fbpx

Na zawsze XIX

with 7 komentarzy

królewski romans
 

Pani Alice Howlett? – spytał jakiś starszy mężczyzna. Alice przechadzała się po ogrodzie, a jej myśli krążyły wokół sytuacji politycznej w Instabergu... Wieści nie były wesołe.

Tak, czy my się znamy?

Emmet Braz, doradca króla Alexandra do spraw zagranicznych.

Słyszałam o panu od Rose... Pochodzi pan z Instabergu, prawda?

Proszę powiedzieć panu Howlettowi, że osoba, która aresztowali, to pionek. Tak samo, jak minister Donovan.

Sam może mu to pan powiedzieć. Ja się już nie chcę do tego mieszać... – Alice przeszła obok niego i zmierzała do pałacu.

Mam do pani pytanie, pani Howlett. Czy panna Montgomery ma na ramieniu bliznę?

Skąd pan to wie?!

Alice wkurzyła się. Stary zboczeniec! Może widział jej przyjaciółkę na basenie albo... gorzej...?

Nie wiem, tylko pytałem.

Panie Graz, proszę zostawić Rose w spokoju. Ledwo udało mi się załatwić te kwestie z Jasonem, a już następni... Jesteście, jak sępy. Mamy teraz na głowie poważniejsze problemy, ktoś tutaj pociąga za sznurki i staje na głowie, żeby zaszkodzić Alexowi i Rose.

Nie królowi Alexandrowi, tylko pannie Montgomery.

Nawet jeśli, sprowadza się to do tego samego.

Pani Howlett, wygląda pani na inteligentną, dlatego powiem pani, że osoba, która chce zniszczyć życie panny Montgomery tutaj, to ta sama, która skróciła życie jej prawdziwych rodziców.

A takie informacje skąd pan posiada? Jason rozpowiada wkoło, że Rose jest adoptowana?!

Nie, pan Howlett jest nadzwyczaj dyskretny... Nie wiedziałem nawet, że o tym wie.

Sądzi pan, ze życiu Rose grozi niebezpieczeństwo?

Hmm, dopóki Secret Service nad nią czuwa, to nie. Ale byłbym ostrożny.

Proszę mi powiedzieć, panie Braz, dlaczego ktoś tak uwziął się na Rose? Co ona zrobiła? Co zrobili jej biologiczni rodzice?

Obiecałem, że zachowam to dla siebie. Być może panna Montgomery jest tutaj bezpieczniejsza, niż kiedykolwiek... Najłatwiej ukryć coś na widoku, prawda? – spytał, a Alice przytaknęła. – Zwłaszcza pod opieką króla Alexandra i pana Howletta... Jeśli powiem pani prawdę, wszystko się zmieni.

Co się zmieni? – Alice popatrzyła w jasnoszare oczy Emmeta z niezwykłą stanowczością.

Pani Howlett, ja naprawdę... Obiecałem... – zaczął się łamać.

To dlaczego mnie pan podpuszcza, panie Braz? Dlaczego mnie pan ostrzega? To nie ja, a Jason Howlett musi mieć teraz oczy wokoło głowy.

Bo dodatkowa para oczu nie zaszkodzi – oznajmił Emmet. – Pani jest jej przyjaciółką, a dodatkowo żoną pana Howletta, może pani wyostrzyć jego czujność, skierować jego uwagę.

Nic nie rozumiem! – Alice westchnęła, a potem rozejrzała się po ogrodzie. Dlaczego wszystko się tak skomplikowało?

Przepraszam, pani Howlett, muszę już iść.

Oczywiście, panie Braz. – Alice czuła coś dziwnego w stosunku do staruszka. Intuicja podpowiadała mu, że to klucz do przeszłości... Tylko czy ona i Rose chciały otwierać te drzwi?

Rose wzięła prysznic, przebrała się i zeszła do kuchni, żeby coś zjeść...

Panna Montgomery? – spytała starsza kobieta.

Hmm, tak. – Rose rozejrzała się w poszukiwaniu zdrowych przekąsek.

Dobrze, że pani już jest. Proszę dopilnować, żeby król Alexander jadł. Ciągle pracuje...

Długo go pani zna? – Rose wbiła zęby w jabłko i usiadła na krześle.

Od dziecka. Ale nigdy nie widziałam go aż tak zdenerwowanego, jak dzisiaj rano. Powiedział, że zje później, ale się nie pojawił.

Dziękuje, że pani mi o tym mówi. Zadbam o to, żeby oderwał się od pracy.

Cześć, dzień dobry. – Rose weszła do biblioteki.

Rose... Jak się masz? – spytał Philip.

Dobrze, dziękuję. Czy mogę na chwilę porwać króla?

Okay, tylko niech złoży jeszcze jeden podpis i jest twój. – Philip wskazał wykropkowane miejsce.

To wszystko? – Alex wstał od biurka. – Zaraz wrócę.

Tak, księżniczko? – spytał Alex, kiedy znaleźli się sami w sypialni. Poluzował kołnierzyk.

Zmęczony?

Tak, choć wiemy już, kto założył podsłuchy, Jason go aresztował. Tylko co z tego? Przesłuchają tego chłopaka i...

Alex, nie rozmawiajmy o pracy...

Pomału rozpiął spinki od koszuli i starannie odłożył je na stół.

Masz rację.

To nie to, co myślisz. Nie ściągnęłam cię tu, żeby cię uwieść.

Szkoda...

Wiem, że się dużo dzieje, ale musisz starać się utrzymać normalny tryb. – Rose zarzuciła mu ręce na ramiona. Przyciągnął ją do siebie za biodra.

Zalecenie pani doktor?

Oczywiście.

Szkoda, że Jason wczoraj przerwał nam romantyczny wieczór... Na czym to skończyliśmy? – Alex dotknął twarzy Rose i pocałował ją delikatnie, ledwo muskając ustami jej usta.

Hmm...

Chyba nie dałaś mi odpowiedzi? – Pocałował ją jeszcze raz.

Potrzebuję argumentów... – zaśmiała się cicho.

Ja już ci dostarczę argumentów – zamruczał, podniósł ją i położył na łóżku.

Myślę, że będziesz mnie musiał przekonywać długo... Bardzo długo!

Hej, Philip, Rose już wróciła z pracy? – Alice spotkała królewskiego doradcę na schodach.

Tak, ale chyba jest z Alexem.

Hmm, a Jason?

Przesłuchuje szpiega.

Więc wiadomo już, kim on jest? – spytała, ale sama nie wiedziała, czy chce znać odpowiedź. Bo, że to nie będzie ostateczna odpowiedź, czuła już od dawna, a Jason i Emmet Braz potwierdzili jej obawy.

Tak.

Masz chwilę?

Dla ciebie zawsze.

Nie za bardzo mam z kim porozmawiać na ten temat. Jason nie jest odpowiednią osobą, a sprawa dotyczy Rose.

Dlaczego Jason nie jest odpowiednią osobą? – Philip starał się być lojalny wobec kolegi.

Bo odpowiada za jej bezpieczeństwo. Nie będzie obiektywny.

Okay, chodźmy do biblioteki.

Otworzył jej drzwi i weszli do pomieszczenia.

Jest czyste? – spytała.

Alice, zaczynasz mówić, jak Jason! – zaśmiał się Philip. – Tak, sprawdzaliśmy wszystko dziś rano. Teraz do pomieszczeń prywatnych króla dostęp ma tylko ograniczona liczba osób.

Alice siadła na krześle przy biurku, przy którym kiedyś zastała Jasona. Całowali się, a potem na tym blacie... Uśmiechnęła się do siebie.

Philip, czy gdybyś był w posiadaniu ważnych informacji o bliskiej ci osobie, których ujawnienie jednocześnie narażałoby jej życie, zachowałbyś to dla siebie?

Nie wiem, tak hipotetycznie ciężko stwierdzić.

Kazałam Jasonowi przestać dociekać, co stało się z biologicznymi rodzicami Rose, bo uważałam, że to rozdrapie zabliźnione rany... A nawet jeśli chce przeprowadzić śledztwo, to niech nas nie informuje o jego wynikach.

Ty tu jesteś psychologiem. Skoro uznałaś, że tak będzie lepiej.

Wydaje mi się, że to dużo poważniejsza sprawa i już nie będzie odwrotu...

Czasem jednak warto ponieść jakieś koszty dla końcowego efektu. Poznania prawdy – podsunął Philip.

Czasem tak... A jeśli utrzymanie statusu quo jest najbezpieczniejszą opcja? Jeśli prawda o przeszłości Rose skłoniłaby ją do opuszczenia Lacroix, pałacu i uprzejmych panów z Secret Service?

Skąd masz takie informacje, Alice? – spytał Philip. – Myślałem, że to Jason robi śledztwo.

Widocznie prześladuje mnie pech i nie mogę się uwolnić od tej sprawy.

Skąd wiesz, że Rose CHCIAŁABY opuścić Lacroix, pałac i tak dalej, gdyby jednak dowiedziała się prawdy? Co by to musiała być za prawda?

Nie wiem i nie mogę jej o to po prostu zapytać... Zbyt wiele niewiadomych jest w tym równaniu, żeby dało się je rozwiązać. A boję się sięgnąć po dane.

Alice, jesteś gorsza, niż Jason z tymi swoimi tajemnicami!

Naprawdę? – skrzywiła się. – Myślałam, że jego nikt nie pobije.

Co mogę dla ciebie zrobić? Nie wiem, co ci doradzić...

Chciałam tylko z kimś porozmawiać. Upewniłam się, że najlepszą opcją jest zachowanie wszystkiego dla siebie, skoro nic tak naprawdę nie wiem. I wiesz, co jeszcze?

Nie, nie mam pojęcia. – Philip uśmiechnął się do niej. Naprawdę lubił tę dziewczynę. Szkoda, że była już mężatką.

Musimy modlić się, żeby Rose wyszła za Alexa. Skoro pałac to dla niej najbezpieczniejsze miejsce...

Szef Secret Service wszedł do biblioteki. Alice siedziała na fotelu, pochylając się w kierunku Philipa. W jej oczach zobaczył rozbawienie, a na ustach uśmiech. Philip także zdawał się dobrze bawić, jego jasne włosy były lekko zmierzwione, jakby ktoś dopiero wyjął z nich ręce... Na widok kolegi wyprostował się i spoważniał. Jason pomyślał, że jego myśli są niedorzeczne, ta dwójka nawet nie miałaby o czym ze sobą rozmawiać. Doradca króla był prawnikiem, służbistą, a Alice... To Alice. Jej nie dało się opisać jednym słowem.

Jason! Wyglądasz... Kiedy ostatnio spałeś? – spytała.

W sobotę?

Czuł się rozdrażniony. Fakt, że także tutaj musiał zaznaczać swoje terytorium, to było ponad jego siły...

Wiem, że w wojsku uczą was obywać się bez snu, ale bez przesady...

Z wielka chęcią udam się teraz do łóżka. Będziesz mi towarzyszyć?

Nie rozumiała, o co mu chodziło, ale postanowiła odpuścić, w końcu nie spał i pracował, żeby ona i Rose były bezpieczne... Wstała i podała mu rękę, a potem pocałowała go w policzek.

To dla mnie zaszczyt, panie Howlett.

Pani Howlett. – Otworzył jej drzwi.

Na razie, Philip, dzięki – pożegnała się szybko, bo Jason ciągnął ją już do sypialni. – Chyba nie jesteś zazdrosny?

Jestem.

Przecież to tylko Philip!

Już raz byłem zdradzony, więcej mi nie trzeba tego typu doświadczeń.

Ale ja nie jestem Laurą, nie stosuj na mnie skryptów.

Czego?

Kocham cię – powiedziała.

Zatrzymał się na środku korytarza, przycisnął ją do ściany i pocałował.

Mógłbym słuchać tego ciągle...

Jesteś zmęczony, potrzebna ci długa kąpiel, niezłe jedzenie i może jakiś relaksujący masaż?

I skonsumowanie naszego związku, zanim uznasz, że jest nieważny.

Jason! – Miało to zabrzmieć, jak ostrzeżenie, ale roześmiała się.

***

Myślisz, że tak może być zawsze? – spytała Alice, opierając policzek o potężny biceps Jasona. Siedzieli razem w wannie, on za jej plecami, obejmując ją.

Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa. I bezpieczna.

Jestem. – Sięgnęła po minikanapeczkę i wpakowała ją sobie do ust, a kolejną podała Jasonowi. Postanowiła nie burzyć tej sielanki. Będzie chronić Rose swoim milczeniem.

Delikatnie dotknął jej ramion i pocałował ją w kark.

Wróć do mnie, kochanie.

Hmm... – Poddała się jego dotykowi, który stawał się coraz bardziej zachłanny... Odwróciła głowę i pocałowała go.

Alice patrzyła na śpiącego, nagiego Jasona. Jeszcze nie była tak zmęczona, żeby sama pogrążyć się we śnie. Zastanawiała się, co takiego mogłoby zniszczyć jej szczęście, przecież wszystko układało się perfekcyjnie... Kciukiem przesunęła po gładkiej powierzchni obrączki... Szkoda tylko, że ta wojna w Instabergu... Brak kontaktu z rodziną bardzo jej doskwierał. Bezszelestnie zsunęła się z łóżka i ubrała. Jeszcze raz popatrzyła na swojego męża, jego idealnie wyrzeźbione mięśnie i opaloną skórę... Miała ochotę wrócić do łóżka i obudzić go pocałunkiem, ale postanowiła dać mu odpocząć.

Rose! – Alice niemal wpadła na przyjaciółkę, wychodząc z pokoju.

Co się tak skradasz?

Jason śpi... Idziemy na herbatę?

Teraz trochę strach rozmawiać o czymkolwiek, żeby jutro żadna z nas nie trafiła do więzienia.

Do aresztu – poprawiła ją Alice. – Nie było tak źle, Jason nieco ich nastraszył, więc obchodzili się ze mną, jak z jajkiem.

Lepiej nie wchodzić mu w drogę, co? A jak pierwszy dzień reszty twojego życia...?

Całkiem normalnie. Mój małżonek nie przestał być zaborczy. Gdybyś widziała jego spojrzenie, kiedy rozmawiałam z Philipem... A to tylko Philip!

Philip jest całkiem przystojny – stwierdziła Rose.

Tak, ale... Do Jasona się nie umywa.

Weszły do kuchni i poprosiły o dwie herbaty, a potem usiadły przy blacie.

Więc mówisz, że małżeństwo nie jest taki złe?

Nie. Polecam. Czyżbyś się naprawdę zastanawiała? – Wzrok Alice powędrował w kierunku rąk Rose. – Zaręczyliście się?

Hmm, ja bym tego tak nie nazwała. Alex założył mi pierścionek i... Sama nie wiem. Moje wątpliwości nie zostały rozwiane.

Ale on cię kocha. – Alice uśmiechnęła się, a serce zabiło jej mocniej.

Ale to nie takie proste, jak z tobą i Jasonem – spuentowała Rose.

Dostały swoje herbaty i przez chwilę milczały.

Masz jakieś wieści z Croydon? Od rodziny?

Nie. A ty?

Ja też nie. Chyba rzeczywiście obecna władza, Ludwig, czy kto tam faktycznie rządzi, pilnują, żeby żadne wiadomości nie przedostały się na zewnątrz...

Wiesz, Alice, ja tam nie rozumiem do końca, dlaczego ludzie teraz zbuntowali się przeciw Leopoldowi i Ludwigowi... Rządzili tyle lat i jakoś to było.

Tak, jakoś było, ale wiadomo, że Leopold praktycznie nie miał żadnego wpływu, każdego dnia był coraz słabszy, a Ludwig nie cieszył się zbyt dużą sympatią poddanych...

Nie każdy może mieć takiego króla, jak Alex – zażartowała.

Taaak, obywatele Lacroix to szczęściarze – Alice westchnęła. – I pomyśleć, że na drugim końcu świata dopadła nas ta cała polityka.

Nie dopadła, nie dopadła. Można powiedzieć, że na własne życzenie wdałyśmy się z nią w romans.

Cóż za trafne podsumowanie!

Alice, a tak serio, myślisz, że to możliwe, co mówili ludzie, że królowa Kate i król Francois zostali zamordowani? Bo jeśli nie, to całe to powstanie przeciwko Ludwigowi nie ma sensu.

Jestem za młoda, żeby dobrze pamiętać poprzednią królewską parę i całe to zamieszanie związane z ich śmiercią. Nie mam pojęcia. Jason uważa, że tak. Dlaczego teraz o to pytasz?

A bo widzisz... Trochę szkoda mi Ludwiga.

Wiesz co, Rose? Masz za dobre serce. Choćby był ostatnim facetem na świecie, nie spojrzałabym na niego!

Zwłaszcza, że jesteś mężatką – zakpiła Rose.

Hmm, w Instabergu nie jestem. Ty się lepiej ciesz, że Alex jest przystojny, inteligentny i dobry. Lepiej nie mogłaś trafić! A chcesz się za jakimś Ludwigiem oglądać.

Nie miałam na myśli... – Rose zaczęła się śmiać. – O nie, dlaczego podsunęłaś mojej wyobraźni takie obrazy! Będzie mi się śnił w koszmarach.

To wypij sobie melisę przed snem.

Zainfekowałaś mój mózg!

Nie przesadzaj. Idź do sypialni i popatrz sobie na Alexa, jak ja patrzyłam piętnaście minut temu na Jasona. Zapewniam cię, że to skuteczne lekarstwo, żeby przestać myśleć o innych facetach. Dożywotnio.

Dożywotnio? – zapytała Rose.

Pomyśli sobie, jak ładne będą wasze dzieci.

TY myślisz o dzieciach, Alice?

Nie, znasz mnie przecież. To nie moja bajka. Może za kilka lat...

A jak się na to zapatruje Jason?

Powiedziałam mu prawdę. Może zdecydujemy się na psa.

Rose popatrzyła na przyjaciółkę. Gdyby teraz je ktoś podsłuchiwał, dopiero miałyby kłopoty... Ale raczej nie z wywiadem, tylko z własnymi facetami.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Teka
    | Odpowiedz

    Dzięki za fajny odcinek.
    Pozdrawiam ciepło i serdecznie

  2. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Coś mi się wydaję, że przeszłość Rose jeszcze bardzo dużo namieszać w tym opowiadaniu.
    Świetna część.
    Czekam na kolejną z utęsknieniem.

  3. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    I już? Koniec, taka przerwa dla podsycenia apetytu? Ale od marca to już chyba dość długa? 😂
    Czekam, I nie nie mogę doczekać 🙈

  4. m
    mmsm
    | Odpowiedz

    Czy będzie kontynuacja? Szkoda by było… tak dobrze się czytało…

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Szczerze mówiąc, też czekam, bo mi się podobało 🙂

  5. A
    AR
    | Odpowiedz

    Będzie kontynuacja opowiadania? I co z innymi autorami?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jo się wycofała na wattpad, Jadzia sie wycofała na wattpad, a Rebel się nie odzywa 🙁

Napisz nam też coś :-)