Klatka

with 5 komentarzy

Klatka to opowiadanie erotyczne o uwięzieniuchłopaka przez zakochaną dziewczynę. Pierwszy raz, sex, miłość.Każdym z nas targają emocje.
Jedne są silniejsze, inne słabsze.
Wszystkie moje emocje skupiły się wokoło jednego człowieka.
Chłopaka, w którym jestem szaleńczo zakochana, niestety bez wzajemności.
Stan mój można nazwać obsesją, czy wręcz opętaniem.
Mam dwadzieścia lat, a od trzech jestem sfokusowana tylko na nim.
Na Norbercie.

Norbert, mój ideał.
Właściwie nie wiem dlaczego padło na niego.
Wcześniej podobało mi się kilku facetów, ale trwało to krótko.
Pewnego dnia, wzrok mój przykuł on. Stał w korytarzu szkolnym wygrzebując coś z plecaka.
Przydługie włosy opadły mu na twarz.
Przyglądałam mu się z nudów mało dyskretnie, stojąc opodal oparta o ścianę.
Podniósł głowę i spojrzał mi w oczy, przesyłając wzrokiem wirus uzależnienia, który trawił mnie od tej pory nasilając się z każdym dniem.
Nie wiem co to było, co się stało, ale mnie siekło i tak zostało.

Jestem chora.
Chora z miłości niespełnionej i obsesyjnej.
Jest o rok ode mnie starszy, sporo wyższy i obłędnie przystojny.
Dopóki chodziliśmy oboje do jednej szkoły, mogłam obserwować go na przerwach, wyławiając jego twarz spośród innych.
Jego matura zakończyła ten szczęśliwy czas.
Widząc go zdenerwowanego, ubranego w garnitur przed salą egzaminacyjną, przeżywałam w milczeniu żałobę, żegnając codzienną, stałą dawkę jego widoku.
Nagle przerwy między lekcjami stały się pełne głodu.
Kiedyś chętnie szłam do szkoły, teraz szłam, bo tak trzeba.
Czułam się jak narkomanka, której odmawia się działki.
Do domu wracałam okrężną drogą, obok jego bloku. Może go spotkam.

Nie raz zastanawiałam się, skąd bierze się to bezpodstawne uczucie, przecież go nie poznałam!
Może mam w sobie zbyt dużo pierwiastka męskiego. Jestem zdobywcą i im bardziej ktoś mi się opiera, tym bardziej wzmaga moje pragnienie. On w końcu widział, że go obserwuję. Nie raz przechwytywał moje spojrzenie, ale było mu to obojętne.

Kilka razy dziennie wykonywałam głuchy telefon na jego aparat stacjonarny, wiedząc że nie odezwę się, gdy podniesie słuchawkę. Numer zdobyłam włamując się do pokoju nauczycielskiego by poznać jego dane z dziennika.
Wiedziałam, że to chore, ale silniejsze ode mnie.
Pewnego dnia odważyłam się i odezwałam się.
Zaprosiłam go do siebie. Przyszedł.
Zaprosiłam go na studniówkę. Odmówił.
Później rozmawialiśmy o głupotkach, a raczej on mówił, a ja patrzyłam na niego jak na obrazek.
Wyszedł, zostawiając pustkę, tęsknotę i swój zapach.
Przepadło...
Kilka dni później zadzwonił dzwonek u drzwi.
Zbiegłam po schodach, za drzwiami stał Norbert. Zaprosił mnie na imprezę nad jeziorem.
Z auta przed domem wystawali jego kumple.
Komunikat był jasny, przyjechał zaprosić laskę z kategorii łatwego mięska.
Odmówiłam, choć miałam ochotę rzucić mu się na szyję.
Odmówiłam, bo wiedziałam dlaczego mnie zaprosił. Jaką dziewczyną mu się wydałam.

Jakiś czas później na babskiej imprezie wymyśliłyśmy z kumpelami zemstę. Zemstę za nieprzystępność.
Zgarnęłyśmy spraje i w stanie podpitym, plus opary trawki, poszłyśmy oszpecić jego samochód.
Zielonego malucha.
Otaczała nas noc i cisza, przerywana jedynie stukotem kulki w puszce sprayu.
To było głupie.
Ale był to tylko niewinny początek mojej rozpędzającej się fiksacji.

Norbert od roku studiuje na AWFie. Ja właśnie zaliczyłam maturę i znalazłam się w bańce powietrza z niską zawartością tlenu. Nie mam czym oddychać, duszę się swoim głodem. Prawie go nie widuję. Raz w markecie natknęłam się na niego.
Jakby grom z nieba uderzył!
Skamieniałam i tylko wzrok działał mi jak należy.

Miesiąc bez jego widoku jest fizyczną torturą.
Dni wypełnione bezsensem i oczekiwaniem nocy pełnej snów o nim.
Wariuję.
Zwariowałam...

***

Obudziłem się w totalnej ciemności.
Nic nie widzę.
Staram się poruszyć, ale coś krępuje moje ruchy.
Ręce mam przywiązane nad głową po bokach... łóżka?

Szarpanie się nie daje żadnego efektu, tylko nadgarstki mnie bolą.
Czekam w ciemności, zastanawiając się czy to jawa, czy sen.
W pewnym momencie światło, boleśnie atakuje oczy przez skórę powiek.
Otwieram je zdezorientowany.

W drzwiach pomieszczenia, w którym jestem stoi drobna postać.
Zaraz, ja ją pamiętam!
Stoi z ręką na włączniku światła i patrzy na mnie.
Wygląda jakby się bała.

- Witaj - mówi prawie szeptem. - Jak się czujesz?
- Gdzie ja jestem? - To pytanie wyskakuje z moich ust bez udziału umysłu.
- Jesteś u mnie. - Ledwo słyszę jej głos. - Uwięziłam cię...

Kontekst jej odpowiedzi dociera do mnie powoli.
- Że co?!? - Nie potrafię uwierzyć w to co słyszę. - Co zrobiłaś???
- Uwięziłam - odpowiada już z większą mocą. - Wcześniej odurzyłam i porwałam.

W głowie pustka. Co to ma znaczyć? Czy to jakiś żart?! Czy ktoś się właśnie bawi moim kosztem robiąc mi psikusa.

- Nie rozumiem - patrzę na tą drobną dziewczynę ubraną w zbyt luźne ciuchy, lekko zgarbioną i unikającą mojego wzroku.
Pamiętam ją, nie pamiętam imienia. Wiem, że zaprosiła mnie na studniówkę, a ja typowy "miłośnik" TEGO TYPU imprez, odmówiłem.
Gdyby nalegała, pewnie bym poszedł, ale nie nalegała.
Zaprosiłem ją później na bibkę nad jeziorem, ale tym razem ona odmówiła. Stwierdziłem, że gra nie warta świeczki. Ani dziewczyna wystrzałowa, ani entuzjazmu nie widziałem.
To było dawno.
Teraz wracało to do mnie z napływem adrenaliny, niepewności i wstyd się przyznać, strachem.
O co chodzi?! Co ja tu robię?!
Jestem przykuty do łóżka, nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak już długo.
- Co chcesz ze mną zrobić? - czekałem na odpowiedź.
- Chcę zabrać tydzień twojego życia - odparła. - Później cię uwolnię i o mnie zapomnisz, lub nie...
- Co masz na myśli, mówiąc o tygodniu mojego życia? - patrzyłem na nią, starając się coś z tego zrozumieć.
- Mam zamiar przez tydzień cię tu więzić - oznajmiła zwięźle.
- Po co?
Nie odpowiedziała, tylko podeszła do łóżka na którym leżałem i usiadła.
Wyciągnęła coś z kieszeni i sięgnęła do moich nadgarstków, rozkuła kajdanki.
- Chcę się tobą nasycić - odparła. - Najeść się ciebie przez tych parę dni.
Zabrzmiało to ja groźba i jak obietnica.
Moje ciało zareagowało za mnie.
Zerwałem się z łóżka i skoczyłem w jej kierunku. Zagarnąłem jej kruche ciało i uwięziłem pod sobą.
- Co teraz powiesz - poczułem przypływ satysfakcji z zamiany miejsc.
- Teraz nic - odparła spokojnie, choć jej oczy rozszerzyły się. - Nie wyjdziesz stąd, jeśli nie zechcę.
- A jeśli cię... - zastanawiałem się nad groźbą - podduszę? Co wtedy?
- Możesz mnie udusić. - Jej głos był spokojny. - Bez kodu nie wyjdziesz stąd.
Zszedłem z niej i usiadłem obok.
Podciągnęła się na łokcie.
Całkiem niechcący zarejestrowałem kształt jej piersi. Spore... wcześniej tego nie zauważyłem.
- Czy ty jesteś jakąś psychopatką? - patrzyłem na jej prawie dziecięcą twarz.
- Nie wiem - usiadła obok mnie. - Możliwe, że nią jestem. To przez ciebie.
Podniosła na mnie wzrok, a ja zauważyłem kolejny szczegół.
Ogromne wręcz oczy i różowe usta.
Dlaczego wtedy tego nie widziałem?!
- Chcesz mnie przez tydzień więzić tutaj i myślisz, że nikogo to nie zaalarmuje?
- Wiem, że nikogo - spuściła wzrok. - Jesteś właśnie na wakacjach autostopem.
Patrzyłem na nią zaniepokojony. Skąd ona to wie?!
- Na facebooku się chwaliłeś - uprzedziła moje pytanie.
Czy ja ją mam wśród znajomych na facebooku, czy podszyła się pod kogoś?
- I co chcesz przez ten tydzień ze mną robić? - Ciekaw byłem jej odpowiedzi.
- Chcę uprawiać seks. - Śmiało patrzyła mi w oczy.
- Nie mogłaś mnie o to poprosić?
Nic nie odpowiedziała, tylko zagryzła wargi.
- Więc zaczynajmy. Rozbieraj się - ściągnąłem przez głowę bluzę obserwując jej reakcje.
Nie ruszyła się nawet, tylko patrzyła na mój brzuch i coraz bardziej pąsowiała.
Bawiło mnie to, mimo dziwacznej sytuacji w jakiej się znalazłem.
Nie mam zamiaru być jej księciem z bajki, nie dam jej tej satysfakcji.
Zerżnę ją w najmniej czuły sposób. Może szybciej stąd wyjdę.
- Na co czekasz? Rozbieraj się - stanąłem przy łóżku rozpinając rozporek.
- Przyniosę ci najpierw coś do jedzenia - zerwała się z łóżka i biegiem prawie dopadła drzwi.
Pierwsze drzwi otworzyła kluczem, za nimi były drugie, na zamek elektroniczny. Niestety nie widziałem kodu, który wbiła dopiero po zamknięciu tych pierwszych, przeszklonych.
- Przynieś jakiś lubrykant! - zawołałem, nim pierwsze drzwi całkiem domknęła.

Siedziałem jak palant w tym pomieszczeniu.
Pierwsze co stwierdziłem, to brak okien. Wyglądało to, jak magazynek tymczasowo przerobiony na celę dla mnie. Łóżko, obok krzesło, mały stolik na kółkach, plus turystyczna toaleta.
Ze ściany wystawał zawór z przyczepionym do niego wężem ogrodowym, obok duża miska.
Czy ona ma zamiar wywalać moje gówna? Mam srać do tej toalety?!
Kurwa mać! To jest porąbane!
Ona jest psychiczna!

Po około godzinie wróciła z tacą, na której parowała miska zupy i herbata. Obok leżał chleb i lubrykant.
Postawiła tacę na stoliku, a ten przysunęła do mnie.
- Proszę - powiedziała cicho. - Zjedz coś.
Sama usiadła na krześle.
Poczułem zapach potrawy i ślina napłynęła mi do ust.
- Zatrute? - Brzmiało to jak żart, ale w myślach dopuszczałem niestety taką opcję.
- Nie zamierzam cię truć! - Wyglądało, że ją to dotknęło.
- A jednak jakoś znalazłem się tutaj - stwierdziłem fakt. - Bez własnego udziału.
- Tabletka gwałtu - spuściła wzrok. - Wczoraj w knajpie.
- Pracujesz tam? - zapytałem, ostrożnie próbując zupy. Była pyszna.
- Bywa - mruknęła pod nosem. - Nic więcej ci nie podam bez twojej wiedzy. Obiecuję. Za sześć dni wyjdziesz tymi drzwiami i pójdziesz w swoją stronę. Potraktuj to jako niecodzienną przygodę seksualną. - Widziałem, że czeka na moją reakcję.
- Rozbierz się więc - odparłem oschle. - Chcę zobaczyć czego będzie dotyczyć ta... przygoda.
Wstała powoli i nie patrząc na mnie zaczęła rozpinać spodnie.
Zdjęła je, ściągnęła luźną bluzę i stanęła przede mną w samej bieliźnie.
Była drobna i proporcjonalnie zbudowana. Szczupłe ciało, gdzieniegdzie lekko zaokrąglone i piersi... Te były spore i uciśnięte w sportowym staniku. Jakby je chciała zamaskować.
Dotąd spotykałem się z dziewczynami, które nie ukrywały, a wręcz eksponowały swoje wdzięki. Czasami w przesadny sposób.
- Ładna jesteś - wyrwało mi się, nim przypomniałem sobie, że mam być jak najmniej sympatyczny. - Zdejmij bieliznę. - Chciałem jakoś zgasić nadzieję we wzroku, który na mnie podniosła. - No dalej!
Posłusznie, lecz z ociąganiem rozpięła stanik i rzuciła go na podłogę. Po chwili również majtki znalazły się obok.
Widok niewielkich sutków i pełnych piersi momentalnie mnie pobudził. Dłońmi wstydliwie zakrywała trójkącik włosków na wzgórku łonowym.
Przez głowę przemknęła mi myśl, że gdybym kiedyś lepiej jej się przyjrzał, mogłem być w tej sytuacji wcześniej. Bez tych... udziwnień.
Z drugiej strony, każdy z moich kumpli zamienił by się teraz bez wahania miejscem ze mną.
Kurcze! Piękna dziewczyna (czego jej oczywiście nie powiem) uprowadza mnie, by się ze mną kochać!
- Rozpuść włosy. - Głos miałem zachrypnięty z rosnących emocji.
Musiała oderwać dłonie od miejsca, które tak wstydliwie zakrywała.
Gdy uniosła ręce by rozpuścić kok, nie mogłem oderwać wzroku od kształtu jej piersi. Sterczały dumnie, by po chwili zniknąć pod włosami, które rozpuszczając, celowo zgarnęła do przodu.
- Nie uprawiałam jeszcze seksu - mówiąc to patrzyła na moje bokserki, które coraz bardziej się wybrzuszały.
- Żartujesz?! - Nie udawałem zaskoczenia. - Jesteś dziewicą?
- Kiedy ostatni raz sprawdzałam, to jeszcze nią byłam - starała się żartować.
Wstałem i podszedłem do niej. Nie odrywała wzroku od moich slipek.
Zdjąłem je i stanąłem przed nią ze stojącym fiutem.
W obronnym odruchu objęła się ramionami i wbiła wzrok w podłogę.
- Tego przecież chciałaś - upomniałem ją.
- Tak - odpowiedziała prawie szeptem. - Ale chyba nie do końca w to wierzyłam.
Spojrzała mi w oczy tymi wielkimi, zielonymi ślepiami, a ja poczułem litość i jakąś dziwną gulę w gardle.
Ująłem ją za brodę i pocałowałem, choć wcześniej zamierzałem ją po prostu zerżnąć jak sukę.
Smakowała miętą.
- Chcesz tego? - zapytałem.
- Tak - szepnęła. - Po prostu mam stracha.
- Połóż się - wziąłem ją za rękę i pociągnąłem na łóżko.

Leżała na plecach z szeroko otwartymi oczami wlepionymi we mnie.
Co ja mam z nią zrobić?
Mam być delikatny? Nie pisałem się na rozdziewiczanie. W normalnych warunkach musiał bym "pochodzić" koło laski, nim ta oddała by mi swój wianek. Miałbym czas na napalenie się.
A tu co? Doprowadzono mnie do miejsca defloracji, jako... defloratora?
Z jednej strony byłem mocno podniecony, z drugiej... leżała przede mną kłoda. Sztywna ze strachu przed pierwszą penetracją, ale jaka kształtna ta kłoda...

Uklęknąłem w nogach łóżka i rozsunąłem jej stopy na boki.
Miałem teraz widok na różowy przedziałek, po prostu kreseczka zakończona włoskami.
Dziewicza i dziewczęca.
Przemknęło mi przez głowę moje rozprawiczenie. Nie było czego wspominać, skrzywiłem się na nie. Zauważyła to i błędnie odczytawszy moją minę, zasłoniła się dłońmi.
- Przestań tak robić - westchnąłem.
- Ale nie podobam ci się - odparła smutno. - Widzę przecież.
- Nic nie widzisz! - Wkurzała mnie, ale chciałem wyjaśnić swoją reakcję. - Widzisz mojego fiuta? Stoi, co oznacza, że bardzo mi się podoba to co widzę. Przypomniał mi się mój pierwszy raz. Nie był... sympatyczny.
- Rozumiem. - W jej głosie słychać było ulgę. - Dlatego ja podeszłam do tego tak planowo. Nie wierzę w te romantyczne pierwsze razy. To nie może być... super.
Podpuszcza mnie, czy naprawdę tak myśli. Bo jeśli takie ma ten temat zdanie, to celnie pobudziło moją męską dumę do udowodnienia jej, że się myli.
Jestem spod znaku byka, jeśli coś jest niemożliwe, to na pewno będę chciał dowieść, że jest wręcz przeciwnie.
Kiedyś ktoś powiedział mi, że nie da się jeździć rowerem po dachu bloku.
Dało się.

- Obróć się na brzuch - nakazałem. - Jesteś za bardzo spięta. Zajmę się twoimi plecami.
Widziałem w jej oczach wielkie znaki zapytania.
- Plecy?! - Nie dowierzała. - Chcesz mi masować plecy?
- No już - ponagliłem ją. - Obróć się.
Posłusznie położyła się na brzuchu, a ja usiadłem na jej pupie, obserwując jak się odkształca pod moim ciężarem.
- Wygodnie ci? - bałem się, że ją połamię.
- Tak.
Zacisnąłem palce na jej karku, rejestrując po raz kolejny jej kruchość. Najpierw rozmasowałem szyję, ramiona. Później kręgosłup i niżej. Sięgnąłem po lubrykant i wycisnąłem na dłonie rozgrzewając go.
Przesunąłem się niżej, klęcząc teraz między jej rozłożonymi kolanami.
Patrzyłem na okrągły tyłeczek ufnie wyeksponowany i zapraszający.
Musiałem się dotknąć, przejechać nawilżoną ręką po naprężonym kutasie.
Zacisnąłem dłoń na czubku opanowując podniecenie.
Masowałem jej pośladki, okrąglutkie i sprężyste, błyszczące lubrykantem.
Cholera, ale ze mnie szczęściarz!
Ugniatałem je i uciskałem, zapuszczając się coraz dalej w przedziałek między nimi, kreskę biegnącą dalej i niknącą w materiale prześcieradła.
Miałem ochotę wziąć ją w tej pozycji, bez dalszych pieszczot, ale przypomniały mi się jej słowa o pierwszym razie bez przyjemności.
I mój pierwszy raz. Żenada...
Nie mogłem się jednak oprzeć przed dotykaniem jej kutasem. Pochyliłem się nad nią i zacząłem ocierać się nim o jej pupę, wciskać go pomiędzy śliskie pośladki. Posuwać jej półdupki.
Nigdy wcześniej tego nie robiłem, przez co działała na mnie ta pieszczota piorunująco.
Po kilku ruchach wytrysnąłem na jej plecy. Nie zareagowała strachem, nie wiem czy wiedziała w ogóle co się stało.

Podniecała się. Wiedziałem to. Zaczęła przeć pupą do góry, napierając na mojego penisa.
Nagle zapaliła mi się w głowie lampka.
- Antykoncepcja - rzuciłem krótko.
- Nie martw się - mruknęła nie otwierając oczu. - Tabletki i jestem wzorowo zdrowa.

Z profilu też była delikatna. Mały nos, drobne usta. Nawet uszy miała małe. Za to oczy duże, jak dziewczynka hentai. Uśmiechnąłem się do tego porównania.

Rozsmarowywałem żel między jej pośladkami i niżej.
Jęknęła i zacisnęła dłonie na prześcieradle. Delikatnie wsadziłem w nią palec, po chwili drugi drażniąc jej wnętrze. Była gorąca i śliska. Biodrami wykonywała ruchy, nabijając się na moje palce. Twarz wcisnęła w poduszkę, a po chwili uniosła się na łokciach, odchylając głowę do tyłu.
Włosy spłynęły jej po plecach, a w mojej głowie wyświetlił się obrazek, jak łapię ją za włosy i wbijam się w nią gwałtownym pchnięciem.
- Połóż się na plecy. - Musiałem przerwać ten tok myśli. Teraz już bardzo chciałem być w niej, a przy mojej bujnej wyobraźni miałem szansę po raz drugi zaliczyć wystrzał na jej plecy.

Oczy miała wpół przymknięte, usta lekko spuchnięte i rumieńce.
Taka drobna i ufna.
Taka soczysta.
Wycisnąłem żel wprost na jej brzuch. Drgnęła nerwowo pod wpływem zimna.
- Spokojnie - uśmiechnąłem się do niej, rejestrując jak zareagowała na ten uśmiech.
Rozluźniła się wpatrzona w moje usta.
Musiałem ją pocałować, ale to za chwilę. Piersi...
Sięgnąłem do nich śliskimi dłońmi. Zakryła oczy cicho jęcząc. Pochyliłem się nad nią, by posmakować jej ust. Jej reakcja mnie zaskoczyła. Gwałtownie złapała mnie za głowę i wpiła się we mnie. Teraz już nie kontrolowała ust, one kontrolowały ją.
Całowała mnie natarczywie, nacierając językiem na mój język.
Torowałem sobie kolanem drogę między jej nogami, czując jak jej ciało tężeje.
- Boisz się - stwierdziłem fakt.
- Tak - wyszeptała.
- Nie wejdę w ciebie, puki sama nie poprosisz. - Uspokoiłem ją najwyraźniej, bo trochę się rozluźniła.
Byłem twardy aż do bólu. Czubkiem penisa dotykałem jej cipki, ocierałem się o nią, próbowałem wchodzić w nią powoli. Z każdym takim ruchem, czułem, że ona sztywnieje w oczekiwaniu.
Wkurzało mnie to.
Podniosłem się na ramieniu, drugą ręką łapiąc kutasa i zacząłem ocierać nim o łechtaczkę.
- Nie zrobię nic, chyba że mnie o to poprosisz - powtórzyłem.
Najpierw patrzyła na moje manewry z mieszaniną strachu i ciekawości, ale po chwili opadła na prześcieradło obejmując dłońmi piersi.
Żałowałem, że nie mam trzeciej ręki, bo sam bym to chętnie zrobił.
Znów delikatnie dźgnąłem jej szparkę i się wycofałem, by wrócić do pocierania znacznie większego już guziczka.
Od tych pieszczot, sam byłem już na skraju orgazmu. Musiałem je przerwać.
Obniżyłem się, by mieć teraz głowę przy jej cipce.
Zaskoczona uniosła się na ramionach obserwując mnie.
Uśmiechnąłem się do niej i znów zarejestrowałem ten jej dziwny wyraz twarzy.
Coś między błogim zachwytem i smutkiem. Dziwne...
Zaciągnąłem się zapachem budzącej się kobiecości. Cudowny zapach.
Polizałem ją delikatnie, jadąc językiem od jej szparki do łechtaczki.
Z krzykiem opadła na łóżko i zakryła twarz dłońmi.
Cholera! Nie wiedziałem, że jestem w tym taki dobry!
Zachęcony jej reakcją rozpędzałem się w pieszczotach drażniąc ją dodatkowo palcami.
Bezwiednie napierała na moje usta i nadziewała się na palce coraz szybciej oddychając i wciąż zakrywając twarz.
W pewnym momencie krzyknęła i wygięła ciało, a ja nie mogąc już dłużej czekać położyłem się na niej i zacząłem napierać na jej dziewictwo. Wpuściła mnie, nie wiedząc najwyraźniej, że chwila której tak bardzo się obawiała, już minęła.
- Skłamałem - stęknąłem w jej usta ostrożnie się niej poruszając.
- To dobrze - mruknęła.
Zacząłem się w niej zatracać, przestałem hamować.
Miała błyszczące oczy, znów we mnie wlepione. Obserwowała mnie.
Nie przeszkadzało mi to w szybkiej podróży na skraj i o krok dalej, o kilka gramów mniej wystrzelonych w jej wnętrze.
Opadłem na nią.
Po chwili zsunąłem się z niej i odpłynąłem w niebyt.

***

No i stało się.
Widziałam to w głowie w tylu scenariuszach, ale takiego nie wymyśliłam.
Leżałam ja, już kobieta obok mężczyzny moich snów.
Serce bolało z radości i żalu, że potrwa to zaledwie kilka chwil.
Czułam błogie spełnienie i ciężar jego ramienia na sobie. Słodki ciężar.
Między nogami nasze soki, wypływające ze mnie.
Ogarniała mnie senność, a wiedziałam, że muszę wstać.
Powoli zeszłam z łóżka i wyszłam z piwniczki.
Pomieszczeniem, które zaadoptowałam na jego celę, była piwniczka na wina taty.

Poszłam się umyć, byle szybko.
Z ręcznikiem na głowie nałożyłam delikatny makijaż, czego już bardzo dawno nie robiłam.
Teraz poczułam taką potrzebę. I paznokcie, czerwony lakier.
Ubrać się w coś. Pończochy samonośne wystarczą.
Z lodówki wyjęłam kanapki i butelkę soku.
Przed drzwiami piwniczki wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka.

Norbert spał nadal.
Postawiłam jedzenie na stoliczku obok łóżka i usiadłam w jego nogach.
Serce waliło mi jak oszalałe. Muszę się uspokoić.
Zamknęłam oczy i oddychałam głęboko.

***

Powoli się budziłem.
Byłem tu nadal, więc nie był to tylko erotyczny sen.
Ona, nadal nie pamiętam jej imienia, siedziała w nogach łóżka z zamkniętymi oczami.
Piękna, spokojna i naga. Mokre włosy i... pończochy!
Mój fetysz!
Musiałem wydać jakiś dźwięk, bo spojrzała na mnie.
- Jak się czujesz? - spytała.
- Dobrze - uśmiechnąłem się i znów zauważyłem zmianę w jej oczach.
Czy to możliwe, żebym się jej tak spodobał, że mnie zgarnęła podstępem z knajpy i tu przywlekła?
Dlaczego to robi?
- Dlaczego to robisz? - zapytałem.
- Jesteś głodny? - odpowiedziała pytaniem.
- Tak. - Usłyszałem burczenie w brzuchu. - Jestem.
Podeszła do mnie na czworaka i zawisła nade mną sięgając po coś ze stolika.
Znów nie mogłem oderwać oczu od jej piersi. Zawsze mnie fascynowały kobiece okrągłości, ale te były tak kształtne i te małe sterczące sutki...
- Usiądź - poprosiła z uśmiechem, zauważywszy reakcję mojego ciała. Podnieciłem się.
Usiadłem opierając się o zagłówek, a ona na mnie okrakiem, tuż nad kolanami.
Trzymała w jednej ręce kanapkę, w drugiej butelkę z sokiem.
Karmiła mnie, a ja gładziłem palcami jej uda przez cienki nylon pończoch zakończonych koronką.
Nie myślałem o jedzeniu, przełykałem je po prostu, czekając na deser. Soczysty i gorący.
Podała mi picie do ust, ale odebrałem jej butelkę chcąc przejść do części dalszej.
Rozlało się na łóżko i na mnie. Zniecierpliwiony postawiłem ją na stoliku.
Chciałem ją przytulić, ale ona miała inny plan.
Obniżyła się, zlizując ze mnie sok. Z mojej piersi i brzucha i niżej.
Czułem wrzenie w jądrach w oczekiwaniu na jej usta.
Czy odważy się? Głupie myśli. Kto jak kto, ale ona...
Zacisnęła dłoń u nasady penisa i patrzyła na niego.
Opanowałem odruch, by złapać ją za włosy i ponaglić do wzięcia go w usta.
Polizała czubkiem języka, a po chwili possała.
Jęknąłem, zaciskając dłonie w pięści.
Brała go w usta coraz głębiej i śmielej, ssąc i drażniąc językiem.
Jej wypięty tyłeczek, gdy pochyliła się nade mną, majaczył mi przez wpółprzymknięte powieki.
Nie chciałem kończyć w jej ustach, chciałem skończyć w niej.
- Chodź tutaj - pociągnąłem ją do góry.
- Źle to robię? - spytała oblizując usta.
- Nie głupia - uśmiechnąłem się. - Za dobrze jak na nowicjuszkę.
Przyciągnąłem jej biodra do swoich.
- Mam się nabić? - rozbawiła mnie tym pytaniem.
- Nabij się - mruknąłem przyglądając się, jak nieporadnie przymierza się do tego.
Złapałem ją za biodra i nakierowałem na sterczącego fiuta.
Nie chciałem jej ponaglać, choć chciałem być już w niej.
Powoli obniżała się, przyjmując mnie w śliskie, ciasne wnętrze.
Patrzyła rozszerzonymi oczami, w których wciąż widziałem strach przed bólem, ale bólu nie było. Było coś innego, co rozchyliło jej usta w zdziwieniu.
Nie mogłem opanować uśmiechu, na który odpowiedziała uśmiechem i znajomym mi już smutkiem w oczach.
Uniosła się i opadła, najpierw mało płynnie, gwałtownie, ale po chwili już rytmem nadawanym przez ciało i rosnące podniecenie. Zarzuciła mi ramiona na szyję, przylegając do mnie.
Czułem jej włosy na twarzy, oddech na szyi i twarde piersi ocierające się o mnie.
Poruszała się coraz gwałtowniej i coraz głośniej jęczała.
Słyszałem też swoje jęki, gdy z dłońmi na jej pośladkach przyspieszałem jej ruchy w górę i w dół.
Krzyknęła i zamarła drżąc. Ja też byłem blisko. Złapałem ją w pasie i nie wychodząc z niej, przewróciłem na plecy. Byłem na niej i w niej.
Ona znów na mnie patrzyła i znów mi to nie przeszkadzało.
Chwila i błysk. Strzał i drżenie.

Spocony leżałem na niej, zdziwiony mocą podniecenia.
Nieznajoma mi dziewczyna tak bardzo na mnie działała.
Chemia jej ciała idealnie współgrała z moją.

Położyłem się obok, patrząc. Zamknięte oczy, spuchnięte usta i rumieńce.
Jakim idiotą jestem, że nie dojrzałem tego wtedy, gdy spotkaliśmy się na neutralnym gruncie.

Po pewnym czasie, stwierdziłem, że coś w otoczeniu zmieniło się.
To były drzwi.
Były otwarte!
Dlaczego?
- Nie zamknęłaś drzwi - stwierdziłem fakt. - Dlaczego?
- Bo nie chcę już tego robić - odparła cicho.
- Czego?! - Nie rozumiałem. - Seksu?! - Poczułem napływającą złość i rozczarowanie.
- Nie - zaprzeczyła gwałtownie. - Nie chcę cię już więzić. To było głupie z mojej strony. Przepraszam...
- Chodź tu - przygarnąłem ją do siebie.
Nie chciałem jej mówić, że dotąd seks nie smakował mi tak wspaniale, jak tutaj z nią.
Przytuliła się ufnie.
Leżeliśmy tak, a w mojej głowie szalały myśli.
Co teraz?
Mam wyjść, czy zostać.
Jeśli wyjdę, to co?
Jechać na tych kilka dni gdzieś? Nie czułem się dobrze z myślą, że wyjdę stąd i już jej nie zobaczę. Ale właściwie dlaczego miałbym jej już nie widzieć.
Ona zaczęła i to w nie byle jaki sposób, a ja?...
Pomyślmy...

Usnęła tym razem ona, a ja wstałem, zgarnąłem swoje ubrania i wyszedłem.
Omal nie roześmiałem się na głos, gdy okazało się, że elektryczny zamek nie był zamkiem, tylko jakimś regulatorem wilgotności, czy temperatury.
Sprytna z niej dupa...

***

Obudziłam się w pustym łóżku. Sama.
Rozczarowanie skręciło mi żołądek. Łzy napłynęły do oczu.
Czego ja oczekiwałam?!
Jasne przecież jak słońce, że tak kosmicznie przystojny facet ma ciekawsze zajęcia niż rżnięcie się z obcą, natarczywą laską w jakiejś piwnicy.
Co ja idiotka sobie myślałam?!
Że zakocha się we mnie???
No tak. Tak właśnie marzyłam.
Cudowny seks i... żyli długo i kurwa szczęśliwie...

Usiadłam na łóżku i próbowałam pozbierać się do powrotu do rzeczywistości.
Nie rozpłaczę się!
Przeżyłam piękne chwile i będę je dopieszczać w głowie.
Wstałam i weszłam po schodach.
Jego torby przy drzwiach nie było, więc wyszedł.
Gorycz rozczarowania znów zacisnęła mi gardło.
Powlokłam się na górę do łazienki. Popłaczę sobie pod prysznicem.
Otworzyłam drzwi łazienki i zamarłam.
Stał przed lustrem z ręcznikiem obwiniętym wokół bioder. Z włosów kapała mu woda.
Zachwycił mnie swoją doskonałością i tym, że tu był!
Nie wyszedł jednak bez słowa.
- Wolę jednak udogodnienia cywilizacyjne - wyszczerzył do mnie zęby, a pode mną ugięły się kolana. - Nie obraź się, ale ta miska i prysznic, który zmontowałaś dla mnie... Prysznic wolny - wskazał kabinę ręką, jakbym się miała ruszyć. Jakbym potrafiła!
Minął mnie w drzwiach i zbiegł po schodach na dół.
Dopiero wtedy wypuściłam powietrze z płuc. Nieźle musiałam wyglądać, tak na wdechu.
Wparowałam pod prysznic zapominając o zdjęciu pończoch. Mokre ściągałam z siebie jedną ręką, drugą się mydląc. Spłukałam pianę i owijając się w drodze ręcznikiem popędziłam na dół. Po drodze zerknęłam jeszcze tylko w lustro stwierdzając, że makijaż jako tako przetrwał.

Stał przy kuchence, mieszając najwyraźniej zupę.
- Teraz mogę zjeść - zaśmiał się, odwracając z garnkiem w ręce. - Chociaż, jak tak na ciebie patrzę...
Znów mnie obezwładnił uśmiechem. Oddychać!
- Podasz talerze? - postawił garnek na stole.
Drżącymi rękami wyjęłam z szafki miseczki i sztućce.
Usiedliśmy przy stole naprzeciwko siebie. Wiedziałam, że nie przełknę ani kęsa.
- Wariatka jesteś, wiesz? - przyglądał mi się nabierając nalewką zupę.
Nie potrafiłam wydusić z siebie ani słowa, chłonąc wszystkie emocje z wewnątrz siebie i jego obecność tutaj, tak blisko i w normalnej sytuacji. No, w miarę normalnej.
- Powiesz coś? - domagał się odpowiedzi.
- Tak. - Zduszonym głosem udało mi się udowodnić, że słyszałam pytanie.
- Ok. Ja będę mówił. Masz jakieś plany na ten tydzień? - odłożył łyżkę i czekał co powiem.
- Nie mam. - Znów niewiele udało mi się wykrztusić z zaciśniętego emocjami gardła.
- To pojedźmy gdzieś - zaproponował. - Co ty na to? Ja już jestem spakowany. Szkoda by było marnować tak pięknie rozpoczęty tydzień.
- Tak. - Tyle było mojej odpowiedzi. Musiałam schować dłonie pod stół, bo zaczynały mi się już telepać. Całą mną telepało.
- Zimno ci? - uśmiechnął się tym swoim powalającym uśmiechem.
- Wręcz przeciwnie - wstałam i podeszłam do niego zrzucając z siebie ręcznik. - Aż za ciepło.
Odsunął się z krzesłem od stołu, a ja usiadłam na nim, wplatając dłoń w jego włosy, zmuszając tym samym by odchylił głowę.
Nie wydaje mi się, żebym mogła nasycić się tymi ustami, tym ciałem, tym facetem.
- Moja amazonka - wymruczał łapiąc mnie za pośladki i dociskając do siebie. - Musisz mi przypomnieć swoje imię.
W brzuchu czułam motyle, a niżej ogień.
Zalewało mnie szczęście i pewność, że będzie dobrze.
Będzie super!

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    2 czesc? Blagam!

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    Najlepsze opowiadanie na tym blogu!!! Noo, moze na rowni z “I stalam sie”. Czytam to chyba setny raz!

  3. Les…
    | Odpowiedz

    […] w windzie („Kurwa ja„), w pokoju hotelowym („Formuła„), w piwnicy („Klatka„, „Piwnice„), przez okno („Okno„), w kuchni („Pieprz i […]

  4. Megami
    | Odpowiedz

    Poznaję swój komentarz… I wciąż nie zmieniłam zdania, to opowiadanie jest magiczne <3

Napisz nam też coś :-)