fbpx

Na zawsze II

with 20 komentarzy

ebook erotycznyMoi Drodzy, cieszę się, że pierwsza część opowiadania przypadła Wam do gustu - zapewniam, że mimo Hallmarkowej stylistyki, akcja będzie się rozwijać. Swoją drogą porównanie Jadzi, jak najbardziej słuszne. To takie opowiadanie do poczytania pod kocem, z kubkiem herbaty albo innego gorącego napoju w ręku. Będzie słodko. Będzie dużo fajnych facetów. I jeden taki sobie. Zapraszam do komentowania! RG

Rose przywitała się z szoferem i rozsiadła w limuzynie. Nie czuła stresu, w pracy była na niego ciągle narażona, chociaż to było zupełnie coś innego. Jazda trwała około piętnastu minut, w czasie których nuciła piosenki z radia. Kiedy dotarli pod pałac, samochód zatrzymał się i ktoś otworzył jej drzwi z zewnątrz.

Panno Montgomery.

Wasza wysokość.

Nie spodziewała się, że Alex przyjdzie po nią osobiście. To było... miłe.

Zapraszam.

Podał jej rękę, kiedy wysiadała. "Fizyczny kontakt jest nie do zniesienia" – pomyślała. Między nimi było takie napięcie, że tylko czekała, aż zaciągnie ją w jakiś ciemny kąt... "Nie, nie mogę o tym myśleć" – westchnęła w duchu. Weszli do jadalni, gdzie Alex odsunął jej krzesło. Jeszcze nigdy nie widziała takiej ilości sztućców przy talerzu. Wydawało jej się, że nawet bardzo głodna nie byłaby w stanie aż tyle zjeść, a teraz żołądek skurczył jej się z emocji.  Popatrzyła na króla.

Wasza wysokość... – zaczęła.

Alex.

Alex, czy mogę prosić tylko o przystawkę? Tak naprawdę to nie jestem głodna...

Uśmiechnął się.

W porządku. Jakiego wina się napijesz?

Różowego, kalifornijskiego.

Znowu się uśmiechnął. Lubiła patrzeć mu w oczy. Z trudem udawało jej się zachować przy nim spokój. Powiedział coś do kelnera, ten pokiwał głową i odszedł. Po chwili pojawił się z butelką sutter home, ulubionego wina Rose.

Simon dobierze przystawkę do różowego wina.

Powiesz mi, dlaczego nalegałeś na spotkanie?

Bo cię lubię, jesteś inna, niż wszyscy, których znam.

Jaka? – Zmrużyła oczy.

Inna. Szczera, śmiała, inteligentna. Nie pozujesz na kogoś, kim nie jesteś. To naprawdę pociągające. Kiedy cię zobaczyłem w tej łazience... Poczułem się, jakbym wiele, wiele lat żył za szklaną ścianą. Twoje oczy, pełne łez i bólu z powodu przyjaciółki... Nigdy nie zapomnę ich widoku. Naprawdę chciałbym być nią. Chciałbym budzić w tobie takie emocje.

Może w kimś innym budzisz.

Wszyscy tutaj mi nadskakują, bo muszą.

Ale ty to lubisz – zauważyła. – Dlaczego mnie pocałowałeś?

Wyłącza mi się myślenie, kiedy czuję twoją bliskość. Twój zapach, ciepło, smak... Chyba nie miałaś nic przeciwko?

"Lepiej bym tego nie opisała" – pomyślała.

Nie miałam. Ale dla mnie to tylko pocałunek.

Dlaczego się tak opierasz, Rose?

Nie jestem taka, jak myślisz. Mam potrzebę bycia niezależną.

Rozumiem.

Kelner przyniósł jej przystawkę. Alex dostał coś innego. Jadła w milczeniu. Nie wiedziała, co znajduje się na jej talerzu, ale było smaczne.

Nie będę cię zwodzić – powiedziała, kiedy skończyła jeść. – Ja i ty nie mamy zbyt wiele wspólnego. Jesteśmy z dwóch różnych światów, z których każdy zmierza w przeciwnym kierunku.

Dlaczego w przeciwnym?

Westchnęła.

No powiedz, Alex, co nas łączy? Oprócz chemii. Może moglibyśmy mieć romans, ale mówiłam ci, że na to z mojej strony nie masz raczej co liczyć.

Gdyby mi zależało na seksie, wynająłbym sobie prostytutkę – zamruczał, trochę zły.

Przygryzła wargę, żeby nie powiedzieć czegoś złośliwego.

Więc na czym ci zależy? – spytała.

Nie jestem gotowy na tę psychoterapię, panno Montgomery.

Och, przepraszam. Myślałam, że to rozmowa towarzyska.

Poczuła się trochę głupio.

Rose, dlaczego jesteś uprzedzona? Nie podobam ci się fizycznie?

"No, to było dość próżne" – pomyślała.

Podobasz. I uważam, że zdajesz sobie z tego sprawę. Jesteś fantastycznym mężczyzną, przecież o tym wiesz. Tylko, że nie mężczyzną dla mnie.

Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz.

Mam przeczucie, że z tego nic dobrego nie wyniknie. A ufam swojej intuicji.

Westchnął i przez chwilę myślał o czymś intensywnie. Siedziała spokojnie, chociaż coraz ciężej jej było z własnymi, buzującymi emocjami.

W takim razie może zawrzemy układ? – zaproponował.

Tak? Jaki?

Pójdziesz ze mną na trzy randki, a w zamian dostaniesz wszystko, czego tylko zapragniesz.

Niczego nie potrzebuję – oburzyła się. – Mam dobrą pracę, mieszkanie w Lacroix.

Ale są rzeczy, które tylko ja mogę dla ciebie zrobić.

Czyli? – zapytała, wbrew sobie, zaciekawiona. Żeby ukryć prawdziwe uczucia sięgnęła po kieliszek.

Mogę załatwić twojej przyjaciółce wizę i pracę w Lacroix.

Rose niemal zakrztusiła się winem.

Chcesz mnie kupić? – spytała, po dłuższej chwili niezręcznego milczenia.

Przekonać. Mam dobre intencje. Czekaj, wiem, co powiesz... Dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło.

Muszę omówić to z Alice.

A jeśli ona się zgodzi?

Nie ma dla mnie nic ważniejszego, niż jej szczęście. A prawda jest taka, że w Croydon ma spore problemy z jego znalezieniem.

Nic złego cię nie spotka, nie musisz się mnie bać.

Spojrzała na niego. A on na nią. Wszystko zostało już powiedziane, więc każde z nich przerabiało w głowie możliwe scenariusze... Dopiła wino i pozwoliła mu odprowadzić się do limuzyny.

Dziękuję za kolację i propozycję.

Przemyśl to, masz dużo czasu.

Nie sądzę, żebym go aż tyle potrzebowała – powiedziała i pocałowała go w policzek. – Odezwę się jutro.

Przytrzymał ją przy sobie. Poczuła, jak dotyka ręką jej szyi i włosów. Ktoś mógłby ich zobaczyć, ale czy on w ogóle dbał o pozory? Pocałował ją w rękę.

Będę czekał.

Otworzył jej drzwi do samochodu. Wsiadła, nieco skołowana. To chyba przez jego dotyk, wino i całą tą tajemniczą otoczkę...

***

Co zrobił?! – nie dowierzała Alice.

Załatwi ci wizę. Właśnie dostałam od niego mailem twoją przyszłą umowę o pracę na tutejszym uniwersytecie. Jeśli chodzi o wynagrodzenie, to powiem, że jest bardzo, bardzo hojny. Poczekaj, już ci wysyłam.

Kliknęła przesyłanie dalej. Kilka sekund później Alice czytała dokument od króla.

Rose, to dwa razy więcej, niż zarabiam obecnie! I miałabym możliwość udziału w badaniach, a poza tym mogłabym mieszkać z tobą... Tylko czy chcesz się w to pakować?

Szczerze mówiąc... Mogę spędzić z nim trochę czasu, to niewysoka cena za to, co robi. On naprawdę nie jest taki zły, jak mi się wydawało.

A jeśli się w nim zakochasz?

Tak, Alice znała Rose, jak mało kto. Może nawet lepiej, niż ona siebie samą.

To sprowadzisz mnie na ziemię. Nie pozwolę złamać sobie serca.

Skoro to tylko trzy randki.

Wiedziała, że Alice się zgodzi. I nie mogła się już doczekać, kiedy ją zobaczy. Obie nie mogły.

***

Myślę, że masz dla mnie dobre wieści – powiedział Alex, kiedy do niego zadzwoniła następnego dnia.

Skąd wiesz?

Przeczucie. Słucham cię, księżniczko.

Alice się zgodziła – starała się to powiedzieć z odpowiednią dawką nonszalancji i obojętności.

Świetnie. Chce negocjować warunki kontraktu? – dopytywał.

Nie ma czego negocjować, są bardzo korzystne.

W takim razie rektor uniwersytetu podpisze go jeszcze dziś. Powiedz swojej przyjaciółce, że może się pakować. Chcesz, żeby ktoś odebrał ją z lotniska?

Chyba tak.

W takim razie wyślę Jasona, szefa mojej ochrony. Alice będzie w dobrych rękach.

Mówiłeś, że nie masz przyjaciół.

Znam Jasona bardzo długo. Ufam mu.

***

Rose była bardzo podekscytowana przyjazdem Alice, sprzątała mieszkanie, robiła miejsce na jej rzeczy. Niemal zapomniała, że złożyła obietnicę Alexowi. Któregoś wieczoru zadzwonił do niej z propozycją.

Rose, chciałbym cię zaprosić na randkę numer jeden.

Kiedy?

Jutro. Pasuje ci?

Tak, ale po południu, bo wtedy kończę dyżur.

Przyjadę po ciebie o dziewiętnastej.

Pomyślała, że w gruncie rzeczy lubi jego konkretny, nieco władczy ton.

***

Alex stał przy grafitowym samochodzie, miał na sobie białą koszulę z podwiniętymi rękawami i jeansy. Otworzył jej drzwi po stronie pasażera. Kiedy podeszła, dostrzegła, że był ogolony i pachniał przyjemnie wodą po goleniu. Zawahała się, czy go pocałować, ale ją uprzedził. Jego usta ledwo dotknęły policzka Rose, budząc w niej nieoczekiwane uczucie niedosytu.

Ładnie wyglądasz – powiedział.

Dziękuję.

Lubisz gotować? – spytał, kiedy w końcu ruszyli.

Lubię.

To dobrze. Zabieram cię do mojej letniej rezydencji. Nie ma tam teraz służby, więc zamierzam sam przygotować coś dla nas, a że nie posiadam dużego doświadczenia, więc twoja pomoc może okazać się niezbędna.

Z przyjemnością ugotuję coś z tobą – odpowiedziała grzecznie.

Prowadził pewnie i wiedziała, że lubi to robić. Wyjechali na autostradę. Docisnął pedał gazu do podłogi.

Rose? – spytał po chwili.

Tak?

Czy gdybym nie był królem, umówiłabyś się ze mną z mniejszymi oporami?

Zaskoczyło ją to pytanie. Nie tego się spodziewała.

Myślę, że tak.

Przez chwilę znowu siedzieli pogrążeni w ciszy. Nie wiedziała, o czym z nim rozmawiać.

Masz rodzeństwo? – zmienił temat.

Nie, tylko Alice. A ty jakie masz relacje ze swoim rodzeństwem?

Wiedziała, że ma siostrę i brata. Tylko tyle zdążyła przeczytać w internecie, szykując się na spotkanie.

Pani doktor, zadaje mi pani bardzo osobiste pytania.

Czy nie na tym polega randka?

Westchnął.

Brian to typ wiecznego imprezowicza, nieodpowiedzialny i co chwilę wpada w kłopoty. Ciągle muszę go tłumaczyć. Jestem zawiedziony, kiedy zachowuje się jak dzieciak.

A siostra?

Mia... Mia myśli, że jest pępkiem świata. Przyjaźni się tylko z pięknymi i bogatymi. Ciężko mi znaleźć z nią wspólny temat.

Musi być ci trudno, kiedy nie możesz liczyć na wsparcie rodzeństwa – zauważyła.

Przez chwilę myślała, że przekroczyła linię i go uraziła, ale on pokiwał głową z zadumą.

A ty możesz liczyć na Alice?

Zawsze – uśmiechnęła się.

Podjechali pod niewielki pałacyk. Okolica była śliczna. Weszli do środka, Alex zabrał ze sobą z samochodu zakupy. Uzgodnili, co będą gotować i rozdzielili między sobą zadania.

Dlaczego jeszcze nie masz swojej księżniczki, Alex? – spytała Rose, siekając bazylię.

W moim przypadku sprawa nie jest taka prosta. Muszę coś czuć do kobiety, być w niej zakochany... Ciężko umawiać się na randki, kiedy jest się królem. Wszyscy na mnie patrzą.

A mi zadajesz pytania, czy spotykałabym się z tobą chętniej, gdybyś nim nie był.

Masz rację, to wszystko się ze sobą wiąże – stwierdził. – Ale ty chyba też nie narzekasz na brak chętnych, a nie jesteś w związku.

Nie – powiedziała, odwracając się do niego.

Co łączy ciebie i bosmana Greya?

Nic specjalnego. Wiem, że chciałby czegoś więcej, niczego mu nie brakuje... Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej myślę, że powinnam mu dać szansę.

Alex popatrzył na nią złowrogo. Roześmiała się.

Żartowałaś?

Tak!

Zaczęli jeść. Trzeba przyznać Rose, że była dobrą kucharką. Więcej, niż dobrą. Tylko ona piła wino, Alex w końcu prowadził. Zdziwiła się, że nie wziął ze sobą szofera, ale kiedy go o to zapytała, powiedział, że chciał być z Rose sam. Poszli na spacer brzegiem jeziora. Widok był naprawdę oszałamiający, król patrzył jednak tylko na lekarkę. Zaczęła myśleć o tym, czy nadawałby się do związku... Jako mężczyzna był raczej chłodny, ale potrafił zachowywać się tak, że robiło jej się gorąco.

Rose... – wziął ją za rękę. – Chciałbym wiedzieć, czy jest jakaś szansa.

Na co? – spytała.

Czuję, że mógłbym się w tobie zakochać. Czy ty mogłabyś zakochać się we mnie?

Nie odpowiedziała, tylko zatrzymała się i położyła rękę na jego policzku. Zakrył jej dłoń swoją dłonią. "Ja też mogłabym się w nim zakochać, ale nie mogę mu tego wyznać" – pomyślała.

Nie pytaj mnie o takie rzeczy, nie wiem – powiedziała w końcu. Poszli dalej, ale ręka Alexa oplotła się teraz wokół jej talii, przez co ogarnęło ją błogie uczucie.

Zaczęło się ściemniać, a wtedy bez entuzjazmu zaproponował jej odwiezienie do domu. Zgodziła się. "To była w sumie zwykła randka, ale sporo dowiedziałam się o Alexie. Nie lubi mówić o sobie, jest raczej zamknięty, to typ samotnika, samca alfa, który chce wszystko kontrolować. Ale ma też drugą stronę, romantyczną i nieco łagodniejszą" – podsumowała w myślach. Z niechęcią pomyślała, że niedługo się rozstaną. To równocześnie przerażało ją i fascynowało. Zastanawiała się, kiedy znowu go zobaczy i czuła niemiłe łaskotanie w żołądku. Jak wypadała? Czy będzie kolejna randka? Czy on się nie zniechęcił?

Dziękuję ci za ten wieczór – powiedział król, otwierając jej drzwi samochodu. Starała się wysiąść z gracją, co nie było łatwe, bo wewnętrznie drżała ze zdenerwowania.

Wszystkie wątpliwości wyparowały, kiedy pochylił się i ją pocałował, najpierw ostrożnie i powoli, ale szybko znalazł drogę do wnętrza ust Rose.

Ja tobie też, Alex – wyszeptała, odrywając się od niego.

Zadzwonię do ciebie.

Dobrze.

Następnego dnia Alex nie zadzwonił. Była zaniepokojona. Cały dzień zerkała na telefon, nie mogąc skupić się na niczym. Może jednak źle wypadła? Może była zbyt oschła? Może wręcz przeciwnie – okazała się zbyt łatwą zdobyczą? Milion myśli i pytań krążyło po jej głowie, dobrze, że akurat nie miała w pracy do zrobienia nic poza biurokracją. Ledwo udało jej się dokończyć wypełnianie papierów podczas ośmiogodzinnego dyżuru, choć zwykle nie sprawiało jej to problemów w czasie nawet o połowę krótszym. Westchnęła, pakując swoje rzeczy do torebki. Musiała przestać się nim przejmować, inaczej groził jej pobyt w psychiatryku.

Kiedy skończyła suszyć włosy i kładła się późnym wieczorem do łóżka, zauważyła smsa: "Przepraszam, że się nie odezwałem. Sporo o Tobie myślałem, ale byłem bardzo zajęty. Wszystko przez pracę. Zadzwonię jutro. Śpij dobrze, Księżniczko. A."

Następnego dnia umówili się na randkę numer dwa. Znowu po nią przyjechał. Zeszła po schodach i po jego minie zobaczyła, że coś jest nie tak.

Co się stało? – spytała.

Nic.

Alex?

Słyszałaś o incydencie z tym samolotem?

Słyszałam.

Rozmawiałem z ministrem spraw zagranicznych, mieliśmy na ten temat różne zdania, dyskusja się przeciągnęła i myślałem już, że będę musiał przełożyć naszą randkę.

Mogłeś to zrobić – zauważyła.

Chciałem cię zobaczyć.

Jesteś w kiepskim nastroju.

Tak, to wszystko... Nie mogę o tym mówić, to tajemnica państwowa.

Rozumiem. Chodź na górę.

Do twojego mieszkania?

Tak.

Alex zamknął samochód i poszedł za nią. Z zainteresowaniem przyglądał się miejscu, w którym mieszkała.

Podoba mi się. Bardzo – powiedział.

Sama je urządzałam.

Masz do tego talent.

Uśmiechnęła się. Jego całe ciało mówiło, jak bardzo był zmęczony. Nawet oddychał płytko, powoli. Poczuła coś dziwnego. Miała ochotę go przytulić. W tym stanie był taki zwykły, taki ludzki, taki... jak ona, jak każdy. Odruchowo założyła mu ręce na szyję, kładąc głowę na jego piersi. Serce biło mu szybciej, niż normalnie. Przycisnął ją do siebie z czułością. Emocje wręcz buzowały w Rose, ale czuła się spokojna, jak nigdy dotąd.

Może mogę coś zrobić dla ciebie? – spytała.

Dzięki, już mi lepiej. Twoja obecność mnie uspokaja.

Zrobię ci herbatę. Wiesz, że Alice przylatuje dzisiaj?

Wiem, Jason mi powiedział. Pojedzie po nią na lotnisko.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Co tu tak cicho? Randka z królem i żadnej reakcji? 🙂 Rozumiem, że panie zamarły, myśląc że marzenia o księciu to chyba takie nie do końca sensowne są, bo to straszny kłopot jest, dworska etykieta i takie różne temu podobne, a panowie przemyśliwują, że lepiej czuć się panem świata, jak się coś osiągnie niż dźwigać koronę.
    Rose mocno stąpa na ziemi i jest dość zachowawcza – motylki w brzuchu ok, ale… na motylki to nie wszystko, nie da się na nich zbudować związku, zwłaszcza w takich (królewskich) okolicznościach. Oczywiście, ta zachowawczość Rose nie jest chłodną kalkulacją – dziewczyna się po prostu boi. Że zostanie zraniona, że się zaangażuje emocjonalnie, a druga strona wcale nie, że dla niej to będzie coś ważnego, a dla niego niekoniecznie. No nie wiem, nie mam doświadczenia z rodziną królewską, ale życzę Rose i Alexowi jak najlepiej 🙂 Ciekawie się ich relacja rozwija. I niecierpliwie czekam na Alice 🙂
    A teraz trochę się poczepiam, sorki:

    “W takim razie wyślę Jasona, szefa mojej ochrony. Alice będzie w dobrych rękach.
    – Mówiłeś, że nie masz przyjaciół.
    – Znam Jasona bardzo długo. Ufam mu.” – Co ma piernik do wiatraka? Alice będzie w dobrych rękach szefa ochrony Alexa, który tegoż szefa zna bardzo długo i mu ufa, ale jak się ma do tego uwaga Rose o braku przyjaciół? To, że się kogoś zna bardzo długo i mu się ufa nie jest równoznaczne z przyjaźnieniem się.
    “– Lubisz gotować? – spytał, kiedy w końcu ruszyli.” – dlaczego “w końcu”?
    “Nie ma tam teraz służby, więc zamierzam sam przygotować coś dla nas, a że nie posiadam dużego doświadczenia, więc twoja pomoc może okazać się niezbędna.” – szyk zdania: “sam coś dla nas przygotować?
    “Prowadził pewnie i wiedziała, że lubi to robić.” – wiedziała? Skąd? Na podstawie “pewnego prowadzenia”?
    “Alex zabrał ze sobą z samochodu zakupy.” – hmmm… i dokąd poszedł z tymi zakupami, które ze sobą zabrał z samochodu?
    “Zdziwiła się, że nie wziął ze sobą szofera, ale kiedy go o to zapytała, powiedział, że chciał być z Rose sam.” – ??? Pytam mężczyznę, dlaczego nie wziął ze sobą szofera (też dość ciekawe sformułowanie), a tenże mężczyzna odpowiada mi, że chciał by z Tony sam. Taaaa….
    “Widok był naprawdę oszałamiający, król patrzył jednak tylko na lekarkę.” – Ja wiem, że czasem trzeba wspiąć się na wyżyny pomysłowości, żeby uniknąć powtórzeń, ale “król” i “lekarkę”?
    “Poszli dalej, ale ręka Alexa oplotła się teraz wokół jej talii, przez co ogarnęło ją błogie uczucie.” – ręka się oplotła? “Błogie uczucie” jest ok, zgodne z Hallmarkową stylistyką 🙂
    “Jak wypadała?” Czy raczej “Jak wypadła?”
    “Wszystkie wątpliwości wyparowały, kiedy pochylił się i ją pocałował, najpierw ostrożnie i powoli, ale szybko znalazł drogę do wnętrza ust Rose.” – Pocałował “ją”, a znalazł drogę do wnętrza ust Rose” … hmmm… A nie lepiej: “do wnętrza jej ust.”?
    “Cały dzień zerkała na telefon, nie mogąc skupić się na niczym.” – nie mogą się na niczym skupić?
    “Milion myśli i pytań krążyło po jej głowie” – krążyło jej po głowie?

    Zaznaczam, że nie twierdzę i nie upieram się, że moje uwagi są słuszne. Cieszyłabym się, gdyby odniósł się do nich ktoś kompetentny w dziedzinie poprawnej polszczyzny – wszyscy byśmy na tym skorzystali.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Przyczaili się, czekają na więcej 😉 Błędy – moja wina, korekty nie było dokładnej, przepuściłam babole i to takie nawet, które łatwo wyłapać i poprawić 🙁

      • T
        Tony Porter
        |

        Czekają na trzecią randkę, licząc, że na zmysłowe fajerwerki 🙂 Babole lubią chować się pod ogonem diabła 🙂

      • Rebel Girl
        |

        Błędy to moja wina i jak pisałam -ten tekst jest dość stary 🙁 Stąd pewne stylistyczne usterki i babole.
        Tony – oto wyzwanie dla mnie, będę musiala dokładniej analizować, żeby zostawiać Adze jak najmniej pracy, bo wiem, że jest zajęta.
        Dzięki za komentarz i spostrzegawczość, jesteś the best 😜

      • T
        Tony Porter
        |

        Ja tu z litanią wytknięć, a Autorka mnie komplementuje 🙂 Ale jak to mówią – prawdziwa cnota krytyki się nie boi 🙂 A dobry tekst broni się sam – drobne błędy to pikuś.

      • Rebel Girl
        |

        Z tą cnotą to bym tak nie szalała 😉
        W sensie – metaforyczną.
        Błędy to błędy, co się będę spierać 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        Z cnotą to zdecydowanie poszaleć się nie da 🙂

  2. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Ej! ale ja lubię Hallmarkowe filmy… szczególnie o tej porze roku. Odpowiada mi taki styl. Mój ulubiony, co roku odświeżam to taki o kobitce, która ma sprzedac dworek, ale się zakochuje w duchu, który w tym dworku mieszka mieszka…Kurza nać! co rok o samo! Nigdy nie pamietam tytułu, zawsze musze googlać…. No i ja to już chyba zostanę fanką Alexandra do samego końca…

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Nie zostaniesz 😈 Ja wiem, że nie zostaniesz 😁😁😘

      • T
        Tony Porter
        |

        A nie mówiłam? Fajnych facetów przybędzie 🙂 Skoro Rebel jest pewna, że Jadzia zmieni obiekt westchnień, to znaczy, że szykuje jakieś ekstra okazy męskie 🙂

      • J.Gibson
        |

        No nie wiem, czuję że to silny zawodnik….

      • T
        Tony Porter
        |

        No ba! Jakby nie było – płynie w nim błękitna krew 🙂 Wiem, to niczego nie gwarantuje. Ale fakt, że Alex zdaje się być mężczyzną, który wie czego chce i nie czeka na mannę z nieba, tylko działa. I nie bawi się w gierki. Jako król musi się pewnie wspinać na szczyty dyplomacji, ale w życiu prywatnym chciałby po prostu być sobą, móc mówić wprost i bez ogródek.

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Świąteczne Hallmarkowe filmy są super 😀

      • J.Gibson
        |

        I to jak!!!!

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      W pełni podzielam to upodobanie – od czasu do czasu potrzebuje się pooglądać coś romantycznego, czasem bardzo mało prawdopodobnego, ale kto powie ze 100% pewnością, że taki rozwój wypadków nie ma prawa bytu? Prosta fabuła i przewidywalność nie dyskwalifikują filmu. Każdy ma swego “Kevina…” – Ty kobietkę zakochującą się w duchu 🙂 Ja tak lubię “Dobry Rok” – raz w roku obowiązkowo. Kiedyś to były “Smażone Zielone Pomidory”… hmmm… chyba trzeba by sobie odświeżyć 🙂 Nie mów hop – Rebel obiecała kilku fajnych facetów, może któryś przebije Alexandra 🙂 Ale owszem, król dobrze rokuje 🙂

      • J.Gibson
        |

        Aż sobie wygooglam ten Dobry Rok

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Sentyment do Russella wciąż we mnie jest 🙂 A film jest po prostu… no nie wiem… jak wakacje w pięknej okolicy? Na luzie, z humorem, refleksją…

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Ooooo tego mi trzeba

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Film na pewno nie zastąpi Ci wakacji w pięknej okolicy, ale Russell Crowe i Ridley Scott w duecie dostarczają naprawdę miłych wrażeń. A Russell i piosenkę nagrał bardzo przyjemną. W bonusach płyty DVD miałam trzy piosenki Russella, rozmowę z reżyserem i wypowiedzi okołofilmowe. Bardzo lubię takie zakulisowe smaczki.

  5. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Rebel, ja taką prośbę mam – nieśmiałą 🙂 Przy poprzedniej opowieści uraczyłaś nas fotkami męskich bohaterów, a skoro teraz ma być wysyp interesujących panów, to może byś to powtórzyła? Oczywiście, nic na siłę, żadnego tam szukania w necie, ale jakbyś miała gdzieś jakieś focie zapisane, to się podziel 🙂

Napisz nam też coś :-)