Na zawsze XVII

with 2 komentarze

królewski romans

 

Pomyśl, Alice – powiedziała Rose, a przyjaciółka oderwała wzrok od ekranu telewizora i popatrzyła na nią. – Jakby tak spojrzeć na to z boku, czy nasze życie nie nadaje się na scenariusz filmu?

Nadaje się, nadawało i będzie nadawało. Tylko co konkretnego masz w tej chwili na myśli?

Poznałam Alexa przypadkiem, ale gdybym była szpiegiem... Mogę tu przebywać praktycznie bez ograniczeń. Przyznasz, że to idealny sposób, żeby poznać wszystkie tajemnice Lacroix?

Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić ciebie w roli femme fatale. Piękna i dobra, jak księżniczka, oto Rose Montgomery. – Uśmiechnęła się Alice.

Pozory mogą mylić. Zła i podstępna Rose sprowadziła do kraju swoją najlepszą przyjaciółkę, prawdziwą pożeraczkę męskich serc...

Brzmi ciekawie. Kontynuuj.

Która uwiodła szefa Secret Service tak, że stracił dla niej głowę i mogła nim sterować, jak chciała.

Haha, dobre. I odsunęła wszelkie podejrzenia od Rose?

Dokładnie.

Alice roześmiała się.

Może byłoby to całkiem realne, gdyby nie fakt, że nie wierzę, że Jason i Alex tak całkiem stracili czujność.

Mówiłaś, że Jason odpuści...

To niemożliwe, poprosiłam go tylko, żeby pan Secret Service trzymał swoje teorie spiskowe z daleka od nas... Krótko mówiąc, niech sobie kopie, gdzie chce w poszukiwaniu informacji, ale ma przy tym chronić ciebie. I mnie.

Nagle telefon Alice zapiszczał. Sięgnęła po niego.

Czyżby o wilku mowa? Gdzie oni w ogóle są? Ile można pracować?

Odezwała się ta, co ma zdrowy stosunek do pracy... – wytknęła jej Alice. – To Jessica.

Jess? Co u niej?

Pisze, że poznała kogoś nowego, kto pomógł jej ostatecznie zapomnieć o Victorze. I że przeprasza, że wtedy nie wstawiła się za mną, pozwalając mu rozgłaszać plotki.

Teraz przeprasza?

No cóż, większość z nas chce wierzyć w niewinność faceta, nawet, jak zostanie przyłapany na gorącym uczynku. Trochę czasu zajmuje oswojenie się z myślą, że to koniec, a książę z bajki... Przepraszam, Rose. Ciągle to mówię, zapominam, kim jest Alex.

Technicznie rzecz biorąc, księciem jest Brian, ale to chyba nie najlepszy archetyp księcia na białym koniu.

Prawda. – Alice roześmiała się, szczęśliwa.

Nie zdawała sobie sprawy, że cała rozmowę podsłuchuje ktoś jeszcze. Ktoś stał daleko i przyglądał się tej scenie, a w słuchawkach rozbrzmiewały mu głosy Rose i Alice... Myślał o tym, że tym razem nie będzie taki głupi i zdemontuje sprzęt do podsłuchu, zanim ktoś zorientuje się, że tu w ogóle był...

Jason wsunął się do łóżka. Alice zamruczała cicho i oparła głowę o jego ramię.

Pracowałeś tak długo? – spytała sennie.

Tak, informacje, które mi przekazałaś, były bardzo pomocne... Musiałem wszystko sprawdzić.

Hmm...

A swoją drogą, oficjalnie udzielam ci nagany za mieszanie się w sprawy Secret Service. To zbyt delikatne kwestie.

Wiem. Przyjmuję naganę i wyrażam skruchę. – Uśmiechnęła się. – To się więcej nie powtórzy.

Masz dobry humor? Czy ty i Rose opróżniłyście pałacowy bar?

Nie. To znaczy... Prawie nie. Napisała do mnie ex narzeczona Victora Morgana.

Victora? – Zmarszczył brwi Jason. – Tego palanta, który cię skrzywdził?

Tak, ale wszystko w porządku. Przeprosiła mnie i podziękowała. To miłe, że wszystko nie poszło na marne.

Cieszę się, że jesteś szczęśliwa. – Jason przyciągnął ją do siebie.

Kocham cię, panie Secret Service – zamruczała, zasypiając w jego objęciach.

Ja ciebie też – wyszeptał.

Obudziła się, a jego nie było w łóżku. Poczuła ukłucie niepokoju, tak jak na wyspie... Hmm, czy zawsze będzie się tak bać...? W końcu dostrzegła, że Jason stał przy oknie. Niebo było różowo-błękitne, dopiero świtało. Podeszła do niego na palcach i objęła go w pasie. Nie wydawał się zaskoczony. Odwrócił się i popatrzył jej w oczy.

Wyjdź za mnie, Alice. Dzisiaj.

Zdała sobie sprawę, że on nie żartuje.

Jason...

Tylko tak to może się udać, inaczej będzie między nami zbyt mało zaufania.

Mamy wziąć ślub DZISIAJ? – Słowa ledwo przeszły jej przez gardło. A jednak coś podpowiadało jej, że Jason ma podobne obawy. Że któregoś dnia obudzi się i jej nie będzie... Jasne, ślub niczego nie gwarantował, ale chociaż utrudniał ewentualne rozstanie.

Tak.

Jesteś pewien?

Tak.

Dasz mi trochę czasu do namysłu?

Alice, pozwól mi zaopiekować się tobą...

Hmm. – Pogłaskała go po policzku i pocałowała w usta.

***

Rose obudziła się, bo Alex mówił coś przez sen. W ogóle nie zanotowała, kiedy skończył pracować i przyszedł do sypialni, spała tak mocno, pewnie przez wino... Jej telefon zawibrował na nocnym stoliku. Nie zdążyła nawet po niego sięgnąć, a król już otworzył oczy i dotknął jej twarzy, jakby nie mógł uwierzyć w fakt, że to ona leży obok niego...

Dzień dobry, księżniczko – powiedział i pocałował ją.

Dzień dobry, wasza wysokość.

Pocałował ją jeszcze raz, tym razem mocniej. Wzięła głęboki oddech. Wystarczyło parę chwil, żeby czuła się, jakby była naelektryzowana przez tego mężczyznę. Fizyczne przyciąganie, potrzeba ciągłego dotykania się między nimi, jego usta błądzące po jej skórze... To wszystko sprawiło, że świat wirował jej przed oczami. Pozwoliłaby mu na wszystko, chociaż gdzieś w głębi siebie czuła, że może lepiej byłoby go zwodzić, opierać się, uciekać... Ale on był taki czuły, taki delikatny…

Telefon znowu zawibrował, tym razem całą serią, bardziej ponaglająco. Westchnęła. Sięgnęła po komórkę.

Alice pyta, czy już wstałam, bo Jason chce, żeby wzięli ślub jeszcze dzisiaj.

Hmm... Może my też moglibyśmy...? – spytał Alex.

Wyobrażasz to sobie? Królewski ślub po kryjomu?

Uśmiechnęła się, ale za chwilę posmutniała. To było kuszące, ale nierealne. Po chwili euforii, jaką przed chwilą miała, nadszedł czas na refleksje. Co będzie z nią i Alexem?

Masz rację. Ludzie będą interesować się ślubem popularnego władcy z piękną i inteligentną dziewczyną. Philip chciałby zrobić z tego zrobić medialne wydarzenie – powiedział Alex.

"Philip? – pomyślała. – Coś mnie ominęło? Kiedy w ogóle zdążyli to omówić? I czy ja w ogóle się zgodziłam?" Kontrast między miłą pobudką a rzeczywistością był tak duży, że wpędził ją w ponury nastrój...

Nie chcę, żeby to odbyło się w taki sposób... – zaprotestowała.

Rose, posłuchaj, musimy przez to przebrnąć – powiedział król. – Potem będzie już lepiej.

Musimy? Dlaczego mówisz mi, że mam się dostosować, skoro tak lubisz, jak jestem sobą.

Jestem królem i z tego wynikają pewne obowiązki, na które nie mam wpływu. Nie zapominaj o tym. A ty jesteś przyszłą królową.

Czy ktoś mnie w ogóle pyta o zdanie w związku z tym, że będę królową? Nie chcę być ładną ozdobą, z którą dobrze się jest pokazać... Nie chcę być jakimś trofeum!

Nie jesteś...

Nie? Nie dlatego się mną zainteresowałeś?

Pokochałem cię, bo jesteś otwarta, bez kompleksów, mądra i zabawna. Że jesteś taka inna, a ja jestem nudziarzem.

To dlaczego chcesz mnie zmieniać?

Nie chcę cię zmieniać. Chcę, żebyś poszła od czasu do czasu na kompromis. To wszystko.

Teraz tak mówisz, ale jaką mam gwarancję? – spytała. – Najpierw pójdę na małe ustępstwa, a potem będziesz żądał więcej i więcej...

Rose, bądź rozsądna. – Jego głos przybrał trochę chłodniejszy wydźwięk.

Rozsądna? Właśnie zaczęłam być. To jest szaleństwem.

Wstała i zaczęła szybko się ubierać. Alex patrzył na nią oniemiały i trochę pochmurny. Pomyślał, że musi dać jej czas, żeby się z tym oswoiła...

Alice próbowała odwrócić uwagę Rose od króla i – po śniadaniu – zabrała przyjaciółkę do SPA. Masażysta zajmował się Rose, a Alice siedziała na brzegu basenu obok niej, mocząc nogi w ciepłej wodzie.

Czy to nie za szybko, Rose?

Ty mi powiedz, co czujesz.

Uwielbiam go.

Na tyle, żeby zostać jego żoną?

Tak. Bo wydaje mi się, że on ma racje. Oświadczył mi się, żeby pokazać, że mi ufa, ale ja jemu też muszę zaufać i przyjąć oświadczyny.

Daje ci tego, co czego potrzebujesz?

Jest przy mnie. Stara się. Poza tym to tylko ślub cywilny, na dodatek teraz w Instabergu nieważny, bo umowy między naszymi krajami zostały zerwane... Słyszałam, że w Croydon zaczynają ginąć ludzie. Jason jest tutaj, świetnie wyszkolony, opiekuńczy...

Trochę nadopiekuńczy...

Może. Ale to moja szansa, żeby założyć tu dom, jeśli nie będę miała po co wrócić do Instabergu.

Boisz się, że wszyscy, których kochasz, w końcu odejdą?

Myślisz, że to złe?

Nie wiem. Chyba niezbyt dobre. Ale z przyjemnością będę twoją druhną.

Musimy iść na zakupy!

Rose skrzywiła się.

Skoro to konieczność...

Sukienka będzie prosta i skromna, w końcu na ślubie będę tylko ja, Jason, ty i jego świadek. No i Alex, jako twoja osoba towarzysząca.

Nie wiem, co z Alexem... To mnie przerasta.

Może po prostu trzeba przyjąć, że aktualna sytuacja, to najlepsze, co mogło nas spotkać?

A co będzie dalej?

A kto to wie? – Alice była w zbyt dobrym humorze, żeby przejmować się przyszłością, ale Rose... Rose czuła, że to nie koniec problemów.

Alex, wszystko w porządku? – spytał Jason.

Tak, tylko Rose... Mieliśmy rano małą sprzeczkę.

Musicie się dotrzeć.

Myślę, że chodzi o coś innego, coś, czego nie da się przeskoczyć. Mam nadzieję, że to nie zniszczy naszego związku i tego, co jest między nami.

Alice zgodziła się na ekspresowy ślub dzisiaj. Chciałem zapytać, czy będziesz moim świadkiem.

Naprawdę chcesz, żebym podawał ci obrączki, czy prosisz mnie ze względu na przyjaźń Rose i Alice? – Król wyraźnie nie był w dobrym nastroju. – Nie obrażę się, jeśli wybierzesz kogoś innego, na przykład Philipa.

No co ty, Alex? W pewnym sensie uważam cię za ojca chrzestnego naszego małżeństwa. A poza tym... Jesteśmy chyba przyjaciółmi?

Alex uśmiechnął się.

W takim razie to będzie zaszczyt brać udział w tej ceremonii. Dzwoniłeś już do burmistrza?

Nie.

Więc ja to zrobię. Ty zajmij się obrączkami, a wszystkie formalności zostaw mnie.

Dziękuję.

Jason, zazdroszczę ci, że możesz ożenić się z kobietą, którą kochasz bez miliona przeszkód – powiedział cicho Alex.

Zobaczysz, wszystko się ułoży – oznajmił Jason pogodnie, ale Alex wcale nie był tego taki pewien.

Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z Alice Grand i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe – powiedział Jason. Alice wypowiedziała te słowa wcześniej i całe szczęście, bo do końca nie wierzył, że ona się nie rozmyśli.

Może pan pocałować pannę młodą – oznajmił urzędnik, a Jason pocałował Alice mocno. Przyciągnęła go i przytuliła.

Jestem taki szczęśliwy, kochanie – wyszeptał. – Pani Howlett.

Panie Howlett. – Ukłoniła się przed nim i odwróciła do Rose i Alexa. – Zapraszam was na kolację.

***

Późnym wieczorem Alice przypomniała sobie, że potrzebuje artykułu, który zostawiła w mieszkaniu. Musiała go przeczytać na następny dzień, postanowiła więc po niego pojechać, kiedy Jason miał spotkanie...

Pakowała do torby kilka swoich rzeczy, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła. Na progu stało dwóch umundurowanych policjantów.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór. Zastaliśmy panią Rose Montgomery?

Nie.

Pani Alice Howlett? – spytał ktoś.

Tak – oznajmiła, zdziwiona, że wieści o zmianie nazwiska tak szybko się rozeszły.

Jest pani aresztowana pod zarzutem szpiegostwa. Ma pani prawo do adwokata z urzędu...

A mam prawo wiedzieć, kto wydał nakaz? – spytała.

Prokurator generalny.

No tak, ktoś związany z Donovanem... Posłusznie pozwoliła im zapiąć się w kajdanki.

Mogę zadzwonić do męża?

Tak.

 

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Ech… podsłuchy :/

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    w tych ciężkich czasach musiałaś dać taki dołujący kawałek? nie ładnie

Napisz nam też coś :-)