam się nakierować na jej gorący czubek, by wreszcie poczuć ją w środku. Nie interesowały mnie już dziewczyny za lustrem i pieniądze za wylicytowanie wianka. Teraz byłyśmy we dwie, ja i Alabama. Słyszałam jej jęki i głośny oddech, czułam jej podniecenie. Odsunęła się ode mnie i zaczęła nacierać kutasem na mój odbyt, a ja zszokowana tym, co robi i podniecona do granic możliwości, naparłam na nią i poczułam twarde centymetry, zagłębiające się między moimi pośladkami. Jęknęłam cicho, gdy wbiła się we mnie do końca. Wbiła się i zamarła.
- Czy to cię boli? – Szepnęła.
- Nie. – Tyle z siebie wydusiłam.
- Czy to ci sprawia przyjemność? – Poruszyła się powoli.
Ja trwałam w bezruchu, smakując doznania z wewnątrz.
- Tak – jęknęłam.
- Chcesz szybciej? – Poruszyła się i znów zamarła, jej palce odnalazły wrażliwe miejsce między moimi udami.
- Tak! – Nie potrafiłam być już tak cicho.
Jej biodra poruszały się coraz szybciej i mocniej we mnie wbijały. Pośladki obijały się głośno o nią. Musiałam się pochylić do przodu i wesprzeć o ramę lustra, by nie przewrócić się do przodu. Alabama prawie leżała na mnie, dłonią drażniąc mnie szaleńczo i dysząc w moją szyję. Czułam rozkosz, zbliżającą się falami, by wydrzeć z mojej piersi krzyk i wprawić ciało w dygot. Gdyby nie ona, osunęłabym się teraz na ziemię, ale trzymała mnie, nie ruszając się i chyba nawet nie oddychając.
Gdy zaczęłam odzyskiwać względną kontrolę nad sobą, delikatnie wycofała się ze mnie i posadziła mnie na krześle, którego obecności tutaj nie byłam świadoma.
- Musisz ochłonąć. – Głos miała gardłowy, przepełniony emocjami i podnieceniem. – Później zaprowadzę cię do pokoju.
- A ty? – Miałam na myśli to, że nie skończyła.
Wciąż była maksymalnie podniecona.
- Dam sobie radę. – W głosie słyszałam uśmiech.
Zazdrość, która nagle mną zawładnęła i myśl o tym, że zerżnie inną kobietę, która się do tego nadaje, ponieważ nie jest już cenną dziewicą i nie zajdzie w ciążę, zagotowała we mnie kocioł z zazdrością.
- Nie pozwolę ci wyjść stąd w takim stanie – zamruczałam jak kocica, osuwając się na kolana i po omacku szukając jej ciała. – Chcę twojego orgazmu tak, jak ty chciałaś mojego.
Znalazłam jej biodro, a od niego tylko jeden ruch dłoni dzielił mnie od twardego penisa. Podeszłam bliżej i nakierowałam usta na czubek.
- Dasz mi to, co ja dałam tobie! – Zamknęłam usta na kutasie, wdychając równocześnie zapachy atakujące nozdrza.
Zszokowałam ją najwyraźniej swoim zachowaniem, gdyż chciała się cofnąć, ale zacisnęłam mocniej dłoń na trzonie, a usta na czubku, drugą dłonią obejmując jadra. To co podpatrzyłam przez lustro, podziałało na Alabamę piorunująco. Złapała mnie za włosy i z krzykiem wbia się w moje usta, eksplodując w nich z drżeniem bioder.
- Bella mia… - wyjęczała.
Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. zu
    | Odpowiedz

    Ostatni akt trochę niesmaczny,ale czego nie nie robi z namiętności…

  2. Kajjka
    | Odpowiedz

    Zgadzam się z przedmówcą ;). Od siebie dodam tylko, że mimo miksowania smaków i tak jestem pełna podziwu dla Twojego pisania. Ciekawa jestem co tam dalej wymyślisz i czekam także na kolejny kawałek Długu 🙂

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    Uwielbiam! Uwielbiam! Uwielbiam!
    Pisz więcej, błagam

  4. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Cholera, okazało się, że muszę zgłębić temat transseksualizmu od strony medycznej, bo strzeliłam byka i teraz mi głupio.

  5. zu
    | Odpowiedz

    Wcale nie.Niuanse 😉

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    czekam i czekam na kolejną część 🙂

  7. Anonymous
    | Odpowiedz

    Tak późna godzina, a kolejnej części brak. Chyba nas rozpieściłaś dodając codziennie o w miarę stałej godzinie ;p
    No ale nic, dla takich opowiadań warto czekać, chociaż nie ukrywając dziwnie się czuje ze świadomością, że kręcą mnie takie klimaty 🙂

  8. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Nie czuj się dziwnie! Większość to kręci.
    Przy okazji doczytywania tematyki dotyczącej powyższego opowiadania, dowiedziałam się na przykład, że jest dziesięć płci!
    Wiedza wnosi tolerancję dla odmienności ogólnie przyjętych za “normalne”.

    Piszę kolejną część, ale musiałam poczytać o transseksualiźmie, bo nie lubię strzelać byków.
    A strzeliłam i dzięki komentarzowi na Pokątnych się o tym dowiedziałam. I się cieszę.
    Znów wiem ciut więcej:-).

    Jutro wrzucę ile dziś napiszę.
    Kto wie, jak mi się palce zapalą, to może jeszcze w nocy dam radę 😉

Napisz nam też coś :-)