Na zawsze I

with 18 komentarzy

ebook erotyczny
 
Powracam z "nowym" opowiadaniem, na prośbę Jadzi. Tekst jest starszy, niż "Zapomniana" i to widać, ale miał też inne założenia - to czysta rozrywka, guilty pleasure, jak telenowela. Nagłe zrywy uczuć (i nie tylko uczuć), zwroty akcji, trochę intryg, wybuchowych charakterów, wkurzających bohaterek... Potraktujcie to z przymrużeniem oka. Wszelkie uwagi mile widziane, jak zawsze 🙂
 

Rose popatrzyła na ludzi, którzy siedzieli z nią przy stole. W większości byli to mężczyźni w szytych na miarę garniturach albo okazałych mundurach, wojskowi, którzy mieli być po tej kolacji odznaczeni. Nie wiedziała, po co John ją tu zaprosił. Może, żeby się pochwalić. Nie byli parą, spotykali się na stopie koleżeńskiej od czasu do czasu, lubiła go, ale między nimi raczej nie mogłoby być nic więcej. Uważała Johna za atrakcyjnego, zabawnego faceta, nadawali na tych samych falach, świetnie się dogadywali, ale brakowało chemii.

Nagle do sali wszedł ten, na którego wszyscy czekali. Jego wysokość Alexander. Rose miała wrażenie, że uśmiechnął się, kiedy na nią popatrzył. Pomyślała, że jest przystojny, aż za bardzo. Wyglądał na zarozumiałego, ale może to tylko pewność siebie. Usiedli i zaczęła mu się dyskretnie przyglądać. Król mógł być od niej parę lat starszy, ale niedużo, nie mogła sobie przypomnieć dokładnie, w jakim był wieku. W ogóle nie wiedziała o nim zbyt wiele, większość swojego życia mieszkała w końcu w Instabergu. Kiedy Alexander mówił, wszyscy słuchali go uważnie. Rose z niechęcią przyznała, że miał nieprzeciętny urok i charyzmę. Czas mijał, a ona zaczęła dyskusję z generałem, który siedział obok. Przez myśl przemknęło jej, że jako gość powinna się powstrzymać, ale nigdy nie należała do potulnych. Niestety, generał próbował wypowiadać się na tematy, o których nie miał pojęcia, a którymi Rose zajmowała się na co dzień, pracując w szpitalu. Zaczęli się spierać, kilka osób próbowało włączyć się do rozmowy, ale bezskutecznie – generał był uparty.

Nie wiem, jak pana, generale, ale mnie panna Montgomery przekonała.

Rose zamarła. To król przerwał tę bezsensowną wymianę zdań. Skąd w ogóle znał jej nazwisko? Chyba tylko raz ktoś powiedział je na głos.

Dziękuję, wasza wysokość. – Starała zachowywać się uprzejmie.

Do usług.

Przez jego twarz przebiegł cień uśmiechu, ale mimo to był chłodny, chłodny i niedostępny. Popatrzyli sobie w oczy, miał jasnoszare tęczówki, tylko tyle dostrzegła, zbyt dobrze panował nad mimiką. Odwróciła głowę w kierunku Johna. Postanowiła do końca posiłku rozmawiać tylko z nim.

Po kolacji zaplanowano uroczystość, w czasie której król odznaczył kilku żołnierzy, w tym Johna Greya. Rose poczuła ogarniające ją zmęczenie i zapragnęła jak najszybciej znaleźć się w domu, we własnym łóżku. Nie spała od wielu, wielu godzin, bo znowu miała długi dyżur w szpitalu, a potem John zabrał ją na tę galę. Trzymała się tylko dzięki sporej dawce kofeiny, która – z kolei – kiepsko działała na jej układ nerwowy.

Generał podszedł i zaczął od nowa przekonywać ją do swoich racji, starała się go ignorować, ale wypił chyba zbyt dużo wina i stał się natarczywy. Patrzyła na niego obojętnie, co dodatkowo go rozjuszyło. W końcu wyszła z sali i wybrała się na wycieczkę po pałacowych korytarzach w poszukiwaniu łazienki, bo te najbliżej sali były pełne ludzi, a ona potrzebowała ciszy i spokoju. Znalazła jakąś. Kręciło jej się w głowie z niewyspania, oparła się o ścianę. W jej torebce zabrzęczała komórka. "Nie uda mi się teraz przylecieć. Przepraszam. Kocham cię." Alice, jej przyjaciółka z Instabergu, właśnie zaczęła nową pracę w Croydon, z którego obie pochodziły. Rose pomyślała, jak za nią tęskni. Łzy same popłynęły jej po policzkach. Nie tak sobie to wyobrażała. Skończyła medycynę, chciała być znanym chirurgiem, a życie przeciekało jej przez palce. I jeszcze jakiś stary wojskowy mówił jej, co powinna myśleć. Odezwały się skołatane nerwy Rose, zaczęła płakać. "To brak snu – powtarzała sobie w myślach. – Spróbuję wziąć się w garść." Puściła z kranu zimną wodę, włożyła w nią ręce i pochyliła się, żeby zmyć z siebie łzy i chociaż trochę orzeźwić. Całe szczęście, że w torebce miała tusz do rzęs. Kiedy podniosła wzrok, w lustrze zobaczyła króla Alexandra. Prawie krzyknęła, tak ją zaskoczył. Jak w kiepskim horrorze.

Wszystko w porządku, panno Montgomery? – spytał.

"Więc to nie zjawa. Zjawy nie mówią."

Tak, dziękuję.

Proszę się nie przejmować generałem Taricone.

Nie chodzi o niego.

Chce pani porozmawiać?

"Jeju, jest taki zdystansowany, jakby proponował mi sos do pieczeni. Przecież widzi, że płaczę" – pomyślała.

Nie, proszę sobie nie sprawiać kłopotu.

Może mogę coś dla pani zrobić?

Dlaczego nie ustępował? To chyba oczywiste, że chciała być sama.

Po prostu od dwóch dni nie spałam, a właśnie dowiedziałam się, że moja przyjaciółka nie przyleci do Lacroix... To głupie, wiem. Wasza wysokość myśli, że stało się coś poważnego. Nie, nikt nie umarł.

Naprawdę powiedziała to na głos? Mogła sobie darować. Nie panowała nad sobą, ale kto by panował – przy takim zmęczeniu?

Wygląda pani na roztrzęsioną, więc pewnie coś się stało. Trudno mi to zrozumieć, bo chyba nie mam przyjaciół.

Wasza wysokość nie ma przyjaciół? – zdziwiła się.

Przez chwilę milczał, a potem poruszył się i podszedł bliżej.

Proszę powiedzieć mi coś o swojej przyjaciółce.

Mieszka w Croydon, znamy się od dziecka, bardzo za nią tęsknię.

Szczęściara z niej – powiedział król niespodziewanie. – Tak, jak z bosmana Greya.

Otworzyła oczy szeroko ze zdziwienia.

My nie... Ja i John Grey jesteśmy tylko znajomymi.

W to akurat nie uwierzę, on patrzy w panią, jak w obrazek... Może nie będziemy rozmawiać z łazience? Chciałbym pani coś pokazać.

Teraz?

Tak, to nie zajmie dużo czasu. Proszę się mnie nie obawiać.

Zignorowała wewnętrzny głos mówiący jej, że to zły pomysł i poszła za nim. Zaprowadził ją labiryntem korytarzy na taras widokowy, z którego był doskonały widok na całe miasto.

Jak pięknie – powiedziała, ale chwilę potem przypomniała sobie, jak zmęczona jest i że Alice nie przyjedzie... Zadrżała. W sukience nie było zbyt ciepło.

Jest pani zimno? – Król zdjął marynarkę i nałożył jej na ramiona. – Proszę nie płakać.

Poczuła ciepło jego ciała. Alex chyba próbował ją objąć. Łzy znowu pociekły jej po policzkach. Mimowolnie.

Przepraszam – zamruczała.

Wszystko w porządku, jestem tutaj – wyszeptał, już bez cienia skrępowania, tuląc ją do siebie. Zauważyła, że dotknął ręką jej włosów, niemal nieodczuwalnie. – Ślicznie pani pachnie.

Rose miała wrażenie, że zaraz spróbuje ją pocałować. Pomyślała, że nie będzie się bardzo opierała. Kręciło jej się w głowie. Odgarnął kosmyk włosów z jej twarzy. Popatrzyła mu w oczy, zadzierając głowę. Miała na sobie buty na sześciocentymetrowym obcasie, ale i tak był sporo wyższy.

Wasza wysokość, chyba powinniśmy wracać...

Mogę mówić ci po imieniu, kiedy jesteśmy sami? – spytał.

Tak, jestem Rose.

Ledwo oddychała. Dalej kręciło jej się w głowie. Alex pochylił się i pocałował ją w usta. Ostrożnie, trochę na próbę. Nie wiedziała, co się dzieje, ale odwzajemniła pocałunek, a wtedy stał się zachłanny, namiętny, wygłodniały. Całowali się, a Rose wydawało się, że trwa to nieskończoność.

Nagle zadzwonił jego telefon. Przez chwilę go ignorowali, ale w końcu król przerwał pocałunek. Wyraźnie niezadowolony spojrzał na wyświetlacz.

Mój asystent, przepraszam, muszę odebrać.

Rozumiem.

Alex rozmawiał z kimś chwilę, głównie wydając mu polecenia.

Muszę wracać, Rose – powiedział król. – Chciałbym z tobą porozmawiać... Ale nie tutaj. Dasz mi swój numer?

Zostawię waszej wysokości wizytówkę.

Sięgnęła do torebki i podała mu kartonik. Rose Montgomery, lekarz medycyny.

Mów mi Alex. Zatrzymaj marynarkę, Philip przyniesie mi drugą. Może chcesz, żeby mój szofer odwiózł cię do domu? Mówiłaś, że mało spałaś?

Tak, ale John...

Powiem mu, że nalegałem, bo słaniałaś się na nogach ze zmęczenia. Zaraz każę komuś podjechać pod drzwi.

To bardzo miłe, co robisz. Dziękuję.

Nie ma za co. – Alex dotknął jej policzka, a potem pocałował ją w rękę. – Chodź.

***

Obudziła się rano w swoim łóżku. Ledwo pamiętała, co robiła dzień wcześniej. Na krześle wisiała marynarka Alexa. Włączyła komórkę. Trzy wiadomości. Jedna od Alice: "Tęsknię." Druga od Johna: "Daj znać, czy wszystko okay." Trzecia z nieznanego numeru: "Dziękuję. A."

Alexander? Przygotowywała sobie herbatę, kiedy zadzwonił telefon. Miała nadzieję, że to król, ale to był bosman Grey.

Cześć, John. Przepraszam za wczoraj – powiedziała. – Byłam już bardzo zmęczona, no i ten generał... Poza tym Alice nie przyjedzie!

Szkoda. Cieszyłaś się na jej przyjazd.

Naprawdę nie pomyślałam wczoraj, żeby dać ci znać, że wrócę do domu sama.

Nie szkodzi, król powiedział, że spotkał cię na korytarzu, wyglądałaś na wyczerpaną i kazał swojemu szoferowi cię odwieźć.

To prawda.

Zobaczymy się dzisiaj?

Mam trochę pracy. Odezwę się do ciebie wieczorem, może skoczymy na drinka.

Dobrze, będę czekał.

Poszła pod prysznic. Potem zadzwoniła do Alice i opowiedziała jej o królu. Przyjaciółka wydawała się zaskoczona. W czasie rozmowy ustaliły, że nie będzie odpisywać wiadomość Alexa ani na razie nie odda mu marynarki. Schowała ją do szafy, jednak nie mogła się jednak opanować, dotknęła gładkiego materiału i wciągnęła jego zapach. Westchnęła. To było dziwne, nigdy do tej pory tak nie robiła, powinna o nim zapomnieć... Jak najszybciej.

Mijały dni i gdyby nie marynarka, która wciąż wisiała obok sukienek Rose, sądziłaby, że to wszystko tylko jej się śniło, bo ze strony Alexa nie miała żadnego znaku życia. Po kilku tygodniach dostała pocztą zaproszenie z pałacu na bankiet charytatywny. Zadzwoniła do Alice. Przyjaciółka poradziła jej, żeby poszła i zabrała Johna ze sobą.

***

Ubranie się zajęło Rose dwie godziny, chociaż przeważnie potrzebowała na to dziesięciu minut. John komplementował ją w taksówce, ale ona myślami była gdzieś indziej. Nie mogła się doczekać spotkania z królem. Próbowała o nim nie myśleć, ale średnio jej to wychodziło.

Kiedy weszła do sali, Alex stał w otoczeniu kilku osób. Przystojny, z dwudniowym zarostem, w ciemnoszarym, dopasowanym garniturze. Miał swoją firmową, nieprzystępną minę. Ściągnęła jego spojrzenie, patrząc mu w oczy. Nie zareagował. Odwróciła się więc do mężczyzny w średnim wieku, który właśnie podszedł i zaczął ją zagadywać. Kilka minut później Rose nabrała przekonania, że tamta noc to tylko jednorazowy wybryk króla. "Nie lubię go. Jest chłodny, wyniosły" – pomyślała, żeby się pocieszyć. John objął ją w talii, śmiejąc się głośno. Spojrzenie Rose znowu powędrowało w kierunku króla, zauważyła, że też na nią patrzy.

Niektórzy wręcz go adorowali, a on zdawał się zupełnie tym nie przejmować. Mijały kwadranse, a Rose miała coraz większą ochotę uciec do domu. "Co ja sobie myślałam?" – kołatało jej w głowie.

Nie miała najlepszego nastroju, wszystko ją irytowało. Wymknęła się, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Na korytarzu usłyszała za sobą kroki. Ktoś złapał jej rękę i, nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, pocałował w usta. Spróbowała zaprotestować, ale on okazał się fizycznie dużo silniejszy, więc po prostu poddała się i odwzajemniła pocałunek. Zamknęła oczy. Ciepło rozlało się w jej wnętrzu, od serca, w dół brzucha.

Dlaczego nie odpisałaś? – spytał Alex szeptem.

Nie wydaje mi się, żebyś zadał jakieś pytania w tej wiadomości.

Jesteś nieznośna – zamruczał. – Chciałbym się z tobą spotkać.

Ignorujesz mnie cały wieczór, a teraz się na mnie rzucasz.

Ty też mnie ignorujesz. Widzisz, że między nami iskrzy. Nie udawaj, że tak nie jest. Próbowałem o tobie zapomnieć, ale nie mogę.

Wstrzymała oddech. Ciekawe, ona to samo myślała o nim.

Możemy już wracać? Nie chcę, żeby John się martwił... – Spróbowała oswobodzić się z jego objęć.

Sypiasz z nim?

"Jeju, jaki jest bezczelny!" – pomyślała.

To nie twoja sprawa.

Moja, bo zamierzam ustawić się w kolejce twoich adoratorów...

"Moich adoratorów..." – Zamurowało ją.

To ty masz fanklub, gdziekolwiek się pojawisz – zripostowała.

Rose, popatrz na mnie – powiedział, unosząc jej twarz ku sobie. Spojrzała mu odważnie w oczy. – Spałaś z bosmanem Greyem?

Nie – odpowiedziała niechętnie.

Całowaliście się?

Nie. Naprawdę muszę już wracać. – Rozejrzała się nerwowo.

Jak przygryzasz wargę w ten sposób, wariuję.

Nie chcę tutaj o tym rozmawiać. Zadzwoń do mnie, Alex.

Zadzwonię.

Przeszła się jeszcze do łazienki, zanim wróciła do gości. Serce biło jej szybko, nigdy w życiu tak nie miała, nie wiedziała, że potrafi być taka bezczelna... Zupełnie, jak Alice! Ukradkiem popatrzyła na Alexa. Jakaś blondynka akurat go kokietowała, ale jego oczy były zupełnie nieobecne, jakby myślami był w zupełnie innym miejscu. Rose pogrążyła się w dyskusjach z nowym znajomymi, kiedy nagle usłyszała za sobą głos króla.

Panno Montgomery, miło panią znowu widzieć – powiedział.

Wasza wysokość. – Ukłoniła się. Zaczęła rozmawiać z Alexem na nieistotne tematy, a wtedy poczuła, jak jego ręka ociera się o jej rękę, kiedy nikt nie patrzył. Posłała mu nieznaczny uśmiech. Jego źrenice rozszerzyły się, nie panował nad tym, ale czuła, że mu się podoba. John chyba dostrzegł, że coś się działo, bo zaczął namawiać ją na szybki powrót do domu. Spojrzała na zegarek, no tak, miał rację, powinna już dawno temu być w łóżku.

Żegnając się, Alex odciągnął Rose na bok.

Zjesz ze mną kolację?

Skrzywiła się.

To zależy. Kiedy i gdzie?

Powiedz, kiedy ci pasuje, a ja spróbuję znaleźć czas. Szofer po ciebie przyjedzie.

Sprawdzę w domu kalendarz i przyślę ci smsa.

Będę czekał.

Następnego dnia, w drodze do pracy Rose zadzwoniła do Alice. Ta właśnie wstała i robiła sobie śniadanie.

Nie wydaje ci się, że on jest bardzo dominujący? – spytała przyjaciółka.

Tak, właśnie to samo pomyślałam – odpowiedziała.

Co zamierzasz zrobić?

Nie wiem, ale będę musiała się z nim spotkać, jest królem. Problem w tym, że on interesuje się mną tylko dlatego, że nie padam przed nim na kolana.

Myślę, że interesuje się tobą, bo jesteś piękna, mądra i zabawna. Ale zasługujesz na normalnego faceta i normalny związek – oznajmiła Alice. – Co ci szkodzi zjeść smaczny, darmowy posiłek w miłym towarzystwie?

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Ciekawe się zaczyna.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Dziękuję :*

  2. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Babeczko, dziękuję za piękną okładkę, jest idealna 🙂 Przepraszam z góry za dłuższą nieobecność, parę spraw zwaliło mi się na głowę, postaram się bywać tu częściej. Opowieść będzie miała mnóstwo części, ale akcja rozkręci się dość szybko.

    Jeśli ktoś zauważył, że “coś podobnego już czytał” – to całkiem możliwe, raz dałam w komentarzach a starym blogu Babeczki linka do tego opowiadania. Ta wersja będzie zawierać dodatkowe sceny i rozbudowane opisy, chociaż “Nad Niemnem” to nie jest.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie dziękuj, fotkę sama wybrałaś, więc moja zasługa znikoma 😉

  3. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Uuuuuuu! Dobrze się zapowiada 🍬❤️

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Dziękuję <3

    • P
      P.
      | Odpowiedz

      Też mi się podoba

  4. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Widzicie jakie króla wam załatwiłam?
    Ja, ja, ja!
    Dziekowac mozna w komentarzach😈😈😈
    Rebel, witam z powrotem.
    Hallmarkowy styl. Bedzie dużo cukru? Jak nie cukru, to może lukru? Oj dałabym się wylukrować Alexandrowi.

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Będzie lukier. Dużo, ale nie tylko 😈 Seks też będzie. I dramy. Z Hallmarkiem trafiłaś w dziesiątkę, te słodkie filmy o miłości, ach 😀
      Alexander jest spoko, ale poczekaj na… A, dowiesz się już za tydzień.
      Na pewno przypadnie Ci do gustu ❤️

      • Babeczka
        |

        Ja wiem! Jak znam Rebel to na dwóch konkurentach do wdzięków pięknej Rose się nie skończy :-)))

      • Rebel Girl
        |

        Zainspirowałaś mnie stwierdzeniem, że pora na współczesną wersję Śnieżki i 7 Krasnoludków 😀

  5. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Oj nie, i znow beda zakłady który lepszy 😅

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Dla każdego coś miłego 😉

  6. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Pomyślałam sobie, że urlop to dobry czas na detoks od laptopa, netu itp., ale jak tak wczoraj napawałam się widokiem oceanu, to uznałam że to głupi pomysł 🙂 Przecież podczas urlopu należy kumulować przyjemności, a nie je sobie ograniczać 🙂 No i zajrzałam na Motyle…. i jakże dobrze zrobiłam! Jakaż radość wieczorową porą! Rebel, Kochana, głowę popiołem posypać 🙂 Jakże się cieszę, że Cię “widzę”. Oczywiście, nie oznacza to, że wybaczyłam Ci unieszczęśliwienie Peya 🙂 Ha! Romansowa opowieść z panią doktor i królem w rolach głównych. I bosmanem Johnem w tle. Król Aleksander może się okazać porządnym gościem, bądź wręcz przeciwnie – przyzwyczajonym do posłuchu, zarozumiałym dupkiem. Mam nadzieję, że Rose ma opanowaną sztukę mówienia “nie” i jeśli Jego Wysokość będzie sobie za wiele pozwalał, to strzeli mu kopa 🙂 Albo z bańki 🙂 Pytania o sypianie i całowanie to już nadmierna ciekawość 🙂 Czy Rose naprawdę musi spotkać się z Aleksandrem z tej tylko racji, że jest on królem? Czasy posłuszeństwa poddanych chyba już minęły? 🙂 Niech się pani doktor po prostu przyzna, że ją do Alexa ciągnie. W przypadku ich dwojga chemii zdecydowanie nie brakuje. Guilty pleasure – jestem za 🙂 Jeśli Rose będzie bardziej wkurzająca niż Emily, to… trudno 🙂 Przyjmę to na klatę 🙂 Naprawdę, dobrze jest znowu Cię “widzieć” i czytać.

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Gdzie jesteś, Tony? Odpoczywaj i ciesz się oceanem 🙂
      Rose nie musi być posłuszna Alexowi, on nawet nie jest JEJ królem, ale myślę, że ją do niego ciągnie, podoba jej się… I szuka pretekstu. Poza tym jest zmęczona, fizycznie i psychicznie przebywaniem za granicą, a on okazuje się troskliwy.
      Czy go polubicie?
      Myślę, że tak.
      Czy ona będzie irytująca? Chyba tak.
      Kobiety w moich opowiadaniach są trochę nieznośne, a faceci kryształowi.
      To zupełnie odwrotnie, niż w realnym życiu.
      Dziękuję, Tony, że czytasz 🙂

      • T
        Tony Porter
        |

        Spróbuję napisać komentarz w telefonie – zobaczymy co mi z tego wyjdzie 🙂 Bez swego osobistycznego laptopa jestem jak bez ręki 🙁 Jestem w pięknej Portugalii – baza w Lizbonie i wypady po okolicy – oczywiście Sintra i oczywiście ocean 🙂 Ja się wcale nie dziwię Rose, że Aleksander ją zaintrygował – jest inny od znanych jej osób, chciałaby się dowiedzieć jaki jest, gdy nie jest królem, jaki jest w zaciszu domowym, że się tak wyrażę 🙂 Mnie się zdaje, że wszyscy jesteśmy czasem kryształowi , a czasem irytujący 🙂 No ba! Oczywiście, że czytam i nie masz za co dziękować 🙂

      • Rebel G.
        |

        Tak myślałam, że Portugalia, ach, ten kraj jeszcze przede mną, no i dobrze – fajnie mieć cele 🙂
        O tak, dokładnie, jaki Alex jest naprawdę, to najbardziej intryguje Rose 🙂

      • T
        Tony Porter
        |

        Portugalię gorąco polecam – zdecydowanie jest co oglądać i gdzie połazić. Sintra to miasto jak z bajki. Pierwszy raz byłam w ubiegłym roku w listopadzie – plusem tego terminu jest mniejsza ilość turystów – i wróciłam z niedosytem, więc zaaplikowałam sobie powtórkę z rozrywki 🙂 I już dzisiaj wiem, że chętnie poleciałabym tam raz kolejny 🙂
        Mam nadzieję, że Rose uda się ujrzeć prawdziwe oblicze króla. I nie będzie to niemiły widok 🙂 Ja dopiero dzisiaj przeczytałam zajawkę opowieści i dowiedziałam się, że bohaterek będzie dwie 🙂 Super.

Napisz nam też coś :-)