Marzenie (IV)

with 16 komentarzy
marzenie romans

 

Obudziła się, gdy na zewnątrz wciąż panował mrok. Wstała, przygotowała sobie herbatę i otulona szalem, podeszła do okna.

Śnieg znów padał, a świat wydawał się pięknym, pełnym magii miejscem. Tylko że Sara tym razem nie podziwiała widoków. Myślała zupełnie o czymś innym, o kimś innym.

Niezwykle lekko się z nim rozmawiało. Przyjemnie patrzyło, zwłaszcza gdy się śmiał, żartując z całkiem banalnych rzeczy. Nie poruszał osobistych tematów, nie próbował flirtować, chociaż dostrzegła jak ukradkiem taksuje ją wzrokiem, jak wlepia spojrzenie w jej usta czy piersi. Ciekawe jakim człowiekiem był naprawdę? Miał kogoś na stałe? Nie wspomniał o tym, lecz to akurat nie było dziwne. Może powinna zapytać wprost?

Mam trzy dni – powiedziała zamyślona. – Na co mi ta wiedza? Nie zostanę dłużej, on pewnie nie przyjedzie. Trzeba korzystać z chwili, dobrze się bawić i broń boże, zbyt wiele sobie nie wyobrażać. To potrafi zwieść na manowce.

Nigdy nie należała do osób, które zaczynały znajomość od łóżka. W stosunku do Jurija, ten delikatny pocałunek, to i tak było spore odstępstwo od zasad, które wyznawała. Poza tym świeżo co zerwała ze swoim chłopakiem i na razie nie myślała, o czymś nowym. Damian był jej pierwszą miłością, chociaż przez ostatni rok ta miłość jakby gdzieś się ulotniła, spowszechniała. Sara wiele razy zastanawiała się jaki był tego powód, lecz nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie.

A Jurij był na razie cudownym towarzyszem, ekscytującą nowością.

Szkoda, że mieszkali tak daleko od siebie, tyle setek kilometrów.

Zerknęła na ekran komórki. Dochodziła siódma. Powinna się ubrać, bo chociaż nie umawiała się z Jurijem, to była pewna, że lada chwila się zjawi. Uparty był z niego chłopak.

Właściwie to już mężczyzna – powiedziała rozbawiona, lecz zaraz później spoważniała i westchnęła.

Kiedy była już gotowa, postanowiła zwiedzić najbliższą okolicę samodzielnie. Tylko, że kiedy wyszła, tuż pod drzwiami, czekała już na nią niespodzianka.

Właśnie miałem dzwonić – roześmiał się, wręczając jej pojedynczą róże w kolorze krwistej czerwieni. – Zaczniemy od kawy i śniadania w tym samym miejscu, co wczoraj, zgoda? Jadałaś już coś?

Nie zdążyłam niczego kupić.

Ja nie zdążyłem niczego zjeść, tak bardzo spieszyło mi się, aby znów z tobą spotkać. – Pochylił się lekko, patrząc na nią niezwykle przenikliwie. Po czym nagle pochylił się i pocałował zimny policzek. – Idziemy?

Miałabym zrezygnować z towarzystwa takiego przystojniaka? – zakpiła, próbując tym pokryć zmieszanie.

Uważasz że jestem przystojny? – Chciał podać jej ramię, ale nagle zrezygnował i objął w pasie.

Stosunkowo.

Rozumiem że w stosunku do takiego goryla, to jestem?

Jurij! – zbeształa go z uśmiechem. – Czy mnie się wydaje, czy jest coraz zimniej?

Aha. I zaczyna coraz mocniej padać śnieg.

Nie przywykłam do takiego mrozu. U nas zimy są o wiele łagodniejsze.

Zaraz cię rozgrzeję – mrugnął łobuzersko okiem.

Bardzo dwuznacznie to zabrzmiało.

Ale ja miałem na myśli tylko gorącą kawę. I pysznego rogalika. A później…

Może przejedziemy się po mieście? Metrem?

Wezmę skrzypce. Zarobię na bilet.

Obyś tylko nie kazał mi śpiewać. Bo wtedy na sto procent wlepią nam mandat za zakłócanie spokoju publicznego.

Przekomarzając się, weszli do tej samej kawiarni, co poprzedniego dnia. To był czas, aby poznać się lepiej, opowiedzieć o swojej przeszłości, o swoim życiu, nawet o marzeniach. Nie zwracali uwagi na upływający czas, zatopieni w rozmowie, zapatrzeni w siebie. Nie zwrócili też uwagi na to, że za oknem rozpętał się śnieżny armagedon.

Zwiedzanie chyba odpada – westchnęła Sara, gdy już stali, gotowi do wyjścia.

Zadzwoniłem po taksówkę. Pojedziemy do mnie – oświadczył na pozór lekkim, beztroskim tonem. Bał się, że dziewczyna zaprotestuje, ale ona tylko skinęła w zamyśleniu głową. W sumie nie miała innego pomysłu na spędzenie pozostałej połowy dnia. Zaproszenie Jurija do motelowego pokoju wydało jej się zbyt odważne. To już lepsza była jego propozycja.

Ugotuję obiad. Potrafię – pochwalił się.

Nie będę krytykować, obiecuję!

Taksówka zatrzymała się przed wysoką, elegancką kamienicą. Musieli wejść, aż na ostatnie piętro, w zasadzie to było nawet coś w rodzaju poddasza. Nieco zdenerwowany Jurij otworzył drzwi, szerokim gestem zapraszając ją do środka. Cały czas miał wrażenie, że to równocześnie dobry i zły pomysł.

Sara rozglądała się dookoła z ciekawością.

Wysoki sufit, znacznie wyższy niż spodziewałaby się po mieszkaniu na poddaszu. Ogromna, otwarta przestrzeń. Drewniane słupy, które pewnie zastępowały ściany nośne. Jasne kolory, barwne obrazy na ścianach. Kuchnia połączona z salonem i jadalnią, w której królował okrągły stół z otaczającymi go fotelami. Na samym końcu wąskie przejście bez drzwi, chyba do sypialni, bo wydawało jej się, że widzi skraj łóżka. Tuż przy wejściu jedyne zamknięte pomieszczenie, pewnie łazienka. Żadnego telewizora. W jego miejsce nowoczesny zestaw stereo oraz trochę podniszczone pianino w kolorze ciemnego orzecha. Żadnych dywanów, za to drewniana, nieco już zdarta, podłoga.

Nie trudno było zauważyć, że to mieszkanie artysty. Nawet pomijając panujący tu nieład, przemawiały za tym szczegóły. Porozrzucane na stole nuty. Na wpół uschnięte kwiaty, stojące w różnokolorowych doniczkach na parapetach. Gitara oparta o jedną ze ścian. Wysoki regał pełen książek. I meble. Niby dopasowane, ale wyglądające jakby każdy z nich znalazł się tutaj w innym czasie i pochodził z innego źródła.

Rozpalę w kominku – powiedział Jurij, pomagając zdjąć jej płaszcz.

W kominku?

Po drugiej stronie tego słupa – wskazał na jedyny chyba kawałek ściany. Obeszła go i faktycznie, słup okazał się kominkiem. Takim normalnym, opalanym drewnem, a nie jakimś nowomodnym wynalazkiem, który tylko imitował prawdziwe płomienie. Tuż obok stał duży, wygodny fotel i niewielki stolik, na którym można byłby postawić kubek lub odłożyć książkę.

Siadaj! – zachęcającym gestem wskazał fotel. – Zastawię wodę na herbatę. Chyba że masz ochotę na kawę?

Nie, herbata to lepszy pomysł.

To dziwne, ale czuł się lekko poddenerwowany. Z wielu powodów. Tym najważniejszym był fakt, że byli tu sami, tylko on i ona. Po głowie zaczęły mu krążyć zakazane myśli, budziły się pragnienia, których wcześniej nie dopuszczał do głosu. A przecież nigdy wcześniej nie miał z tym problemu. Nawet jeśli dziewczyna na początku była niechętna.

Tylko że Sara… Z niechęcią przyznał, że poczułby się rozczarowany, gdyby już dzisiaj zgodziła się na seks z nim. Zawiedziony jak cholera! Dotychczas za wyjątkiem jednego, bardzo niewinnego pocałunku, reagowała dość płochliwie. Był więc zmuszony sprawdzić, jak zachowa się w sytuacji, gdy znaleźli się sam na sam w jego mieszkaniu. Postanowił że to zrobi. Lepiej rozczarować się na samym początku niż później.

Wina? – spytał uprzejmie, stawiając na stoliku dwa kubki z herbatą.

Nie, lepiej nie. Jestem zmęczona, a alkohol nie służy zmęczeniu.

Zmęczona?

Tak. – Z rozmarzonym wzrokiem wstała i podeszła do okna. – Przepiękny widok. Rekompensuje nawet to, że trzeba było wejść aż na piąte piętro.

Zmęczona będziesz, jak zaczniemy lekcje. Jestem bardzo wymagającym nauczycielem – roześmiał się, podchodząc do wpatrzonej w zimowy krajobraz Sary.

Lekcje? – uśmiechnęła się blado. – To i tak nie ma sensu. Raczej nie widzę, abym kontynuowała to po powrocie do domu.

Dlaczego? – Stanął tuż za nią, wręcz do minimum zmniejszając przestrzeń pomiędzy nimi. Pojawiły się zakazane, niegrzeczne myśli. Szczerze mówiąc to miał ochotę nie tylko wypróbować silną wolę Sary. Pragnął też znacznie więcej. Powoli objął ją ramieniem, podczas gdy druga dłoń delikatnie odgarniała wzburzone włosy dziewczyny.

To dla mnie za trudne.

Muzyka?

Gra na skrzypcach głuptasie – roześmiała się, zręcznie wyślizgując z jego objęć. – Ale cieszę się na jutrzejszą podróż. Zwiedzanie miasta w twoim towarzystwie także należy do przyjemnych przeżyć.

Byle się tylko nie rozpadło – powiedział w zamyśleniu, patrząc na leniwie wirujące płatki śniegu za szybą. – Na ten tydzień zapowiadali śnieżycę stulecia.

Serio? – Najwyraźniej się zaniepokoiła. – Aż tak źle?

Może stanąć ruch lotniczy, pociągi, autobusy, nawet metro.

Pociągi? – Sara gwałtownie pobladła. Miała ograniczony budżet, a znalezienie się w obcym mieście bez pieniędzy, nie należało do przyjemnych perspektyw. Owszem, nocleg opłaciła z góry, wykupiła także bilet powrotny, lecz oprócz skromnego kieszonkowego, nie miała przy sobie dodatkowych środków. Musiałaby zadzwonić do rodziców i poprosić ich o przelanie gotówki na jej konto. Pech chciał, że oni również żyli dość skromnie.

Coś się stało? – Zaniepokojony stanął przy Sarze i delikatnie pogładził ją kciukiem po policzku.

Nie jestem przygotowana na tak długi pobyt.

Jeśli chodzi o nocleg, to nie musisz się martwić! – Zatoczył ręką dookoła. – Moja sypialnia jest do twojej dyspozycji, nawet od zaraz. Ja skorzystam z wygodnej kanapy.

No! W końcu zaproponował to, na co miał ochotę już od wczoraj!

Dziękuję, jeśli będę zmuszona, to skorzystam – uśmiechnęła się, rumieniąc.

Niezbyt uprzejmie to zabrzmiało.

Przepraszam, ale jesteś dla mnie obcy i… – zamieszała się. – Jakby to ująć…

Posłuchaj! – Ujął twarz dziewczyny w obie dłonie. Co dziwniejsze, pozwoliła mu na to. – Przyjechałaś tu specjalnie, aby zobaczyć nasz występ, zgadza się?

Skinęła głową.

Więc w pewnym sensie, jestem za ciebie odpowiedzialny. Żadnych ale, lecz i jakby to ująć! Będziesz potrzebowała pomocy, proś!

Dobrze – westchnęła. Miał cudowne dłonie. Szczupłe, silne, ciepłe. Może dlatego ich nie odepchnęła? – Jeśli będę potrzebowała, to poproszę.

Słowo?

Słowo.

Saro… – zaczął, przyglądając się jej z wahaniem. – Tak sobie myślę… Może przeprowadzisz się od razu? Dzisiaj?

Dzisiaj? Dlaczego? – spojrzała na niego zaskoczona.

Bo… Moglibyśmy… Lepiej się poznać – wykrztusił w końcu.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Kolejne Twoje opowiadanie od którego nie idzie się oderwać😍😍😍 czekam z niecierpliwością na kolejną część, opowiadanie super i do tego w tak pięknej scenerii😚

  2. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Nooooo
    W końcu jest kolejną część Ale to i tak mało I mało!!!

  3. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    I żeby nie było to masz do dokończenia:
    – Marzenie
    – Dług… Poprawki
    – Nie to miejsce
    I wtedy jak to ogarniesz to pomyśl o tym 😈☠️💀 na N…. Nawet nie wymienię w pełni, bo zaraz zaczniesz myśleć nie w tą stronę. 😎
    Zobacz jak tutaj pięknie sypie śnieg. Jaka ona rozmarzona. Jaki on podekscytowany nią. Tu już wjechał czaj. Za chwilę on będzie dla niej nie tylko gotował, ale i uczył gry na skrzypcach. Obejmie ją ramionami w blasku kominka i pewnie zrobi się 🔥🔥🔥w ten zimowy, rosyjski wieczór….. w granicach przyzwoitości. Chociaż wiem, że takimi dobrymi chęciami…. .
    Ale nie wyprzedzajmy faktów, bo tu „na swoje babka wróżyła”.
    A czemu on z jednej strony ją ewidentnie wiedzie na pokuszenie, ale chce żeby mu nie uległa? Czyżby rajcowało go „gonienie zajączka”? Ech typowy facet….. Ciekawa jestem tej gonitwy 😁😁😁
    😘😘😘😘😘

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ty mnie nie dobijaj ;-))) Moja lista spraw do zrobienia na wczoraj coraz dłuższa, a ja na nic nie mam siły…

  4. A
    A
    | Odpowiedz

    Pojechali windą na górę, a potem ona mówi, że na to piąte piętro wchodzili? 🙂

    • A
      AinaIgn
      | Odpowiedz

      No masz rację…. Ja to przeoczylam…. 😜 przyjmijmy że winda jeździ do drugiego piętra 😁 kolejne 3 trzeba wejść
      Nie no Aguś poprawi… Ja się jej nie dziwię pisze 4 teksty na raz, do tego rodzinka, praca, oszaleć można ale właśnie po to są te wpisy, aby takie rzeczy wyłapywać.
      Faunie, że jesteśmy pomocni… Dzięki nam wersja ostateczną jest idealna 😉😁😘😘😘

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję! Poprawiam!

  5. A
    Aaaa
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejną część tego opowiadania,

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Na przyszły tydzień. Romantyczna część mojej duszy zdechła i teraz najchętniej uśmiercałby wszystkich bohaterów ;-D

  6. S
    Sonia Żegleń
    | Odpowiedz

    Mało się nie popłakałam jak się okazało że dalej jeszcze nie napisane 😁🥺

  7. A
    Aaaa
    | Odpowiedz

    Babeczkooo,
    Planujesz zakończyć to opowiadanie?
    🙈🙈🙈🙈

    Bo czekam i czekam

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Chyba na pocieszenie 🙂 Tam niewiele brakuje, jedna część :-)))

  8. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Ni to idealne na pocieszenie
    W sam raz 😊😊

  9. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Czekam i czekam i nadal tęsknię…

  10. Anonim
    | Odpowiedz

    A kiedy kolejna część, bo już się nie mogę doczekać…

  11. K
    Kasia
    | Odpowiedz

    Babeczko,
    A co dalej z tym tekstem?
    Bo Dług już zakończyłaś, Nikołaja tez a on wisi i wisi i tak czekam aż dodasz tą ostatnia cześć ;p

Napisz nam też coś :-)