Na zawsze V

with 9 komentarzy

ebook erotyczny
 

Alice i Jason po zakupach wstąpili na obiad do włoskiej restauracji. Pomyślała, że fajnie się z nim spędza czas. Był miły, opiekuńczy, otwierał jej drzwi i nosił za nią torby.

A co u Rose? – zapytał.

W porządku – odpowiedziała Alice, nabierając swój makaron na widelec.

Ma kogoś?

Sam ją o to zapytaj, jeśli cię to interesuje.

Zostawiła Alexa.

Bo chciała, żeby o nią walczył – wypaliła Alice. Ups, było za późno, żeby to cofnąć. – Ale nie zdeklarował się, więc już po wszystkim.

Miał się zdeklarować? – Jason popatrzył jej w oczy.

Tak.

Myślał pewnie, że to oczywiste.

Widocznie nie było. Jason, nie będę się mieszać w to, co między nimi było. Zresztą to chyba już nieważne...

Co masz na myśli?

Jego piękną blond–przyjaciółkę. – Ironia w jej głosie była aż nadto wyczuwalna.

Jane? To nie jest jego przyjaciółka. To koleżanka Mii, jego siostry, która się próbuje lansować kosztem Alexa.

Odniosłam inne wrażenie. Cały naród odniósł – dodała, wciąż sarkastycznie.

Czy Rose jest z kimś związana?

Jak chcesz, sam z nią porozmawiaj. I tak powiedziałam ci za dużo.

Odchyliła się na krześle i zmierzyła go wzrokiem.

Alex zakochał się w twojej przyjaciółce. Sam się do tego nie przyzna, ale wiem, że za nią tęskni i o niej myśli.

W końcu pozna kogoś innego. Chyba nie brak kandydatek?

Wydaje mi się, że gotowy jest błagać, żeby wróciła. Tylko brak mu impulsu.

Alice przez chwilę zastanawiała się nad czymś intensywnie, wypiła łyk wody i ostrożnie powiedziała:

To znaczy?

Gdyby dowiedział się, że Rose z kimś się spotyka...

Rose nie chodzi na randki. Ale faceci ją uwielbiają, taki John na przykład... W końcu zdobędzie ją swoją cierpliwością.

Czy myślisz, że to coś poważnego?

Myślę, że z tego może coś być.

A gdybym zasugerował Alexowi, żeby to ostatni dzwonek, żeby postarać się o Rose?

Opuściła spojrzenie. Nie wiedziała, co zrobić. Chciała szczęścia Rose. Tylko tyle.

Jeśli uważasz, że to coś zmieni... Ja jestem zdania, że lepiej zostawić rzeczy tak, jak są.

Alice, czuję, że jestem im coś winny. Gdyby nie oni, nie poznałbym ciebie.

No cóż, nie mogę ci niczego zabronić... – Uśmiechnęła się zawadiacko. – Mam tylko nadzieję, że nie spotykasz się ze mną po to, żeby wyciągnąć informację.

Kochanie, mam inne sposoby na wyciąganie informacji – oznajmił. – Postanowiłem z nich zrezygnować, żeby nie naruszać twojej prywatności.

Co za niespodziewana zmiana podejścia.

Serce nie sługa... – powiedział i pocałował ją.

Uwielbiała to uczucie, kiedy obejmował ją i przyciągał do siebie, ciesząc się jej obecnością.

***

Rose wróciła do mieszkania i pierwsze, co zobaczyła po otworzeniu drzwi, to półnagi Jason przechadzający się po salonie w samym ręczniku na biodrach. Lekarka pomyślała, że Alice to ma jednak niezły gust.

To nie to, co myślisz – roześmiał się Jason, na widok jej miny.

Nie?

Cześć, Rose. – Alice pojawiła się w drzwiach we flanelowej piżamie i z szerokim uśmiechem na ustach. – Byliśmy na spacerze i złapała nas ulewa. Przemokliśmy oboje, więc Jason musiał zdjąć ubrania. Są teraz w suszarce.

Nie tłumacz się.

Rose popatrzyła na nakryty stół. Świeczki stwarzały nastrój i dodawały atmosfery intymności.

Czekaliśmy na ciebie z kolacją. – powiedziała Alice.

Fajnie. Ty gotowałaś?

Aha. Jason, możesz nie paradować z gołą klatą? Ciężko się skupić.

Kochanie, mnie ciężko się przy tobie skupić nawet, jak jesteś ubrana od stóp po głowę.

Ile mnie nie było? – spytała Rose. – Mam wrażenie, że coś przegapiłam.

Postanowiłam dać Jasonowi szansę – oznajmiła Alice.

Gratuluję, szczęściarzu. – Rose zwróciła się do Jasona. – Dbaj o nią, taka kobieta, jak ona, to skarb.

Dobrze o tym wiem.

***

Co jakiś czas Rose prowadziła w szkole, w ramach wolontariatu, zajęcia z pierwszej pomocy. W jeden z takich dni instruowała akurat dzieci, co zrobić, kiedy zobaczą wypadek albo ktoś z rodziny straci przytomność, nagle zobaczyła w drzwiach mężczyznę, opartego o futrynę. Uśmiechał się do niej. Ubrany był w jeansy i sweter. Rozdała dzieciom zadanie do pokolorowania i podeszła do niego wolno.

Cześć, co tutaj robisz? – spytała.

Chciałem cię zobaczyć..

Czy tu jest bezpiecznie?

Jason sprawdził to pomieszczenie dziś rano, a kilku agentów stoi za moimi plecami. Sześciolatkowie z nożyczkami do wycinania nie są zagrożeniem.

Przebywanie z nimi grozi co najwyżej bólem głowy. Chcesz wziąć udział w moich zajęciach?

Jasne. Dasz mi rebus do rozwiązania?

Nie, będę dzieciom pokazywać, co powinno być w apteczce, a potem zrobimy quiz z tego, czego się nauczyły. Będziesz im rozdawał lizaki za dobre odpowiedzi. Później zagramy w grę "jak to się skończy" i dzięki temu dowiesz się, czym grozi huśtanie się na krzesełku albo wsadzanie gwoździa do kontaktu.

Zawsze chciałem to wiedzieć.

Dzieci, to jest Alex – powiedziała Rose, podchodząc do tablicy. Król szybko wszedł w konwencję nauczyciela i dobrze się bawił. Kiedy zadzwonił dzwonek, maluchy pożegnały się z nimi i wybiegły na korytarz.

Byłaś fantastyczna.

To zabawne, że dzieci nie zorientowały się, że jesteś królem.

W telewizji wyglądam inaczej. Mogę zaprosić cię na lunch?

Alex...

Nagle do sali wszedł dyrektor, Rose wyprostowała się.

Wasza wysokość – powiedział, kłaniając się. – Nazywam się Richard White, jestem dyrektorem szkoły, to dla nas zaszczyt, że pan nas odwiedził.

Popieram edukację od najmłodszych lat i zastanawiam się nad wdrożeniem ogólnokrajowego programu obowiązkowej pierwszej pomocy.

Byłoby świetnie...

Proszę wybaczyć, panie White, chciałem zabrać doktor Montgomery na obiad, a za godzinę mam spotkanie z ministrem transportu.

Możemy umówić się w innym terminie – zaproponowała.

Nie, Rose, chcę z tobą porozmawiać.

***

Więc to pilne? – spytała Rose, kiedy weszli do restauracji obok szkoły. Panowie z Secret Service najwyraźniej już ją przeszukali, bo stali teraz przy drzwiach.

Spędziłem z tobą wspaniały czas, nie pamiętam, kiedy byłem taki szczęśliwy – zaczął. – Nie chcę, żebyś spotykała się z kimś innym.

Nie spotykam. Ale chyba nie mogę liczyć na taką samą wyłączność z twojej strony? Czytam gazety, podobno kogoś masz.

Nie wierz we wszystko, co o mnie piszą – powiedział. – To nieprawda.

Nie chcę ci robić przykrości, ale nie zmieniłam zdania.

Nie zrezygnuję, Rose. Będę tak długo cię przekonywał, aż mi się uda.

Skąd taka zmiana frontu? – zdziwiła się Rose.

Przemyślałem wszystko. Chciałbym spędzać z tobą więcej czasu, ale to spotkanie z ministrem...

Ja też mam po południu dyżur w szpitalu.

Przyjadę po ciebie.

Rozumiem, że nie mam nic do powiedzenia w tej kwestii.

Księżniczko. To nie jest tak, że im bardziej się opierasz, tym bardziej cię chcę... Przepraszam, muszę już iść, porozmawiamy o tym później, dobrze? – Wstał. Ona również. – Do zobaczenia.

Musnął ustami jej usta, zanim zdążyła zaprotestować.

Do zobaczenia, Alex.

***

Właściwie to jaki jest cel tej rozmowy? – spytała Rose, kiedy ona i Alex szli do jej mieszkania.

Powiedziałem ci już. Chciałem cię zobaczyć.

Mogłeś zadzwonić, umówilibyśmy się... Cześć, Jason.

Cześć, Rose.

Alice jest w domu?

Właśnie poszła spać. Zobaczymy się pewnie jutro. Dobranoc. Pa, Alex.

Dobranoc.

Kiedy stanęli pod drzwiami mieszkania Rose, Alex ją pocałował. "No tak, to jest jego odpowiedź na wszystko i sposób na rozwiązanie wszystkich problemów. Chyba ma problemy z komunikacją" – pomyślała, ale było jej tak dobrze, że nie zaprotestowała.

Zrobię co chcesz, tylko daj nam szansę... – powiedział.

Co chcę? – spytała.

Mam cię błagać?

Mógłbyś.

Król ukląkł.

Rose...

Jezu, żartowałam. Nie rób tego, czuję się niezręcznie.

Uśmiechnął się.

Chyba się w tobie zakochałem.

Świat zawirował jej przed oczami. Oparła się o ścianę.

Możesz dać mi trochę czasu?

Tak.

Nagle usłyszeli kroki. Odwrócili się w tym samym momencie, żeby zobaczyć bosmana Greya, wchodzącego po schodach.

Wasza wysokość... – John zrobił zdziwioną minę.

Zdaje się, że jesteśmy rywalami – powiedział król.

To znaczy?

Podoba nam się ta sama kobieta, panna Montgomery.

Alex! – upomniała go. – Przepraszam cię, John. Zupełnie zapomniałam, że miałeś wpaść po książkę.

Rozumiem. Mam przyjść później?

Zadzwonię do ciebie... Alex, ty też powinieneś już iść.

Zostanę jednak.

Rose? – spytał John, patrząc na lekarkę.

Chyba nie wyprosi mnie pan siłą? – dopytywał się król.

Jeśli będę musiał – oznajmił John z ociąganiem. "No nieźle, zaraz się pobiją" – pomyślała Rose.

Przestańcie, proszę – powiedziała. – John, naprawdę załatwię to sama.

Dobrze, jak chcesz. – John pocałował ją w policzek i odszedł. Patrzyli za nim, aż zniknął z pola widzenia...

Masz słabość do mundurowych? – spytał Alex.

Żebyś wiedział. Ty też nosisz mundur na oficjalnych galach.

Do mnie też masz słabość?

Tak – powiedziała. – O co ci chodzi, Alex? Dlaczego nie powiedziałeś mi, że coś do mnie czujesz, kiedy kończyła się nasza ostatnia randka?

Bo byłem zbyt dumny. Już mi przeszło.

A blondynka, z którą cię widuje prasa?

To koleżanka mojej siostry.

Między wami było coś więcej?

Nie, Rose! To ty masz nowych chłopaków, ja wciąż o tobie myślę... Tylko o tobie.

Ja z Johnem nie pokazuję się w gazetach.

Alex dotknął jej policzka.

Powiedz, Rose, czego się boisz?

Skąd wiesz, że się zakochałeś? Może się mylisz.

Nie chcę się mylić..

Muszę się napić. Może chcesz drinka? – spytała.

Tak, chcę.

Tylko postaraj się być cicho i nie obudzić Alice.

***

Rose przygotowała im drinki, ale żadne z nich nie śmiało się odezwać.

Okay, Alex – westchnęła w końcu.

Tak?

Możemy się spotykać.

A John?

To nic poważnego.

I tak nagle zmieniasz zdanie?

Gdybyś przyszedł do mnie wcześniej, dowiedziałbyś się, że zmieniłam zdanie jakiś czas temu.

Pocałował ją.

Zwodziłaś mnie?

Hmm...

Alice weszła do kuchni z miną bardzo zaspanej osoby...

Cześć – powiedziała.

Cześć. Możemy poczęstować się twoim ciastem?

Pewnie, nie musisz mnie o to pytać. Miło cię znowu widzieć, Alex.

Ciebie również, Alice.

Lekarka popatrzyła na przyjaciółkę. Tak, Alice i Jason na pewno mieli coś wspólnego z ponownym pojawieniem się króla w jej życiu.

Pokroję wam to ciasto – zaproponowała Alice.

Jak ci minął dzień? – spytała Rose.

W sumie nawet spokojnie.

Podoba ci się praca tutaj? – zapytał Alex.

Tak, jest dużo lepiej, niż w Croydon. Ludzie są mili, pomocni...

Rozmawiałem z rektorem, nie mógł się ciebie nachwalić.

A co miał zrobić, Alex? – zaśmiała się Alice. – Wcisnąłeś mu swoją protegowaną.

Postawiła przed nimi talerzyki z ciastkiem.

Może zadzwonię po Jasona? – zapytał Alex.

Nie, jutro rano ma jakieś ważne spotkanie, daj mu spać – oznajmiła Alice.

Tak czy inaczej, muszę zadzwonić po niego lub szofera? Przecież piłem – zauważył.

Może zostaniesz u nas na noc? – spytała Rose. – Mamy wolną kanapę w salonie. Moglibyśmy naprawdę poimprezować.

Nie wiem, jakie są procedury. Jakiś ochroniarz nie powinien stać pod naszymi drzwiami? – zażartowała Alice.

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozwolicie mi zostać – powiedział.

To ciasto jest przepyszne – zamruczała Rose. – Nigdy nie jadłam lepszego.

Wieczór minął im szybko. Alice otwierała kolejne butelki wina chcąc, żeby Alex się upił. Grali w gry planszowe i komputerowe, Rose niemal nie przestawała się śmiać. Alice przygotowywała przekąski, żeby nie byli głodni. Kiedy osiągnęli odpowiedni poziom alkoholu we krwi, Alice zaczęła zadawać niewygodne pytania. Król był zdezorientowany, ale szczerze mówił o swoim trudnym dzieciństwie, o presji i musztrze, o tym, że zawsze był następcą tronu i nie mógł pozwolić sobie na luz, o wiecznie imprezującym Brianie i skandalach, które musiał tuszować i tłumaczyć, o śmierci rodziców i niespodziewanym objęciu przez niego tronu. W końcu o kobietach, które interesowały się tylko tym, żeby lansować się u jego boku... Kiedy poszedł do łazienki, Alice objęła Rose i przytuliła.

Jeju, ale on na ciebie patrzy... – westchnęła. – Jakbyś miała ocalić go przed... Przed... Brakuje mi słowa. Jestem zbyt pijana.

***

Alice obudziła się pierwsza. Alkohol wciąż szumiał jej w głowie. Alex spał w salonie, Rose siedziała w kuchni i zamierzała podłączyć sobie kroplówkę.

Jak za starych, dobrych czasów, co? – roześmiała się Alice. Odkąd Rose dowiedziała się na studiach, że to świetny sposób na wypłukanie alkoholu, zdarzało im się z tego korzystać. – Mogę liczyć na swoją porcję?

Podała jej nadgarstek. Rose założyła jej wenflon akurat wtedy, kiedy Alex wszedł do pokoju. Dwudniowy zarost, nieułożona fryzura, bose nogi... W niczym nie przypominał króla. Na jego twarzy odnotowały zaskoczenie.

Spokojnie, Alex – powiedziała Alice. – Tylko pozbywamy się kaca.

To działa?

No pewnie. I jest całkowicie bezpieczne i legalne, ale musisz mieć w domu lekarza – dodała. – Chcesz spróbować?

A co mi tam... – oznajmił.

Jakie masz plany na dziś? – spytała Rose.

Po południu mam jakieś spotkania ze specjalistami od gospodarki, a przed obiadem gram w tenisa z Philipem. Chyba muszę do niego zadzwonić i to odwołać. – Alex popatrzył na zegarek. – A wy? Może zjemy razem obiad?

Ja muszę wpaść do szpitala – powiedziała Rose.

A ja mam kilka opinii do napisania. Będę dziś pracować w domu.

Rose, odwiozę cię do szpitala, jeśli pozwolisz...

***

"Król odwozi mnie do pracy!" – pomyślała Rose, kiedy otworzył jej drzwi od samochodu. Pożegnali się długim pocałunkiem. Nie miała ochoty się z nim rozstawać, on z nią też nie.

Cześć, Rose – usłyszała, kiedy tylko zrobiła krok w kierunku szpitala. Jej koleżanka.

Ann, cześć...

Nowy chłopak?

Mhm.

Szczęściara.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    No i jak zaprzeczać, że kobieta zmienną jest? 🙂 Wprawdzie obie panie wyszły tak ciut, ciut na niezdecydowane paniusie i na chcące być zdobywane księżniczki, a niby takie samodzielne, rozsądne kobiety, ale jak to Jason powiedział: “Serce nie sługa” 🙂 Inna rzecz, że Alex wypadł słabo przy Jasonie – ten szedł w zaparte i nie przejmował się odmowami i fochami Alice. Dobrze, że pomógł królowi zdobyć dziewczynę 🙂
    To ci spryciula z Alice – upić króla i potem go przesłuchać? No, nieźle. Idealnie nadaje się na dziewczynę szefa ochrony 🙂
    – Chyba nie wyprosi mnie pan siłą? – dopytywał się król. – Hahahaha… dobre 🙂 Biedny John 🙁 Wątpię, by było dla niego pociechą, że przegrał z nie byle kim, tylko z samym królem.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Królu doi ze swego statusu ile może😂😂😂
      Ja uwielbiam Hallmarki o tej porze roku i takim punktem obowiazkowym jest party!
      Czuje ze tu tez bedzie jakis balet. Doktorka zamieni sie w ksiezniczke, tylko zeby królu nie zamienil sie wżabę😂😂😂

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Alice i Rose nie wpadną dzisiaj z wizytą? No dobra, bardziej mi o Jasona chodziło 🙂

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Dodałam kolejne części dopiero dzisiaj, miałam tyle pracy, że po prostu padałam ze zmęczenia…

      • T
        Tony Porter
        |

        Biedactwo 🙁 Życzę złapania oddechu 🙂 Na poczynania wesołej doktorsko-dworskiej czwóreczki warto poczekać, tak więc spoko 🙂

  3. J.Gibson
    | Odpowiedz

    “Księżniczko. To nie jest tak, że im bardziej się opierasz, tym bardziej cię chcę…” No widać księciuniu😂😂😂
    To bardzo widać😂😂😂
    Rebel, Alex jest genialny.
    Niby taki królululu, a jednak taki daleki od “wasza wysokosc”.

    Kroplowka na kaca! Nie zna dobrodziejstwa ten kto nie ma medyka w rodzinie😂😂😂
    I musze powiedziec, ze ci co nie probowali tej metody niech zaluja.

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Lubisz Alexa? Ja myślałam , że to Jason będzie Twoim ulubieńcem 😉

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Dlaczego pod 6-tą częścią nie tylko nie widać komentarzy, ale i nie można skomentować?

  5. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Taaaa…. Gospodyni bloga przepadła razem z Pinocejem… a jakieś złośliwe licho rządzi się na blogu i sabotuje VI część lekarsko-ochroniarsko- królewskich perypetii 🙂

Napisz nam też coś :-)