Na zawsze III

with 20 komentarzy

ebook erotyczny
 

Jason patrzył na tablicę przylotów. Samolot z Croydon już wylądował. W hali zgromadziła się spora grupka oczekujących na przybyłych pasażerów. Obserwował wychodzące osoby, stojąc trochę dalej. Taki miał odruch – chciał mieć wszystko pod kontrolą. Na wszelki wypadek.

Dziewczyna była bardziej opalona, a jej oczy jaśniejsze, niż na zdjęciach, które widział, ale miała takie same, brązowe włosy związane w kucyk. Pomyślał, że wyróżniała się z tłumu, może przez czerwony płaszcz, a może przez to, że emanował z niej jakiś dziwny chłód i spokój. No i zdecydowanie była ładna, w jego typie.

Nie rozglądała się, zmierzała prosto do wyjścia.

Panna Grand? – spytał, pojawiając się przy niej.

Tak.

Nazywam się Jason Howlett, jestem szefem ochrony króla Alexandra.

Miło mi.

Nie zatrzymała się i szła dalej w kierunku drzwi.

Panno Grand...

Alice.

Jason. – Podał jej rękę. – Może poniosę twoją walizkę?

Dziękuję bardzo. – Wręczyła mu swój bagaż.

Jak minęła ci podróż?

Świetnie, dziękuję.

Gdybyś chciała, mogę pokazać ci Lacroix...

Odwróciła się i spojrzała mu w ciemnobrązowe oczy. Był bardzo bardzo przystojny, wyglądał i poruszał się, jak wojskowy. Miał z metr dziewięćdziesiąt wzrostu, dwudniowy zarost, inteligentne, przenikliwe spojrzenie, gęstą czuprynę czarnych włosów. Pod granatową koszulą dostrzegła zarys mięśni klatki piersiowej, barków, bicepsów.

To bardzo miłe z twojej strony, ale pewnie będę zwiedzać z Rose – uśmiechnęła się z dziwnym grymasem. Tacy faceci zwykle oznaczali kłopoty.

Rose jest tu dopiero od pół roku i spędzała czas głównie w szpitalu... Nie była nawet w Muzeum Lacroix.

Skąd wiesz? – dopytywała się, a oczy zaokrągliły się jej ze zdziwienia. Jason pomyślał, że nowa znajoma wygląda niezwykle pociągająco. Nagle odkryła coś niepokojącego i aż ciarki przeszły jej po kręgosłupie. – Sprawdziłeś ją? Mnie też, prawda? Dotarłeś do naszych tajemnic?

Miałem się upewnić, kim jesteście... – wyznał, zdziwiony.

A gdzie zaufanie?

To moja praca...

Lepiej już nic nie mów – przerwała mu. – Po prostu zawieź mnie do Rose. Albo wezmę taksówkę.

Moim obowiązkiem jest zawiezienie cię do jej mieszkania.

A ty będziesz spełniał swoje obowiązki, nawet jeśli to oznacza grzebanie w cudzym życiu? Przekraczanie granicy czyjejś prywatności?

Alice, ja naprawdę nie...

Proszę cię, nie rozmawiajmy. Bo wszystko co powiem, może być wykorzystane przeciw mnie... – dodała, z wyczuwalną ironią.

Otworzył samochód, a ona posłusznie wsiadła. Mimo wszystko polubił ją. To dziwne uczucie, że coś mu umyka, opanowało jego umysł.

Alice... Jeśli masz coś do ukrycia, to i tak się dowiem.

Czy to się nie nazywa inwigilacja?

Nie rozumiem twojego oburzenia.

Jej oczy zrobiły się zimne. Traktował ją z wyższością? Ona mu pokaże... Czuła się zdezorientowana i urażona. Dobrze, może miał obowiązek ją sprawdzić, ale czy musiał się tym niemal chwalić? No i jego zachowanie, jakby nic się nie stało... Nawet głupie "przepraszam" nie przyszło mu na myśl. Poczuła się, jakby ktoś odarł ją z intymności. Czego się dowiedział? Czy będzie musiała domyślać się tego do końca swojego pobytu w tym kraju? Ciekawe, jak długo wytrzyma... Do tej pory była anonimową osobą, a teraz... "Tu jest, jak w domu Wielkiego Brata." – Pomyślała. W co Rose ją wciągnęła...?

Ale najbardziej bolało ją to, że Jason Howlett wiedział o niej wszystko, a ona o nim nic. On wiedział, że Alice nie miała aktualnie faceta, co robiła, gdzie mieszkała, kim byli z zawodu jej rodzice... Może wiedział nawet o Victorze... Praktycznie każde pytanie, jakie zdołałaby wymyślić – on miał dostęp do wszystkich odpowiedzi. Nie musiał o nic pytać... Interesować się nią... Gdyby wszystko przebiegało normalnie, mogliby porozmawiać i sprowadziłaby go na tematy, które ją interesowały. Rozmowa była jej atutem, a teraz jej to odebrano. Spojrzała za okno. Krajobraz zmieniał się z minuty na minutę. Miasto przybierało konkretnych kształtów, czarowało Alice swoją architekturą, energią, różnorodnością. Zupełnie zapomniała, że obok niej siedział facet, którego znienawidziła od pierwszego wejrzenia za to, że był taki idealny i pewny siebie. I do którego już miała słabość.

Pierwsze o czym pomyślała, kiedy zobaczyła przyjaciółkę, to że Rose wygląda pięknie. Alex uśmiechał się do niej w seksowny sposób.

Alice Grand – powiedziała, zdejmując płaszcz.

Alex. Mów mi, proszę, po imieniu.

Rose podała im kolację, na której został też Jason. Alice postanowiła go ignorować i opowiadała o różnych rzeczach, które miały miejsce w Croydon tuż przed jej wylotem. Kiedy poszła do swojego pokoju zadzwonić do rodziców, że szczęśliwie dotarła, król zwrócił się do lekarki.

Nie mam serca zabierać cię stąd teraz. Aż oczy ci błyszczą. Żałuję, że to nie ja budzę w tobie takie uczucia.

Uśmiechnęła się.

Ale to ty sprawiłeś, że Alice mogła przyjechać.

Było warto. Jesteś niesamowita.

Może nie traktujmy tego, jak randki. Powiedzmy, że to było poza naszą umową.

Przestał się uśmiechać, a jego twarz przybrała obojętny wyraz. Miał cichą nadzieję, że ona nie będzie się trzymać tych trzech randek... Ale wspomniała o tym – i to przy Jasonie – więc dla niej to wciąż był tylko układ.

Dobrze. Wobec tego na randkę numer dwa zapraszam cię na imprezę.

Na galę? – Rose miała dość sztywnych przyjęć.

Nie, mniej formalną. W przebraniach. Będziemy tańczyć. Możesz wziąć Alice...

Jason podniósł wzrok znad talerza i popatrzył na Alexa.

Świetnie. Czy Alice mogłaby przyjść z osobą towarzyszącą? – spytała Rose, nieświadoma tego, co zaszło między szefem królewskiej ochrony, a jej przyjaciółką.

Pewnie. Jason, ty też przyjdź z dziewczyną – oznajmił Alex. – Będzie swobodna atmosfera.

Mam kolegę, lekarza, będzie idealny dla Alice – ciągnęła Rose. – Już dawno myślałam o tym, że ci dwoje pasowaliby do siebie.

Nie patrzyła w kierunku Jasona, kiedy to mówiła, ale gdyby to zrobiła, dostrzegłaby, że zaciska on szczękę, powstrzymując się przed powiedzeniem czegoś ważnego.

Kto by do siebie pasował? – spytała Alice, pojawiając się w drzwiach.

Jason poczuł ukłucie. Był zbyt dumny, żeby zaproponować, że chętnie potowarzyszy przyjaciółce Rose. A jednocześnie z bólem serca pomyślał, że ta niewysoka dziewczyna, której ciemne włosy falowały przy każdym ruchu, jest naprawdę ładna.

Alex i Jason wkrótce musieli wyjść, więc Alice zagadała do Rose przy zmywaniu naczyń.

Zakochałaś się w nim, prawda? Nie zaprzeczaj, widzę, jak na niego patrzysz...

Może i tak – lekarka westchnęła. – Ale wiem, że nigdy nie będziemy razem na partnerskich zasadach.

Jest prawdziwym gentlemanem. Przystojny, ułożony, inteligentny. Pamiętasz, że miałyśmy takie powiedzenie: jak kochać, to księcia, jak kraść, to miliony... Widzę, że potraktowałaś to bardzo poważnie. Czekam na przelew z moją częścią milionów, Rose.

Roześmiały się.

Miałam nadzieję, że o tym zapomniałaś, Alice.

Jesteś pewna, że potrafisz i chcesz go sobie odpuścić? – Ciemnowłosa spoważniała. – To jednak prawie–ideał.

Jestem pewna, że muszę. Zostały nam dwie randki. Potem nigdy więcej go nie zobaczę.

On też jest zakochany w tobie.

Ale dla mnie to nic nie zmienia, to nie on jako osoba jest problemem. Tylko stanowisko, jakie zajmuje. To się nie zmieni. – Rose ze smutkiem wzruszyła ramionami. Wydawała się zrezygnowana.

***

Jason? – Spytał Alex, kiedy zaparkowali swoje samochody w garażu i jechali razem windą.

Tak?

Jak się układa między tobą i Emmą?

Szef ochrony nabrał powietrza w płuca i powoli je wypuścił.

Nie układa się. Właściwie prawie jej nie widuję... Ja mieszkam tutaj, ona na drugim końcu miasta. Nigdy jej nie po drodze, żeby się ze mną spotkać.

Uczucie między wami się wypaliło?

Pewnie tak – przyznał szef Secret Service. – Możliwe, że to też moja wina... Nie zabiegałem o nią. Kobiety lubią, jak traktuje się je, jak księżniczki.

Może to nie było to – podsumował Alex. – Kiedy naprawdę zależy ci na kobiecie, wiesz, jak ją traktować.

Tak myślisz?

Król pokiwał głową.

Rose jest dla mnie inspiracją. Dla żadnej innej kobiety nie starałbym się tak bardzo.

Jasonowi przypomniała się Alice. Czy ona mogłaby być jego inspiracją? Czuł coś dziwnego, kiedy o niej myślał... Jednak zaraz wróciło do niego jej zimne spojrzenie, jakby miała serce z lodu. Ta dziewczyna to prawdziwe wyzwanie.

Mimo wszystko zapytam Emmę, czy pójdzie za mną na tę imprezę. Może jeszcze da się wzniecić jakieś uczucia między nami.

Przynajmniej będziesz wiedział, w którą stronę zmierza wasza relacja i czy da się jeszcze coś z tego uratować.

Dzięki za zaproszenie, Alex.

Nie ma za co.

***

Kilka dni później, Alice podziwiała sukienkę Rose.

Dobrze, że to impreza kostiumowa – oznajmiła lekarka. – Wyobrażasz sobie moją twarz na okładkach brukowców?

Niezbyt. Ale jeszcze kilka tygodni temu nie wyobrażałam sobie, że będziemy z królem Lacroix na "ty". Kto wie, co czeka nas w przyszłości.

Alice zachichotała.

Co jest między tobą a Jasonem?

Ech – westchnęła ciemnowłosa. – Dlaczego myślisz, że coś jest?

Kiedy Alex wspomniał o tym, żebyś poszła z nami, Jason wstrzymał oddech. Nie sądzę, żeby to była normalna reakcja.

Alice zaśmiała się ponownie i opowiedziała Rose o sytuacji na lotnisku.

Może trochę przesadziłam – zakończyła . – Ale był taki bezczelny... Najpierw zgrywał uczynnego, a potem okazał się totalnym głupkiem.

Lubisz go! – oznajmiła Rose.

Nie nazwałabym tego sympatią. Raczej przyciąganiem. Ale to nic dziwnego, on jest obłędnie przystojny.

Skądś to znam... Tak, czy inaczej, Jason ma dziewczynę. Chyba. Tak przynajmniej powiedział Alex.

Alice spojrzała na przyjaciółkę i pewien szalony pomysł przyszedł jej do głowy...

Masz swoją maskę, Rose? – spytała Alice. Lekarka zajrzała do niedużego pudełka. Piękna, mieniąca się srebrem i błękitem ozdoba leżała na dnie.

Tak, a ty swoją?

Mam.

Szofer podwiózł je pod same drzwi. Założyły maski. Philip, asystent Alexa, podał Rose rękę i pomógł jej wysiąść z limuzyny. Skłonił się nisko przed nią, a potem przed Alice. Przez chwilę wyglądał na zaskoczonego, jakby nie wiedział, co powiedzieć, ale w końcu się ocknął.

Jego królewska mość czeka w sali kominkowej – oznajmił.

Zdenerwowana? – spytała Alice.

Nie – odpowiedziała Rose i zwróciła się do Philipa. – Ilu jest reporterów?

Dwóch. Każdy z nich został osobiście zaakceptowany przez króla.

Ile osób potwierdziło przybycie?

Sto...

Westchnęły równocześnie, jak na zawołanie, a potem się roześmiały.

Rosie, chyba nie masz tremy? – spytała Alice.

Nie, nie mam. Po prostu czuję się dziwnie – powiedziała Rose, zgodnie z prawdą. Ciemnowłosa przyjaciółka przytaknęła.

Philip zaprowadził je do sali kominkowej. Kiedy stanęły w drzwiach, Alex rozmawiał z jakąś dziewczyną, trochę starszą od Rose, miał na sobie czarną maskę, w której wyglądał oszałamiająco. "Idealna mieszanka męskości, siły, tajemniczości i seksu" – pomyślała Alice. Rozmówczyni króla robiła się czerwona, kiedy na nią patrzył. Alex odwrócił się w kierunku Rose i w jego oczach dostrzegła te same błyski, które były tam, jak się poznali. Podeszła do niego powoli, w towarzystwie Philipa i Alice.

Rose, wyglądasz... zachwycająco – powiedział, pochylając się do jej dłoni i składając na niej pocałunek. Przywitał się z Alice i skomplementował ją, a ona przeprosiła i udała się w kierunku do łazienki. Nie zdążyła ujść zbyt daleko, bo ktoś zastąpił jej drogę...

Panno Grand. – Jason ukłonił się przed Alice.

Panie Howlett. – Uśmiechnęła się, bo rozpoznał ją nawet w czarnej, ozdobionej piórami masce, która co prawda zakrywała tylko górną część twarzy, ale nadawała jej drapieżnego charakteru.

To moja dziewczyna, Emma Rogers.

Alice Grand. – Dziewczyna spojrzała na rywalkę. Figura modelki, długie blond włosy i zupełnie puste spojrzenie. Nic dziwnego, że Jason szukał dodatkowej adrenaliny. – Miło mi cię poznać, Emmo. Pozwólcie, że wam przedstawię, to Tom Jackson.

Mężczyzna koło czterdziestki podszedł do nich pewnym krokiem. Alice poznała chirurga dzień wcześniej, na kolacji w mieszkaniu Rose, bo wiedziała, że ten przyjedzie prosto ze szpitala do pałacu. Musiała przyznać, że był bardzo miły i prezentował typ urody, za którym uganiały się kobiety. Gęste, jasnobrązowe włosy, niebieskie oczy, duże dłonie, śniada cera, jakby dopiero wrócił z wakacji.

Ten chirurg plastyczny? – Wyszczerzyła się Emma.

Hmm, tak, to ja – powiedział Tom.

Uważam pana za prawdziwego artystę – pisnęła Emma. Wzrok Alice spotkał się z wzrokiem Jasona. Co on sobie myślał? To niegrzecznie trzymać tak długo spojrzenie na czyjejś twarzy... Wiedziała, że wyglądała dobrze, ale bez przesady...

Przepraszam. – Alice dygnęła i odwróciła się w poszukiwaniu Rose. Zastanawiała się, czy da radę doprowadzić swój plan do końca... Jeśli Jason będzie tak na nią patrzył... Poczuła czyjąś dłoń na swoim łokciu.

Zarezerwuj dla mnie taniec, Alice – wyszeptał szef Secret Service. Ciarki przeszły jej po plecach.

Oczywiście. – Ponownie dygnęła i zręcznie wyślizgnęła się z jego uścisku.

Alex objął Rose w talii. Różne osoby przychodziły, żeby się przywitać, niektóre patrzyły na nią z zaciekawieniem. Większość kobiet trzymała się na dystans. Kiedy siedli do stołu, król zrobił się poważny i milczący. Alice spojrzała na Rose wymownie. Przy stoliku było w sumie sześć osób, ale tylko Tom i Emma patrzyli w Alexa, jak w obrazek. Rose zastanawiała się, dla kogo przeznaczone są dwa puste miejsca, po prawej stronie Alexa. Ten ostatni jakby odgadł jej myśli.

Brian jak zwykle się spóźnia – powiedział król.

Kiedy skończyli jeść, zauważyli jakiś ruch przy drzwiach. Młody mężczyzna w smokingu podszedł, usiadł przy stoliku i popatrzył na Rose.

Mój brat, Brian – powiedział Alex. – Doktor Rose Montgomery.

Jeśli się z nią nie ożenisz, Alex, ja to zrobię – oznajmiał Brian.

Wątpię, żeby cię chciała.

Alice zaczęła chichotać. Udzieliło się to Rose. Z trudem powstrzymywały się przed śmiechem.

Zobaczymy.

Gdzie jest twoja dziewczyna, Brian?

Rozstaliśmy się dziś rano.

Książę świdrował panią doktor spojrzeniem. To wyraźnie nie podobało się królowi.

O, w końcu orkiestra zaczyna grać coś żywszego. Zatańczymy, Rose? – spytał Alex, próbując przerwać niezręczną sytuację.

Jasne, chodź.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Hohoho, panna Grand to ostra sztuka, aczkolwiek ciut… fochiasta? 🙂 Przecież to oczywiste, że szef ochrony króla sprawdził z kim jego pracodawca będzie miał do czynienia. I że uważa to za coś oczywistego 🙂 Naburmuszenie Alice trochę nie przystoi inteligentnej kobiecie 🙂 Ale rozumiem, że wygląd Jasona miał niebagatelny wpływ na jej reakcję i odczucia 🙂 A i jak się odnaleźć w kontakcie z mężczyzną, który sporo o mnie wie, a ja o nim nic? Może go po prostu przepytać? 🙂
    Ciekawa jestem jakiż to plan Alice chce doprowadzić do końca. I jakich kłopotów napyta Brian.

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Obruszyła się trochę na wyrost, tak troszkę 😉 Wygląd Jasona miał znaczenie, ja też do przystojnych facetów podchodzę ostrożnie, zwykle są zarozumiali.
      Alice nie należy do postaci, które się lubi od pierwszego wejrzenia.
      Obiecałam przykładać się do korekty, ale oczywiście nie mam chwili, żeby to zrobić. Mam nadzieję, że Babeczka mi wybaczy…

      • T
        Tony Porter
        |

        Alice, tak na wszelki wypadek, już na starcie pokazała Jasonowi, że do słodkich dziewczątek się nie zalicza 🙂 I zdaje się, że właśnie tą zadziornością zaintrygowała go najbardziej.

  2. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Mam coś przeczucie, że blondi o pustym spojrzeniu będzie wodzić maślanym wzrokiem za panem chirurgiem. Jason wejdzie w niebezpieczne i ambiwalentne relacje z Alice i tak oto powstanie dziwny “odbijany” 😆 Za to król niedługo dostanie nadciśnienia, jeśli bratu uda się wyrwać Różyczkę na więcej niż tylko 3-randkowy układ. Trzymam kciuki za układ wieńcowy Alexa 🤞🏻

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Haha, co za szybka i całkiem trafna diagnoza, po części masz rację, ale to będzie trochę bardziej skomplikowane… 😀

  3. Babeczka
    | Odpowiedz

    Klimat zupełnie inny niż w Zapomnianej i chociaż niby cukierkowy, to mnie bardziej przypadł do gustu 🙂

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Dzięki, cukierkowy do bólu zębów 😉

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    A co to się dzieje, że IV część się nie wyświetla? A była przecież.

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Była, nie wiem, co się stało, może jakiś błąd, bo ja nic nie zrobiłam 🤷🏻‍♀️

      • Jo Winchester
        |

        A ja tam widzę czwórkę na głównej.

      • T
        Tony Porter
        |

        Okładka jest, ale tekstu brak. Przynajmniej u mnie. Nie ma też jednego mojego komentarza pod “Jak wiatr” – nie piszę ponownie, bo może się nagle objawić 🙂 I w ogóle jakoś dziwnie komentarze wchodzą – widziałam komentarz Rebel na głównej stronie, a pod tekstem nie. Jakoweś blogowe licho 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Racja, brakuje tekstu. Rebel, mi ostatnio zniknęło kilka komentarzy. Ale jak zaktualizowałam jeden z pozostałych ( nie wprowadzałam żadnych zmian, tylko kliknęłam aktualizuj), to wróciły.

      • Babeczka
        |

        Zaktualizowałam wszystko co możliwe, więc teraz powinno być w porządku 🙂

      • T
        Tony Porter
        |

        NOPE 🙁 Gdybym nie widziała innych tekstów, to myślałabym, że to coś u mnie, ale cała reszta ok, tylko ta IV część szwankuje.

  5. Rebel Girl
    | Odpowiedz

    Spóźnione Halloween?

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Licho orzekło, że jest za mało cukierkowo i zrobiło psikusa 🙂

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Więcej cukru? 🙆🏻‍♀️

      • T
        Tony Porter
        |

        Jak na razie, to żadnej słodkości w tekście nie ma – panie są ostre sztuki, na koronę i stanowisko szefa ochrony króla nie lecą, tak więc spokojnie możesz dosłodzić 🙂

  6. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    A części czwartej wciąż nie ma 🙁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tony, sprawdziłam na innym kompie, na telefonie, w dwóch przeglądarkach, w trybie prywatnym i u mnie wszędzie jest. Wejdź w częśc 3 i zmień końcówkę w adresie z 3 na 4 🙂

Napisz nam też coś :-)