I stałam się (IX)

with 5 komentarzy
I stałam się opowiadanie o pięknej dziewczynie ze wsi, którą rudowłosa piękność zabiera z sobą do miasta. Seks w domu publicznym, seks grupowy, seks lesbijski. Miłość w tle.Nie wiem ile czasu minęło, gdy leżałam skulona starając się zniknąć.
Ból ciała ignorowałam.
Scharatanej psychiki nie potrafiłam zdusić. Bolało i dławiło. Czułam się, jak strzęp człowieka i wiedziałam, że ponoszę za to odpowiedzialność.
Sprzedałam siebie i teraz musiałam się pozbierać. Musiałam, bo zawsze byłam twarda i tego nauczono mnie w domu, radzić sobie z problemami, walczyć z nimi i zwyciężać ze słabościami.

- Co tutaj się stało?! - Do biblioteki, jak burza wpadła Alabama. - Dlaczego nie czekałaś w zielonym pokoju?!

Nie odpowiedziałam, nie poruszyłam się nawet. Nie byłam w stanie.
Uklękła przy mnie i oglądała. Obróciła na plecy i oceniała zniszczenia.
- Kto ci to zrobił do cholery?! - Złapała mnie za ramiona, zaglądając w oczy. - Bił cię?!
- Tak – wyszeptałam.
- Dlaczego tutaj jesteś Bello? - Naciskała.
- Ksawier. - To jedno słowo wystarczyło jej, by zrozumieć.
- To kurwa! - Zacisnęła usta. - Nie ujdzie jej to na sucho.
I to mi niby miało pomóc? Nie odzyskam dzięki zemście szacunku do siebie.
- Ja już nie chcę tego robić Alabamo – powiedziałam ze spokojem, którego wcale nie czułam. - To był pierwszy i ostatni raz.
- Teraz cię umyjemy. - Pogłaskała mnie ostrożnie po głowie. - Wiem co czujesz dziecino. Też to przeżyłam.
Nie miałam siły ją o to zapytać.
Chciałam się uspokoić, zapomnieć.
Zaniosła mnie do łazienki i pomogła wejść do wanny. Odkręciła kurki i dolała jakiegoś płynu.
- Za chwilę wrócę. - Skierowała się ku drzwiom. - Nie zasypiaj!
Dobre sobie, nie potrafiłabym teraz usnąć. Leżałam w bezruchu, patrząc na coraz większą kulę piany, tworzącą się w wodzie, w okolicach moich stóp. Szczypało mnie w środku i uzmysłowiłam sobie, że jego sperma wciąż we mnie jest. Zerwałam się, odetkałam korek wanny i w pozycji na kolanach, z szeroko rozstawionymi nogami myłam się, starając się sięgnąć jak najgłębiej.
Wyciągnąć pozostałości tego ścierwa, zmyć go ze skóry. Tarłam gąbką , jak oszalała. Gdybym znalazła pumeks, tarłabym również i nim.
Tak zastała mnie Alabama. Stała w drzwiach i smutnymi oczami obserwowała szaloną pracę, wykonywaną gąbką.
- Przestań wreszcie. - Wyrwała mi gąbkę. - Zedrzesz sobie za chwilę skórę. Wypij to.
Podała mi szklankę napełnioną złotym płynem, ale widząc moją apatię, przytknęła mi ją do ust i przechyliła.
Pij. – Nakazała. - Do dna.
Zapiekło w ustach i na zranionych wargach. Alkohol palił przełyk, ale zadziwiająco szybko koił i uspokajał. Czułam rozpływające się w żyłach rozluźnienie.
- Gdy miałam dziewiętnaście lat i ciało przypominało bardziej chłopaka, niż dziewczynę, zgodziłam się na udział w filmach porno. - Zaczęła, gładząc mnie po ramieniu i zatapiając się najwyraźniej we wspomnieniach. - To nie był dobry czas, ale musiałam zarobić na operacje, kuracje i nic innego wtedy się dla mnie nie liczyło. Miałam jeden cel, dopasować ciało do wewnętrznej siebie i poczuć się sobą. Rodzice nie rozumieli, a ja byłam dziewczyną od zawsze. Starali się mnie zmienić, wyleczyć z tej dziwacznej choroby. Prowadzali mnie po psychologach, psychiatrach i nie potrafili zaakceptować oczywistości, że natura pomyliła się, dając mi męskie ciało. W końcu sama uzbierałam na operację, na hormony i po kilku latach męczących procedur zaczęły się zmiany. Później poznałam mężczyznę i żyłam z nim. Było dobrze, ale umarł. Rak. Dwa lata szczęścia i koniec.
Zamilkła, wstała i nalała sobie na dłonie trochę szamponu, którym zaczęła myć moje włosy.
- Był bogaty, więc teraz i ja jestem. - Znów przerwała. - Poznałam po długim czasie samotności innego faceta. Był miły, odwoził mnie po obiedzie w restauracji do domu, ale do niego nie dojechałam. Zjechał do lasu i tam zgwałcił, pobił i wyrzucił z auta. Odjechał, a ja zostałam z obtrzaskaną twarzą, zażygana i gotowa, by umrzeć. Nie umarłam, Rita i Rika mnie znalazły, gdy wracały z dniówki przy drodze. Zauważyły szamotaninę w aucie i mnie wykopaną z niego. Zaopiekowały się mną, mając podobne doświadczenia. Praca przy drodze...
Zamyśliła się, zamierając z palcami w moich włosach.
- Gdyby nie one, umarłabym tam, albo zabiła się później. Wciąż myślałam o tym, że to moja wina, że go sprowokowałam, że sobie na to zasłużyłam i to im powtarzałam, ale one cierpliwie tłumaczyły mi prawdę oczywistą. Oczywistą dla mnie teraz. - Weszła w ubraniu do wanny i siadając naprzeciw mnie, ujęła śliskimi od szamponu dłońmi moją twarz. - Nikt nie ma prawa bezcześcić naszego ciała, bez względu na to, jak bardzo jest podniecony! Jeśli tego nie chcemy, nie prosimy o ból, mężczyzna nie może zadawać nam cierpienia! Możemy chodzić gołe po ulicy, ale facet nie ma prawa nas z tego powodu zgwałcić, bo to nasze ciało i nie pozwoliłyśmy mu na to! Czy jakaś kobieta podchodzi do półnagiego, umięśnionego i spoconego robotnika, bo ten jest półnagi? Czy maca sobie go, jak mięso na półce, bo ten świeci golizną? - Pytała słowami i oczami, ale nie czekała na moją odpowiedź. - Nie! Zwierzę, które cię dzisiaj zaatakowało jest chore i poniesie konsekwencje swojego czynu, dożywotnie. Jest zamknięty w spiżarni i pilnuje go ochroniarz. - Wstała i zdjęła z siebie mokre ciuchy. - Ksawier też oberwie, wredna suka...
Nie wiem dlaczego, ale nie bałam się jej mimo, że miała penisa i tego widziałam w chwili, gdy z trudem ściągała z siebie przemoczone spodnie. Naga usiadła naprzeciw mnie w ciepłej wodzie i mówiła dalej.
- Jeśli nie chcesz sprzedawać się w ten sposób, nie rób tego. - Patrzyła mi ze skupieniem w oczy. - Masz moje pełne poparcie we wszystkim, co zamierzasz. Jeśli chcesz stąd wyjechać i ze wszystkim zerwać, zrozumiem. Pomogę ci, jeśli ułożysz sobie życie tutaj. Nawet, jeśli nie będziesz mnie chciała znać.
Alkohol, który we mnie wlała, ciepła woda i jej obecność uspokajały mnie, poczułam senność.
- Chcę spać – wymamrotałam.
- Chodźmy więc.
Wyszła z wanny i pomogła mi się z niej wygramolić również, okrywając grubym ręcznikiem. Zaprowadziła mnie do swojego łóżka i ułożyła w nim, jak dziecko.
- Przyjdę niedługo i położę się koło ciebie. - Przykryła mnie kołdrą. - Zamknę drzwi na klucz, będziesz bezpieczna.
- Ok – mruknęłam, czując ciężkość powiek.
W nocy obudziłam się z krzykiem, wszystkie wydarzenia wracały we śnie, uzupełnione o szczegóły, których nie zarejestrowałam, jak mi się przynajmniej wydawało, podczas. Alabama szeptała uspokajająco i gładziła mnie po głowie i ramionach. Byłam zlana potem i dygotałam.
- Śpij kochanie – mruczała mi w ucho. - To tylko sen, z resztą smoków zwyciężysz. Pomogę ci.
Znów zapadłam w nerwowy sen, ale głębszy niż poprzedni.
Rano miałam spuchnięte powieki i obolałą twarz. Między udami bolało i szczypało. Pierwszym uczuciem po przebudzeniu, było obrzydzenie do samej siebie. Było tak dotkliwe, że zerwałam się z posłania i pobiegłam do ubikacji. Wymiotowałam treścią żołądka, czyli niczym.
Wisiałam na klozecie, z głową przewieszoną przez jego krawędź i włosami pływającymi w wodzie połączonej z moimi kwasami żołądkowymi.
Byłam ścierwem, byłam niczym, chciałam zniknąć.
Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    Dziekuje, ze dodalas i za wierszyk <3
    Ale tym bardziej nie moge spac..

  2. Kajjka
    | Odpowiedz

    Czyli moje poczucie empatii było słuszne. Dziwka też człowiek i należy ją traktować jak człowieka. Miko, zaczynasz pisać ambitnie , bo to jest tekst, który skłania do refleksji ;).

  3. Magdalena Michalak
    | Odpowiedz

    Nie ujawniałam się wcześniej, ale ! Mika, wspaniałe są Twoje opowiadania, Twój humor jest nie do podrobienia, czekam na więcej 🙂

  4. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Powinnam zdążyć z dodaniem ostatniej części jeszcze dziś 🙂

  5. Anonymous
    | Odpowiedz

    czekam czekam czekam…. ciekawosc mnie zżera !

Napisz nam też coś :-)