Jak pies z kotem (II)

with 15 komentarzy

zabawne, nieco zwariowane opowiadanie o miłości

Bezlitosne światło poranka ukazało krajobraz po bitwie. Na dodatek część towarzystwa pochrapywała błogo, w różnych pozach rozwalona w salonie. W milczeniu pozbierałam wszystkie śmieci oraz naczynia, kurze i podłogę zostawiając na później. Przygotowałam też kawę dla siebie oraz śniadanie dla Adasia. Tych tutaj miałam w nosie. Młody ucieszył się, że może zjeść w pokoju, a ja pozwoliłam sobie na wysoce niepedagogiczny czyn, czyli włączyłam mu bajki w komputerze. Tym oto sposobem miałam go z głowy na najbliższe dwie godziny.

Gorzej przedstawiała się sprawa z jego starszym bratem, który półnagi, z kwaśną miną, kręcił się bezradnie po kuchni.

Kawy! – zażądał, gdy tylko się pojawiłam w zasięgu jego wzroku.

Cukier? Mleczko? Napluć? – spytałam uprzejmie.

Nie pyskuj, bo cię wywalę! – warknął, siadając przy jednym z dwóch wysokich taboretów, stojących przy kuchennej wyspie.

Pyskować to ja dopiero mogę zacząć.

Przygotowałam mu tę cholerną kawę i podstawiłam pod zakrzywiony nos. Właściwie nochal. Im dłużej przyglądałam się temu nadętemu bufonowi, tym częściej zastanawiałam się, w czym tkwił jego urok. Miał ciemne, prawie czarne oczy, włosy w tym samym odcieniu, a twarz pociągłą, o wyraźnie kwadratowej szczęce. Rysy dość nieregularne, ale harmonijne. Za to minę regularnie niezadowoloną. Ciało sportowca, apetycznie opalone, chociaż mieliśmy środek zimy. W szczegółach nic nadzwyczajnego, ale w całości prezentował się bardzo intrygująco. Do tego ta pewność siebie. Tak, laski na to lecą, pomyślałam kwaśno, bo jednocześnie przypomniał mi się Łukasz. Ciekawe, obraził się czy nie?

Śniadanie. Jajecznica z dwóch jajek na boczku. – Rozkazał rozwalając się przy blacie z miną udzielnego władcy.

Z twoich? Masz aż dwa? – zainteresowałam się łagodnie. – I nie ma sprawy, możesz ją zjeść na boczku. O, na przykład tam pod oknem jest całkiem przytulnie. Albo w kibelku.

Udawanie zabawnej ci nie wychodzi.

Nie jestem zabawna. Jestem ironicznie uszczypliwa.

Wzruszył ramionami, najwyraźniej tracąc ochotę na konwersację. Oczywiście przygotowałam mu tę parszywą jajecznicę, postawiłam obok pustej filiżanki po kawie i nie zasłużyłam nawet na zwykłe, ludzkie dziękuję.

Reszta śniadanie szykuje sobie sama – oznajmiłam, bo towarzystwo powoli wyłaniało się z odmętów nieświadomości.

Nie. Przygotuj kanapki. I wyjmij sok z lodówki.

Tego nie miałam w umowie.

– Zrobimy aneks. A teraz do roboty! – warknął, odsuwając pusty talerz. – Jak skończysz, to wyczyść sofę. Ktoś ją zarzygał. I zrób coś z toaletą, bo jest zapchana.

Z premedytacją obeszłam wyspę, po czym stanęłam oko w oko z młodym bogiem. Spojrzenie Meduzy to zbyt mało powiedziane. Aż dziw, że nie padł trupem na miejscu.

Nie! – To nie było słowo, a głuchy warkot wydobywający się z mojego ściśniętego gardła. Jakoś nie widziałam sensu, aby tłumaczyć mu, czego nie zrobię. Krótko i treściwie powinno wystarczyć. I chyba wystarczyło, bo Przemuś gwałtownie poczerwieniał.

Dobra – zgodził się niechętnie. – Do przetkania kogoś wezwiemy.

Bez słowa wskazałam problematyczną sofę. Poczerwieniał jeszcze bardziej, ale nadal miałam chyba mordercze spojrzenie, bo jednak skapitulował.

Okay, znajdę tego kto to zrobił i niech czyści. Ale kanapki przygotujesz?

Tak – westchnęłam, aż mi podwiało kilka kosmyków. Można nawet uznać, że uszła ze mnie para. – I kawę – zgodziłam się wspaniałomyślnie. – Sok możesz wyjąć sam. Obsługa lodówki chyba nie jest aż tak skomplikowana?

Jego połowiczna kapitulacja napełniła mnie satysfakcją. Nucą pod nosem piosenkę, którą właśnie grano w radiu, ustawiłam na talerzu istną piramidę kanapkową. Zresztą, większość i tak wolała wodę oraz kawę. Potem zostawiłam ich wszystkich, zajrzałam do Adasia, a na końcu szybko się ubrałam i poszłam na spacer.

Zima rozszalała się na całego. Wszędzie było biało. Gruba warstwa zalegała nawet na gałęziach bezlistnych drzew. Biało, mroźnie i spokojnie. No i nadal padało. Pięknie, pomyślałam, przyglądając się mijanym domom. Doszłam w końcu do niewielkiego jeziora, które z tej strony otaczał park, po czym przystanęłam, wpatrując się z zadumą w zamarzniętą taflę.

Ktoś niespodziewanie objął mnie od tyłu, szepcząc do ucha:

Niespodzianka!

KUPUJĘ CAŁY ODCINEK

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Pauli
    | Odpowiedz

    Mam problem!z wykupieniem odcinka przez sms otrzymuje taki komunikat “Informujemy, ze od 1 listopada 2018 DotPay zaprzestal swiadczenia uslug SMS Premium” czy tylko ja tak mam?

    • Lite
      | Odpowiedz

      Mam dokładnie to samo

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Też nas zaskoczyli :-((( Niestety, na razie nie możemy nic na to poradzić. Możemy Was jedynie zapewnić, że jesteśmy w trakcie wdrażania własnego systemu płatności i tam już nie będzie problemów z smsami, bo zrezygnowałyśmy z dotpaya na rzecz innej platformy płatniczej. Być może uda nam się to zrobić do końca listopada 🙂

  2. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Obaj panowie zdają się być niespecjalnej jakości – Łukasz chce przelecieć panienkę, a Przemek to zadufane w sobie chamidło, lubiące pomiatać ludźmi. Tu nawet trudno wybrać mniejsze zło. Ale tak sobie myślę, że wbrew pozorom, to Łukasz jest większym złem – niby taki ok., ale na odległość śmierdzi wyrachowaniem, a Przemek jest bucem (delikatnie powiedziane) do kwadratu i się z tym nie kryje. Myślę, że Maja to za wysokie progi dla obu samców. Bardzo jestem ciekawa co będzie dalej.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ukatrupi każdego po kolei i zakopie w ogródku, jak tylko przyjdzie odwilż. Do tego czasu przetrzyma ciała w szopce na narzędzia… ;-)))

      • Tony Porter
        |

        O! To jest całkiem niegłupi pomysł 🙂 Ale nie skreślajmy ich tak na starcie – może da się z nich zrobić ludzi… przy pomocy uderzenia łopatą, na przykład:)

      • Babeczka
        |

        Siekiera też byłaby niezła. Ale najlepiej w łazience, mało sprzątania 😉

  3. Aaaaa
    | Odpowiedz

    Czy tylko ja mam problem z tym ze nie moge przeczytac calej czesci mimo tego ze jestem patronem bo nie ma jej na patronite??

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zaraz sprawdzam…

      • Babeczka
        |

        Jest wszystko w porządku. Musisz jedynie wziąć pod uwagę, że jedno z opowiadań na patronite jest dla patronów wszystkich progów, drugie tylko dla dwóch progów. Dla wszystkich patronów były Warstwy, teraz jest Zakazana, bo działamy tam z Moniką zamiennie 🙂

      • Judyta
        |

        Coś dziwnie jest z tym opowiadaniem, bo pierwsza część jest dla mnie dostępna na Patronite, ale drugiej już nie widzę. Czy zmienił się dostęp między częściami?

  4. Mikakamaka
    | Odpowiedz

    Judytko, sprawdzałam, wszystko jest ok. Coś patronite widać niedopełniło. Nie pierwszy niestety raz 🙁
    Judi, wyślemy Ci pocztą.

  5. Aaaaa
    | Odpowiedz

    Jestem patronem o najwyzszym progu i dla mnir ta czesc opowiadania nie jest nirstety dostepna na patronite..
    W ogole jej tam nie ma jest tylko tutaj na stronie zeby ja kupic

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Powiem szczerze, że z naszego panelu wszystko wygląda ok, więc dopóki ktoś się nie zgłosi z reklamacją, nie będziemy widziały o jakichkolwiek problemach. Wszystkie osoby, które mają wykupiony próg 20 i 30, a które nie mogą przeczytać Jak pies z kotem prosimy o kontakt mailowy na motylewnosie@gmail.com
    Dziwne, że pierwsza część Jaki pies z kotem ma te same ustawienia co druga, a jednak wyświetlana jest na innych progach. Niestety, tutaj nic same nie możemy zrobić, musimy pisać do patronite i składać reklamację.

  7. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Wreszcie mogę skomentować. Przemek to kawał sukinsyna, do tego źle wychowanego. Jeśli przeczucie mnie nie myliło, to radze kolesiowi zmienić słownictwo, bo Maja w końcu zatknie mu butelkę po winie w zadek. Lubię bohaterów jak Łukasz, ale czy faktycznie jest taki fajny, to pewnie przyjdzie nam dopiero się dowiedzieć.

Napisz nam też coś :-)