Łup! (III)

with 15 komentarzy

lekkie opowiadanie o miłości

 

Nie ufałam mu, ale z drugiej strony, co niby mi zrobi? Odgryzie ją? Podałam mu prawą dłoń, a on przyciągnął mnie do siebie i… Aż zachłysnęłam się z oburzenia. Szczerze mówiąc chyba po raz pierwszy w życiu, zabrakło mi słów.

Ty!...

Wiem – odpowiedział dość melancholijnym tonem. – Ostatnio jak przebywam w twoim towarzystwie, wciąż tak mam. A jak już cię dotknę… Liska, mogę cię pocałować?

Eeee… – Niebywale inteligentnie, ale najwyraźniej odczytał to jako pozwolenie. Znalazłam się na jego kolanach, w jego ramionach i szczerze mówiąc, nie było to nieprzyjemne. Miał silne dłonie, gorące wargi i nawet wyraźny zapaszek alkoholu mi nie przeszkadzał. Utonęłam w tym pocałunku, nieoczekiwanie ogłaszając całkowitą kapitulację. Rozsmakowałam się w dotyku naszych warg, w subtelnej wymianie oddechów, w smaku jego języka, w każdej pieszczocie i w każdym dotknięciu. Poczucie rzeczywistości wróciło dopiero, gdy zaczął obmacywać moją pupę.

Przestań! – zareagowałam, możliwe że dość niemrawo.

Posłuchał. Puścił mnie bez sprzeciwu, chociaż z wyraźnym ociąganiem.

Nie podobało ci się?

Nie w tym rzecz. To miał być tylko pocałunek.

No tak – westchnął. – Uparta dziewczyna z ciebie.

Puścił, ale nic poza tym. Nadal siedziałam okrakiem na jego kolanach. Siedziałam, dziwiąc się samej sobie, z jakim spokojem przyjęłam obecną rzeczywistość. Przecież to był Sebastian! Stary, dobry Sebastian, którego widziałam w niejednej kompromitującej sytuacji. Na przykład wtedy, gdy uparł się przejechać się na karuzeli tuż po sutym obiedzie. Nie muszę dodawać, jak się to skończyło. Albo te chwile, gdy przyłapywałam go na obściskiwaniu z różnymi dziewczynami. Nawet nie zliczę, ile ich było. Sebastian, który wiecznie mi dokuczał, naśmiewał się z moich fałdek i przezywał pączusiem! Sebastian, któremu przynosiłam do łóżka ciepłe herbatki z lipy, gdy dopadła go grypa życia. Starszy brat, którego nie miałam, starszy o prawie cztery lata czyli całe wieki! Żaden tam książę z bajki na białym rumaku.

Teraz miałam go przed sobą i pod sobą. Dziwnie spokojnego, patrzącego na mnie z wyraźnym zadowoleniem. No i co tu dużo ukrywać, mocno wstawionego. Czy to był właśnie powód jego zachowania?

Porozmawiamy o tym wszystkim jutro, jak wytrzeźwiejesz.

– Chcesz sobie pójść? – Zdumiony uniósł brwi i jeszcze mocniej mnie do siebie przycisnął. – Liska, zostań! Proszę! Słowo harcerza, że już nie będę cię całował!

To po co mam zostać? – wyrwało mi się, a zaraz potem warknęłam ze złością. Drań roześmiał się, po czym z głośnym pomrukiem zadowolenia, wtulił twarz w mój dekolt. Całkiem spory, bo latem sobie nie żałowałam ani kusych sukienek, ani mocno wyciętych bluzek. Lecz to było przyjemne, gdy tak owiewał oddechem spoconą skórę. I nie tylko to, bo dyskretnie zmusił mnie, abym zaczęła poruszać pupą, ocierając się o jego ciało. Milczałam i nie protestowałam, poddając się nakazowi jego rąk. A gdy wyraźnie poczułam efekt takiego postępowania, nie wycofałam się. Fala gorąca, trudnego do zniesienia żaru zalała moje ciało, wstrząsnęła duszą. Przygryzłam wargę i teraz już sama, z własnej nieprzymuszonej woli, kontynuowałam to, co on zaczął. Jedną dłoń położyłam na muskularnym ramieniu, drugą wplotłam w zmierzwione włosy, jeszcze mocniej przyciskając jego głowę do moich piersi. Sebastian głucho stęknął, ale nie był to protest. Przeciwnie. Obejmował mnie jednym ramieniem, palce zacisnął na pośladku, piersi pokrywał pocałunkami, lizał je, nawet lekko przygryzał. Potem natrętnie próbował dostać się głębiej, a może po prostu oswobodzić je z niewoli bawełnianego staniczka. Oboje milczeliśmy; słychać było tylko nasze przyspieszone, coraz głośniejsze oddechy. Nie wiem jak on, ale ja oddałam bym połowę życia, aby nasze ubrania magicznie zniknęły. Nigdy nie przypuszczałam, że podniecenie, pożądanie, może być tak obezwładniającą siłą. Czymś, czego nie dawało się pokonać głosem rozsądku. Jak tsunami zalewało falami moje ciało, sprawiało, że chciałam jedynie więcej i mocniej. Gdy podniósł głowę, zdążyłam zauważyć jego twarz wykrzywioną ekstazą, po czym pocałowałam go. Wgryzłam się w jego wargi, język bezczelnie i trochę nieudolnie wepchnęłam do środka, tłumiąc krzyk, który próbował wyrwać się z głębi mego jestestwa. Zamarłam, a potem moje ciało zaczęło drżeć. Palcami rozorałam skórę na jego przedramionach, odchyliłam głowę do tyłu. Nie wiem jak nazwać to, co przeżyłam, ale było to najlepsze doświadczenie w moim życiu.

Potem spojrzałam Sebastianowi prosto w oczy. On również dyszał, jakby przed chwilą wrócił z jakiegoś maratonu, czoło miał zroszone potem, spojrzenie zasnute mgiełką.

Liska… – wyszeptał. – Pączusiu…

To „pączusiu” mnie ocuciło. Wydałam z siebie zdławiony okrzyk, po czym wyrwałam się z jego objęć, runęłam na ziemię, zaraz potem zerwałam na równe nogi i w pędem ruszyłam w kierunku domu, nie oglądając za siebie. Mało brakowało, a zabiłabym się pokonując schody. Drzwiami trzasnęłam z taką siłą, aż fundamenty zadrżały w posadach, oparłam się o nie plecami i dopiero wtedy zadałam sobie pytanie „co to do cholery było?”. Ciężko byłoby to nazwać seksem, ale przecież szczytowałam. Zresztą, on również, co uświadomiłam sobie dopiero w tym momencie. Że ja to raczej normalne, pewne potrzeby musiały w końcu dojść do głosu. Wystarczył impuls, alkohol plus odpowiednia sytuacja. Ale że Sebastian?...

Boże! – Starym zwyczajem zaczęłam targać nieszczęsne włosy. – Jak ja mu jutro spojrzę w oczy? Jak ja jutro spojrzę samej sobie? Co mnie podkusiło u licha?…

Zasnęłam dopiero nad ranem, gdy słoneczko już wesoło świeciło nad horyzontem. Krótki był to sen i nie przynoszący ukojenia, głównie dlatego, że gdy tylko otworzyłam oczy, przypomniała mi się scena znad jeziora.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Monika G.
    | Odpowiedz

    Przez was (niech sie te komentujace bija teraz po piersiach) obejrzalam ten glupi kissing booth i totalnie zaluje.😭😭😭😭
    Bo teraz mam wizje takich dwoch dzieciakow z podstawowki co im dopiero wlosy lonowe wyrosly…. Bleh bleh bleh…
    Wieczorem przeczytam jescze raz kochankowi to moze spojrze na to znow romantycznie. Ale nie! Kurde. Zapomnialam, ze mi sie kochanek skonczyl. O tak, stracilam glowe i nie powstrzymalam sie kiedy byla pora. Johny Walker jest juz pustym, ale nadal zimnym draniem. Zeby zdrade zamaskowac wlalam mu herbate. Ale to nie to samo. Nie odurza juz swoja moca. Weekend blisko. Czarno to widze. Máz sie zorientuje 😭😭😭😭😭😭😭
    Choc uwazam, ze opowiadanie lepsze od filmu to tych dzieciakow bawiacych sie w sexy nie moge wybic z glowy. Netflix powinien oznaczac filmy “dozwolone do lat 18”.

    Z powazaniem.
    Oddana czytelniczka

    PS
    Jeszcze tu wroce.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To zerknij na okładkę Łupu! i może to pomoże :-)))

      • Monika G.
        |

        Zerka, juz zerkam.

  2. Nieznajoma
    | Odpowiedz

    Nie mogę się doczekać kolejnej części

  3. Kornelia
    | Odpowiedz

    To opowiadanie jest fenomenalne, prawdopodobnie jedno z moich ulubionych. Miało być takie na luzie, ale ja się tak przejmuje czytając je, że nic nie mogę na to poradzić. Może dlatego, że jest takie życiowe. Czekam z niecierpliwością na kolejną część. Babeczko, jesteś wspaniała!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Na patrz! A takie pisane “na kolanie” 🙂 Super, że się podoba :-)))

  4. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Czarno na białym widać, że z empatią to u Sebastiana krucho. Chwali mu się szczerość, ale mógłby z większym wyczuciem dzielić się z Elizą swymi odczuciami na jej temat. “Nie jesteś w moim typie, ale od pół roku ćwiczę nadgarstki myśląc o tobie i wciąż mam nadzieję, że przejdzie mi na ciebie ochota.” No, dzięki za piękne wyznanie. Nie dziwię się Elizie, że się popłakała i wykopała Sebastiana. Niby taki doświadczony i obyty, a zaczął od d… strony – i dosłownie, i w przenośni. Taaa, doświadczony, ale nie w temacie uczuć. Za “pączusia” zaraz po tym jak doszedł, to kopnęłabym go w przyrodzenie tak, żeby echo poszło:)

    • Monika G.
      | Odpowiedz

      A mi sie paczus podoba. Nie wiem za co tu sie obrazac 😂

      • Tony Porter
        |

        No, sorry! Ale tuż po dojściu, chyba ma się prawo oczekiwać od faceta czegoś ciut innego, niż walenie po oczach świadomością, że waży się spory ciut więcej niż laski wcześniej przez niego zaliczone. Drogą kupna nabyłabym sporą ilość pączków z nadzieniem różanym i nakarmiłabym nimi Sebastiana… a potem wsadziła go na karuzelę:)

      • Monika G.
        |

        Hahaha dobre!
        Wydaje mi sie, ze Sebastian i tak by nie zrozumial bo:
        -“Paczusiu” to on sie do niej tak od zawsze zwracal, w roznych sytuacjach itd.
        – paczki sa najlepszym i najbardziej rozpoznawanym wypiekiem na swiecie.
        😂
        Ja bylabym dumna gdyby mnie moj malzonek nazywal paczusiem. Ale nie, ten piernik uczepil sie “delirka” i juz tak zostalo.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dlatego teraz czas na “resocializację” drania 😉

      PS. Można zapytać dlaczego “delirka”?

      • Monika G.
        |

        Delirka bo:
        Razu pewnego JeszzczeWtedyNieMaz zaprosil mnie do aquanarium. Nie uprzedzil, ze mam sie najesc przed a ja glupia myslalam, ze kazda randke zaczyna sie od zarelka. Mi cukier spadal a ten sie rozczulal nad kazdym zyjatkiem w kazdym szklanym zbiorniczku na kazdym pietrze aquanarium. Zaczely mi sie dlonie trzasc i jak Boga kocham, myslalam, ze schodze. Zaczelam mu panikowac. I od tamtej pory jakos mi przykleil te delirke….

      • Babeczka
        |

        Historia świetna 😉

  5. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Nie ma “Odpowiedz” przy Monice G., więc piszę tu 🙂
    Całkiem możliwe, że wedle Sebastiana określenie “Pączuś” jest czułe i takie “ich” – prywatny kod. Szkoda, że nie zauważa, że Eliza ma odmienne zdanie w tym temacie. Co mu zresztą wprost powiedziała, a on niespecjalnie się tym przejął. Słucha i nie słyszy, patrzy i nie widzi.
    “Delirka” – też ładnie:)

  6. Anonim
    | Odpowiedz

    czy wy też macie problem z tą stroną? nie wszystkie części ładują się od razu albo jest komunikat że strona jest niedostępna

Napisz nam też coś :-)