Kuchta (V)

with 13 komentarzy

Kuchta - opowiadanie erotyczne z dużą dawką humoru

Ecie pecie, pięknie się plecie 🙂
Nikaj mi się nie spieszy, więc trochę się to opowiadanie "pociągnie".
Co kto komu pociągnie przy okazji?O tym poczytacie niebawem 😉


Rozdział 5

Nie wiedziałam, na kogo patrzeć. Na Krystiana, który poczerwieniał i wyglądał, jakby miał eksplodować przez nadmiar pompowanej do twarzy krwi, czy na Tadka. Ten drugi był równie czerwony, ale to przez zduszony śmiech. Jak to mawiał dziadek – śmiech do wewnątrz. Ciężka sprawa, można się przy okazji posikać. Elka dla odmiany wróciła do pozornej obojętności i czujnie obserwowana przez Tadka przygotowywała kawę.

Odetchnęłam głęboko, żeby odzyskać choć odrobinę równowagi. Trochę szkoda mi się zrobiło Krystiana, ale z drugiej strony należało mu się za te buraczane odzywki.

Wychyliłam się i przyciągnęłam okiennice. Krystian na chwilę stracił wściekły wyraz twarzy i ostentacyjnie wlepił wzrok w moje popiersie. No jasne! Pewnie pomyślał, że podobnie, jak Elka, w ten właśnie sposób go prowokuję. Miałam to w nosie i na wszelki wypadek, dla zaakcentowania tego, co myślę, pokazałam mu język. Mina zmieniła mu się ponownie, tym razem na zaskoczenie. Kij mu w oko! Niech sobie myśli, co chce. Byłam głodna, w dodatku zapachniało świeżą kawą i to zdominowało tę część poranka. Skoro brodaty instruktor nie potrafił się asymilować, to jego strata. Zamiast zaprzyjaźnić się po sąsiedzku, wolał wojować i deptać mi porzeczki. Mało z tego! Co rusz, przywiewało go w moje okolice i tylko zastanawiałam się nad motywem takiego zachowania. Na początku było przecież obrzydzenie. Teraz w spojrzeniu widziałam zainteresowanie.

No trudno. Albo się chłopak ogarnie, albo kupię wiatrówkę i pogonię go solą wystrzeloną w ten kształtny zadek.

Po szybkim śniadaniu przebrałam się w ciuchy robocze i korzystając ze względnego chłodu poranka zakasałam przysłowiowe rękawy i poszłam na tyły ogrodu tym bardziej, że z uchylonych okien zaczęły dolatywać do moich uszu jęki Elki.

- Jak tak dalej pójdzie, to będzie ze mną ciężko – sapnęłam wściekle, puszczając się prawie biegiem w kierunku rozkopanej ziemi przy ogrodzeniu. - Ja będę pracowała, a ta się będzie gziła! - Wcisnęłam palce w długie, gumowe rękawice w kropki i uklękłam, sunąc tyłem wzdłuż linii utworzonej ze sznurka, która wytyczała granicę działki i miejsce przyszłego ogrodzenia. Niewielką łopatką pogłębiałam rów, sekatorem tnąc giętkie pnącza. - Pozapierniczam, to i ze mnie para zejdzie. Zaraz! - sapnęłam, klękając, przysiadając na piętach. - Przecież ja od roku z nikim…

I właśnie olśniło mnie, od jak dawna nie uprawiałam z nikim seksu! Ponad rok od czasu związku, który okazała się, podobnie jak łóżkowe pożycie, niewybuchem i kompletną pomyłką. Przed przyjazdem na wieś przynajmniej pilnowałam samotnego życia seksualnego. Tutaj nie miałam na to szans. Dni były tak intensywne fizycznie, że wieczorem ani mi w głowie nie zaświtało, by zrobić sobie dobrze. Co wieczór padałam wykończona, więc i amory zapodziewały się w odmętach zmęczenia.

Dziś rano było inaczej. Najpierw Krystian pobudził mnie nerwowo, później dźwięki seksu przypomniały o brakach. Warknęłam na siebie pod nosem obiecując sobie solennie, że wieczorem strzelę sobie porządną palcówkę. Pochyliłam się z powrotem nad niewielkim rowem i z zacięciem pogłębiałam dołki pod słupki ogrodzenia.

Około dwunastej w południe słońce prażyło wściekle i zwyczajnie nie dało się wytrzymać żaru lejącego się z nieba. Błogosławiłam własną przezorność, dopijając wodę z miętą i cytryną z półtoralitrowej butelki. Wyglądało na na to, a raczej słychać było, że Elka i nowy przyjaciel postanowili zrobić sobie seksualny maraton. Darli się tak, jakby cała okolica i pół lasu musiało słyszeć, jak mocne orgazmy fundują sobie po raz kolejny.

Nie znałam jej z tej strony, ale może też i w tamtym miejskim świecie była inną osobą. A może po prostu ukrywała to przede mną? Będę musiała pogadać z nią o tym. Jestem u siebie i tak właśnie chcę się czuć. Nie jak intruz wśród brodaczy i przeszkadzająca szczuplejszej przyjaciółce osoba.

Westchnęłam zastanawiając się, czy powinnam iść pod prysznic. W odpowiedzi na zapytanie moich myśli do moich uszu dobiegł dźwięk kolejnego orgazmu. Wysoki, przeciągły jęk Elki i niedźwiedzi ryk Tadka.

- Nie, no kuźwa nie wytrzymam. - Przycisnęłam dłoń do brzucha czując bolesny skurcz wewnątrz. Udzielił mi się nastrój, a nie zamierzałam podniecać się czyimś seksem. - Kurwa mać!

Rzuciłam łopatkę i poszłam wprost do lasu, w dobrze mi znanym kierunku. Znałam te lasy, jak własną kieszeń. Przez lata zwiedziłam je dokładnie i to i w dzień i nocą. Wiedziałam, dokąd iść po kurki, a gdzie szukać maślaków. Pole jagód dwa kilometry w prawo, a na wprost kierunek na poziomki.

Szłam przed siebie uspokajając się, wracając wspomnieniami do dzieciństwa.

- O mamusiu – jęknęłam, wychodząc na polanę. - Tu jest piękniej, niż to zapamiętałam.

Przede mną rozpościerało się niewielkie jeziorko. Wierzby płaczące chyliły swe szeleszczące głowy w kierunku połyskujących słonecznym złotem wód. Czułam zapach lasu przemieszany z wilgocią poszycia i świeżością powietrza niesionego powiewem wiatru od brzegu wody.

To tutaj przychodziłam z dziadkiem, później z koleżanką, z którą spędzałyśmy tutaj całe lato. Nogi same poniosły mnie ku radośnie skrzącej się wodzie. Ostatnie metry pokonałam biegiem i zrzucając po drodze buty, wparowałam do jeziorka w przepoconym ubraniu. Śmiałam się i czułam napływ mocy i radosnej energii. Jak wtedy, gdy niczym parowozy wbiegałyśmy do wody z Kaśką. Jak wtedy, gdy na tym właśnie brzegu po raz pierwszy pocałowałam chłopaka. No dobra, nie był urodziwy i brakowało mu górnej dwójki, a poza tym bardziej skupiał się na obmacaniu mnie, niż umiejętnym całowaniu, ale i tak było to dla mnie nie lada przeżycie.

Teraz ułożyłam się plecami na wodzie i wystawiwszy twarz ku słońcu, wchłaniałam ciepło i zapach powietrza, oraz świergot ptaków i ciężkie cykanie świerszczy.

Uspokajałam się, napięcie ostatnich dni i poranka ustępowało miejsca rozluźnieniu. Jeszcze kilka, może kilkanaście minut ochłody i mogę wracać do pracy. Zmęczę się, później ugotuję coś lekkiego i wcześniej zaszyję się w sypialni. Tam rozładuję seksualne napięcie, a rano ustalę warunki współżycia z Elką. Może się seksić, ale nie chcę być tym przytłoczona. To ona jest u mnie, nie ja u niej. Albo się dostosuje, albo się rozstaniemy.

Pozytywnie nastawiona stanęłam na dnie, po czym powoli wyszłam z wody. Wykręcałam leniwie włosy ciesząc się, że mokre ubranie ochłodzi mnie przez jakiś czas, dając ulgę podczas pracy. Niby taki drobiazg, ale ile osób ma możliwość na zrobienie sobie takiej przerwy w pracy? Normalnie wyszłabym do firmowej kuchni na kawę, a tu mogę popławić się w chłodnej wodzie. Tam pewnie starałby się dokuczyć mi Jarek, a tutaj…

- Chcesz mi powiedzieć, że nie wiesz, że to moja ziemia?

Aż krzyknęłam ze strachu, prostując się, rozglądając za źródłem dźwięku. Kilka metrów opodal, oparty o pień wierzby stał nikt inny, ale właśnie Krystian. Z założonymi na szerokiej piersi ramionami, z przekrzywioną głową i równie krzywym uśmiechem przyglądał mi się bezwstydnie. W obcisłym podkoszulku i bermudach w kolorze khaki wyglądał seksownie i niebezpiecznie. Skojarzył mi się z żołnierzem, pomieszanym z drwalem i instruktorem boksu. Ciekawy i intrygujący miks.

Cholera! Ja chyba faktycznie mam braki w kontaktach samica vs samiec!

Wcześniej o tym nie myślałam, ale teraz dotarło do mnie, że może i moje spodenki stanowiły jakieś okrycie dla tyłka, ale koszulka i bawełniany stanik pod nią, ani trochę nie okrywały nadmiarów. Inaczej, gdyby były suche. Mokre stały się przezierne. Normalnie, na co dzień nosiłam grube, pancerne staniki na szerokich ramiączkach. Tutaj, do pracy, byłoby to katuszą i zwyczajnie szkoda mi było moich pięknych, drogich koronek.

Krystian zawisł wzrokiem na piersiach, a te zdradzieckie półkule postawiły sutki w szpic. Nie miałam się jak zakryć, a i zwyczajnie nie dałabym kretynowi satysfakcji pokazując, że czuję się skrępowana. Zamiast tego włączyła się we mnie harda baba.

- A od kiedy niby to twoja ziemia? - Zaplotłam ramiona pod piersiami, co tylko pogorszyło sytuację, unosząc biust. Musiałam tym gestem zrobić spore wrażenie, bo uśmiech na ustach Krystiana zgasł, a brwi powędrowały na czoło. - To ziemia gminy. Od dziecka się tutaj kąpałam i nie zamierzam przestać!

- Nie każę ci przestawać. - Odepchnął się od pnia leniwym ruchem i powoli ruszył w moim kierunku. - Ale za wejście na moją ziemię pobieram myto. - Schylił się, podniósł moje tenisówki, rozsznurował je, po czym położył przede mną. - Zgadzasz się?

- Ale na co? - wydukałam, czując narastające zdenerwowanie. - Ja po prostu nie wiedziałam, że ta ziemia nie jest państwowa, tylko… - Plątał mi się język, ale to przez to, że Krystian kucnął, przesunął palcami po mojej łydce w dół, zacisnął palce na kostce, zmuszając, bym uniosła stopę. - Co robisz?! - Zachwiałam się i w obronnym odruchu złapałam się jego szerokich barków.

- Uwielbiam kobiece stopy – mruknął, ledwie go usłyszałam. - Łydki też uwielbiam. - Podniósł się, stanął przede mną.

Dopiero teraz oceniłam różnicę w jego i moim wzroście. Jestem sporą dziewczyną, ale przy nim poczułam się drobna, bezbronna i seksowna!

- Płacisz – rzucił krótko, po czym objął mnie i przyciągnął do siebie, pochylając głowę.

- Ale… - Tyle zdążyłam tuż przed tym, jak wpił się w moje usta, dłonią przytrzymując mi głowę.

Chciałam się wyrwać, szarpnęłam ciałem, odepchnęłam go. Bezskutecznie. Równie dobrze mogłabym chcieć przesunąć głaz. Docisnął mnie do siebie mocniej i cichym pomrukiem wsunął w moje usta język.

I to był nokaut. Przepadłam, a podniecenie obezwładniło mnie nagłym wybuchem, którego centrum znajdowało się w brzuchu.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Dlaczego mam wrażenie, że to zostanie im przerwane? Albo sami przerwą? No dobra, Judyta przerwie! Krystian nie wygląda mi na takiego, co by chciał tego teraz 😀 Swoją drogą Elunia zaczyna mnie irytować. Przyjechała do przyjaciółki, a zero z niej pomocy. Judyta faktycznie powinna postawić pewne żądania. Krystian za to chyba pozazdrościł koledze, bo dopadł Judytkę jak Reksio szynkę 🙂 Nie przerywaj sobie, Krystianku 🙂

  2. K
    KasiaKarolina
    | Odpowiedz

    Tak sie nie robi. Nie konczy sie w takim momencie i kaze czekac tydzien. Calyyyy dlugi tydzien ?????

  3. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    Haha 😀 Też do siebie gadam, jak coś robię 😀 Już kilka razy się zdarzyło, że przypadkowi świadkowie usłyszeli coś, czego nie powinni xD Jedna sąsiadka od czasu takiej akcji to omija mnie w odległości co najmniej 3 metrów, bo akurat odgrażałam się, że zamorduję kolegę z zespołu (czymś mi podpadł).
    To kiedy kolejna część? I nie przyjmuję do wiadomości odpowiedzi “za tydzień” 😉

    BTW: jak tam progress w pracach przy sklepie?

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      A dziękuję, progres jest, ale wiesz, kilkaset produktów do wprowadzenia, plus inne takie, to jest kawała roboty 🙂
      A kolejna część – za tydzień 🙂

  4. Monika G.
    | Odpowiedz

    ???????????????
    No to znowu bedzie mi sie brodaty snil.

  5. A
    Anka
    | Odpowiedz

    Jeden kudłaty odpadł :-)))))))

  6. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Wystarczy mały urlop sobie zrobić, a od razu ma się spore zaległości w czytaniu i komentowaniu 🙂 Lizbona i Atlantyk tak mi naładowały baterie, że bez problemu “tyły” nadrobię:)
    Szacun dla Judyty za jej spokój i opanowanie. Ja pewnie zdążyłabym już gwizdnąć Elkę w ucho, Krystiana podobnież – tyle, że patelnią, a Tadka zmroziłabym mocno niegościnnym spojrzeniem. Elka chyba się trochę zapomniała – i nie mam na myśli swawoli z Tadkiem, bo niech się seksi radośnie ile chce, ale skoro aspiruje do wspólniczki w biznesie, to niech się trochę ogarnie. Tak sobie myślę, że chyba nie chciałabym mieć takiej przyjaciółki.
    A co do Krystiana pobierającego myto… he, he… to myślę, że dobrze by mu zrobiło, gdyby role się odwróciły i to Judyta wzięła go sobie wedle potrzeb i je zaspokoiła:) Judyta, pokaż cwaniaczkowi kto tu rządzi!

  7. K
    KasiaKarolinarr
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna część

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie na pewno 🙂 Cierpliwości!

  8. E
    Eli
    | Odpowiedz

    Hm… cierpliwość… już czekam ze 100 lat…

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      No wiem 🙂 Święta i multum spraw 🙂

  9. K
    KasiaKarolina
    | Odpowiedz

    Kiedy będzie VI cześć? Wiem że święta ale czekam niecierpliwie

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      Jest od tygodnia, ale dzięki za przypomnienie – podpięłam link do przycisku 🙂
      Od tygodnia tyle nowości wskoczyło, że kuchtę wyrzuciło z listy po dwóch dniach 🙂

Napisz nam też coś :-)