fbpx

Na zawsze XIV

with 7 komentarzy

ebook erotyczny

 

Alice obudziła się sama w łóżku, wzrokiem szukając Jasona. Nie było go. Poczuła dziwne, niemiłe uczucie. Wstała i poszła do kuchni w poszukiwaniu czegoś do picia, gdy zobaczyła szefa Secret Service. Trzymał kurczowo telefon, a jego wzrok pociemniał. Nie widziała go jeszcze tak wzburzonego.

Jason... – wyszeptała.

Mam telefon z Croydon.

Alice zadrżała, pomyślała o najgorszym. Tak długo zwlekała, żeby porozmawiać z nim o Victorze, że jeśli teraz dowiedział się innej wersji, mogła stracić go na zawsze. Przygryzła wargę i spróbowała przyjąć obojętny wyraz twarzy.

Z Croydon? Coś się stało?

Nie mogę teraz rozmawiać, muszę wyjść – wyszeptał Jason i wybiegł z domku.

Przez chwilę wodziła za nim wzrokiem, ale biegł szybko, jakby chciał pozbyć się myśli z głowy.

"To musiał być Victor – pomyślała Alice. – Jason już mi nie zaufa. Stchórzyłam."

Przepraszam – wyszeptała Rose, a Alex popatrzył na nią pytająco. – Normalnie nie rzucam się tak na ludzi, nie wiem, co się ze mną dzieje, nie potrafię nad sobą panować przy tobie.

Alex uśmiechnął się szeroko.

To mężczyźni zwykli rzucać się na ciebie?

Rose szturchnęła go lekko.

Bardzo śmieszna uwaga! Alex, ja...

Objął delikatnie jej twarz.

Cii, nic nie musisz mówić, nie musisz się tłumaczyć, jesteś tak atrakcyjną kobietą...

Rose spochmurniała. "Kolejna zdobyczą – pomyślała gorzko.”

Król przyciągnął ja bliżej siebie, a kiedy oparła się o muskularną klatkę Alexa, jej ciało zadrżało.

Rose, ja nigdy nikogo nie kochałem tak, jak ciebie. Jesteś dla mnie wszystkim. Proszę, zrozum to...

Rose nie mogla myśleć, jej ciało drżało, krzyczało od jego dotyku, siłą umysłu próbowała wyzwolić się z jego objęć.

Alex... Ilu kobietom już to mówiłeś? Ile już przewinęło się przez twoje łóżko? Ja nie chcę być kolejną. Ile już było "na zawsze"?! – wyszeptała rozgoryczona, próbując się szamotać.

Alex nie zwolnił uścisku, ale spojrzał na nią w taki sposób, że zamarła.

Rose, ja... Rose...

Popatrzyła na niego zdziwiona, pierwszy raz wydawał się być tak niezdecydowany, wręcz zakłopotany. Odwrócił wzrok i spojrzał w okno. Nie mógł udawać. Przytuliła się mocno do jego umięśnionej klatki piersiowej.

***

Alice siedziała na łóżku z kolanami podciągniętymi pod brodę. W jej telefonie nie było zasięgu, ciekawe, że Jason go miał... "To niesprawiedliwe."

Kiedy w końcu wrócił, rzucił jej groźne spojrzenie.

Wracamy, pakuj się.

Jason, ja naprawdę zamierzałam ci powiedzieć, tylko zabrakło mi odwagi... Przepraszam. Poza tym nie spałam z nim, przysięgam.

O czym ty mówisz? Z kim nie spałaś? Z Ludwigiem?

Jakim Ludwigiem?

Nagle zrozumiała, że to nie o Victora chodziło, a ona się wygadała... Głupia. Patrzyła na Jasona przerażona, przerabiając w głowie możliwe scenariusze.

Alice, jeśli zaraz mi nie powiesz, prześwietlę twoje życie erotyczne do piętnastu lat wstecz!

Śmiało, panie Secret Service. Droga wolna. Długo to panu nie zajmie – powiedziała, bo mimo że czuła się winna, zirytowała ją jego pycha.

Cholera, chodzi mi tylko o twoje bezpieczeństwo. Zacznij w końcu mówić!

Bała się go takiego, ale nie mogła odejść, poprosić kogoś innego, żeby ją odebrał. Normalnie salwowałaby się ucieczką... Ale teraz... Utknęła z nim sama, na bezludnej wyspie... Zaczęła mówić o Victorze, od początku, kończąc na tym, że niedoszły kochanek rozsiewał o niej plotki, że mieli romans za plecami Jess, niby dlatego narzeczona go rzuciła, przez nielojalną koleżankę... Victor zrobił z niej "tą złą". Miał wyrwane z kontekstu smsy, maile, zdjęcia na potwierdzenie teorii, że go uwodziła. Jak mogła z tym walczyć?

Jason, proszę cię, powiedz coś... – wyszeptała, bo cisza między nimi stawała się nieznośna.

Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym wcześniej?

Bałam się...

Ale tu chodzi o zaufanie! Jak teraz mam z tym przejść do porządku dziennego...?

Przepraszam, wiem, że powinnam była ci powiedzieć... Naprawdę nie mam więcej sekretów.

Podszedł do niej tak blisko, że poczuła się nieswojo. Miał poważną minę.

Zrobiłaś to dla przyjaciółki, czy żeby udowodnić sobie, że możesz mieć każdego faceta? Nawet zajętego?

Jason! – Oczy zrobiły jej się wielkie z wściekłości. – Nie było cię tam, nie osądzaj mnie.

A co, gdybym był?

Wzięła głęboki oddech i wytrzymała jego spojrzenie.

Chcę być z tobą. To, co było w Croydon, zostawmy w Croydon. Victor zrujnował moją pewność siebie, psychikę... Zaczęłam wierzyć, że może ma rację, może jestem podła... Przy tobie czuję się inaczej.

Kochasz mnie?

Nie zmuszaj mnie do powiedzenia tego, zanim będę gotowa.

Bo ja ciebie kocham, Alice. Zabiję go, jeśli go spotkam – powiedział i pocałował ją.

Niemal odepchnęła go w pierwszym odruchu, ale złapał ją biodra i przyciągnął do siebie.

Jason... – wydyszała, łapiąc powietrze.

Jestem tak strasznie zazdrosny. Obiecaj, że będziesz moja. Tylko moja.

Ściągnął z niej bluzę. Próbowała zaprotestować, ale pociągnął ją w stronę łóżka. Całował jak szalony każdy centymetr jej nagiej skóry, więc jak mogła mu nie ulec?

Nic z tego nie rozumiem – wyszeptała Alice, głaszcząc Jasona po klatce piersiowej. Lubiła ten moment, kiedy się wyciszał, spełniony i mogła słuchać bicia jego serca. Czuła, że jest z nim tak blisko, jak nigdy dotąd.

Zbyt dużo sensacji na raz, kochanie...

Ale wybaczysz mi? – pocałowała go w ucho, językiem przesuwając po jego szyi.

Podoba mi się, że jednak potrafisz się przede mną otworzyć. Teraz rozumiem, jak ktoś cię skrzywdził i rozumiem, dlaczego wcześniej cały czas mnie odrzucałaś.

Ach, panie idealny – jęknęła. – Ale to niesprawiedliwe, że cierpiałeś za to, co zrobił ktoś inny.

Powiedzmy, że wynagrodziłaś mi to cierpienie. – Odszukał jej usta i pocałował ją. – Nie mogę się na ciebie gniewać.

Spojrzał na zegarek i skrzywił się.

Dlaczego tak się śpieszymy? – spytała, siadając mu na udach. Teraz to ona miała parę pytań i nie pozwoli mu się zbyć!

Powiem ci w helikopterze.

Nigdzie się nie ruszę, jeśli nie powiesz mi teraz!

Przed chwilą byłaś potulnym kotkiem, a już wyciągasz pazurki... – Bez trudu wstał, równocześnie ją podnosząc. Był naprawdę silny.

Tak nie można! – zaprotestowała, kiedy postawił ją na podłodze.

Alice, proszę, rób, co ci powiem – oznajmił, poważnie, sięgając po swoje ubrania.

***

Alex dotknął leniwie ramienia Rose. Leżeli na jego łóżku. Patrzył jej w oczy i uśmiechał się swoim uśmiechem, za które mogłaby oddać królestwo, gdyby je miała... Nie posiadała jednak takich zasobów, więc po prostu odwzajemniła uśmiech.

Masz najpiękniejszy uśmiech na świecie, księżniczko – wyszeptał.

Dziękuję – powiedziała i nagle coś sobie przypomniała. – Jak się ma sprawa z Johnem?

Awansowałem go za zasługi. Umożliwiło mi to przeniesienie go do Delty, gdzie będzie dowódcą grupy.

Jesteś bardzo miły.

Naprawdę uważam go za wybitnego żołnierza. Poza tym muszę schować męską dumę i zapomnieć o fakcie, że umawiał się z moją ukochaną, ale to świetny facet, zabawny i inteligentny. Aż dziwne, że zostawiłaś go dla kogoś takiego, jak ja.

Jakiego? – spytała.

Nie jestem taki do-rany-przyłóż.

Westchnęła.

Nie, nie jesteś. Ale masz inne zalety. Całe mnóstwo, o czym pewnie nie muszę ci mówić, bo jesteś wystarczająco pewny swojej wartości.

Tylko ty mówisz mi prawdę prosto w oczy.

Tylko ja wytrzymuję twoje spojrzenie – roześmiała się. – Nawet, kiedy mierzysz mnie wzrokiem, jak wtedy, kiedy się poznaliśmy...

Zrobiłaś wtedy na mnie imponujące wrażenie. Ciągle robisz. W każdej sekundzie.

Mówić to ty potrafisz...

Przekonałem cię?

Tak, oczywiście.

Chciało jej się spać. Zamknęła oczy, Alex przykrył ją kołdrą, a sam wrócił do dokumentów, które zostawił na stoliku.

Rano Rose wymknęła się, zanim Alex wstał, musiała być wcześnie w pracy, dyżur na pogotowiu... Przez chwilę patrzyła na niego, śpiącego... Był taki przystojny... Szofer siedział w pokoju ochrony. Przywitała się z nim.

Odwieźć panią? – spytał. Pokiwała głową.

"Są też miłe aspekty bycia z królem – pomyślała.”

Dzień okazał się bardzo pracowity, nawet nie zorientowała się, że tyle czasu minęło od jej przyjścia do szpitala... Nie miała czasu myśleć o sobie i Alexie. Bardzo starała się nie myśleć. Chciała to wszystko poukładać, zdystansować się, przemyśleć. W pewnym momencie dostrzegła w poczekalni mężczyznę postury Alexa. Nosił garnitur i okulary przeciwsłoneczne. Podeszła do niego, bardzo powoli...

Dzień dobry – powiedziała.

Dzień dobry, doktor Montgomery.

Co cię tu sprowadza?

Chciałem cię zobaczyć i zapytać, czy między nami wszystko w porządku.

Tak, w porządku. Nie chciałam cię rano budzić.

Zobaczymy się później?

Jeśli tylko będziesz miał czas.

Przesunęli się w kierunku pokoju zaopatrzenia... Nikogo w nim nie było. Alex przycisnął ją do ściany i pocałował w usta.

Najchętniej spędziłbym z tobą cały dzień tutaj – wyszeptał jej do ucha. – Nie mogę przestać o tobie myśleć.

Odgarnął kosmyk włosów z jej policzka.

Muszę wracać, pacjenci czekają – powiedziała.

Zadzwonię wieczorem i przyślę po ciebie szofera.

***

Panie Tajemniczy, może mi pan w końcu powiedzieć, co się stało, dlaczego wracamy? – spytała Alice. Jason zastanawiał się, czy zapiął ją w pasach wystarczająco mocno.

Chodzi o bezpieczeństwo twoje, Alexa, Rose...

Więcej szczegółów, coś grozi Alexowi? Masz jakieś wieści z Lacroix? Coś się stało?

W Lacroix nic. W Instabergu wybuchła wojna.

Jason...

Zamach stanu, rząd obalił dotychczasowego króla, który nie wytrzymał tego emocjonalnie i zmarł na zawał, a scena polityczna się spolaryzowała. Cześć poparła następcę tronu, a cześć premiera.

Muszę tam wrócić!

Nie możesz, nawet gdybym ci pozwolił, granice zostały zamknięte. Nie da się ani wjechać, ani wyjechać.

Jason, mam tam rodzinę! Rose też!

Zrobię wszystko, żeby dowiedzieć się, czy niczego im nie brakuje. Obiecuję, ale od teraz ty i Rose będziecie mieć ochronę, najlepiej, żebyście mieszkały w pałacu.

Hmm, szkoda by było się przeprowadzać. Nasz sąsiad jest bardzo przystojny... – rzuciła ironicznie. – Ale tu przecież nic nam nie grozi...

Alice, ktoś szukał o was informacji w sieci, wpisując wasze nazwiska i nazwę Lacroix, a moi ludzie odnotowali atak na serwery pałacu, IP prowadziło do Croydon... Nie powiesz mi, ze to przypadek?

Przypadek? Nie... W psychologii nazywamy to iluzoryczną korelacją.

Ty wykonujesz swoją pracę, a ja swoją, panno Grand. I jeśli trzeba będzie, zastosuję wobec ciebie areszt domowy.

Dlaczego ktoś miałby szukać informacji o mnie i Rose? Nie jesteśmy jedynymi obywatelkami Instabergu za granicą.

Nie wiem. Myślałem, że ty mi powiesz.

No to cię rozczaruję – powiedziała smutno. – Chciałabym, żeby to się już skończyło. Chciałabym wrócić do domu.

To nie zależy ode mnie, kochanie.

Alice przez chwilę siedziała cicho, analizując informacje, które przekazał jej Jason.

Ale dlaczego właśnie teraz wybuchła wojna? Przecież od dawna było wiadomo, że król Leopold był marionetką, jak tam go nazwałeś, następcy tronu?

Tak, Ludwig panował i właśnie to jest problemem, ludzie wierzą, że zamordował Kate, Francois i ich córkę. Dzięki temu jego ojciec zasiadł na tronie, a on mógł nim manipulować...

Przecież król i królowa zginęli w wypadku samochodowym dwadzieścia parę lat temu!

Nie interesujesz się życiem politycznym?

Nie teoriami konspiracyjnymi.

Król i królowa zginęli, a brat króla, Leopold, był chory i uważano, że długo nie pożyje... Co prawda Ludwig kieruje wszystkim, ale widocznie znudził się czekaniem... Nie zdziwiłbym się, gdyby ten zawał też nie był zawałem.

Racja, było to trochę dziwne, żadnych portretów, fotografii, ale żeby upozorować wypadek?

Polityka – mruknął Jason.

Widać Rose ma rację, nie chcąc być z królem, a jej przybrani rodzice też zawsze trzymali ją z daleka od tego...

Przybrani rodzice?!

Rose została adoptowana jako mała dziewczynka, ale rodzice nie chcieli, żeby się wyróżniała, więc wszystkim mówili, że to ich biologiczna córka.

Przecież sprawdzałem wszystko, nie było żadnych papierów adopcyjnych!

Uuu, panie Secret Service, coś szwankuje – zaśmiała się Alice, ale Jason tak bardzo spoważniał, że szybko odechciało jej się żartować.

Adoptowana, czy nie, co za różnica? Dla niej Rose zawsze była Rose.

Rose, Rose! – zawołał Tom – Ziemia do Rose! Na której planecie jesteś?

Hej, Tom, zamyśliłam się, masz coś dla mnie?

Tak, zapalenie wyrostka, Doktor Mick prosił, żebyś się umyła do zabiegu.

Super! Już lecę.

Rose poszła na salę operacyjną. Zaczęła się zastanawiać, jak wyglądałoby jej życie, gdyby wyszła za Alexa... Przecież nie mogłaby normalnie pracować. "Ciekawe, czy Secret Service sprawdzałby moich pacjentów – zaśmiała się w myślach.” Dlaczego to musiało być takie skomplikowane? Kochała Alexa, on ją też, gdyby tylko nie był królem...

W sumie, jako przyszłemu chirurgowi, nie groziło jej aż tak duże zagrożenie ze strony pacjentów, przecież oni zwykle spali...

 

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Ciekawy odcinek I zaskakujacy. Czyzby Rose bylaby ta dziewczynka?

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Na pewno ma z nią coś wspólnego 😉

  2. E
    Eti
    | Odpowiedz

    Pochłonęłam wszystko w jeden wieczór. Czekam na koleje!

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Dziękuję, Eti 😘

  3. A
    AR
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna część??

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Niestety, nie wiem. Ja się Rebel odezwie, to będzie.

      • A
        AR
        |

        uuuu szkoda, będę czekać 🙂

Napisz nam też coś :-)