Łup! (IV)

with 10 komentarzy

lekkie opowiadanie o miłości

 

Posmutniałam, bo te słowa wydały mi się jakieś dziwne.

Chodzi o to – zaczęłam z wahaniem – chodzi o to, że czekałam tak długo, bo chciałam się zakochać.

Więc to dlatego…

I być kochaną – dokończyłam szeptem. – Wiem, naiwne. Nie śmiej się ze mnie.

Nie będę – zapewnił poważnie. Potem położył się na boku i zachęcająco poklepał miejsce obok. – Chodź, uwielbiam cię przytulać. Jest do czego – roześmiał się. I dobrze, bo to od razu rozładowało napięcie.

Jestem gruba, prawda? – pociągnęłam nosem. – Wszystkiego mam za dużo. Za to rozumu za mało.

Kochanie, daj spokój. – Przygarnął mnie, objął ramieniem. Leżałam teraz wtulona w jego pierś, a gdy uniosłam głowę napotkałam surowe spojrzenie zielonych oczu. – Nie jesteś gruba. Wszystkiego masz w sam raz. Jesteś za to jedyna i wyjątkowa w swoim rodzaju.

Jak to nie? Zobacz? – Chwyciłam jego dłoń, kładąc na pośladku. Traf chciał, że był to prawie nagi pośladek, bo sukienka podwinęła się frywolnie. Sebastian z trudem przełknął ślinę.

Przestań, nie jestem z kamienia.

Coś tam jednak masz twardego jak głaz – mruknęłam, zapominając, jak prowokująco może to zabrzmieć. – I nie mów do mnie kochanie.

Liska… – zamknął oczy. – Dotkniesz go?

W dzisiejszych czasach, gdzie reklamę kondomów utykają nawet przed bajką Kopciuszek, a na kanale dziecięcym zachwalają specyfiki na prostatę, trudno być nieuświadomionym. Brakowało mi praktyki, za to teorii przyswoiłam aż nadto. Jednak nie chodziło o to. Przecież to Sebastian! I ja mam go dotknąć… No, wiadomo gdzie. Przełknęłam ślinę, w popłochu zastanawiając się, co powinnam zrobić. Korciło mnie jak diabli, aby spełnić jego prośbę, z drugiej strony czułam dziwny niesmak. Jakoś nie tak wyobrażałam sobie mój pierwszy raz.

Obserwował mnie z lekkim uśmiechem na twarzy, jakby znał myśli, krążące po mojej głowie. Nie był ani zły, ani zniecierpliwiony. Za to na pewno był trzeźwy jak świnia, więc odpadło zwalanie winy na alkohol. Westchnęłam, możliwe że żałośnie, bo nie miałam bladego pojęcia, co powinnam zrobić. Chyba zrozumiał, ale zamiast się wycofać, znów mnie pocałował. Tym razem delikatnie, pieszczotliwie dotykał moich warg, niesłychanie subtelnie penetrował wnętrze, splatając swój język z moim, bawiąc się z nim, drażniąc i prowokując. Mimowolnie przylgnęłam do niego jeszcze mocniej, ramionami opasałam szyję, nie zaprotestowałam kiedy zaczął pieścić mnie rękoma, kolanem wdarł się pomiędzy uda. Wydałam z siebie zduszony jęk, gdy poczułam jego twardość i gotowość. Nie przerwał, ale za to zmieniliśmy pozycję. Teraz leżałam na plecach, on na mnie, pomiędzy moimi rozłożonymi nogami. Poruszał biodrami, ocierając się w dość jednoznaczny sposób i doprowadzając mnie do szaleństwa. W oszołomieniu nie zauważyłam nawet, że rozpiął spodnie, zsuwając je z bioder. Czułam go teraz bardziej intensywnie, przez co moje podniecenie osiągnęło apogeum. Nie sądziłam, że stanie się to w tak krótkim czasie.

I wtedy temu draniowi zebrało się na wyrzuty sumienia.

Liska – wychrypiał, lekko się unosząc. – Ja naprawdę zaczekam, jeśli nie jesteś pewna, że tego chcesz.

Moja mina chyba wystarczyła za słowa. I tym niemym przyzwoleniem rozpętałam piekło. Przestał się hamować. Całkowicie. Zdjął ze mnie sukienkę, a później rozpoczął wyznaczenie chaotycznej ścieżki. Pokrywał pocałunkami ciało, pieścił je rękoma, bawił się piersiami. Docierał do każdego zakamarka, prócz tego najintymniejszego. Kiedy już miałam z jękiem błagać, aby to zrobił, wtulił twarz pomiędzy moje uda i… Krzyknęłam przejmująco, wyprężając się. Palce wplotłam w jego włosy i oddałam się rozkoszy, o której nawet nie śniłam. Pojękiwałam coraz głośniej, przygryzałam własne pięści, unosiłam w górę biodra, podczas gdy jego język pieścił moje wnętrze, bawił się z nabrzmiałą łechtaczką, doprowadzał do szaleństwa. To był koniec, bo od tego momentu chciałam tylko więcej i mocniej. Nie było już mowy o wycofaniu się.

Był nagi, ja również, chociaż przysięgam, nie mam pojęcia, kiedy zniknęły nasze ubrania. Nie obchodziło mnie to. Podciągnął się w górę, zawisł nade mną, opierając się na wyprostowanych ramionach. Patrzył z czułością i pożądaniem, dziwną mieszanką pozornie przeciwstawnych sobie uczuć. Potem powoli opadł w dół. Zaczął całować moje piersi; pokrywał je pocałunkami, ssał i gryzł sterczące brodawki. Jednocześnie ocierał się nabrzmiałym penisem o moje wnętrze. Już po kilku sekundach mało brakowało, a sama bym się na niego rzuciła.

Mówiłem że doprowadzasz mnie do szaleństwa – wymruczał.

Ja ciebie?

Ty mnie – potaknął i wbił się mocno, prawie że brutalnie, aż po sam koniec. Oczywiście zamarłam w oczekiwaniu na ten nieziemski ból, który później powinien zamienić się w równie nieziemską rozkosz, ale nic z tego. Czułam pewien dyskomfort, bo w końcu moje paluszki różniły się rozmiarem od jego kutasa, ale to był jedynie dyskomfort. Żadnych tam cierpień fizycznych, lejącej się krwi i czy innych bajerów.

Boli? – Zatrzymał się w tej pozycji, spoglądając na mnie z niepokojem. – Masz dziwną minę Liska. Coś nie tak?

No właśnie, że nie boli – zgłosiłam uzasadnioną pretensję. – Dziwne, bo powinno.

Wycofał się lekko, uniósł i spojrzał w dół.

Jest krew – oświadczyłam z satysfakcją. – Bo byś mi jeszcze coś głupiego insynuował!

Liska – odparł z wyrzutem. – Nie wkładaj w moje usta słów, których bym nie wypowiedział. Cholera! – jęknął, na powrót się zanurzając. – Ależ ty jesteś ciasna!

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Jak dobrze kojarzę, to już chyba niedużo części zostało, a co za tym idzie, to mam nadzieję, że Sebastian nie zrobi nic głupiego. Albo Liska. Chłopak potrzebuje stabilizacji i nieco dyscypliny. Super część !

  2. A
    AsiaZ
    | Odpowiedz

    O jak miło, kolejna część w moje urodzinki i to taka petards fiu fiu ? szkoda tylko że na kolejną trzeba czekać ech ale warto ?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Spóźnione motylowe życzenia przesyłamy :-*

  3. Monika G.
    | Odpowiedz

    No to fanfary!

  4. K
    Kornelia
    | Odpowiedz

    Super część! Wreszcie coś się między nimi wydarzyło 🙂 Nawet nie coś, pierwszy raz Liski.

  5. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Chciałam napisać, że jestem bardzo ciekawa jak zareaguje Piotrek, gdy się dowie o Elizie i Sebastianie, ale tknęło mnie, żeby wpierw zajrzeć na Patronite i już wiem:) W sumie, takiej reakcji należało się spodziewać. Zdaje mi się, że Sebastiana porządnie wzięło – w sensie zakochania się – i zastanawiam się, czy Eliza odwzajemnia jego uczucia. Podkochiwała się w nim jako 13-latka, jest nim zafascynowana, zauroczona, ale czy zakochana? Mam nadzieję, że tak, i że tego nie schrzanią. A Piotrek mógłby odrobinę wiary w brata posiadać i wpierw z nim pogadać, a nie robić za sabotażystę. Super, że się troszczy o przyjaciółkę, ale tak po prawdzie, to kto pilnował jej tyłka? Sebastian.

    • Monika G.
      | Odpowiedz

      Bedzie sabotaz?
      Obiecujaco!

      • T
        Tony Porter
        |

        Nie napalaj się zbytnio, bo Piotrek okazuje się coraz większym bezjajowcem:) Gdyby byli bliźniakami, to można by uznać, że Sebastian zgarnął większość testosteronu:) Chyba piorun musiałby w Piotrka walnąć, żeby nabrał ikry. A drugi piorun w Elizę, żeby chciała wymienić Sebastiana na jego brata. Tak w sumie, to niech Piotruś sabotuje – Sebastian będzie się musiał postarać i wykazać.

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Jeszcze dwie części, więc raczej na porządny sabotaż nie wystarczy, ale na solidną kłótnię już tak :-)))

  7. M
    M.
    | Odpowiedz

    Cos u mnie nie działa odnośnik do części VII z tych które są jedne pod drugim po obrazkiem z tytułem serii. Do tej części udało mi się dotrzeć z poziomu komentarzy, więc dobrze, że tutaj przenosi do kolejnego odcinka 🙂

Napisz nam też coś :-)