Łup! (VII)

with 10 komentarzy

lekkie opowiadanie o miłościW dzisiejszych czasach, gdzie reklamę kondomów utykają nawet przed bajką Kopciuszek, a na kanale dziecięcym zachwalają specyfiki na prostatę, trudno być nieuświadomionym. Brakowało mi praktyki, za to teorii przyswoiłam aż nadto. Jednak nie chodziło o to. Przecież to Sebastian! I ja mam go dotknąć… No, wiadomo gdzie. Przełknęłam ślinę, w popłochu zastanawiając się, co powinnam zrobić. Korciło mnie jak diabli, aby spełnić jego prośbę, z drugiej strony czułam dziwny niesmak. Jakoś nie tak wyobrażałam sobie mój pierwszy raz.

Obserwował mnie z lekkim uśmiechem na twarzy, jakby znał myśli, krążące po mojej głowie. Nie był ani zły, ani zniecierpliwiony. Za to na pewno był trzeźwy jak świnia, więc odpadło zwalanie winy na alkohol. Westchnęłam, możliwe że żałośnie, bo nie miałam bladego pojęcia, co powinnam zrobić. Chyba zrozumiał, ale zamiast się wycofać, znów mnie pocałował. Tym razem delikatnie, pieszczotliwie dotykał moich warg, niesłychanie subtelnie penetrował wnętrze, splatając swój język z moim, bawiąc się z nim, drażniąc i prowokując. Mimowolnie przylgnęłam do niego jeszcze mocniej, ramionami opasałam szyję, nie zaprotestowałam kiedy zaczął pieścić mnie rękoma, kolanem wdarł się pomiędzy uda. Wydałam z siebie zduszony jęk, gdy poczułam jego twardość i gotowość. Nie przerwał, ale za to zmieniliśmy pozycję. Teraz leżałam na plecach, on na mnie, pomiędzy moimi rozłożonymi nogami. Poruszał biodrami, ocierając się w dość jednoznaczny sposób i doprowadzając mnie do szaleństwa. W oszołomieniu nie zauważyłam nawet, że rozpiął spodnie, zsuwając je z bioder. Czułam go teraz bardziej intensywnie, przez co moje podniecenie osiągnęło apogeum. Nie sądziłam, że stanie się to w tak krótkim czasie.

I wtedy temu draniowi zebrało się na wyrzuty sumienia.

– Liska – wychrypiał, lekko się unosząc. – Ja naprawdę zaczekam, jeśli nie jesteś pewna, że tego chcesz.

Moja mina chyba wystarczyła za słowa. I tym niemym przyzwoleniem rozpętałam piekło. Przestał się hamować. Całkowicie. Zdjął ze mnie sukienkę, a później rozpoczął wyznaczenie chaotycznej ścieżki. Pokrywał pocałunkami ciało, pieścił je rękoma, bawił się piersiami. Docierał do każdego zakamarka, prócz tego najintymniejszego. Kiedy już miałam z jękiem błagać, aby to zrobił, wtulił twarz pomiędzy moje uda i… Krzyknęłam przejmująco, wyprężając się. Palce wplotłam w  jego włosy i oddałam się rozkoszy, o której nawet nie śniłam. Pojękiwałam coraz głośniej, przygryzałam własne pięści, unosiłam w górę biodra, podczas gdy jego język pieścił moje wnętrze, bawił się z nabrzmiałą łechtaczką, doprowadzał do szaleństwa. To był koniec, bo od tego momentu chciałam tylko więcej i mocniej. Nie było już mowy o wycofaniu się.

Był nagi, ja również, chociaż przysięgam, nie mam pojęcia, kiedy zniknęły nasze ubrania. Nie obchodziło mnie to. Podciągnął się w górę, zawisł nade mną, opierając się na wyprostowanych ramionach. Patrzył z czułością i pożądaniem, dziwną mieszanką pozornie przeciwstawnych sobie uczuć. Potem powoli opadł w dół. Zaczął całować moje piersi; pokrywał je pocałunkami, ssał i gryzł sterczące brodawki. Jednocześnie ocierał się nabrzmiałym penisem o moje wnętrze. Już po kilku sekundach mało brakowało, a sama bym się na niego rzuciła.

– Mówiłem że doprowadzasz mnie do szaleństwa – wymruczał.

– Ja ciebie?

– Ty mnie – potaknął i wbił się mocno, prawie że brutalnie, aż po sam koniec. Oczywiście zamarłam w oczekiwaniu na ten nieziemski ból, który później powinien zamienić się w równie nieziemską rozkosz, ale nic z tego. Czułam pewien dyskomfort, bo w końcu moje paluszki różniły się rozmiarem od jego kutasa, ale to był jedynie dyskomfort. Żadnych tam cierpień fizycznych, lejącej się krwi i czy innych bajerów.

– Boli? – Zatrzymał się w tej pozycji, spoglądając na mnie z niepokojem. – Masz dziwną minę Liska. Coś nie tak?

– No właśnie, że nie boli – zgłosiłam uzasadnioną pretensję. – Dziwne, bo powinno.

Wycofał się lekko, uniósł i spojrzał w dół.

– Jest krew – oświadczyłam z satysfakcją. – Bo byś mi jeszcze coś głupiego insynuował!

– Liska – odparł z wyrzutem. – Nie wkładaj w moje usta słów, których bym nie wypowiedział. Cholera! – jęknął, na powrót się zanurzając. – Ależ ty jesteś ciasna!

– A ty duży! – Zdążyłam powiedzieć, zanim znów mnie pocałował. Poruszał się miarowo, coraz szybciej, jakby znajdował się w dziwnym transie. Był ciężki, ale ten ciężar męskiego ciała okazał się niesłychanie przyjemnym uczuciem. Oplotłam jego biodra nogami, szyję ramionami i tylko coraz głośniej pojękiwałam. Dałam spokój rozmowom czy rozmyślaniu, dlaczego u licha wcale mnie nie bolało. Widocznie już taka była moja uroda, a ja powinnam się raczej cieszyć z tego faktu, niż pomstować.

– Muszę… na… chwilę… przerwać – wyjąkał, patrząc nieprzytomnym wzrokiem w moje oczy.

Jeszcze czego! Nie pozwoliłam mu na to. Zachłannie objęłam, wygłodniale pocałowałam. I doigrałam się, bo Sebastian głucho stęknął, a potem gwałtownie wyrwał się z moich objęć. Przysiadł na piętach, chwytając w dłoń sterczącą męskość, po czym eksplodował. Zafascynowana gapiłam się na mlecznobiałe kropelki, pokrywające moje piersi, brzuch i łono. Trzeba przyznać, sporo tego było.

Tylko co z tego?

– A ja? – zgłosiłam uzasadnioną pretensję, gdy padł obok na łóżko, z trudem łapiąc oddech. Doświadczenie doświadczeniem, ale tak to z pewnością nie powinno się kończyć.

– Zaraz… – wymamrotał, gapiąc się na mnie rozanielonym wzrokiem. – Tylko trochę… odetchnę…

– Coś słabą masz kondycję – odparłam kwaśno. – Skąd ta sława Don Juana to ja nie wiem? Chyba łapiesz te wszystkie lasencje wyłącznie na opakowanie.

– A ty? Ciebie też złapałem na opakowanie? – zainteresował się niemrawo.

Może i byłam zawiedzona, ale tak naprawdę nie chciało mi się z nim kłócić.

– Na pocałunek – przytuliłam się do jego boku, zaglądając z uśmiechem w oczy. – Złapałeś mnie na pocałunek.

– Zaraz się zrehabilituję – leniwie przeczesał palcami moje włosy. – Liska, przy tobie nie muszę udawać. Wiesz jakie to cudowne uczucie?

– Nie jestem warta udawania? – spytałam podstępnie, chociaż znakomicie rozumiałam, co miał na myśli.

– Jesteś, tylko co z tego? Spróbowałbym udawać, to zaraz zostałbym poczęstowany ciosem w żołądek, albo co gorsza, w miejsce położone dużo poniżej żołądka. Albo w zęby. Twoja wyobraźnia nie zna granic.

– Czy ja cię kiedyś biłam? – Uznałam za stosowne wykrzesać z siebie odrobinę oburzenia. – A tak w ogóle to i tak nie miałabym szans.

– Miałabyś. Bo ja nie potrafię się przed tobą bronić – oświadczył poważnie. I zaczął całować. Widać postawił na szybką rehabilitację, a może po prostu znów miał ochotę, bo bardzo szybko po raz drugi wślizgnął się do mojego wnętrza. Tym razem troszkę zabolało. Na początku. Później była już tylko czysta rozkosz i orgazm, rozlewający się po całym ciele, mój pierwszy prawdziwy orgazm, uczucie ekstazy nie do opisania. Tak naprawdę nie oddają tego żadne słowa, co zrozumiałam dopiero kilka minut później, gdy już zdołałam uspokoić swój oddech, a Sebastian z czułością po raz drugi ocierał chusteczką mój brzuch.

– Teraz mnie boli – zgłosiłam uzasadnioną pretensję. – Kto widział robić to dwa razy pod rząd?

– Przecież chciałaś – odparł z wyrzutem.

– Masz większe doświadczenie.

– Liska, czy możesz nie marudzić? – spytał sennym głosem, wtulając się we mnie i naciągając na nas skraj koca. – Zdrzemnę się i zrobimy to po raz trzeci, potem czwarty. Piąty będzie pod prysznicem, szósty przy porannej kawie.

– Tak, a siódmy w pobliskich krzakach, tuż obok mrowiska.

– Uhm…

I zasnął. Tak po prostu. Leżał przyciskając mnie muskularnym ramieniem, gorący jak kaloryfer, cudowny i jedyny. Odrobinę zmieniłam pozycję, aby móc spojrzeć na jego twarz. Pogładziłam dłonią szorstki policzek, obrysowałam lekko rozchylone wargi. Poruszył się, ale nie obudził. Wymamrotał coś niezrozumiałego, a na koniec potężnie chrapnął. Mało brakowało, a wybuchłabym śmiechem. Nie zrobiłam tego, za to wyraźnie poczułam smak własnych łez.

– Ty wariacie! – wyszeptałam. Pojawiły się oczywiście wątpliwości dotyczące szybkiej kapitulacji, ale z drugiej strony, czy ona naprawdę była szybka? Znaliśmy się prawie całe życie, a ja podkochiwałam się w nim już jako trzynastolatka. Beznadziejnie, bo nie zwracał uwagi na smarkulę, która wlepiała w niego barani wzrok. Nie, pomyłka, zwracał. Jak na siostrę, której nie miał. Ciekawe, kiedy to się zmieniło? Faktycznie zeszły sylwester nie należał do udanych. Miałam złamane serce, bo ten podlec Filip wystawił mnie do wiatru. Upiłam się na smutno, a film urwał mi się jeszcze przed północą. Za to obudziłam się w swoim własnym łóżku. Zostałam do niego elegancko zaniesiona przez kogoś, kto przez cały wieczór ostentacyjnie nie zwracał na mnie większej uwagi.

Wyślizgnęłam się z objęć Sebastiana, aby pojękując pokuśtykać do łazienki. Tak, teraz bolało. Zacisnęłam zęby i nalałam do wanny pachnącego lawendą płynu. Poleżałam z kwadrans, wyraźnie czując zbawienny wpływ gorącej wody. Później wklepałam co trzeba i gdzie trzeba, ubrałam świeżą koszulkę, a na końcu na palcach udałam się do kuchni. Jak zwykle byłam głodna. Splądrowałam lodówkę, która głównie była załadowana piwem oraz różnymi rodzajami alkoholu, a później szafki. W końcu znalazłam w zamrażalce pizzę. Nie namyślając się długo wrzuciłam ją do piekarnika, a między czasie przygotowałam dwa kubki herbaty. Dla siebie i na wszelki wypadek dla Sebastiana.

Niestety, nie zanosiło się na to, aby do mnie dołączył. Zjadłam trzy kawałki, posprzątałam po sobie i popijając gorący napój, wróciłam do pokoju na wieży.

Myślałam, myślałam i myślałam, leżąc na łóżku i gapiąc się na pogrążonego w śnie Sebastiana. Tego co czułam, co mnie wypełniało, nie da się opisać żadnymi słowami. Nawet rozmyślania o przyszłości nie zburzyły mego szczęścia. Miałam dziwne przeczucie, że tym przydarzyło mi się coś wyjątkowego, a i to na skalę całego wszechświata.

A na końcu i ja zasnęłam.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, matematyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Jak dobrze kojarzę, to już chyba niedużo części zostało, a co za tym idzie, to mam nadzieję, że Sebastian nie zrobi nic głupiego. Albo Liska. Chłopak potrzebuje stabilizacji i nieco dyscypliny. Super część !

  2. AsiaZ
    | Odpowiedz

    O jak miło, kolejna część w moje urodzinki i to taka petards fiu fiu 😀 szkoda tylko że na kolejną trzeba czekać ech ale warto 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Spóźnione motylowe życzenia przesyłamy :-*

  3. Monika G.
    | Odpowiedz

    No to fanfary!

  4. Kornelia
    | Odpowiedz

    Super część! Wreszcie coś się między nimi wydarzyło 🙂 Nawet nie coś, pierwszy raz Liski.

  5. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Chciałam napisać, że jestem bardzo ciekawa jak zareaguje Piotrek, gdy się dowie o Elizie i Sebastianie, ale tknęło mnie, żeby wpierw zajrzeć na Patronite i już wiem:) W sumie, takiej reakcji należało się spodziewać. Zdaje mi się, że Sebastiana porządnie wzięło – w sensie zakochania się – i zastanawiam się, czy Eliza odwzajemnia jego uczucia. Podkochiwała się w nim jako 13-latka, jest nim zafascynowana, zauroczona, ale czy zakochana? Mam nadzieję, że tak, i że tego nie schrzanią. A Piotrek mógłby odrobinę wiary w brata posiadać i wpierw z nim pogadać, a nie robić za sabotażystę. Super, że się troszczy o przyjaciółkę, ale tak po prawdzie, to kto pilnował jej tyłka? Sebastian.

    • Monika G.
      | Odpowiedz

      Bedzie sabotaz?
      Obiecujaco!

      • Tony Porter
        |

        Nie napalaj się zbytnio, bo Piotrek okazuje się coraz większym bezjajowcem:) Gdyby byli bliźniakami, to można by uznać, że Sebastian zgarnął większość testosteronu:) Chyba piorun musiałby w Piotrka walnąć, żeby nabrał ikry. A drugi piorun w Elizę, żeby chciała wymienić Sebastiana na jego brata. Tak w sumie, to niech Piotruś sabotuje – Sebastian będzie się musiał postarać i wykazać.

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Jeszcze dwie części, więc raczej na porządny sabotaż nie wystarczy, ale na solidną kłótnię już tak :-)))

  7. M.
    | Odpowiedz

    Cos u mnie nie działa odnośnik do części VII z tych które są jedne pod drugim po obrazkiem z tytułem serii. Do tej części udało mi się dotrzeć z poziomu komentarzy, więc dobrze, że tutaj przenosi do kolejnego odcinka 🙂

Napisz nam też coś :-)