Kapciuszek (V)

with 6 komentarzy

baśnie dla dorosłych

 

Ranek powitał Marysię wesołym słoneczkiem i pianiem koguta. Niemrawo zastanowiła się skąd tu kogut, bo do najbliższej wsi było z kilka wiorst, ale może wróżka sama hodowała jakiś drób? Poprzedniego dnia, ze względu na ulewę nie przyjrzała się dokładnie okolicy, więc możliwe, iż coś przeoczyła.

Ledwo ten pierzasty palant przestał piać, a dziewczyna z powrotem pogrążyła się w błogiej nieświadomości, to tuż pod oknem rozległ się gromki śpiew.

Hej ho! Hej ho! Rabować by się szło! – zawodziły trzy przepite, męskie głosy, na dodatek niemiłosiernie fałszując. Marysia zakryła głowę poduszką, ale niewiele to pomogło. Wściekła jak nie powiem co, wyskoczyła z łóżka i z rozmachem otworzyła na oścież okiennice. – Hej ho! Hej ho! Pobzykać by się chciało!

Czy musicie tak wyć od samiutkiego świtu? – wrzasnęła pełną piersią.

Musimy – oświadczył Robin ze smutkiem w głosie. – Sami już nie możemy tego słuchać, ale musimy. Taka jużci rozbójnicka dola…

Machnęła na nich ręką, bo i tak szykowali się do opuszczenia siedziby wróżki. Z zaciśniętymi zębami przetrzymała jeszcze kilka minut pijackiego śpiewu, po czym ledwo zdążyła odetchnąć z ulgą, obudził się Robert.

Jak kurwa mi niedobrze! – wyjęczał, chwytając się za brzuch.

Co się stało? – Rada nie rada Marysia wylazła z łóżka i podeszła do leżącego na ziemi księcia.

Boli mnie! – oznajmił takim tonem, jakby właśnie umierał. – Może pomasujesz? – Bezczelnie wskazał na ogromną wypukłość w spodniach.

Tak. Nogą. A konkretnie obcasem – dodała mściwie.

Zawsze warto spytać. – Z trudem zajął pozycję pionową, szeroko ziewając. – Ależ mnie spili!

Jakoś nie zauważyłam, żeby ktoś cię do czegoś zmuszał. Piłeś sam.

No właśnie… – odparł w zamyśleniu, po czym gwałtownie pobladł. Równie gwałtownie złapał się za własne pośladki, macając je rękoma.

Esmeralda padła szybciej niż wy. A potem kazałam cię przynieść do sypialni i zamknęłam drzwi.

To dobrze. – Z głosu Roberta wyzierała wyraźna ulga. – Ten las jest dziwny. Nie wiadomo kiedy człowieka prze… Znaczy się, co może nas spotkać.

A widzisz! Kiedy ja to mówiłam, to się śmiałeś. – Marysia szybko splotła warkocz, poprawiła sukienkę, udając, że nie zauważa tęsknych spojrzeń swego towarzysza.

Marysiu! – jęknął błagalnie. – Tylko troszkę. Wiesz jak jestem podniecony?

Jak można troszkę uprawiać seks? – prychnęła.

Pokażę ci – kusił, obejmując ją w pasie. A do Marysi dotarło właśnie, że w zasadzie nie miałaby nic przeciwko troszkę, bo od pewnego czasu czuła dziwne mrowienie w całym ciele oraz słodkie, obezwładniające uczucie w dole brzucha. Tak szczerze to od momentu, gdy pogoniła wilki.

Ja myślę, że ten las nie powinien nazywać się samotny – powiedziała zadumana, podczas gdy Robert pchnął ją w kierunku stołu, a później naparł całym ciałem. – Coś tu takiego wisi w powietrzu… Nie masz wrażenia, że od kiedy przekroczyłeś granicę, to wciąż czujesz się podniecony?

Może – mruknął. – I to chyba coraz bardziej.

Leżała na twardym blacie, z wypiętą pupą, zapatrzona w widok za oknem. Robert położył się na niej i głucho jęknął. Nie pytała dlaczego. Namacalny powód jego postępowania czuła na swoich pośladkach.

Żebyś mi się nie ważył podnosić spódnicy! – zagroziła.

Daję słowo, że ja nie… – Pocałunkami pokrywał jej kark oraz szyję. I oczywiście nie tylko zadarł sukienkę Marysi do góry, ale też rozpiął spodnie. Cuchnął alkoholem, ale dziewczyna nie była w stanie go odepchnąć. W momencie gdy gruby, gorący członek wślizgnął się pomiędzy jej pośladki, przepadła. Ocierał się o nią głośno dysząc, a ona wiła się na twardym stole, pojękując. Piersi dziewczyny kołysały się w tak każdego ruchu, a ona sama w piorunującym tempie zmierzała ku kapitulacji.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kamila
    | Odpowiedz

    Zjedzenie złotej rybki było okrutne 😂😂😂 a poza tym to twarda ta Marysia

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Cóż… Raczej główny bohater pazernie rzuca się na możliwość “trzech życzeń”, albo jest tak obrzydliwie szlachetny, że wypuszcza rybkę, nie żądając niczego w zamian.
      Rzadko ją po prostu zjada 😉

  2. mona
    | Odpowiedz

    Rybka boska!

  3. Monika G.
    | Odpowiedz

    Jak mozna tak zezrec zlota rybke!
    Minus 50 pkt dla Marysi.
    Bo mogla chociaz zazyczyc sobie tylko jedno z trzech zyczen. Na przyklad: zeby Robert mial dwa.😂 To by dopiero ksieciuniowi namiot stanal. Jak cyrkowy😂
    Ubawilam sie! Bravvvvvo.
    Juz nigdy nie spojrze na bajke normalnie. Synom czytam na dobranoc a w glowie: i ten Szewczyk Dratewka, jak juz zaru**al smoka na smierc dostal w nagrode krolewne i zyli dlugo i szczesliwie bo krolewna byla olazem niezwykle niewyzytym o wysokim zapotrzebowaniu na proteinowa smietanke meza
    😂
    Pani Babeczko! Jak zyc?
    Teraz musze audiobooki dzieciom wlaczac bo sie pytaja z czego ja sie tak chichram pod nosem.

  4. magida16
    | Odpowiedz

    Babeczko , jesteś cudowna, ale tak zjeść złota rybkę? No nieee :)))) Przyłączam się do powszechnego oburzenia 🙂 Łamiesz stereotypy aż miło 🙂 No i siedzę uśmiechnięta od ucha do ucha i to dzięki Tobie :)) Dziękuję dziewczyno!

  5. Babeczka
    | Odpowiedz

    Dzięki dziewczyny 🙂 Ostatnio byłam mocno offline, bo moja najmłodsza latorośl tym razem dla odmiany przyniosła grypę żołądkową z przedszkola. Jak zwykle Mały był chory jeden dzień, a ja już cierpię trzeci 🙁

Napisz nam też coś :-)