Kuchta (IV)

with 4 komentarze

Kuchta - opowiadanie erotyczne z dużą dawką humoru

Omsknęła mi się w zeszłym tygodniu część, ale pracy przy wdrażaniu sklepu CO NIEMIARA!
Poza tym muszę powiedzieć, że jestem dumna z Jo Winchester i jej nowej powieści. Bardzo Wam dziękujemy za zaufanie, które objawiło się tak licznymi zakupami.
Gdyby ktoś był chętny do spróbowania swoich sił na motylowych łamach, to zapraszamy do kontaktu

>>TUTAJ KONTAKT <<

Nie wstydź się, my też kiedyś zaczynałyśmy 🙂


Rozdział 4

Po dwóch dniach mój entuzjazm przygasł znacznie. Wyglądało na to, że Elka przywlekła wszystkie graty, jakie udało jej się zgromadzić przez lata. Była tego masa i po wypakowaniu ciężarówki stwierdziłam, że trzeba będzie część gratów umieścić w stodole.

- Ale to przecież piękne meble! - obruszyła się w momencie, gdy zabroniłam tragarzom wnieść do chałupy kolejne, siódme już krzesło. - To akurat przywiozłam z Wenecji, i…

- Spokojnie, zagospodarujemy wszystko i nic się nie zmarnuje. - Wzięłam ją pod ramię i poprowadziłam do kuchni, dając równocześnie znak mężczyźnie, by nie wnosił więcej gratów do i tak już zagraconego pomieszczenia. - Wybudujemy kilka domków dla gości, więc i tak braknie tego co mamy i trzeba będzie sporo dokupić. Ewidentnie się na tym znasz, więc zajmiesz się zakupami, ok?

- Pewnie! - Udało mi się odciągnąć jej myśli od krzesła. - Kocham kupowanie mebli!

- Wiem, kochana. - Poklepałam ją po wierzchu dłoni. - Wiem.

I całe szczęście, że rozgadała się o czymś, co gdzieś tam widziała. Niektórych nazw nie rozumiałam, ale niespecjalnie interesował mnie ten temat organizera do przedpokoju. Sam salon zaczynał wyglądać, jak komis meblowy. W wolnej chwili pomyślę, jakie warunki ustalić z Elką.

Drugą, bardziej irytującą mnie sprawą był fakt, że Elka zachowywała się, jak rekonwalescentka po zagrażającej życiu operacji. Chodziła powoli i równie wolno siadała. Gdy miała wstać, robiła ro ze stęknięciem i prawie ze łzami w oczach.

- Podasz mi kubek? - To, gdy chciała napić się herbaty. - A! I saszetkę tej dobrej, zielonej.

Zrobiłam, zaparzyłam, wyrzuciłam saszetkę, podałam jej kubek pod nos. Oczywiście z obowiązkowym cukrem! Nie pojmuję, jak można słodzić zieloną herbatę i pić ją ze smakiem!

- Robisz sobie kolację? - Zadane niby niewinnym głosikiem pytanie zjeżyło mnie, ale powstrzymałam się przed docięciem, że rączek jej nie upierdoliło, więc spokojnie da sobie radę.

- Zrobię ci też – mruknęłam, krając kilka kromek więcej.

Ma szczęście, że lubię gotować. Gdyby nie rwący ból pleców po całodziennym wybieraniu chwastów i kamieni z przeoranego przez zamówioną koparkę tyłu ogrodu, to pewnie i cieszyłabym się na wspólnie skonsumowany posiłek. Tak marzyłam tylko o kąpieli w wannie, kubku malinowej herbaty i śnie w miękkim łóżku.

Cholera, gdybym wiedziała, że początki będą takie ciężkie, to zastanowiłabym się dwa, a może nawet i pięć razy przed tym, jak rzuciłam miastowe życie.

Uśmiechnęłam się do kostki masła, którą wyjęłam właśnie z lodówki na myśl o tym, że z całą pewnością nie zmieniłabym przeszłości. Pewnie jeszcze nie raz będę miała wszystkiego po dziurki w nosie, ale kurcze bele! Przecież pracując z tym bęcwałem Jarkiem, nie byłam tylko wkurzona. Pamiętam każdy z odcieni uczucia chęci mordu, jakim do niego pałałam.

- Dzięki, Judi – miauknęła Elka. - Wiem, że ci ciężko i żadna ze mnie pomoc, ale jakoś tak mi odwaliło z tymi cyckami i musiałam je mieć!

- Wiem, kretynko – uśmiechnęłam się w odpowiedzi, sięgając po słoik z miodem. Przysunęłam do niej talerz z pajdami grubo posmarowanymi masłem i miód, którego połowę pewnie spałaszuje na kolację.

- Ej! - obruszyła się. - To mój tekst! Od kiedy go przywłaszczyłaś?

- Od kiedy zmieniłaś się w cycatą blond cizię! - Klapnęłam na wysokim stołku barowym obok niej i zapatrzyłam się w zachód słońca, doskonale widoczny z zajmowanego przez nas miejsca.

- Lepsze niż najlepsza telewizja, co? - mruknęła, ładując sobie do ust kawał ociekającej miodem kromki. - Już dla tego widoku warto uciec z miasta.

Westchnęłam i już miałam przyznać, że ma absolutną rację, gdy męskie chrząknięcie zwróciło moją uwagę na wejście.

- Przepraszam, że przeszkadzam. - Uśmiechnięty, spocony, z dziko ubłoconą brodą, z której wystawały również źdźbła trawy i inne chwasty, stał Tadek. - A co to?! - Wszedł do izby, nanosząc błota. - Kolejna piękność w tej dziczy? A ja myślałem, że tylko bory, knieje i męskie towarzystwo mnie tu czeka.

Widziałam, że świecą mu się oczy. W dodatku nie wiedział, czy patrzeć na mnie, a przedstawiałam sobą nie lada obrazek w koszulce na ramiączkach i krótkich spodenkach. Tak właściwie, to mogłabym być równie dobrze w samej bieliźnie, ale miałam to głęboko w nosie. Byłam tak wycieńczona, że umysł powoli odłączał mi zmysły. Wezmę szybki prysznic, umyję zęby i tyle. Nie miałam siły na odruchy gościnności, która płynęła w mej krwi. Nie musiałam, bo oto Elka podskoczyła z krzesła, niczym fryga i zamaszystym krokiem godnym modelki, podeszła do Tadka.

- No ja nie mogę! - zaśmiała się perliście, jakby z cyckami wszczepiono jej przy okazji system operacyjny Barbie. - Ja natomiast nie spodziewałam się, że spotkam tutaj tak atrakcyjnego mężczyznę! Judi! - Obróciła się kocim ruchem, jakby nagle zapomniała o bólu cycków i ran po operacji. - Czemu mnie nie uprzedziłaś?

- Nie było czasu – mruknęłam wstając, powłócząc już prawie nogami. - To poznajcie się. Tadek, Ela. Ela, Tadek. - Coraz bardziej plątał mi się język. - Wybaczcie, ale padam. - Minęłam ich, kierując się do łazienki. - Bawcie się dobrze i do zobaczenia jutro. Muszę dojść do łóżka, nim system mi się zrestartuje.

Bredziłam, ale zawsze tak miałam w momencie, gdy leciałam na twarz. Teraz leciałam tak bardzo, jak to możliwe. Szybki prysznic, mycie zębów i jak przez mgłę obraz Tadka i Elki siedzących przy stole. Pomachałam im niemrawo na dobranoc i poczłapałam do sypialni. Tam padłam twarzą na pościel i nim klapek zsunął mi się ze stopy i spadł na deski podłogi, spałam już w najlepsze.

***

Rano, czyli jak na mnie zbyt wcześnie, rześka, niczym skowronek wyskoczyłam z łóżka.

- Szósta! - Zerknęłam na zegar wiszący na ścianie. - Ależ mi się zmieniają przyzwyczajenia. Pasuje mi to!

Znów rytuał ochlapania twarzy zimną wodą, nastawienie imbryka z kawą i wyciągnięcie ciepłego jeszcze chleba z chlebownicy. Zaraz nastawię kolejną porcję na wyrabianie ciasta, a wieczorem ustawię godzinę startu pieczenia. Tego, kto wymyślił to sprytne urządzenie, uwielbiałam za ułatwienie mi życia.

Uśmiechając się do siebie pod nosem otworzyłam okno, oparłam się dłońmi o parapet i zamykając oczy, zaciągnęłam się rześkością poranka.

- Gdzie on jest?! - Ryknęło coś pode mną.

Krzyknęłam i ja, ale ze strachu, bo zwyczajnie nie spodziewałam się nikogo o tej porze, w dodatku drącego się w spokojnej ciszy wiejskiego poranka.

- Gdzie jest kto?! - Strach wyzwala we mnie agresję, a teraz wystraszyłam się nie na żarty.

- Jak to, kto?! - Znów ryknął brodaty gbur. - Tadek! Twój kochaś. Nie odbieraj mi paniusiu roboty. Inaczej szukaj klientów!

Aż mnie przytkało z oburzenia. Że ja niby szukam klientów? Że ich kradnę? Jemu? Temu gburowi?!

- Idź pan stąd, albo panu utnę ten głupi łeb przy samej dupie – warknęłam, macając w szufladzie przy biodrze.

Po omacku wyłowiłam nóż i uniosłam go groźnie przed sobą. Brodaty drgnął, po czym cofnął się poza zasięg moich ramion. Nie zrobiłabym kretynowi krzywdy, ale nie zaszkodziło zaznaczenie granic tym bardziej, że ponownie wlazł na mój teren.

- To gdzie on jest?! - Już trochę mniej wściekle zadane pytanie.

- A skąd ja mam kurna wiedzieć? - Machnęłam nożem do chleba.

- Co to za hałasy? - Zza moich pleców doleciał rozespany głos Elki. - Misiu, to chyba po ciebie!

- Wołasz mnie, sarenko? - To był głos Tadka i dolatywał z pokoju Elki.

W tym momencie szczęka opadła mi chyba po sam pas. Poprawka! Opadłaby, gdyby po drodze nie natrafiła na cycki. Patrzyłam na całkiem przyjemnie wyglądającego Tadka, który ubrany jedynie w slipki wszedł na bosaka do izby. Drapał się przy tym po łysej głowie jedną i po jajkach drugą ręką.

- Elka! - jęknęłam zszokowana. - Co ty?!

- To taki interes tu otwieracie – stwierdził, nie pytał Krystian, trener Tadka. - To ile bierzesz za nockę? Z wyżywieniem ta usługa, czy bez? A tak się nożem zasłaniałaś. Że niby oburzona. - Kpił, śmiejąc się złośliwie.

Byłam zbyt zaskoczona, by jakoś zareagować tym bardziej, że Elka ubrana była jedynie w kwiecisty szlafroczek kończący się tuż poniżej pośladków i nic poza tym! Bandaże na biuście zakryła, przez co wyglądała ślicznie, słodko i niewinnie.

Co ja gadam! Kusicielka pełną gębą! Bezwstydna, ledwie ubrana, nic sobie nie robiła ze słów Krystiana.

- Szefuńcio wpadnie na jajeczniczkę, czy będzie ział nienawiścią tam za oknem? - rzuciła za siebie, wyciągając kubki z górnej półki ewidentnie po to, by prowokować, pokazując tyłek. - A nie! - Obróciła się ku niemu i z uśmiechem podeszła do okna. - Krystian nie jada zbyt często, bo dieta. - Zmrużyła oczy, ściszyła głos. Nie było już w nim słodyczy. - Krystian chodzi przez to, jakby miał wieczne zatwardzenie, albo kolczasty kij w dupie. Zgadza się?

Po jej słowach zapadła cisza i tylko zduszony śmiech dobiegał od stołu. No tak, znałam ten dźwięk. To Tadek próbował nie wyśmiewać swojego trenera. Jak zwykle bezskutecznie.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Może najpierw o rozdziale. Przynajmniej wiadomo, który z panów wystartuje do Judyty. Bo nie sądzę, żeby nagle zainteresowała się Tadkiem, który zaliczył jej przyjaciółkę. Nawiasem mówiąc, to ta przyjaciółka chyba serio posiadła mózg Barbie. Tutaj nieruchliww, gdy chodzi o zrobienie czegoś dla siebie, ale siłę dla Tadka znalazła. Wydaje mi się, że Dominik jest tak napalony na naszą Judytkę, że aż go to wkurza. Dlatego zachowuje się jak neandertalczyk ☺
    Dziękuję 😘

  2. Kornelia
    | Odpowiedz

    No nareszcie. Kolejna część bomba. Tak jak napisała Jo, już teraz wiemy kto będzie “zabiegał” o naszą Judi. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

  3. Monika G.
    | Odpowiedz

    😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂
    Ja cos czuje, ze w tym opowiadaniu Elka i Tadek beda robili lepszeakcje niz glowna para 😂😂😂😂😂

    Oskar dla Elki za postac drugoplanowa!

  4. KasiaKarolina
    | Odpowiedz

    Mam

Napisz nam też coś :-)