fbpx

Na zawsze XV

with 4 komentarze

królewski romans
 

Jesteś pewna, że Rose nie jest biologicznym dzieckiem Montgomerych? – spytał Jason.

Na milion procent. Nie mogli mieć własnych dzieci, a poza tym... Gdybyś ich zobaczył, od razu wiedziałbyś, że to nie ich córka. Nie są w ogóle podobni.

To jeszcze o niczym nie przesądza...

Dlaczego tak dopytujesz?

Bo to dziwne. Sprawdzałem Rose tak dokładnie, że wiem, jak nazywał się jej pies z dzieciństwa, a do informacji o adopcji nie dotarłem.

Alice skrzywiła się, jak daleko zaszła ta inwigilacja... No ale trudno, przyszłą królową trzeba sprawdzić. W końcu mogłaby być szpiegiem.

Pewnie dokumenty się gdzieś zawieruszyły, zdarza się przecież – powiedziała.

Komuś bardzo zależało, żeby zakopać je głęboko, Alice. Albo żeby całkiem znikły.

Nawet jeśli, to co to zmienia? Ona nie pamięta swoich prawdziwych rodziców, co najwyżej jakieś przebłyski, uśmiech mamy, kolor oczu taty...

Dla ciebie to nic nie zmienia, ale ja czuję przypływ adrenaliny, kiedy trafiam na takie sprawy. Przygotuj się, będziemy lądować.

Okay, a skoro mam mieć ochronę, to nauczysz mnie strzelać? – spytała, patrząc przez okno. Wiedziała, jakiego typu człowiekiem był Jason, zaskoczyło ją to, że rozmawiali o tym tak swobodnie.

Tak, jeśli chcesz, to tak.

Chcę, ale boję się huku.

To nie jest takie straszne... Zadzwonię do mojego instruktora i popytam o wolne terminy. To świetny gość.

Jest przystojny?

Jeśli ciągle będziesz mnie tak podpuszczać, zacznę naciskać na ustalenie daty ślubu.

Już się zamykam.

Jason posadził helikopter na ziemi, a ją znów przeszły ciarki. Jego władczy ton i szorstki urok osobisty w połączeniu z faktem, że mówił o ślubie, działały na nią bardzo mocno.

Gdzie jest Rose? – spytał Jason, wpadając do gabinetu króla.

W pracy.

Alice i Alex popatrzyli na siebie. Próbowała wyczytać z mowy ciała jego nastrój, żeby ocenić, w jakim stanie będzie Rose. To zadanie okazało się trudne, bo król niemal zawsze emanował chłodem, spokojem i dostojnością. Te lekcje etykiety..., dobrze go wyszkolili. Przypomniała sobie noc, kiedy spotkali się w kuchni albo przypadkowo na korytarzu, tuż po jego rozstaniu z Rose. Nie, wtedy zdecydowanie nie był taki opanowany. Więc jednak się pogodzili?

Pójdę do twojego gabinetu, Jason - oznajmiła, bo chciała zadzwonić do przyjaciółki.

Ukłoniła się i poszła.

W tej układance Rose–Alice–Croydon nic nie pasuje – westchnął Jason, kiedy już opowiedział Alexowi o wybuchu wojny w Instabergu i o tym, czego zdołał dowiedzieć się do tej pory.

Chyba nie myślisz, że Alice kłamie? – zdziwił się król.

Nie. A tobie Rose nigdy nie mówiła, że jest adoptowana?

Nie pytałem. To nie jest pytanie, które zadajesz na pierwszej randce, ale Rose pewnie potwierdzi wersję Alice... Co cię tak niepokoi?

Wiem, że coś nie gra. Wszystkie światełka kontrolne świecą się w moim mózgu, jak na kokpicie samolotu.

I za to cię lubię, Jason.

Komuś zależało, żeby ukryć dokumenty związane z Rose Montgomery. I być może ten sam ktoś szuka jej teraz. Pytanie, po której jest stronie?

Zapewnisz jej bezpieczeństwo, prawda? – Alex zrozumiał powagę sytuacji i popatrzył szefowi swojej ochrony w oczy.

Nie musisz mnie o to prosić.

Bo pozostaje jeszcze kwestia twojego wypowiedzenia... No i tego przecieku...

Przeciekiem zajmę się potem, to nic pilnego. Może uśpię w ten sposób ich czujność. Alice niezbyt przychylnie patrzy na to, że pracuję po godzinach... Teraz muszę się dowiedzieć, kto chciał się włamać na nasze serwery.

Więc mogę wrzucić wypowiedzenie do niszczarki?

Tak.

Właściwie już to zrobiłem!

Alice siadła na fotelu Jasona, a jej wzrok przyciągnęła ta sama sterta akt, co poprzednio. Nicole wydawała się teraz dość odległym tematem, ale wolała myśleć o tym, niż o Croydon. To wszystko było takie nierealne. Kilka razy poszła do galerii handlowej niedaleko mieszkania panny Scott, ale jej tam nie spotkała. No cóż, może po utracie pracy Nicole zaprzestała zakupów w drogich butikach. Alice popatrzyła na zegarek i wstała. Wychodząc z pałacu, minęła się z Philipem.

Cześć, powiedz Jasonowi, że do niego zadzwonię.

Jason jest tutaj?

Ma spotkanie z królem. Nie chciałam mu przeszkadzać.

Więc co mam mu przekazać?

Że cieszę się ostatnimi godzinami wolności, jakby co, na pewno wytropi mnie przez GPS w mojej komórce... – Mrugnęła do Philipa i zbiegła po schodach.

Miała szczęście. Dostrzegła Nicole oglądającą buty w jednym ze sklepów. Śledziła ją, aż tamta skręciła do łazienki. Alice poszła za nią.

Czy my się znamy? – spytała Nicole, czując na sobie wzrok Alice.

Nie. I jeśli będziesz miała szczęście, to raczej się już nie spotkamy. Potrzebuję tylko informacji, z kim współpracowałaś, żeby pozbyć się Rose Montgomery z pałacu.

Nie mam nic do powiedzenia w tej kwestii.

Słuchaj, Secret Service ma swoje procedury. Ma swoją politykę, ale mnie to nie obchodzi, nie jestem nawet obywatelką Lacroix. I wiesz co? Nie zmartwiłabym się, gdybym musiała wrócić do domu... Więc albo powiesz mi prawdę, albo nie pozbędziesz się mnie tak łatwo... – Alice powiedziała to bardzo stanowczo. Ten ton przeważnie działał na ludzi onieśmielająco. Nicole zawahała się.

Ale ja nic nie wiem! Donovan zatrudniał mnie jako swoją asystentkę, łatwo to sprawdzić...

Wiem. Ale dlaczego akurat wtedy pocałowałaś Alexa? Skąd wiedziałaś, kiedy przyjdzie Rose?

Dostałam smsa... Nie wiem, od kogo. Nie zapisałam numeru.

Nie od Donovana?

Nie. Był ktoś jeszcze, może więcej, niż jedna osoba.

W takim razie powiesz mi, kiedy rozmawiałaś z Donovanem pierwszy raz o Rose, czy dostawałaś od niego wskazówki... To musi mieć jakiś związek.

Ma, ale... Obiecujesz, że nie będę mieć z tego powodu kłopotów?

A co ci mogą zrobić? Pocałowałaś atrakcyjnego faceta, to wszystko. Ktoś inny złamał przepisy, Nicole, złamał prawo, teraz jest bezkarny, a na ty poniosłaś konsekwencje i zostałaś zwolniona.

Nie nadawałam się do tej pracy...

Ale to o tobie wszyscy mówią, jaka byłaś zła i perfidna.

Masz rację...

Wiem, jak to jest. Nie pozwól, żeby temu komuś udało się wywinąć. Wezmę na siebie przekazanie informacji dalej tak, żeby nikt cię już o nic nie pytał.

Dobrze, skoro możesz to zrobić... Powiem ci, kiedy i o czym rozmawiałam z Donovanem, tylko tyle mogę zrobić... Resztą niech się zajmie ktoś inny.

Witaj, Philip, jak się masz?

Hej, Rose... Alex czeka na ciebie w bibliotece.

Och, panna z Instabergu! – zwrócił się do Rose jakiś starszy człowiek.

Emmet, nie zauważyłem, kiedy wszedłeś. – Philip dokonał prezentacji. – Panna Rose Montgomery, pan Emmet Braz, doradca do spraw zagranicznych króla.

Widzę, że zna się pan na rzeczy, ale czy bycie z Instabergu to zbrodnia? – spytała Rose.

Nie, poznałem po akcencie! Ucieszyłem się słysząc akcent z własnego kraju. Słyszała panienka o zamieszkach w Instabergu?

W radiu coś słyszałam, ale przepraszam, bardzo się spieszę.

Rose poczuła gwałtowną potrzebę ucieczki, ten człowiek był miły, emanowała od niego dobroć, ale ogarnął ja jakiś nieznany smutek, tak jakby gdzieś go słyszała... Kiedyś, tak dawno, że nie pamiętała tego albo nie chciała pamiętać... Szybko poszła do biblioteki, gdzie zobaczyła Alexa pochylonego nad stertą papierów, podeszła cicho i pocałowała go w skroń. Król podniósł głowę zaskoczony.

Dobrze, że mi nieźle płacisz, Alex, twój instynkt samozachowawczy szwankuje.

Rose podskoczyła na głos Jasona, dopiero teraz zdała sobie sprawę z jego obecności. Mężczyźni spojrzeli na siebie rozbawieni.

Rose, dlaczego twoi rodzice przerobili twój akt urodzenia?

Dzień dobry Jason, ciebie też miło widzieć. Jak rodzina?

Hmm, dobrze, ale...

To skąd temat moich rodziców?

Rose, nie denerwuj się. – Alex przytulił ją mocno do siebie, czując ciepło jego ciała, nie mogła się złościć. Niech by i tysiąc Jasonów ja przesłuchiwało.

Przepraszam, źle to zabrzmiało. Martwimy się o was. W Instabergu panuje wojna, a ktoś tutaj szuka informacji o was.

Czy to nie jest normalne? W końcu byłam na randce z królem? – Mrugnęła porozumiewawczo do Alexa, jednak ten stał się bardzo poważny. Jasne było, że obaj się martwili, ale Rose nie widziała w tym nic nadzwyczajnego.

Nie wiem, dlaczego rodzice mieliby przerabiać akt urodzenia, ani co to za wojna w kraju... Moja rodzina jest apolityczna, a ja interesowałam się medycyną, więc nie musieli bardzo naciskać, żebym trzymała się z daleka od pałacu i następcy tronu.

Pan Montgomery był wieloletnim doradcą króla Francois, odszedł z polityki po jego śmierci.

Widzisz Jason, wiesz więcej o moich rodzicach, niż ja sama. Mogę zapytać ich o akt urodzenia, jeśli to takie ważne. Jedyny ich sekret to, ze święcie wierzyli w teorię spiskową, że rodzina królewska była zamordowana.

Też w to wierzę – oznajmił, po chwili ciszy, Jason. – Wiesz, kto i dlaczego mógłby cię tutaj szukać?

Wdzięczny pacjent?

Rose, to poważna sprawa!

To zapytajcie tego... Jak on się nazywał...? Aaa, Emmet Braz. Zanim tu przyszłam, zaczepił mnie, że niby poznał akcent z Instabergu po usłyszeniu "jak się masz".

Emmet? On też był doradcą króla Francois, trzy lata temu przyjechał do Lacroix, to dobry pracownik. Zaraz po niego zadzwonię.

Rose nie wiedziała, do czego dążył Jason. W głowie układała już zdania, którymi zamierzała opisać to całe przesłuchanie Alice. Oczywiście, zacznie od tego, że szef Secret Service musi być niewyżyty, skoro tyle energii poświęca śledztwu. Wyobrażała sobie minę Alice, jak będzie sobie żartować na ten temat. Zupełnie nie rozumiała, skąd wzięła się ta afera.

Witaj Emmet, chcieliśmy z tobą porozmawiać.

Wasza wysokość, panie Howlett, panno Montgomery.

Staruszek skłonił się nisko, po czym wyjął z kieszeni dziwny przedmiot, wyglądał jak mały wykrywacz metalu. Widocznie ona, Rose, była ignorantką, bo Jason i Alex nie wydawali się być zaskoczeni na widok Emmeta przechadzającego się po pokoju z pikającym przyrządem... Cokolwiek wykrywał, to wykrywał. Emmet spojrzał na Jasona.

Jeśli chciał pan zapytać mnie o zamieszki w Instabergu, to niestety, nie umiem służyć pomocą.

Jason ruchem ręki wskazał, żeby opuścili pomieszczenie. "Królewska biblioteka na podsłuchu" – pomyślała Rose, gdy niemal w odpowiedzi na jej myśli Emmet zwrócił się do Jasona.

Widziałem ostatnio często w pałacu agenta z Croydon. Jestem pewien, że to ten sam, który brał udział w pozorowaniu wypadku naszej królowej i króla. Musicie się strzec.

Jason był jak tygrys w klatce. Rose naprawdę nie widziała go w takim stanie. Twierdził, że wszystkie pomieszczenia sprawdzał dwa dni wcześniej, nie było żadnych podsłuchów... A więc ten agent z Croydon, czy ktokolwiek inny, wciąż tu był... Musiał działać, kiedy Jason wyjechał na bezludną wyspę z Alice... Musiał też wiedzieć, że szefa Secret Service nie ma w pałacu... Rose pomyślała, że może to wszystko ma coś wspólnego z Nicole, Donovanem, bo jadąc tutaj, odebrała telefon od podekscytowanej przyjaciółki i miała już najświeższe informacje. Alice nie była pewna, że to Donovan pociągał za sznurki, bo jaki miałby w tym interes? Ryzykował karierę polityczną z powodu niechęci do zwykłej dziewczyny?

Nie wiedziała, o czym Emmet rozmawiał z Jasonem. Prawie szeptali, a ona wcale nie miała ochoty brać w tym udziału. To wszystko było dziwne, zbyt dziwne. Wystarczało jej to, że spotykała się z królem. Teorie spiskowe to było aż nadto na jej obecny stan psychiczny... Musiała szybko porozmawiać z Alice.

Jason już tak jest. Jak pies gończy, który złapał trop – powiedziała jej przyjaciółka, wzruszając ramionami.

Ale ja nie jestem zwierzyną, Alice. Jak ty to wytrzymujesz?

Z natury jestem raczej tchórzem, wiec uciekanie mam we krwi.

Nie podoba mi się jego zachowanie.

Mnie też, Rose, porozmawiam z nim.

Myślisz, że cię posłucha?

Potrafię odwrócić jego uwagę. – Uśmiechnęła się szeroko. – A tak poza tym... Powiedziałam mu o Victorze!

Naprawdę!? – Rose postanowiła drążyć temat, w końcu coś innego, niż podsłuchy. Życie miłosne Alice, tego jej trzeba było...

To naprawdę dziwne. Tuż przed wyjazdem Jason spytał mnie, czy mu ufam, a ja doszłam do wniosku, że tak. I ta świadomość sprawiła, że mniej bałam się powiedzieć mu prawdę o Victorze.

Jak zareagował?

Na początku źle to przyjął, ale, jak wspomniałam, potrafię rozbroić tę tykającą bombę... – Alice mrugnęła porozumiewawczo. – Czułam, że nie odejdzie. Nawet, kiedy spytał mnie, czy go kocham, powiedziałam mu, że nie jestem gotowa na takie deklaracje. Czy to nie jest szczyt odwagi i asertywności z mojej strony?

To naprawdę postęp... Jestem z ciebie dumna.

Rose, muszę już iść, jeśli mam jeszcze porozmawiać z Jasonem. Umówił mnie na zajęcia ze strzelania. Zdziwiłam się, że tak szybko, dopiero o tym rozmawialiśmy, a już mam pierwszą lekcję!

Będziesz uczyć się strzelać?

Tak. Ty też chcesz?

Pewnie, ale nie dzisiaj. Może na następną lekcję pójdziemy razem?

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. M
    MartiPe
    | Odpowiedz

    Cos mi się wydaje że Rose będzie zaginioną księżniczką czy coś takiego 😀

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Tego się raczej spodziewamy, ale obiecuję, że będzie też coś niespodziewanego 🙂

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    Ale długo czekałam i się doczekałam😉 dziękuję.
    Odcinek super!

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Przegapiłam Twój komentarz. Dziękuję :*

Napisz nam też coś :-)