Na zawsze VI

with 5 komentarzy

ebook erotyczny
 

Jason zabrał Rose po pracy do pałacu, żeby wyrobić jej niezbędne przepustki. "Więc teraz już tak będzie? Jestem oficjalnie dziewczyną króla?" – zastanawiała się, czekając w bibliotece na szefa ochrony, który gdzieś zniknął. Ktoś bardzo cicho wszedł do pomieszczenia, zorientowała się, że nie jest sama, dopiero, kiedy usiadł na krześle obok niej.

Dlaczego się z nim spotykasz, Rose? Nie potrzebujesz go. Jesteś piękna, mądra, wykształcona – zapytał Brian.

Pomyślała, że to niezbyt grzecznie z jego strony się nie przywitać i że Alex nie przesadzał, mówiąc o nieokrzesaniu swojego brata.

Właśnie dlatego, że go nie potrzebuję, Brian – odpowiedziała. – Jestem z nim, bo tego chcę.

Przypominasz trochę naszą matkę. Ona nie była szczęśliwa z ojcem.

Nie mów tak...

Rose, nie chcesz być królową. To straszne. Wszyscy będą cię postrzegać jako matkę przyszłego króla, paprotkę na dworze, a ty taka nie jesteś. Zasługujesz na coś lepszego.

Na ciebie?

Nie, na życie daleko stąd.

Brian, jesteś bardzo... zasadniczy.

Lubię cię, a Alex to mój brat i chcę dla niego dobrze, ale... Nie chcę też, żebyś się męczyła. Nie będziesz wtedy dobrą żoną.

Nie mam takich dalekosiężnych planów.

Ale pomyślisz o tym, dobrze?

Westchnęła. Może on miał rację... Przynajmniej po części.

Dobrze.

Alex nie jest psem na kobiety, ale to najlepsza partia w kraju, pamiętaj o tym.

Miała go zapytać, co to znaczy, ale nadszedł Jason i, nawet nie kryjąc niechęci do Briana, zabrał Rose do Alexa.

Za pół godziny mam spotkanie z ministrem spraw wewnętrznych. Chciałbym, żebyś go poznała – powiedział Alex.

Nadajesz naszemu związkowi szybkie tempo.

Pocałował ją w czoło.

Wiem, że dasz radę.

Oczy Rose i ministra Donovana spotkały się na chwilę. Od razu poczuła, że jest nieprzychylnie nastawiony. Alex przedstawił ich sobie, ale poza nieszczerym uśmiechem nie została obdarzona żadną uwagą. Minister traktował ją jak powietrze, rozmawiając jedynie z królem i jego asystentem, Philipem. Rzuciła mu chłodne spojrzenie. Przystojny, pewny siebie, mniej więcej w wieku Alexa. Normalnie mężczyźni ją lubili, ale najwyraźniej – z powodu obecności króla u jej boku – to miało się zmienić. Pomyślała, że ludzie będą z nią teraz rywalizować o jego uwagę.

Znajdź mi numer do Nicole Scott – rozkazał Donovan swojemu asystentowi, kiedy Alex i Philip odeszli na chwilę.

Rose postanowiła zapamiętać sobie to nazwisko.

Nicole, mam do ciebie prośbę – powiedział minister następnego dnia do posągowo pięknej brunetki.

Chodzi o króla?

Tak, słyszałaś już o Rose Montgomery?

Widziałam ją na jakiejś imprezie. Dziewczyna z sąsiedztwa.

Król jest w nią zapatrzony... No, ale to się może zmienić.

Nie liczyłabym na to.

Nicole, nie chodzi o to, żeby między tobą a królem znowu coś było. Oboje dobrze wiemy, że wasz związek był na siłę forsowany przez jego rodziców i szybko rozpadł się po ich śmierci. Ale może uda ci się zamącić w głowie królowi albo przynajmniej sprawić, że panna Montgomery będzie miała takie podejrzenia.

To się może udać – przyznała brunetka. – Muszę mieć tylko taką okazję.

I ja ci ją dam. Zatrudnię cię jako moją asystentkę.

***

A co, jeśli Jason dowie się o Victorze? – spytała Rose, kiedy razem z Alice sprzątały mieszkanie.

Nie dowie się. A nawet jeśli, to tylko tyle, że z nim byłam. Całą historię znam tylko ja, ty, on, no i Jess.

To bardzo inteligentny facet. Myślisz, że nie wyczuje, że coś ukrywasz?

Jestem dobrą aktorką. Naprawdę powiedziałabym mu, gdybym była przekonana, że mogę liczyć na zrozumienie... Ale mężczyźni są z innej planety. Poza tym nie wiem, czy ja bym coś takiego zrozumiała, gdyby nagle wyjawił mi podobną historię ze swojej przeszłości...

Zrobiłaś, co wtedy uważałaś za słuszne. Wszystkiego nie da się przewidzieć.

Victor Morgan był narzeczonym przyjaciółki Alice z Croydon, Jess. Znali się dwa lata, zanim Jess przyjęła jego oświadczyny. Trzy miesiące przed ślubem zaczęła podejrzewać, że Victor ją zdradza i poprosiła Alice, żeby to sprawdziła. Miała go uwodzić, bardzo subtelnie. Alice wiedziała, co lubią faceci, ku jej przerażeniu, Victor połknął przynętę. Wysyłał jej dwuznaczne maile, smsy, które pokazywała przyjaciółce, ale Jessica bardzo chciała wiedzieć, czy posunie się dalej i ją zdradzi. Czy nie wycofa się w ostatniej chwili. Im bardziej w to brnęli, tym Alice mniej miała ochotę przekonać się o niewierności Victora. Jessica twierdziła, że nie może zmarnować sobie życia z kimś, kto ją oszukuje, ale była w nim taka zakochana, że sam flirt by mu wybaczyła. W końcu Victor zaprosił Alice na romantyczną randkę do hotelu, gdzie doszło między nimi do paru pocałunków i gdzie – gdyby go nie powstrzymała – zapewne wylądowaliby w łóżku. Alice powiedziała Jessice o wszystkim, a przyjaciółka zerwała z narzeczonym. Victor był wściekły, stracił dwie dziewczyny za jednym razem. Stworzył własną historię na temat tego, co się stało i opowiadał o niedoszłej kochance różne złośliwe plotki, które mogły jej bardzo zaszkodzić. Z tego powodu ucieszyła się, kiedy Rose do niej zadzwoniła i zaproponowała przyjazd do Lacroix. Zostawiła to wszystko za sobą...

***

Czy coś było między Alexem a Nicole, asystentką ministra Donovana? – spytała Rose, kiedy Jason przyszedł do Alice któregoś wieczoru.

Spotykali się, ale o szczegóły zapytaj Alexa.

Więc byli ze sobą?

Tak, dawno temu. Jeszcze nie pracowałem jako szef ochrony, więc nie znam dokładnie całej historii. Podobno po katastrofie, w której zginęli rodzice Alexa, on rozstał się z Nicole. Wszyscy byli zdziwieni, bo podobno tworzyli udaną parę przez wiele lat. Więcej nie wiem i nie chcę być nośnikiem plotek – roześmiał się.

Dzięki, Jason. Widziałam, jak ona na niego patrzy i jak patrzy na mnie. Traktuje mnie bardziej wrogo, niż Donovan.

Nie jest przecież żadnym zagrożeniem dla waszego związku. Nie wszyscy będą cię kochać, Rose. Niektórzy zwyczajnie ci zazdroszczą, także mężczyźni.

No tak, to musiała mu przyznać.

***

Alice znowu miała koszmary. Śnił jej się Victor. Jego przystojna, ale niezbyt sympatyczna twarz nawiedzała ją od czasu do czasu, ale za każdym razem było coraz gorzej. Poczuła ból w karku, nie mogła się ruszyć. Zamknęła oczy, próbując uspokoić kołaczące serce. W końcu udało jej pokonać własne ciało. Sięgnęła po komórkę i wybrała numer Jasona.

Alice... – usłyszała jego senny głos.

Możesz przyjechać?

Coś się stało?

Nic, nic. Chciałabym, żebyś tu był. Rose ma nocny dyżur w szpitalu.

Przez chwilę w słuchawce panowała kompletna cisza.

Będę za piętnaście minut.

Dzięki.

Opadła na łóżko i przetarła gorące, spocone czoło.

Kiedy Jason dotarł, wpuściła go do środka i bez słowa mocno objęła. Był jeszcze zaspany, ciepły, jego włosy pachniały szamponem.

Alice – spojrzał jej w oczy z uwagą i niepokojem.

Mógłbyś mnie o nic nie pytać? – spytała.

Ale...

Proszę. – Wsunęła ręce pod jego koszulkę i dotknęła mięśni klatki piersiowej. Był taki męski, silny, czuła się przy nim bezpiecznie... Pocałowała go z desperacją. Tak go zaskoczyła, że nie zdążył nawet zaczerpnąć powietrza. Przycisnął ją do ściany, kiedy poczuł, że ona rozpina pasek od jego spodni... Drobne ręce sprawnie pozbawiły go dolnej części garderoby, która opadła z szelestem na podłogę, na buty. Dał im chwilę na złapanie oddechu i ponownie zaatakował usta Alice. Nie miał czasu na zastanawianie się. Nagły przypływ czułości ze strony dziewczyny wyzwolił w nim falę pożądania.

Na pewno tego chcesz? Mogę zaczekać – wyszeptał.

Jason, potrzebuję tego...

Nie musiała dodatkowo go zachęcać. Uniósł ją, oparł plecami o ścianę. Przez chwilę drżała. Nie zastanawiała się, czy jest na to gotowa, chyba nie... Objęła go nogami, kiedy ostrożnie w nią wszedł, zamknęła oczy i skupiła się na doznaniach. Poruszał się powoli, trzymał pewnie. Silne, męskie dłonie trzymał na jej pośladkach. To, co z nią robił, przynosiło jej ulgę. W końcu nie myślała o Victorze. Otworzyła oczy i popatrzyła na Jasona trochę niepewnie. Był już w innym świecie, całował kąciki jej ust, szyję... Zacisnęła palce na jego plecach, przylgnęła do niego całym ciałem, nie myśląc o bólu, jaki może mu sprawić... On z resztą też zdawał się tym nie przejmować. Oddychał szybko, jęknął głośno raz, drugi. Zatraciła się. Przestała istnieć. Stała się jedną wielką przyjemnością, mimo że wiedziała, że nie uda jej się osiągnąć rozkoszy w ten sposób.

Alice... – zamruczał i zastygł, kończąc.

Wróciła na ziemię z prędkością światła. Wróciła także dosłownie. Opuściła nogi i przez jej twarz przebiegł grymas zakłopotania.

Przepraszam... – zamruczała.

Nie przepraszaj, nie masz za co. Nie mam pojęcia, co się z tobą dzieje.

Chodź ze mną do sypialni.

Jego ciemne oczy, ledwo widoczne w ciemności, błyszczały zaintrygowane. Podciągnął spodnie i poszedł za nią. Popchnął ją na łóżko i zaczął rozbierać, bo w międzyczasie zdążyła doprowadzić swój strój do porządku. Zaprotestowała.

Nie musisz mi tego robić tylko dlatego, że ty doszedłeś, a ja nie.

Chcę, żeby ci było dobrze.

Może po prostu cię przytulę, ok?

Położyła głowę na jego piersi i wsłuchała się w bicia jego serca. Wciąż pracowało, jak oszalałe. Zaczęła myśleć, co by było, gdyby powiedziała mu prawdę? Że od czasu Victora nawet nie pocałowała innego faceta? Że panicznie bała się, że ktoś ją skrzywdzi, jak on Jess... Chciała zapomnieć o nim tak bardzo, ale on wciąż wracał w jej snach... Nagle ogarnęło ją przeczucie, że Jason najprawdopodobniej uciekłby i nie chciał jej znać.

***

Jason obudził się pierwszy. Alice spała, wciąż wczepiona w jego ramię. Delikatnie dotknął jej twarzy. Bardzo chciał wiedzieć, dlaczego zadzwoniła do niego, ale obiecał szanować jej tajemnice. Pozwolić powiedzieć prawdę, jak będzie gotowa... Jeszcze bardziej, niż telefon w środku nocy, zdziwiło go jej zachowanie... Uwodziła go już wcześniej, ale wtedy wiedział, że to tylko prowokacja... Tym razem było inaczej, całowała go z prawdziwym żarem. Wiedział, że nie powinni tego robić w takich okolicznościach, ale nie potrafił się jej oprzeć. Niestety, był tylko facetem.

Jason... – Otworzyła w końcu oczy. Pocałował ją w usta. Była zrelaksowana, pierwszy raz wydawała się naprawdę szczęśliwa.

Cześć, kochanie. Idę biegać. Jeśli chcesz, wrócę na śniadanie.

Mmm... – odpowiedziała i uznał, że znowu zapadła w sen.

Kiedy wrócił, krzątała się po kuchni.

Zrobiłam ci śniadanie – powiedziała.

Jason pomyślał, że mógłby chcieć, żeby tak było zawsze. On, ona, dzieci, pies... Szczęśliwa rodzinka. Objął ją od tyłu. Związane w kucyk włosy połaskotały go w nos. Pachniała tak ładnie. Szamponem i... domem.

Mogę najpierw pójść pod prysznic?

To zależy, czy ja mogę iść z tobą – odpowiedziała.

Zabrał ją do łazienki. Przez chwilę zastanawiał się, czy będą znowu uprawiać seks, ale Alice nie zrobiła nic w tym kierunku. Całowała go się raczej leniwie. Uspokajająco. Potem wytarła mokre ciało ręcznikiem i uśmiechnęła się do jego odbicia w lustrze.

Zakochałem się w tobie – powiedział.

Wcale nie miał zamiaru wyznawać jej tego teraz, ale jakoś samo tak wyszło...

Zakochałeś się w swoim wyobrażeniu o mnie, ale dziękuję, to miłe – odrzekła spokojnie.

Usłyszeli jakieś hałasy w korytarzu.

Czy to Rose? – spytał.

Aha.

***

Po wspólnym śniadaniu Jason pojechał do pałacu.

To nie była kurtuazyjna wizyta, prawda? – spytała przyjaciółkę Rose.

Skąd wiesz?

Zanim włożył koszulkę, zobaczyłam na jego plecach czerwone ślady. Ktoś bardzo wczoraj zaszalał... Mam nadzieję, że to byłaś ty.

To byłam ja.

Więc ty i Jason...? To coś poważnego?

Alice odchyliła się na krześle, skrzyżowała nogi i podparła brodę na splecionych dłoniach.

Zaczynam myśleć, że może nam się udać. Przyznasz, że jak na mnie, to jakiś postęp?

A Victor? – podsunęła Rose.

Powinnam o nim powiedzieć Jasonowi, ale nie potrafię.

Pozostaje mieć nadzieję, że plotki tutaj nie dotrą...

Tak... Nie wyobrażam sobie co by było, gdyby Jason dowiedział się od kogoś innego... – powiedziała Alice i zamyśliła się.

Rose chciała coś dodać, ale się powstrzymała.

***

Hej, Jason, szukałem cię – powiedział Alex.

Przepraszam, nie było mnie rano. Spędziłem noc u Alice... – Jasonowi oczy aż się zaświeciły, nie był w stanie ukryć dobrego humoru.

Gratuluję, naprawdę ją lubisz, prawda?

Alice to dziewczyna, z którą chcę spędzić resztę życia. Czekam tylko na odpowiedni moment, żeby jej o tym powiedzieć.

Więc nie tylko ja straciłem głowę dla obywatelki Instabergu. Coś w sobie mają te dziewczyny. – Król roześmiał się. – Chodź do sali konferencyjnej, musimy coś omówić.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Sorki, zaraz to oszlifuję, po prostu na rano nie miałam czasu. Ale skoro już się tak halmarkowo zrobiło, a na dodatek gwiazdka za progiem, to może jakieś propozycje romantyczno-świąteczne? Od mnie “Dwunastu mężczyzn z kalendarza” oraz “Dzień świstaka” :-)))

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      O tak, “Dzień Świstaka” jest świetny – Bill Muray wymiata 🙂 Romantyczno-świątecznie to ja bardzo lubię “To właśnie miłość”, a romantycznie, ale bez czerwononosego renifera w tle, to “Pożegnanie z Afryką” i “Piąty Element”. A i “Stalowe Magnolie” Herberta Rossa – film ma 30 lat, ale jaką ma obsadę, jak się to ogląda… polecam.

      • Babeczka
        |

        “To właśnie miłość” kultowy 🙂 przynajmniej raz na gwiazdkę oglądany, a że mam na dvd, to nie czekam na okazję tv. Bez renifera w tle to można wymieniać… Zrobimy sobie specjalny post z filmowymi hitami na święta 🙂

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Tup, tup, tup, już słychać zbliżające się kłopoty. Zdaje się, że w naszych romansowych parach nastąpi rewolucja na przemiankę: Jason zwątpi w Alice, Rose zwątpi w Alexa. Przyznam się bez bicia, że jakoś mi specjalnie nie żal Alice, bo sama jest sobie winna – ja rozumiem, przyjaciółka i te sprawy, ale po pani psycholog spodziewałabym się odrobinę więcej zdrowego rozsądku. “Liczyć na zrozumienie…” – ha, ha, ha 🙂 W kwestii irytowania mnie Alice zdecydowanie wyszła na prowadzenie 🙂

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    O proszę, komentarze się pojawiły 🙂 Mocno fanaberyjne z nich bestie.
    Rose i Alice nie wpadły wczoraj z wizytą, dzisiaj Benji też nie zaglądnie… ech, “… głucho wszędzie, ciemno wszędzie…” 🙁

Napisz nam też coś :-)