ozdobnik

Monika Liga

Przygotowanie tej książki zajęło mi naprawdę sporo czasu. Najpierw publikowałam w częściach na stronie, później "zdjęłam" ze strony i przerobiłam, poszerzyłam wątki. Wyszła niezła powieść. 412 stron!
Większość postaci z tej książki ma swoje pierwowzory w życiu. Agnes jest prawdziwa, podobnie Norbert i Przemek. Również firma, w której pracuje główna bohaterka Marlena istniała na prawdę. W rozmowach ze znajomymi nie raz słyszałam, że to wręcz niemożliwe, żeby takie rzeczy działy się w tak dużej korporacji.
A jednak to prawda, ale żeby nie było, jest tu też sporo fikcji. Co zaczerpnęłam z życia? Niech zostanie moją słodką tajemnicą 🙂

Mam ogromną przyjemność zaprosić Cię na pierwsze wydanie pierwszej papierowej książki "Kalejdoskop zmysłów".
W planach mam kolejne tomy:
"Mapa zmysłów" "Piekło zmysłów"

O czym jest książka?

"Kalejdoskop zmysłów" tom 1 to historia losów Marleny, która postanawia się usamodzielnić. Odziedziczyła niewielkie mieszkanko po babci i postanawia je wyremontować, by iść „na swoje”. By to zrobić, musi znaleźć pracę. Po przerobieniu kilku nieciekawych ofert pracy, znajduje firmę marzeń. Lekkie zajęcie, dobra płaca i ciekawa załoga. Pierwszym utrudnieniem okazuje się szef Marleny – Przemek. Niby obojętny, ale tylko do czasu. Podczas imprez firmowych Marlena nie potrafi uwierzyć w to, czego jest świadkiem. Rozwiązłość, rozpusta i hedonistyczne przyjemności szokują ją, ale i ciekawią. Dziewczyna postanawia iść na studia, poznać nowych „normalnych” ludzi, nadać sens pieniądzom zarobionym w „jaskini rozpusty”, jaką jest firma. Poznaje nieziemsko przystojnego Norberta. Od tego momentu nic nie jest takie, jak przed ich spotkaniem.

ozdobnik

Przeczytaj fragment

(...) Skrzypnięcie drzwi wejściowych wyrwało mnie z użalania się nad własnym, skacowanym losem. Nie chciałam, by odkryto moją obecność, więc postanowiłam przeczekać w swojej kabinie załatwianie potrzeb fizjologicznych przez tego kogoś. Nie wiedziałam jednak, że tymi potrzebami będzie coś innego.

Stówa z góry. – Damski głos.

Proszę. – To mężczyzna.

Tutaj skończył się dialog. Drzwi obok zamknęły się, zgrzytnął rozpinany rozporek i nastało mlaskanie.

Nie! To się nie działo naprawdę! Czy nawet w klopie ktoś musi się grzać?! Nie może, jak reszta, w pokoju?!

Czy to jakieś zboczenie jest może?

W ściance odgradzającej nas, była dziurka wielkości palca. Wyglądała na pozostałość po starym uchwycie na papier toaletowy. Ja naprawdę nie chciałam tego zrobić, ale… zajrzałam. Pochyliłam się do przodu i zbliżyłam oko do prowizorycznego wizjera. To co przezeń zobaczyłam, podgrzało mi policzki, zatrzymało oddychanie i zacisnęło kolana. Widziałam niewiele, lecz wystarczyło do oceny sytuacji, która miała miejsce za cienką przegrodą drewnopodobną. Kobieta siedziała na sedesie, klęczała, lub kucała. Nie zamierzałam tego sprawdzać, musiałabym uklęknąć i zajrzeć pod przegrodą. Aż tak ciekawa nie byłam. To ta kobieta mlaskała, wydając śliskie odgłosy, które mieszały się z głośnym oddechem mężczyzny. Ssała mu penisa. Obejmowała dłonią i ustami. Co jakiś czas jej głowa znikała mi z kadru, gdy cofała ją w tył, lecz wtedy widziałam… (...) Teraz widziałam akcję, do jakiej ja sama nigdy się nie zmusiłam. Wziąć facetowi do ust?! Obrzydliwe! W dodatku obcemu! Skoro za pieniądze, to musiała to być prostytutka. Komu z pracowników zachciało się płatnych rozrywek cielesnych? Zabrakło samic do pary, bo ja urwałam się z imprezy? Nie, przecież ktoś tam poległ i usnął pod stołem z alkoholami, no i jeszcze ekipa w oparach trawy. Czyżby inne układy niż parki, ktoś uskuteczniał?!

Nie oddychałam prawie, nie ruszałam się wcale, by nie zdradzić swojej kryjówki. Skończą, ubiorą się i pójdą sobie. Ja tutaj popłaczę może i usnę w końcu na kiblu.

Gdy człowiek chce być niezauważony, niewidzialny prawie i przezroczysty, coś zawsze musi się wydarzyć, by namieszać w jego planach. Nie wiem, czy to w wyniku pozycji, jaką przybrałam i tkwiłam w niej, czy może smrodu chloru, środków dezynfekcyjnych, może z nerwów po prostu, ale najzwyczajniej w świecie kichnęłam. Nic głośnego, żadnej trąby jerychońskiej, po prostu „a psik”. Istniała szansa, że nie dosłyszeli. Byli w końcu zajęci, pochłonięci sobą. Mężczyzna przyjemnością w ustach prostytutki, kobieta wykonaniem usługi, za którą pobrała opłatę. Zastawiłam nos dłonią i czekałam cierpliwie.

Skończyli.

Znów dźwięk rozporka, tym razem zapinanego. Cichy trzask stawów, pewnie kolan kobiety, gdy wstawała. Otwarcie drzwi, stukot obcasów na kafelkach podłogi i zamykane drzwi wyjściowe. Odetchnęłam z ulgą i wyprostowałam się na „wucecie”. Plecy mi ścierpły od przeczekiwania usługi, w gardle znów odezwała się suchość i dopadła mnie ponownie świadomość, że gdzieś muszę umieścić swoje zmęczone ciało tej nocy. Cóż, zrobię rekonesans po pokojach. Może ktoś już skończył i zwolni się jakieś spanie.

Z zadumy wyrwało mnie stukanie do drzwi kabiny, w której się dołowałam właśnie. Stukanie ponowiło się po kilkunastu sekundach, w czasie których starałam się zdematerializować.

Zajęte – pisnęłam w nadziei, że stukający szuka tylko wolnej kabiny.

Po co jednak miałby ktoś tutaj przychodzić, skoro cała impreza odbywała się piętro wyżej, a obok są wolne jeszcze dwie kabiny?

Cholera, więc jednak za głośno kichnęłam.

Wiem, że zajęte. – Męski głos w odpowiedzi. – Zorientowałem się jakiś czas temu.

To idź sobie. – Kolejna, marna próba.

Otwórz.

Nie jestem tchórzem i wiedziałam, że to nie ja mam się tutaj czego wstydzić. Wstałam, odgarnęłam włosy, które w wyniku dziwnej, wcześniej przybranej pozycji, wciąż wisiały mi na czole. Odryglowałam klamkę i stanęłam oko w oko z szefem. (...)

ozdobnik

Opinie

ozdobnik

Kup "Kalejdoskop zmysłów" w przedsprzedaży i otrzymaj e-book "POMYŁKA" gratis!

Martyna podkochuje się w Pawle od dawna. Nie ma śmiałości, by go poderwać i tylko marzy o nim w skrytości ducha. Kilka wypitych podczas imprezy piw powoduje, że Marlena myli numery i zamiast do brata dzwoni do Pawła. Ten zaintrygowany hardością dziewczyny i jej niesamowitym głosem postanawia poznać Marlenę. Już po pierwszym spotkaniu wpada na pomysł, by sprawdzić, czy nada się do jego wyuzdanych zabaw. Nie zdaje sobie sprawy, że trafił na tak niesamowitą kobietę.

tylko teraz GRATIS!

ozdobnik

Pozwól, że się przedstawię

Mam na imię Monika. Piszę i publikuję w sieci romanse erotyczne od lat. Kiedyś pod pseudonimem Mikakamaka, tak też nazywała się moja pierwsza strona internetowa. Przygoda z pisaniem wzięła się z bezsenności. Długie bezsenne noce stały się nie do zniesienia. Próbowałam znaleźć jakieś zajęcie i uspokoić myśli, zaczęłam pisać. Powstało opowiadanie, po nim kolejne, później pisanie z antidotum przerodziło się w pasję. Teksty, które tworzę to pociągające historie, w których znajdziesz odrobinę fantastyki, wątki obyczajowe, ale przede wszystkim zmysłowe, erotyczne obrazy. Kocham życie, kocham miłość i wierzę, że bez niej byłoby smutniej, że ona nadaje życiu sens. Zapraszam Cię do świata miłości w kolejnych powieściach na motylewnosie.pl i tych, które wkrótce wydam w wersji papierowej.

ozdobnik