Na zawsze XVI

with Brak komentarzy

królewski romans
 

Alice wyciągnęła narzeczonego ze spotkania z Alexem.

Jason, mógłbyś odpuścić trochę Rose?

Co masz na myśli?

Zaczyna robić się dziwnie, przesłuchania, podsłuchy, tajemnice, niedługo ludzie zaczną znikać...

To nie są żarty, panno Grand.

Panie Secret Service, ludzie mają emocje, uczucia. To też nie są żarty.

Więc co mam zrobić?

Ogranicz swoje wojskowe metody i przestań kopać w przeszłości mojej przyjaciółki.

Nie mogę...

Jason, zrozum, że tamte sprawy są dla niej bolesne, a co jest bolesne dla Rose, rani także mnie. Kocham ją.

No cóż, skoro to jest dla ciebie najważniejsze... – Jason wydawał się być zrezygnowany.

Zostawisz ją w spokoju?

Nie, tego nie powiedziałem. Jestem pewny, że ten wypadek...

Jason, proszę cię! – przerwała mu. – Nie chce tego słuchać, jestem zmęczona.

Okay. – Wzruszył ramionami. – Ale nie zakończę śledztwa.

W takim razie stawiasz mnie w bardzo niekomfortowej sytuacji. Najwyraźniej to ty nie potrafisz rozdzielić spraw prywatnych i służbowych. Przepraszam, muszę iść – westchnęła, odwróciła się i wyszła, a on przyglądał się temu zdumiony.

Miał nadzieję, że go zrozumie, ale jeśli chodzi o Rose to zawsze stawała za nią murem i starała się ją chronić. Czy nie dlatego złożył wypowiedzenie, bo wiedział, że nie da się pogodzić tych dwóch rzeczy – obowiązków wobec Lacroix i lojalności Alice wobec przyjaciółki? Musiał znaleźć trzecią drogę... Alice poszła teraz na strzelnicę, ale zamierzał z nią porozmawiać, jak tylko on i Alex zakończą spotkanie w sprawie zaostrzenia procedur bezpieczeństwa.

Alice wiedziała, że Jason po nią przyjdzie. Była na niego zła i postanowiła go sprowokować. Bez problemu przeszła przez część teoretyczną i zabrała się za praktykę. Miała już kiedyś do czynienia z bronią nieostrą, więc strzelanie prawdziwą szło jej nieźle.

Pokażesz mi, jak ty to robisz? – spytała Marka, jej instruktora. – Mnie zawsze znosi na prawo.

Tak, jasne. Chodź.

Stanęła przed nim i założyła ochraniacze na uszy. Wycelowała do tarczy. Celowo trochę popsuła strzał. Odwróciła się i zrobiła wielkie oczy niewiniątka.

Widzisz?

Potrzeba ci praktyki, nic więcej. Musisz wyprostować rękę. – Mark złapał ją za łokieć, automatycznie zmuszając do napięcia mięśni. Tym razem poprawiła swój wynik.

Ręka mi drży – powiedziała.

Ponownie zrobiła duże oczy. Och, to zawsze działało. Usłyszała skrzypnięcie drzwi. Czuła szóstym zmysłem, że to Jason. Znowu popsuła próbę, Mark objął ją i poprawił jej pozycję. Ręce Marka oplotły jej prawą rękę. Poczuła jego ciepło i przyjemny zapach. Pochyliła się, a jej uda otarły się o jego. Wiedziała, że to zagranie poniżej pasa, ale czy cel nie uświęca środków? Nacisnęła spust. Sam środek.

Brawo. – Mark puścił jej rękę, ale nie odsunął się. – Spróbuj sama.

Opanowała drżenie i wycelowała. Środek. Posłała Markowi pełne wdzięczności spojrzenie.

Alice! – Jason zawołał ją przez całą strzelnicę.

Tego właśnie się spodziewała. Zrobiła dwa wdechy. Przy trzecim była już całkowicie spokojna. Zdjęła ochraniacze, zabezpieczyła broń i oddała ją Markowi.

Co wy, do cholery, wyprawiacie?! – spytał Jason, kiedy znaleźli się sami w jakimś pomieszczeniu przypominającym biuro, przylegającym do strzelnicy. Alice popatrzyła mu w oczy.

Mark uczył mnie strzelać.

Przestań z nim flirtować.

Jason, albo mi ufasz, albo dajmy sobie z tym spokój, dobrze? Nie będziesz mi mówił, co mam robić, jeśli to nie wchodzi w zakres twoich kompetencji służbowych – powiedziała ironicznie.

To akurat wchodzi. Wysłałem cię tu służbowo, żeby poprawić twoje bezpieczeństwo.

Ale nie możesz mnie ani Rose kontrolować. Nie jesteśmy twoją własnością.

Zmieniasz temat, a przecież wiem, że chodzi ci tylko o Rose...

Tak, chodzi mi o Rose. Nie podoba mi się to śledztwo. Chcę, żebyś je zakończył.

Ufasz jej tak bardzo?

Ja jej ufam. Problem w tym, że ty nie.

Zrobimy inaczej – westchnął, bo pierwszy raz widział Alice tak przekonaną o swojej racji. Zwykle była raczej ostrożna, asekurowała się na kilka sposobów, a teraz... – Nie będę cię okłamywał, nie zostawię tego, ale... Czekaj, daj mi skończyć.

Złapał ją za rękę. Syknęła.

To boli, Jason – wycedziła przez zęby.

Mógłbym wszystko załatwić w taki sposób, żebyś o tym nie wiedziała, ale chcę być z tobą szczery... Będę prowadził swoje śledztwo, ale tak, żeby nie niepokoić Rose, dobrze? Nie sądzę, żeby wiedziała coś więcej, niż nam powiedziała...

Też mi odkrycie – prychnęła.

Proszę, Alice, chcę was chronić – powiedział i puścił jej nadgarstek. Złapała się za niego i zaczęła go rozmasowywać. Zdał sobie sprawę, że naprawdę mocno ją trzymał. Zostawił na jej skórze czerwony ślad. Tak bardzo bał się, że odejdzie... – Przepraszam.

Nie szkodzi. Prawdziwy ból to taki, kiedy ktoś łamie ci serce. A ty właśnie to robisz – powiedziała jednym tchem.

Kocham cię, Alice. Chcę o ciebie walczyć, ale odejdę, jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej.

Przez chwilę tylko mierzyli się wzrokiem.

Myślisz, że mam skłonności autodestrukcyjne? – spytała.

Nie, dlaczego?

Bo nie chcę, żebyś odchodził.

Nie jestem dla ciebie odpowiednim facetem, ale mimo to zawracam ci głowę. Chciałbym dać sobie z tym spokój, ale nie potrafię.

Dlaczego?

Powiedziałem to raz i nie będę się powtarzał. Jesteś jak trzęsienie ziemi w moim życiu. Chcę tylko ciebie. Teraz, tutaj, już.

Udowodnij – wyszeptała, a źrenice rozszerzyły jej się, przysłaniając niebieskie tęczówki.

Nie trzeba było go zachęcać, jego usta szybko odnalazły jej usta. Odwzajemniła pocałunek, rozpinając jego koszulę.

Jesteś niemożliwa – wyszeptał.

Nie poprawia to twoich notowań. – Triumfowała w ciszy. – Odpuścisz, prawda?

Pocałował ją znowu.

To nie takie proste...

Ależ to jest proste. – Przesunęła palcami po jego torsie. – Nie chcę więcej słyszeć o tym, że grzebiesz w naszej przeszłości, zrozumiałeś?

Mhm, tak... Nigdy nie sądziłem, że ustąpię… Ale przyznam, że masz argumenty. A teraz się odwróć.

Wykonała polecenie Jasona. Jego ton sprawił, że Alice zrobiło się gorąco w dole brzucha.

Inaczej to sobie wyobrażałeś? Myślałeś, że nikt nie może ci się przeciwstawić?

Nie miałem o tym pojęcia, dopóki cię nie poznałem – szepnął i szarpnięciem rozpiął jej spodnie, które opadły na podłogę z szelestem. Jason powoli ściągnął dziewczynie bluzkę, a następnie stanik i przywarł ustami do dołu jej pleców. – Uwielbiam to miejsce.

I które jeszcze?

Sunął językiem wzdłuż kręgosłupa, wyżej i wyżej. Zatrzymał się między łopatkami. Ledwo powstrzymała jęk zawodu. Było tak przyjemnie, a teraz...

Uwielbiam cię całą.

Jedną rękę wsunął między uda Alice. Zacisnęła je, ale był silniejszy. Nie chodziło o stawianie oporu, ale przedłużenie oczekiwania. Balansowanie na granicy pożądania i niespełnienia. To zadziałało, bo poczuła, jak coś twardego otarło się wgłębienie nad jej pupą. Jason był już gotowy. Ona też, w końcu pozwoliła wniknąć jego palcom między swoje nogi, pod koronkowe majtki, które miała na sobie.

Odwróć się, chcę cię pocałować – powiedział, ochrypłym tonem.

Odwróciła się i wyzywająco spojrzała mu w oczy. „Niech nie myśli, że rzucę się na niego po tym, jak mnie rozpalił swoim dotykiem. Nie będę błagać – pomyślała.”

Chwycił podbródek Alice i uniósł jej twarz do swojej, a potem niemal wgryzł w usta dziewczyny. Była tak zaskoczona mieszanką namiętności i bólu, że chciała krzyknąć, ale nie miała jak zaczerpnąć powietrza. Brakowało jej tchu, ale pragnęła więcej, chciała wiedzieć, jak daleko się posunie...

Dłońmi gładził pośladki kochanki, lekko je szczypał, chwycił za nie i podniósł dziewczynę. Posadził na biurku. Zsunęła nogi razem, on je rozsunął. Znowu je zsunęła. Niecierpliwie chwycił ją za kostki i przytrzymywał je. Polizał lewą łydkę niebieskookiej, od dołu, aż do kolana. A potem drugą. Wciąż zaciskał ręce na nogach Alice, tak mocno, a zbielały mu kostki w dłoniach, ale to wcale nie bolało. Myślała tylko o jego języku, żeby dotarł w końcu do ud... Sekundę później to życzenie się spełniło, a Jason zerwał z niej majtki. Nie oczekiwała takiego obrotu spraw, pisnęła z zaskoczenia. Szef Secret Service zamknął dziewczynie usta pocałunkiem, a potem pocałował jej szyję, mocno przyssał się do piersi, znowu zajęczała z bólu i niedosytu, kiedy przestał. Polizał jej brzuch, wygięła się, czekając na więcej...

Wilgotny język lizał ją od pępka aż do miejsca, gdzie łączą się nogi... Miała odruch, żeby się zakryć, ale znowu chwycił Alice za kostki i zgiął jej nogi w kolanach, żeby uzyskać lepszy dostęp, pochylić się i sięgnąć językiem do najbardziej intymnych zakamarków. Jęczała już naprawdę głośno. Podniósł głowę i uśmiechnął się.

Kocham ten dźwięk – powiedział. Głos miał zachrypnięty z pożądania..

Mhm... Jason... – Docisnęła kochanka z powrotem do siebie.

Nie dam ci tego, jeśli nie poprosisz.

Proszę... – wyrwało jej się, bo była blisko obłędu. Chciała, żeby ją dotykał, obojętnie jak.

Głośniej.

Proszę!

O co prosisz, moja królowo?

Och, po prostu zrób ze mną to, na co masz ochotę.

Jak sobie życzysz.

Podniósł nogi Alice, położył sobie na ramionach i wszedł w nią jednym, mocnym ruchem, aż do końca. Zacisnął dłonie na talii dziewczyny i przyciągnął ją do siebie.

Och, tak, tak...

Alice, doprowadzasz mnie do szaleństwa.

Nie mogła nic powiedzieć, ledwo udało jej się zaczerpnąć powietrze, patrzyła na szefa Secret Service spod zmrużonych powiek... On patrzył na nią, na każdy jej grymas. Przyjemność mieszała się z bólem przy każdym jego ruchu. Uczucie wypełnienia narastało, nie mogła wytrzymać tego nieznośnego napięcia, sięgnęła dłonią do łechtaczki, ale Jason strącił rękę kochanki i sam zaczął ją dotykać.

Jest za mocno, za szybko, wszystko będzie mnie boleć... Będę mieć siniaki, ale w tej chwili chcę tylko osiągnąć swoje spełnienie. Zamykam oczy, pod powiekami mam czerwone plamy, zaciskam dłonie na krawędzi mebla, czuję, jak wewnątrz mnie rozlewa się ciepło, ale Jason nie przestaje się poruszać.

Wstrząsają mną spazmy tak silne, że Jason musi mnie mocno trzymać. Niemal wbija palce w moje biodra, żeby utrzymać rytm. Wiję się pod nim w niekończącej się fali rozkoszy, która zmiata mnie z powierzchni świata.”

***

Jak było na strzelnicy?

Świetnie, musisz koniecznie pójść ze mną następnym razem.

A co z Secret Service?

Jason został spacyfikowany – oznajmiła Alice. – Nie sądzę, żeby niepokoił cię jeszcze...

To dobrze. Nie chcę wiedzieć, jakich argumentów użyłaś. Wyjechałyśmy z Croydon, żeby zacząć wszystko od początku, a nie po to, żeby ciągle oglądać się za siebie...

Wiem. Zwłaszcza, że nie tylko ja planuję tu zostać, prawda?

Hmm, gdyby tylko Alex nie był królem...

No ale jest. Rozważałaś propozycję przeprowadzenia się do pałacu? Zdaje się, że tak zwane "względy bezpieczeństwa" za tym przemawiają. – Mrugnęła do Rose, a ona zamyśliła się.

To zaoszczędziłoby mi mnóstwo czasu, ale – jeśli nie powstrzymasz zapędów Jasona – kompletnie pozbawiło prywatności...

Jason i tak będzie postępował zgodnie z procedurami, ale można to wykorzystać do swoich celów.

Jak? Będzie chronił mnie przed prasą i ciekawskimi?

Tak. Dajmy sobie trochę czasu, dobrze?

Mnie nie musisz przekonywać...

Rose, ty naprawdę nic nie pamiętasz? Z dzieciństwa?

Nie, coś pamiętam... Ale nic konkretnego, czasem wydaje mi się, ze ktoś wygląda znajomo... Sama nie wiem, ty tak nie masz?

Raczej nie, wydaje mi się, że pamiętam wszystko od trzeciego roku życia – zaśmiała się.

Hmm, ja tak mam, ale od czasu adopcji... I jeszcze ta blizna...

Co z nią? – Alice wiedziała, że Rose miała na ramieniu znamię o nieznanym pochodzeniu.

Jestem chirurgiem, moi przybrani rodzice nie powiedzieli mi prawdy, skąd się wzięła. Twierdzili, że od przewrócenia się na rowerze, ale moim zdaniem tylko szkło mogło tak paskudnie przeciąć skórę.

Jako przyszła królowa, powinnaś poddać się zabiegowi usunięcia szpecącego znamienia! – Zakpiła Alice, a Rose dotknęła miejsca, gdzie pod materiałem kryła się tajemnicza blizna.

To część mnie, część mojej tożsamości.

Zabrzmiałaś, jak w kiepskim filmie sensacyjnym, moja droga. – Alice uśmiechnęła się. – Dość już tych melodramatów, zabawmy się! Będę zamawiać pizzę, chociaż w pałacu słowo "zamawiać" ma inny wymiar...

Powinnaś powiedzieć "złożyć zamówienie u szefa kuchni" – poprawiła ją Rose.

Tak, właśnie, czego się napijemy? Martini, malibu, czy aperolu?

Alice zmrużyła oczy i wyczekująco zerknęła na przyjaciółkę...

Jason, gdzie byłeś? – Alex wpadł do gabinetu szefa Secret Service.

Alice...

Twoja koszula jest trochę wymięta...

Mieliśmy małe starcie o Rose, obiecałem, że nie będę dłużej jej wypytywał o dzieciństwo.

To dlaczego masz przed sobą akta z wypadku rodziny królewskiej Instabergu?

Bo nie obiecywałem, że całkiem odpuszczę. Ta sprawa mnie nurtuje... A jeszcze obecne zamieszki, no i fakt, że ktoś szuka Rose teraz... Nie wierzę w przypadki.

Wiesz, ja chyba też nie... Ale może Alice ma trochę racji, że potrzebny ci większy dystans.

Może.

Ale nie to nie daje ci spać po nocach, co? – spytał Alex, trochę żartując.

Chyba miałeś na myśli, że ktoś nie daje mi spać, hmm, nie narzekam.

Nie przeszkadzam? – Alice zjawiła się w drzwiach, była wyraźnie ożywiona i wesoła. Za dużo martini...

Nie, wejdź.

Hej, Alex – przywitała się, a potem podeszła do Jasona i położyła przed nim kartkę. – Ja tylko na chwilę, przypomniało mi się, że nie dałam ci tych notatek...

Co to?

Spotkałam się z Nicole, to są daty i przybliżony czas, kiedy rozmawiała z Donovanen o Rose... Kontaktowała się też z kimś jeszcze, ale nie zna numeru... Myślę, że możesz sprawdzić jej bilingi z tego okresu i przyjrzeć się konkretnym godzinom. Przepraszam, że wam przerwałam, wracam do Rose, na razie, pa. – Wyszła, zanim Jason zdążył coś powiedzieć.

Czy ty myślisz o tym, co ja? – spytał Jason.

Ktoś tu zabawił się w szpiega. – Alex uśmiechnął się szeroko.

Nie, nie o to chodzi... Za to dostanie ode mnie reprymendę, ale później. Alice podsunęła mi pomysł, że może to wszystko się łączy? Nicole, Donovan, o nich wiedzieliśmy. I wiedzieliśmy, że jest jakiś kret w pałacu... I kolejny kret z Croydon. Może to ta sama osoba?

Tak myślisz?

Cholera, to całkiem prawdopodobne, jak mogłem na to wcześniej nie wpaść?!

No cóż, twoja dziewczyna cię uprzedziła. Może powinienem ją zatrudnić?

Alex, to nie było śmieszne.

Nie? Ale dobra wiadomość jest taka, że posunęliśmy się o krok do przodu!

R
Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

R
Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)