fbpx

Na zawsze XII

with 2 komentarze

ebook erotyczny
 

Jak można być tak seksownym? – spytała Alice, patrząc na Jasona.

Wyglądał jeszcze bardziej męsko, niż poprzednio. Nieogolony, z zaczerwienionymi oczami, ale wciąż prezentował się oszałamiająco.

Cześć, kochanie. – Podniósł głowę i posłał jej uśmiech. – Zdziwiłem się, kiedy zadzwonił portier, że jesteś i wpuszcza cię na górę.

Mam sobie pójść?

Nie, myślałem o tobie, miałem zadzwonić, ale skoro powiedziałaś, że robicie sobie z Rose babski wieczór... Nie chciałem przeszkadzać.

Wstał i podszedł, żeby ją pocałować. Odsunęła się.

Piłam.

Nie przeszkadza mi to.

Zaciągnę cię do łóżka, jeśli mnie pocałujesz.

To tym bardziej mi nie przeszkadza, że piłaś.

Ich usta spotkały się. Rose miała rację, Alice była zakochana, w przeciwnym razie, czy czułaby taki przypływ szczęścia, będąc w jego ramionach? Pogładził ją po szyi.

Wykorzystasz kobietę w stanie nietrzeźwości? – wyszeptała, patrząc w jego niemal czarne oczy.

Nie może być aż tak nietrzeźwa, mówi całkiem sensownie.

Jason... – Oparła dłonie o jego piersi.

Chodź, mam już dość pracy na dziś.

Jakieś postępy?

Praktycznie żadnych.

Rzuciła okiem na teczki pracowników. Całkiem spory stos. Jason wziął za rękę ciemnowłosą i opuścili jego gabinet.

Wiesz, że Emma robi sobie nowy nos?

Jaka Emma?

Twoja ex.

A, wcale mnie to nie dziwi... To chyba nie będzie jej pierwsza operacja.

Piersi ma na pewno sztuczne. – Złośliwie uśmiechnęła się Alice. Byli już przy jego sypialni.

Nie wiem, nie sprawdzałem...

Hmm, jak to?

Byliśmy tylko na paru randkach, umówił nas mój kolega, nie ciągnęło mnie do skonsumowania tego związku...

Nie uprawialiście seksu? – zdziwiła się. Była przekonana, że to coś poważniejszego.

Nie.

To dlaczego wziąłeś ją na tamtą imprezę?

Żeby zrobić ci na złość.

Roześmiała się.

W pewnym sensie podziałało.

Podziałało, ale takiego obrotu spraw się nie spodziewałem spodziewałem.

Żałujesz? – spytała, rozpinając swoją sukienkę.

Chcesz, żebym ci pokazał, jak bardzo się cieszę, że cię poznałem, panno Grand, przyszła pani Howlett?

Mógłby pan...

Rozpiął pasek od swoich spodni.

Chodź do mnie.

Posłusznie podeszła i pozwoliła mu się pocałować... Zagarnął ją jednym, gwałtownym gestem. Zatopił usta w jej ustach.

Wylądowali na łóżku i dla Alice wszystko przestało mieć znaczenie. I jej przeszłość, i wątpliwości, co do Jasona i – zwłaszcza – przyszłość. Nie było żadnej, tylko tu i teraz. Przyciągnęła głowę mężczyzny do siebie, oplotła go nogami w biodrach, krzyżując łydki za jego plecami. Ich ciała się złączyły i jedyne, czego pragnęła, to żeby zostały tak na zawsze... To, co się działo, działo się zbyt szybko. Wolałaby przecież, żeby czas się zatrzymał, żeby mogli kraść cenne sekundy. Dryfować w poczuciu spełnienia, nasycać się sobą, a nie zachowywać, jak przestępcy.

Jason instynktownie robił wszystko, żeby zmienić bieg myśli ciemnowłosej. Przyciągnął ją do siebie tak, że siadła przodem do niego, na jego udach. Dłonie kochanka błądziły po biodrach Alice, jego usta po jej szyi. Oparła dłonie na męskiej, umięśnionej klatce piersiowej i poruszała się w górę i w dół, w górę i dół...

Tak, tak, Alice…  – Jason całkiem odpłynął, jego wzrok zrobił się mętny, mocniej docisnął dziewczynę do siebie.

Och.

Ciało ciemnowłosej ogarnęła fala przyjemności, zwolniła, przestała utrzymywać to wściekłe tempo... Przyjemność sprawiała, że rozpadła się w głowie na miliony kawałków. Tak bardzo chciałaby utrzymać ten stan.

Nie myśleć. Nie czuć. Nie być.

Chciałabym móc coś dla nich zrobić... – zamruczała. Leżał na niej, z twarzą wtuloną w jej włosy.

Dla kogo, kochanie?

Dla Rose i Alexa.

Jeśli sami nie będą chcieli, to się nie uda... Na którą masz jutro do pracy?

Na dziewiątą.

Nastawię budzik i odwiozę cię rano. – Sięgnął po swój telefon.

Czym sobie zasłużyłam na ciebie, Jason?

Tylko bez takich. Bez górnolotnych tonów... Jestem zwyczajnym facetem z małego miasteczka, przecież widziałaś.

Miałeś dużo kobiet?

Nie tak dużo, jak myślisz. Jak wszyscy myślą. Rodzice wychowali mnie raczej konserwatywnie, tradycyjnie. Nie wyrywałem lasek w barach...

A one ciebie?

Takie nie miały u mnie szans.

Alice poczuła, że Jason zaraz zacznie jej zadawać takie same pytania, a wtedy znowu pojawi się widmo Victora. Nie mogła mu na to pozwolić, więc dała mu całusa i spróbowała uwolnić się od jego ciężaru i zwinąć w kłębek...

***

Obudziła się w środku nocy. Dopiero teraz poczuła skutki wypitego alkoholu, strasznie chciało jej się pić. Jason spał mocno, więc ostrożnie wstała, starając się nie robić hałasu. Miała na sobie tylko koszulkę i majtki, ale w ciemności ciężko było zorientować się, gdzie są jej ubrania. Boso wyszła z pokoju i zmrużyła oczy od oślepiającego światła. No tak, jeszcze nie była całkiem trzeźwa, a już miała objawy kaca...

Weszła do kuchni i zamarła. Przy stole siedział Alex. Alice musiała przyznać, że chociaż był facetem jej przyjaciółki, ona też nie pozostawała obojętna na jego urok. Z pewnością należał do Rose ciałem, sercem i duchem, więc co szkodziło zachwycić się jego chłodnym spojrzeniem?

Wasza wysokość.– wymamrotała, zdając sobie sprawę, ze próba ukrycia jej niekompletnego ubioru jest bezcelowa. Alex trzymał w ręce szklankę. Przed nim stała butelka jakiegoś bursztynowego trunku. Pewnie whisky.

Alice.

Przepraszam, chciałam się napić... Wody.

Nie wiedziałem, że jesteś w pałacu.

Utkwiła spojrzenie w swoich stopach. Było oczywiste, co zaszło miedzy nią a Jasonem. Miała potargane włosy, na sobie jego koszulkę, pewnie też nim pachniała...

Już sobie idę.

Poczekaj. – W jego głosie zabrzmiała prośba.

Tak?

Prowadzisz terapię?

W sensie... Psychoterapię? Nie, pracuję na uczelni. Pacjentami zajmuję się sporadycznie. Jestem specjalistą od syndromu stresu pourazowego

Złamane serce to też uraz...

Alex, porozmawiamy o tym jutro, dobrze?

Próbowała się wycofać.

Myślisz, że jest jakaś szansa, że odzyskam Rose?

Oboje zbyt dużo wypiliśmy, żeby dyskutować na ten temat.

Usiądź.

Powiedział to w taki sposób, patrząc jej prosto w oczy, że od razu wykonała jego polecenie. Tak jakby wydawał rozkazy bezpośrednio jej ciału, nie miała siły na bunt.

Głównym problemem dla Rose od początku było to, że jestem królem. A gdybym abdykował?

Wytrzeźwiała w ciągu sekundy. Powoli nabrała i wypuściła powietrze z płuc.

Chyba żartujesz?

Co TY byś zrobiła na moim miejscu, Alice?

Myślę, że moja empatia nie jest jednak aż tak rozwinięta. Nigdy nie będę przed takim dylematem. Wiem, że na miejscu Rose miałabym podobne obiekcje.

Chce tylko z nią być.

Tak ci się wydaje teraz, ale za jakiś czas... To mogłoby stanowić powód twojej frustracji. Kłótni między wami. Poza tym, jakim królem byłby Brian? Nie możesz być tak nieodpowiedzialny, żeby przekazać mu wszystko.

Kocham Rose.

Świetnie. Ja też. Tylko nie rzuciłam dla niej wszystkiego, kiedy zdecydowała się przyjechać do Lacroix, żeby jej nie obciążać... A gdybym nie potrafiła się tu odnaleźć? Mogłaby się z tym źle czuć... Dopiero teraz...

Jesteś tchórzem.

Nie masz pojęcia, jak wielkim – westchnęła.

Coś chcesz przez to powiedzieć, Alice Grand?

Zrozumiała, że powiedziała trochę za dużo.

Każdy ma swoje tajemnice. Nie rozmawiajmy o tym.

Zrobisz coś dla mnie?

Spróbuję.

Przekonasz ją, żeby dała mi drugą szansę? Ciebie posłucha.

Nie mogę tego zrobić. Ale spróbuję ci pomóc, jeśli zobaczę, że jest dla was jakaś nadzieja.

Alice...

Ja naprawdę chcę, żebyście byli szczęśliwi, żeby Rose była, ale nie mogę nią manipulować.

Popatrzyła na zegarek. Za trzy godziny powinna wstawać do pracy.

Nigdy się nie ożenię, jeśli Rose mnie nie zechce.

Teraz wszystko wydaje ci się takie straszne, ale to minie, Alex. To jak stres pourazowy.

Tęsknię za nią.

Naprawdę muszę już iść...

Dobrze, nie będę cię już dłużej trzymał. Dobrze wiedzieć, że nie jesteś do mnie wrogo nastawiona.

Nie jestem. – Skłoniła się, co wyglądało śmiesznie, skoro miała na sobie tylko t-shirt ledwo zakrywający pupę. – Dobranoc, wasza wysokość.

***

Wkrótce dowiedziały się, że John Grey – jak tylko fizycznie będzie do tego zdolny – ma znowu wyjechać na misję. Przez kilka kolejnych tygodni Alice przekonywała wszystkich, że bez terapii, a przynajmniej bez szczegółowych badań, nie będzie na to gotowy. Zgłosiła swój sprzeciw w jego dowództwie, przedstawiła raporty z podobnych przypadków. Szefowie uparli się, decyzja już zapadła... Spytała Jasona, czy mógłby coś zrobić w tej sprawie, ale kiedy zadzwonił do przełożonego Johna, usłyszał, że on, Jason Howlett, jest tylko cywilem, który wybrał papierkową robotę i nie może wydawać rozkazów wojskowym.

Alice poprosiła Jasona, żeby sprawdził, czy Alex mógł mieć coś wspólnego z tą decyzją, może szukał odwetu na Rose... Szef Secret Service dowiedział się, że król nie wydał takiego rozkazu. Rose postanowiła walczyć o Johna jako jej pacjenta, przyjaciela, próbowały z Alice różnych metod, ale dowództwo nie chciało ustąpić. Widocznie komandos Grey podpadł komuś u góry. No cóż, zawsze był bezkompromisowy.

Słuchaj, Rose, może porozmawiasz o tym z Alexem? – spytał Jason, kiedy lekarka kolejny raz narzekała na tę decyzję. – On może ci pomóc.

Podniosła na jego oczy.

Nie sądzę.

Myślę, że z przyjemnością wyświadczy ci przysługę – podsunęła Alice. – Spróbuj, co ci szkodzi?

Nie wiem, czy wciąż cię kocha, ale na pewno wciąż o tobie myśli. Umówić cię na wizytę?

Zastanawiała się przez chwilę. To faktycznie ostateczne wyjście, ale czy nie wyczerpały im się pomysły?

Dobrze, umów mnie, ale dałoby się zrobić tak, żeby nie wiedział, że to ze mną ma się spotkać?

Tak, mogę to zrobić, jeśli chcesz.

Alice uśmiechnęła się.

Musimy chyba pójść na zakupy i do fryzjera – puściła oczko do Rose.

***

Jason przywiózł ją do pałacu dwa dni później. Kiedy weszła do gabinetu, król patrzył w kalendarz.

Alex, masz gościa – powiedział Jason i wyszedł.

Słucham? – Alex podniósł na nią wzrok i przez chwilę czuła się intruzem. Był chłodny, nieprzyjemny, ciarki przeszły jej po plecach. – Rose...

Natychmiast wstał.

Wasza wysokość. – Ukłoniła się.

Odpuśćmy sobie formalności – zaproponował.

Nie jestem tutaj prywatnie.

Co mogę dla ciebie zrobić?

Jego niebiesko-zielone oczy stały się nagle łagodniejsze, patrzył na nią z bólem i miłością.

Chodzi o Johna Greya.

Bosmana Greya?

W skrócie opowiedziała mu, po co przyszła. Zaznaczyła, że Alice wydała opinię, konsultując się ze swoimi znajomymi psychologami i psychiatrami. Zaczęła przywoływać różne terminy medyczne i psychologiczne, ale Alex podniósł rękę i Rose przerwała mówić.

Rose, jeśli to dla ciebie ważne, zrobię to, o co prosisz.

Naprawdę?

Oczywiście.

Świdrował ją spojrzeniem. Opuściła głowę.

Czy chcesz coś  w zamian? – spytała.

Podszedł do niej i wziął ją pod brodę. Uniósł jej twarz ku swojej.

Nie mógłbym zrobić nic, czego sama byś nie chciała.

Problem w tym, że ja nie wiem, czego chcę – wyszeptała.

Drżała od jego dotyku. Objął ją i przyciągnął do siebie. Napawał się jej zapachem, jej ciepłem...

Nie masz pojęcia, jak za tobą tęsknię – powiedział.

Myślę, że mam.

Niespodziewanie pocałował ją. Poddała się temu i odwzajemniła pocałunek. Wszystko inne przestało istnieć, byli tylko oni, ten pokój i... Nagle Alex przerwał...

Nie, nie chcę przeżywać tego rozstania na nowo. Jeśli teraz nie pozbędę się złudzeń... – wyszeptał jej do ucha.

Zgadzam się z tobą – odpowiedziała, ale nie miała ochoty wypuścić go z objęć.

Nie chciała z nim być, wiedząc, że i tak się rozstaną. W końcu Alex puścił ją i podszedł do okna. Była w nim królewska sztywność.

Nie chcę nic w zamian. Wyświadczam ci przysługę, ponieważ wierzę, że Alice jest dobrym psychologiem i specjalistą. Wysłanie komandosa Greya na pewną śmierć lub zmarnowanie jego kariery to strata dla mojego kraju. Wyszkolenie jednego żołnierza tej klasy kosztuje milion dolarów... Pozostaje kwestia, gdzie chciałby być przydzielony, jeśli będzie musiał zmienić jednostkę. Mógłbym się z nim spotkać?

Z kim? – Jego pytanie wyrwało ją z zamyślenia. Alex potrafił być taki oficjalny.

Z panem Greyem, Rose.

Tak, oczywiście. Poproszę Philipa albo Jasona, żeby podał mi twój najbliższy wolny termin i umówię Johna na wizytę. Dobrze? – spytała.

Przyjdź z nim, jak będziesz mogła.

Postaram się.

Do widzenia, Rose.

"Nie do wiary! Przed chwilą się całowaliśmy, a teraz mnie spławia. Ale czego się spodziewałam? Wiem, że robi to, co musi. Odsuwa mnie od siebie, ponieważ bardzo mnie pragnie" – pomyślała. Przygryzła wargę.

Do widzenia, wasza wysokość.

Ukłoniła się, chociaż na nią nie patrzył, odwróciła się i wyszła.

 

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Aaaa
    | Odpowiedz

    Cudna część tak jak zawsze.
    Czekam na wiecej❤❤

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Dziękuję ❤️

Napisz nam też coś :-)