Łup! (VIII)

with 9 komentarzy

lekkie opowiadanie o miłości– Liska, śpiochu!

Otworzyłam jedno oko, niepewna co zobaczę. Lecz nie spodziewałam się ubranego już Sebastiana, z tacą zastawioną jedzeniem.

– Siadaj, śniadanko! – oświadczył radośnie, szczerząc zęby. – Pewnie jesteś głodna?

Jakby w odpowiedzi na to pytanie, przeraźliwie zaburczało mi w brzuchu. Zresztą biedny żołądek nie tylko domagał się jedzenia. Ze wzruszenia ścisnął się również supełek. W końcu pierwszy raz mężczyzna przyniósł mi śniadanie do łóżka.

– Jak wieczorem byłam w kuchni, znalazłam tylko mrożoną pizzę – powiedziałam, wpychając sobie do buzi małą, mleczną bułeczkę.

– Byłem w sklepie – pochwalił się. – Mleka? Cukru?

– Nie dziękuję. Gorzka kawa to chyba jedyny dietetyczny napój, który pijam.

– To czym dokarmiasz tłuszczyk?

Siedzieliśmy oboje na łóżku i chociaż przy konsumpcji rozmowa była nieco utrudniona, to i tak zdążył mnie zdenerwować. Może i miał rację, ale czy do cholery musiałam słuchać na okrągło takich uwag?

– Mój tłuszczyk, moja sprawa! – syknęłam rozzłoszczona.

– Liska, ja nie miałem nic złego na myśli – zaczął się tłumaczyć, ale zamiast skruchy dostrzegłam w jego oczach rozbawienie. – Ja swój tłuszczyk też lubię dokarmiać.

– Gdzie ty do diaska masz tłuszczyk?!

– No przecież z samych kości i skóry się nie składam.

– Jeszcze z mięśni. I innych narządów. Podejrzewam jedynie brak mózgu – dodałam złośliwie. Będzie się czepiał moich fałdek, to ja będę jego inteligencji.

– Dobra, pora na seks bo zaczynasz zrzędzić – oświadczył na to, zwinnie usuwając tacę. Chciałam zaprotestować, ale nie pozwolił mi. Chwycił na ręce i zaniósł pod prysznic. Niestety, tutaj pojawił się problem natury technicznej, bo z kranu leciała jedynie lodowata woda.

– Co jest? – zdenerwował się Sebastian, podczas gdy ja wyciskałam pastę na szczoteczkę od zębów, patrząc na niego kpiąco. W tym samym momencie ktoś załomotał do drzwi.

– Prąd wyłączyli! Nie masz tu jakiegoś zapasu? – Po głosie rozpoznałam jednego z kolegów Sebastiana.

– Tak, mam. W tej beczce na zewnątrz! – odwrzasnął poirytowany. – Kretyn!

– Słyszałem.

– I dobrze. Cholera! – Przeczesał palcami włosy. – Muszę sprawdzić, dlaczego nie działa agregat. Powinien się włączyć od razu, gdy nawaliło główne zasilanie. Zaczekasz na mnie?

– W sypialni – pocałowałam go lekko, popychając ku wyjściu. – No idź! Ja też nie lubię się myć w zimnej wodzie.

Opryskałam jeszcze twarz, pogapiłam się w lustro strojąc głupie miny, po czym wskrobałam się na swoją wieżę. Stwierdziłam przy tym, że nie chce mi się czekać na ciepłą wodę i wykąpię się w jeziorze.

Tafla wody wydawała się prawie nieruchoma. Na niebie nie widać było ani jednej chmurki, więc zapowiadał się wyjątkowo upalny dzień. Beztrosko chlapałam się, podśpiewując sobie kawałki znanych utworów. W głębi duszy miałam nadzieję, że pojawi się Sebastian, ale najwidoczniej wciąż był zajęty naprawą. W końcu wróciłam do domu, poszłam najpierw na górę się przebrać, a potem wróciłam do sypialni Sebastiana. Drgnęłam, gdy ktoś energicznie zapukał.

– Proszę.

Do środka wślizgnął się Piotrek. Twarz miał ponurą i zasępioną. Od razu poczułam niepokój. Czyżby coś się stało? Pokłócił się z Zuzką?

– Masz chwilę?

– Przecież widzisz, ze tak. Co się stało? – Przysiadłam na skraju łóżka, wpatrując się w niego z niepokojem.

– Zniknęłaś wczoraj tak nagle. Dopiero potem ktoś mi powiedział, że widział cię z moim bratem na motorze.

– Noooo… I co w związku z tym? – spytałam ostrożnie.

– Nie spałaś dziś u siebie.

– Uhm – potaknęłam, zastanawiając się, o co u diabła chodzi Piotrkowi. Zazdrosny był czy co? O mnie, czy o Sebastiana?

– Spałaś z nim. Zresztą nawet teraz siedzisz w jego pokoju, na jego łóżku.

– Coś w tym złego?

– Liska! – Piotrek usiadł naprzeciwko i ujął moje dłonie. – Nie myśl, że jestem zazdrosny czy cokolwiek w tym rodzaju. Gdybym tylko był pewien, że cię nie skrzywdzi, sam bym was namawiał do tego związku. Ale on się znudzi. Może później niż prędzej, ale się znudzi. Rozkocha cię, da nadzieję, a później zostawi.

– Ale… – zaczęłam bezradnie. Nie takich słów oczekiwałam.

– Wiem, co myślisz. Że się mylę, że tym razem będzie inaczej. Nie będzie. Sama wiesz, bo niejedno już widziałaś. Ja też. Miał na kopy takich zakochanych dziewczyn, takich co oddały mu wszystko. I co? Co z nimi zrobił? Odstawił w kąt jak niepotrzebną rzecz, szybko zapominając o przeszłości.

Zagryzłam wargi, ale nie zdołałam powstrzymać łez.

– Ja też cię kocham, bo jesteś dla mnie jak siostra. Zawsze byłaś.

– Wiem.

– Chodź tu do mnie! – Przygarnął mnie, przytulając. Rozbeczałam się na dobre, mocząc mu koszulę. – Liska, nie pozwolę mu cię skrzywdzić. Musisz to zakończyć, póki jeszcze masz na to siłę. Musisz być opanowana, stanowcza, twarda.

– Nie wiem, czy potrafię? – wyjąkałam.

– Potrafisz. Jak to ty – uśmiechnął się krzywo, ścierając łzy z moich policzków. – Ja porozmawiam z Sebastianem. W ostateczności nawet użyję argumentów siłowych.

– Ty? – Nieoczekiwanie mnie rozbawił. Parsknęłam śmiechem.

– W twojej obronie będę walczył niczym lew.

– Wariat! – Czule pocałowałam go w policzek. I zamarłam w bezruchu, bo za oknem zauważyłam twarz Sebastiana. Przyglądał się nam z niewzruszoną miną, tylko oczy miał zmrużone, a wargi surowo zaciśnięte. Gdyby to nie było głupie, pomyślałabym że jest wściekły. Ale o co? O kogo? Przecież nie o Piotrka. Przez chwilę patrzyłam na niego, on na mnie, potem odwrócił się na pięcie i zniknął.

– Wrócę do domu. Muszę to sobie przemyśleć. Odwieziecie mnie z Zuzką?

– Sam cię odwiozę. Źle się czuje, to chyba z powodów kobiecych. No wiesz!

– Wiem. Mam świetne tabletki, jak myślisz, chciałaby jedną?

– Pewnie! – ucieszył się. – Chodźmy do kuchni, weźmiemy szklankę wody i od razu jej damy. Jest na tarasie przed domem.

Wygrzebałam z kosmetyczki pudełko z pigułkami, a potem razem wyszliśmy. On trzymał szklankę wody, ja dodatkowo kanapkę, bo szczęśliwa czy nieszczęśliwa miłość, żadna nie miała wpływu na mój apetyt.

Spodziewałam się wielu rzeczy, w tym ogromnego grzyba na niebie, albo lądowania ufo w przydomowym ogródku, ale nie tego, że Sebastian rzuci się na brata. W zasadzie to go mocno pchnął i biedny Piotrek wylądował w grządce z miętą. Sekundę później stałam przed nim w pozie obronnej, zasłaniając go własnym, wcale nie tak wątłym ciałem.

– Oszalałeś?! – wrzasnęłam. Sebastian nie odpowiedział. Chciał mnie wyminąć i dopaść zaskoczonego przeciwnika. Nie byłam jednak jakąś tam przeszkodą.

– Przestań! Co cię napadło?! – I nagle zrozumiałam co. Mało brakowało, a wybuchłabym śmiechem.

– Zabiję gnojka! – wysyczał. – Dwulicowy dupek! A ty nie lepsza!

– Puknij się w głowę kretynie! – Stanowczym gestem położyłam obie dłonie na jego piersi. – I ani mi się waż wszczynać tu rozróbę!

– Tak? A co to miało niby być? – Wysyczał, wskazując ręką w przestrzeń za swoimi plecami. Odgadłam, że chodziło mu o to, co podejrzał przez okno.

– Idziemy na górę! Ale już! – rozkazałam.

– Nigdzie z tobą nie idę.

– Sebastian! – Minę miałam groźną, ton głosu również. – Bo będziesz miał szlaban na seks przez cały miesiąc. Przysięgam!

Poczerwieniał, zatoczył dookoła wściekłym spojrzeniem, po czym skapitulował.

– Na dalej! – Pociągnęłam go za sobą, najpierw do wnętrza domu, potem na górę. Był posłuszny, przynajmniej dopóki nie zamknęłam drzwi. Sekundę później leżałam na łóżku, a on dawał upust swojej złości, całując mnie brutalnie.

– Wystarczy! – Powiedziałam, zaraz po tym, jak oderwał się w końcu od moich ust. Wciąż pochylał się nade mną, nadal rozgniewany, mocno ponury. – Podoba mi się, że jesteś o mnie zazdrosny, ale nic z tego. Nie będziesz mógł pokazać swej samczej dominacji oraz stoczyć walki na śmierć i życie. Z dwóch powodów.

– Całowałaś go!

– W policzek! Nie pierwszy raz. I pewnie nie ostatni.

– Byliście za blisko – upierał się.

– Też nie pierwszy raz.

– Ale ostatni! – Z sykiem wciągnął powietrze. – O czym rozmawialiście?

– O tym, że i tak w końcu mnie zostawisz, jak już ci się znudzę.

W końcu się zamknął. Teraz patrzył na mnie z niedowierzaniem.

– Ty? Znudzisz się? – roześmiał się nagle. – Pączusiu, ty mi się nigdy nie znudzisz! Daję głowę, że nie.

– Piotrek po prostu się martwi. I chciał, abym to wszystko przemyślała.

– Przemyślała? – Sebastian puścił mnie, po czym usiadł na łóżku. Nogi spuścił na podłogę, dziwnie się skulił. – Potrzebujesz czasu, tak?

Nie patrzył mi w oczy. Uciekał wzrokiem, nie zareagował, gdy się do niego przytuliłam.

– Nie wiem – odparłam zgodnie z prawdą. – Niby jestem pewna, że to co zdarzyło się pomiędzy nami jest czymś wyjątkowym, ale z drugiej strony, niejedno widziałam. Sam przyznaj, ile razy byłeś już zakochany?

W końcu spojrzał prosto w moje oczy.

– Ani razu.

Był niezwykle poważny, gdy to mówił.

– Ale ja…

– Sama mówiłaś, że się bawię. I tak, to zawsze była jakaś forma zabawy. I dlatego tak długo trzymałem się z daleka. Bałem się, że mogę cię skrzywdzić.

Przeczesałam palcami jego wzburzone włosy. Pogładziłam po policzku. Był taki cudowny, że nadal wydawało mi się, iż śnię.

– Wcale nie mam ochoty na wyjazd czy rozmyślanie w samotności o twoich prawdziwych czy wyimaginowanych wadach – przyznałam szczerze. – Piotrek nie zasiał we mnie zwątpienia, on po prostu wydobył na wierzch niepokój, który siedział gdzieś głęboko, zakopany przez wydarzenia ostatnich dni.

Padł plecami na łóżko, pociągając mnie za sobą.

– Ładnie to ujęłaś. W ogóle jak nie przeklinasz i nie rzucasz mięsem, to bardzo inteligentnie się wyrażasz.

– Coś mało się przejmujesz moim niepokojem – mruknęłam, przesuwając ręką po jego płaskim, twardym brzuchu. Niżej i niżej, aż znalazła się u celu.

– Liska, nie jesteś jakimś rozhisteryzowanym dziewczęciem. Skoro od razu nie dostałem wyraźnego kopa w cztery litery, to oznacza, że dałaś nam szansę. W przeciwnym razie, aby cię uwieść, musiałbym przeprowadzić zabieg lobotomii. – Przymknął oczy, podczas gdy moja dłoń wślizgnęła się za pasek spodni. – Nie, nie zabieraj jej stamtąd. Proszę!

Wcale nie zamierzałam. Cofnęłam się tylko odrobinę, bo było mi niewygodnie. Masowałam i pieściłam coraz bardziej twardego penisa, zastanawiając się czy jestem gotowa na seks oralny. Szczerze mówiąc, miałam szaloną ochotę to zrobić, spróbować go, posmakować. Sprawdzić jak zareaguje na moje pieszczoty. A na końcu zażądać rewanżu. Już na sama myśl o tym się oblizywałam. W ogóle gdy pomyślałam, ile ciekawych rzeczy moglibyśmy razem robić, w jakich miejscach się kochać, to od razu zaczynałam drżeć z podniecenia. Przestrogi Piotrka upchnęłam na razie w kąt, postanawiając wykorzystać sytuację.

– Nie zabiorę – zapewniłam Sebastiana schrypniętym głosem.

– Tego też nie robiłaś? – Otworzył jedno oko zerkając na mnie z ciekawością.

– Trenowałam na wibratorze, ale jak włączyłam średnią prędkość, o mało co nie pogubiłam zębów – przyznałam uczciwie. Aż uniósł głowę, gapiąc się na mnie z niedowierzeniem. – No co? Każdy ma prawo do błędów.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, matematyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kornelia
    | Odpowiedz

    Babeczko! To opowiadanie jest fantastyczne! Ubóstwiam je 🙂 Zresztą od początku je polubiłam i skradło moje serce swoją lekkością i prostotą. Jest po prostu takie przyjemne 😀 Ile jeszcze będzie części?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Trochę późno, ale odpowiem. Będzie jeszcze jedna. W najbliższą środę. Opowiadanko krótkie, lekkostrawne i niezbyt skomplikowane, więc nie będę wplątywać bohaterów w wątki tragiczne 😉

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    Wibrator mnie rozwalił 🙂

  3. Aleksandra
    | Odpowiedz

    A może tak część pisana z punktu widzenia Sebastiana? 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Oj, lepiej nie, lepiej nie! ;-)))))))

  4. Ania
    | Odpowiedz

    Podbijam pytanie Kornelii. Opowiadanie zdecydowanie przypadło mi do gustu! Sebuś widać zazdrosny. Końcówka rozwaliła 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Niestety, tylko jedna część została 🙁

  5. Monika G.
    | Odpowiedz

    Cos tam ten dialog z Piotrkiem i dawaniem tabletek jakis taki…. No nie wiem. Niesmak czytelniczy…
    Ale reszta bomba. Nie wpadlabym na to ze mozna lody na wibratorze krecic 😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Może kojarzy się z pigułką “po”? Ja raczej miałam na myśli przeciwbólowe, takie silniejsze, na bolesne miesiączki.

Napisz nam też coś :-)