fbpx

Kalejdoskop zmysłów (XI)

with 7 komentarzy

Opublikuję tu jeszcze cztery części kalejdoskopu. W poniedziałek (och jak ja się nie mogę tego doczekać!) odbieram książki 🙂 Nie omieszkam się tym pochwalić 🙂

Przypominam również, że w przedsprzedaży do zakupionego "Kalejdoskop zmysłów" otrzymujesz e-book "Pomyłka" gratis.  


Rozdział jedenasty

Przesyt

Im bliżej loży byłam, tym bardziej usztywniały mi się stawy. Kolana przestały pracować i utkwiłam w przestrzeni powietrza, dzielącej mnie od centrum chaosu. Chaos trwał, lecz najwyraźniej wyłącznie w mej głowie i światopoglądach. Reszta oddawała się temu, czego mój umysł nie akceptował. Anglojęzyczny obłapiał seksowne ciało w stringach i sznurku na plecach, ostentacyjnie siedzące na nim okrakiem. Polskojęzyczny nurkował dłonią między opalonymi udami innej dziewoi, która zajęła sztandarowe miejsce na jego udach. I w końcu Przemek. Jakieś dziewczę o wybujałym biuście próbowało go pocałować, a ten robił uniki i bawił się jej silikonem. Zauważył moje nadejście i zatrzymał się w pół ruchu na chwilę. Tylko na moment, lecz ten ułamek sekundy był nasz. O czym ja myślę?! Przecież to pokaz hedonistycznych zabaw, braku zasad moralnych. Co mnie obchodzi, w czyje gardło wciśnie dzisiaj język?! Ale obchodziło i zabolało. Miałam nadzieję, że jest tutaj dla mnie. Widok cycatej piękności na jego kolanach wybił mnie z rytmu i najzwyczajniej w świecie zdołował. Gdybym była, jak ona… Gdybym potrafiła się oddać bez oporów, mogłabym właśnie władać jego umysłem. Nie, to nie dla mnie. Ja tak nie mam. Jestem człowiekiem, nie zwierzęciem, poddającym się podszeptom instynktu. Jestem sobą i najwyraźniej odstaję chorobliwością umysłu. Nie potrafię się nagiąć i poddać…

Mogę już iść? – Cicho szepnęłam w ucho Moniki.

Nie odpowiedziała, pozwoliła się przyciągnąć jednemu z nich. Teraz miał dwie kobiety w zasięgu paluchów. Jednak ona to kontrolowała, a i facet jakoś tak dziwnie jej dotykał. W głównej mierze włosów. Włosy Moniki to kłębowisko loków. Zawsze spięte lub starannie ułożone. Teraz rozsupłała gumkę na nich, pozwalając im rozsypać się na ramionach. To było seksowne, właśnie dostrzegłam ów fakt, zjawisko. Jego palce nie potrafiły się zdecydować, czy bawić się biustem tej na kolanach, czy włosami Moniki. Partnerka natomiast nie miała wątpliwości, włosy ją skusiły i przyciągnęły. Monika poklepała miejsce obok siebie, zapraszając mnie, bym usiadła obok, między nią a Przemkiem. Uśmiech Moniki i spojrzenie Przemka. Kobieta na jego kolanach dała sobie spokój z pocałunkami i wciskając dłoń między własne udo a jego brzuch, zaczęła masować przez spodnie. Odsunęła się trochę, by rozpiąć mu rozporek. Nie wiedziałam, w którą stronę patrzeć, biegałam spojrzeniem po sali, ale nikt nie zwracał uwagi na to, co działo się w naszej loży. To TAKIE miejsce było. Ja natomiast dostrzegłam to, co leżało na szklanym stole. Biały proszek i jego kilkucentymetrowe ścieżki. Karta kredytowa i banknot obok. Monika oderwała się od badających jej włosy palców. Uklękła przed stolikiem i odrzuciła włosy na bok. Pochyliła się do przodu, by po chwili odrzucić głowę do tyłu, trzymając się palcami za nos. Usiadła znów, mrugając figlarnie okiem, trąc nos.

Masz ochotę? – Wskazała głową na ostatnią kreskę, przygotowaną pewnie dla mnie.

Nie, dzięki. – Banknot powoli rozwijał się i prostował.

Akcja nabierała tempa. Anglojęzyczny jęknął, czym przyciągnął mój wzrok. Jego partnerka była naga i obejmowała go udami. Zaczęła się poruszać, ujeżdżając go. Ta obok Moniki bawiła się właśnie penisem, który był przyporządkowany jej. Monika patrzyła tylko. Dziewczyna z kolan Przemka ześliznęła się na podłogę i rozszerzając jego kolana, uklęknęła przed nim i rozpięła mu spodnie. Nie chciałam patrzeć, ale nie potrafiłam. Zerknęłam tylko i gorąc oblał mi policzki. Musiałam wstać, wyjść stąd. Zostawić ich gżących się jak zwierzęta. Nie wezmę w tym udziału! Nie będę nawet oddychać tym samym co oni powietrzem! Poderwałam się, lecz Przemek był szybszy. Jakby czekał tylko na to właśnie zachowanie. Poczułam palce zaciskające się na moim nadgarstku i ciągnące mnie z powrotem na kanapę. Chciałam się wydrzeć i nie chciałam. Byłam ciekawa rozwoju sytuacji jako obserwator i walczyłam jeszcze tylko z własnym sumieniem. Kpiący i pełen pogardy uśmiech na ustach jego partnerki, gdy uwalniała ze spodni penisa Przemka. To jego brała w usta, lecz mi patrzyła w oczy. Powolny, głęboki suw czerwonych warg na kutasie i głośniejsze wciągnięcie powietrza do płuc Przemka. Zacisnął palce, którymi trzymał mnie za nadgarstek, unieruchomił przy sobie. Kobieta pracowała głową, trzymając go również w dłoni. Jej druga dłoń spoczęła na moim kolanie i leniwym ruchem pełzła czerwienią paznokci w górę. Nie chciałam być tak dotykana! To było… brudne! Wyszarpnęłam udo i założyłam nogę na nogę, obrzucając Przemka oburzonym wzrokiem. Napotkałam zaciekawione i zamglone przyjemnością oczy. Przymykały się, gdy ona wzmogła ruch głową. Góra i dół, przerywnik symulowanym jękiem, mieszający się z pomrukiem. Palce masujące mu wewnętrzną stronę uda i samego penisa. Zacisnęłam uda i pięści. To podniecało mnie równocześnie i bulwersowało. Nie próbowałam się już wyrywać, a czekałam jedynie na koniec. Przyglądałam się już bez rumieńca. Skoro chciał tego właśnie, to niech tak będzie. Jakby to była odmiana ekshibicjonizmu, a ja miałam być podglądaczem. Jeszcze jeden ruch i kolejny… profesjonalne palce na udach i w końcu jego gwałtowny ruch dłoni unieruchamiający jej głowę. Znieruchomienie i wysiłek, z jakim starała się wytrzymać w tej pozie. Oczy zaszkliły się, lecz nie cofnęła głowy.

Wreszcie uwolnił mi rękę i mogłam wstać. Reszta jeszcze nie skończyła. Nie odwracałam się, wyszłam, zostawiając ich w tym przedsmaku piekła. Zabawne, pomyślałam, idąc w kierunku taksówki, ale tak właśnie wyobrażałam sobie piekło. Nadgarstek piekł bólem. Musiałam go rozmasować. Opadłam na miękkie siedzisko taksówki, podałam adres i pozwoliłam sobie wreszcie na chwilę relaksu. Tego wszystkiego nie było. To sen tylko i omamy były. Nie mogłam brać udziału w czymś tak idiotycznym.

Nareszcie pod domem. Byle pod prysznic…

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    I znowu za krótkie.. 😭😭😭😭
    Oj popraw się Monia popraw.. 😁😁😁😁😁😄😄😄

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Dodaję po jednym rozdziale 🙂

  2. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało z książka☺ już nie mogę się doczekać kiedy w końcu będę miała książkę u siebie😊 odliczam😉

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Ja to w poniedziałek chyba rozbiję namiot przed drukarnią i nie ruszę się, nim mi nie wydadzą książek 🙂

      • Babeczka
        |

        Jeszcze może mały strajk głodowy :-)))

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Każda część tytułujesz. Mam rozumieć, że takiej właśnie długości są rozdziały w książce?

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Dokładnie tak. Mniej więcej po tyle ma rozdział. Cała książka to ponad 400 stron 🙂

Napisz nam też coś :-)