I stałam się (VIII)

with 13 komentarzy

I stałam się opowiadanie o pięknej dziewczynie ze wsi, którą rudowłosa piękność zabiera z sobą do miasta. Seks w domu publicznym, seks grupowy, seks lesbijski. Miłość w tle.- Jak to dzisiaj?! – Oczy prawie wyskoczyły mi z orbit, a serce zatrzymało się na chwilę. – Dopiero teraz mi o tym mówisz? Odkąd wiesz?!

- Od kilku dni, ale nie chciałam ci mówić, bo byś źle sypiała – wyjaśniła.
- Super! – Miałam ochotę ją udusić. – Tak dla odmiany dostanę po prostu sraczki i z rozdziewiczania będzie gówno!
Byłam wściekła, byłam przerażona i byłam gotowa uciekać. Tylko gdzie? Z powrotem na wieś?

Do z góry wiadomej przyszłości i życia, które wiedziałam, jak się dalej potoczy.

Na sztywnych nogach wyszłam z apartamentu Alabamy i poszłam do swojej wygodnej celi.
Opadłam na kolana obok łóżka.
- Boże, zbłądziłam. – Zamknęłam oczy, opierając łokcie złożonych do modlitwy dłoni na brzegu materaca. – Pomóż proszę, bo nie wiem co zrobić. Wiem tylko, że kocham, ale czy ta miłość jest zła? Czy jakakolwiek miłość może być zła? Zrobię to raz i koniec. Pieniądze pomogą mi zostać w mieście i pomóc rodzicom. Tylko pomóż mi błagam!
Nie wiedziałam, o co proszę…
Alabama dała mi kilka godzin samotności. Leżałam na łóżku w pozycji embrionalnej i czekałam.
Czy na coś takiego można się przygotować?
Ok, to będzie szybka sprawa.
Seks, kasa i papa takie życie.
Późnym popołudniem zapukała cicho do drzwi i nie czekając na zaproszenie, weszła do środka.
- Trzymasz się? – Widziałam po jej oczach, że się o mnie martwi.
I co z tego? Przecież mnie nie powstrzymuje, nie opłaca jej się.
Ok, ja się zakochałam, ona poczyniła inwestycje w moją osobę i musi ją z nawiązka odzyskać.
- Jest dobrze. – Skłamałam. – Kto to jest i o której mam być gotowa?
- To nasz stały klient – odparła, bacznie rejestrując moje reakcje. – Niespecjalnie zboczony i mało wymagający. Wpadłaś mu w oko od pierwszego dnia i przebijał wszystkie oferty. Masz wielbiciela. – Dodała ze smutnym uśmiechem.
- Mam się jakoś przygotować? – Wolałam pytać rzeczowo i na temat.
Nie chciałam rozmowy o moich uczuciach i strachu. Chciałam mieć to już za sobą.
- Przygotuję dla ciebie pokój zielony – powiedziała poważnie. – Tam zaczekasz, ja będę w pobliżu.
Zdaj się na własną intuicję i nie bój się.
Mój mózg zarejestrował: „bój się”…
Wieczorem umyta i przebrana jedynie w biały szlafroczek i wianek na głowie, poszłam do wskazanego pokoju i posłusznie czekałam. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie, a ja nasłuchiwałam każdego dźwięku pod drzwiami. Myśli bombardowały moją czaszkę, podsuwając najgorsze scenariusze.
Jak się okazało, umysł mój był zbyt ograniczony, by wymyślić ten najgorszy.
- Bella! – Do pokoju wpadła Ksawier. – Zmiana planów.
- Co? – Zdziwiło mnie to, ale bardziej zszokowało, że ona zgodziła się być posłańcem.
Nienawidziła mnie przecież!
- No to. – Zniecierpliwiła się moim pytaniem. – Klient zażyczył sobie innej oprawy i tyle. Boże, jaka ty ciemna jeszcze jesteś…
- To co mam zrobić? – Nie chciało mi się z nią, w moim obecnym stanie psychicznym sprzeczać.
- Chodź ze mną. – Zniknęła za drzwiami, a ja potruchtałam za nią zdezorientowana.
- Kazała ci czekać na klienta w swojej bibliotece. – Rzuciła przez ramię. – On w takich okolicznościach chce. A wiesz… - Popatrzyła na mnie z wyższością osoby doświadczonej. – Klient rządzi. Przynajmniej w tym biznesie.
Szłam pogubiona w abstrakcyjności tej całej sytuacji i czułam gorycz w sercu i w gardle, że Alabama zgodziła się splugawić nasze święte miejsce. Miejsce, w którym przesiadywałam godzinami w bezruchu z książką rozłożoną na kolanach. Miejscu ciszy i obrazów wyświetlanych przez wyobraźnię. Miejscu czarodziejskiego świata wyobraźni.
Ale dobrze, ona ustala zasady.
Zrobię, jak karze i koniec.
Nie zostanę w tym miejscu.
Pocierpię przez jakiś czas, jak bohaterki moich ulubionych książek i ułożę swoją przyszłość od nowa. Może nawet zakocham się kiedyś ponownie.
- Idź i czekaj. – Ponagliła mnie nerwowo Ksawier, wpychając do apartamentu Alabamy i zamykając za mną drzwi.
Nie zapalając światła, skierowałam się do biblioteki. Minęłam sprytnie ukryty korytarz prowadzący do oddzielnego pomieszczenia i weszłam do pokoju, wypełnionego zapachem papieru, druku i czegoś jeszcze. Czegoś obcego…
Drzwi zatrzasnęły się za mną, a ja podskoczyłam, odwracając się ku nim.
Opierając się o nie stał oblech, którego zobaczyłam pierwszego wieczoru, gdy Alabama pokazała mnie kupującym moją cnotę klientom. Jego twarz wyrażała podniecenie, żądzę i szaleństwo.
Stał, patrzył roziskrzonymi oczami ciężko oddychając.
- Nareszcie – wyszeptał. – Nie mogłem się już doczekać rozerwania twojej dziewiczej, kurewskiej cipki.
Ręką pomasował się przez spodnie.
- Rozbieraj się dziwko – wysyczał. – Zapłaciłem za to.
Stałam sparaliżowana i jedyną myślą, która przeleciała mi przez głowę była ta, że sama sobie na to zapracowałam. Stałam tutaj wyłącznie w majtkach i w lekkim szlafroku, a napalony facet ze wzwodem myślał tylko o tym, że zapłacił za mnie i ma prawo. Mogłam się bronić i próbować uciekać, ale czułam, że to nie ma sensu. Zgodziłam się na bycie mięsem i nim się stałam.
Posłusznie zrzuciłam z siebie szlafrok i stałam, czekając.
- Połóż się na podłodze. – Oczy wwiercał we mnie. – Zdejmij majtki i rozłóż nogi.
Zrobiłam, jak kazał. Położyłam się i czekałam z zamkniętymi oczami.
Zaniepokoił mnie dźwięk piknięcia, włączył coś. Stanął nade mną okrakiem ze wzwiedzionym penisem i kamerą w ręku. Pocierał się powolnymi ruchami, nagrywając to swój twardy przyrząd, to moją przerażoną twarz, by po chwili odsunąć się na kilka kroków.
- Rozszerz bardziej nogi. – Nakazał. – Chcę sfilmować twoją cipkę przed i po.
Słowo „po” i widok penisa, którym to „po” miał zrobić, wzmagały strach z minuty na minutę.
- Co? – Słyszałam radość w jego głosie. – Boisz się tego – potrząsnął penisem – w twojej ciasnej dziurce? Będzie bolało, to ci gwarantuję.
Przecież miał być normalny, nie zboczeniec i sadysta!
- Lubię pieprzyć wystraszone dziewczynki. – Kontynuował. – Powiedz, że się boisz!
- Boję się – powtórzyłam.
- Czego się boisz? – Drążył.
- Bólu – odpowiedziałam.
Zbliżył oko kamery do mojej cipki, a po chwili zawisł z nią nad moją twarzą, a penisem napierał między nogami. Zdawałam sobie sprawę z faktu, że chce uchwycić grymas bólu na mojej twarzy. Zacisnęłam powieki i czekałam.
Pierwszy usłyszałam odgłos odkładanej na podłogę obok kamery, a po chwili dostałam w twarz. Przerażona patrzyłam na zmieniającą się maskę, która oblekała twarz mężczyzny.
- Patrz na mnie zdziro! – Znów mnie uderzył, tym razem pięścią. – Masz patrzeć w kamerę, jak cię będę rżnął!
Próbowałam się spod niego wyrwać, odepchnąć go rękoma, ale wtedy padł kolejny i jeszcze jeden cios. Poczułam smak krwi w ustach i ból policzka.
- Nie wyrywaj mi się kurwo! – Znów uderzenie. – Zapłaciłem za ciebie, więc leż i daj mi się zerżnąć!
Strach, ból unieruchomiły mnie. Z oczu płynęły łzy, w gardle piekło upokorzenie.
- Dobra suczka. – Znów sięgnął po kamerę. – Patrz w obiektyw!
Naparł mocno na suchą i zaciśniętą cipkę. Wdzierał się w nią po centymetrze, a ja walczyłam z odruchem zamknięcia oczu. Jęki spowodowane bólem podniecały go jeszcze bardziej. Poczułam, gdy przedarł się przez zaporę błony i z impetem wtargnął, opadając na mnie z gardłowym stęknięciem.
Odchyliłam głowę na bok, starając się choć twarzą odsunąć od jego głowy. Złapał mnie za włosy i sprawiając i w ten sposób ból, poruszał się we mnie gwałtownie stękając, a ja wiedziałam, ze te odgłosy zostaną ze mną na zawsze.
Próbowałam znaleźć w swojej głowie jakieś bezpieczne miejsce, do którego mogłabym uciec i schować się w nim, by nie rejestrować wszystkiego tak dokładnie. Musiałam oddzielić się od smrodu jego potu i od tych dźwięków.
Znalazłam kryjówkę we wspomnieniu oczu Alabamy i w jej ustach, gdy mnie całowała.
Jeszcze kilka gwałtownych ruchów i mężczyzna z krzykiem znieruchomiał, tylko biodra mu drżały.
Dłuższą chwilę nie ruszał się. Gdy uspokoił trochę oddech, podniósł się na ramionach i sięgnął po porzuconą kamerę. Znów zbliżenie na moją twarz i łapiąc za brodę obrócił tak, by zrobić ujęcie załzawionych oczu. Dźwignął się i znów przejechał okiem kamery po moim ciele, zamarł na dłuższą chwilę między moimi nogami, a następnie na umazanym krwią i flaczejącym już penisie.
- Warta byłaś swojej ceny. – Zaśmiał się. – Będę stałym klientem, obiecuję.
Nie ruszałam się, nie potrafiłam.
On się ubrał i wyszedł.
Leżałam w bezruchu i umierałam od środka.
Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    Nie możesz tak robić !!!! Nie dać ani jednego pozytywnego akcentu w takim kawałku. A najgorsze jest to, że nie wiem kiedy będzie kolejna część 🙁

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    a juz myslalam, ze to wszsytko Ksawier uknuła i przed rozdziewiczeniem wtargnie do biblioteki Alabama i ja uratuje ;( a mezczyzna, ktory ja mial naprawde rozdziewiczyc bedzie elegancki i dostojny.. ech.. ;(

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    smutne, bardzo smutne

  4. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mika! Kiedy następna część!!! Nie tak sobie wyobrażałam jej pierwszy raz.Lubisz nas zaskakiwać! Masza.

  5. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Lubię 😉

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    A ja lubię takie kawałki. Rzygam słodkością i przewidywalnością. 😉

  7. Kajjka
    | Odpowiedz

    Za zaskakiwanie należą się brawa :). Zimnemu sk…wi, któremu oddałaś dziouchę należy się… zachowam dla siebie, co bym mu chętnie zrobiła. Dziewczynie, nawet jeśli to dziwka, należy się minimum szacunku i w tym wypadku współczucie. Dziwka to w końcu też człowiek… Ot, tak mi się pomyślało.
    Super kawałek 🙂

  8. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mika!! Ty potworze! Heh 😉 Świetna część! Pozdrawiam, Anka.

  9. Anonymous
    | Odpowiedz

    Nie wierze, ze Alabama sie na to zgodzila. Nie pozwolilaby zrobic jej krzywdy. To burzy moj obraz Alabamy w mojej glowie. Kiedy nastepna czesc? Mam nadzieje jak najszybciej, nie moge sie doczekac wyjasnienia, rozwiazania tej sytuacji. Mika, zlituj sie

  10. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Mam już kawał kolejnej części.
    Będzie na 99% jutro, ale nie wiem o której i czy na pewno.
    Wciąż myślę, że to już koniec, ale wciągam się w pisanie i tyle się tego wymyśla po drodze, że ło matko…
    Cieszy mnie jak cholera, że się Wam spodobało 🙂
    Przypominam, krytyczne uwagi i wytknięcie dziur, baaaardzo mile widziane!

  11. Anonymous
    | Odpowiedz

    Dodaj, co masz, bo inaczej nie zasne! Błagam!

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Na Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga
      Chodź opowiem Ci bajeczkę, bajka będzie długa
      Była sobie Alabama, miała błędne ciało
      Lecz spotkała Bellę czystą, czy jeszcze Ci mało?

      Była sobie wiś zaciszna
      A w niej mądra cnotka
      Chciała złapać niebo za ryj
      Ale była idiotka…

      Wyruchał ją oblech srogi
      Zbił pysk, że aż miło
      Wrył się ostro między nogi
      Czy jeszcze Ci mało?

      Będzie jutro część kolejna
      A w niej wątków wiele
      Więc poczekaj i śpij słodko
      Doczekasz się w niedzielę 😉

      Miłych snów
      Dobrej nocy 😀

      ps. znowu laptop podskakuje od mojego chichotu
      ja zdaje się walnięta nieźle jestem…

  12. mika kamaka
    | Odpowiedz

    No to jest ciąg dalszy już.
    Ale w końcu jest niedziela 🙂

Napisz nam też coś :-)