Na zawsze VII

with 1 komentarz

ebook erotyczny
 

Rose odespała zaległości i poprosiła Alexa, żeby przysłał po nią szofera, bo będzie miała wolne popołudnie, które mogliby spędzić razem. Król był jeszcze na spotkaniu, więc powoli szła korytarzem. Niespodziewanie zza zakrętu wyłoniła się Nicole.

Dzień dobry – powiedziała lekarka.

Dzień dobry. Wszystko w porządku? – spytała tamta.

To chyba ja powinnam o to zapytać... Ciągle mnie pani obserwuje, panno Scott.

Czy to panią denerwuje, panno Montgomery? – Nicole zmrużyła oczy przyozdobione firankami sztucznych rzęs.

Nie denerwuję się tak łatwo. – Rose spojrzała przeciwniczce prosto w oczy. Była ładna, w ocenie Rose, ładniejsza od niej.

Król trzyma panią jako ozdobę, osobę, która poprawi wizerunek monarchii. Myśli pani, że jest kimś wyjątkowym, ale ja go znam.

Nie wątpię – spokojnie odpowiedziała jasnowłosa. Nie chciała dać się sprowokować.

Przez jego łóżko przewijały się różne kobiety, niektóre mniej, niektóre bardziej oficjalnie, ale Alex nigdy nie zapomniał o mnie.

Obraża pani króla, sugerując jego rozwiązłość – zauważyła Rose. – Te sprawy nie powinny panią interesować.

Więc pani się tym nie przejmuje? Jest pani bardziej wyrachowana, niż przypuszczałam. Król spotyka się z panią w tym momencie, ale niech sobie pani nie robi nadziei, że to coś stałego. Wcześniej, czy później, znudzi się panią. Niech pani wyciśnie z tego tak dużo, jak pani może, bo to kwestia tygodni, kiedy będzie musiała się pani stąd zniknąć, panno Montgomery.

Panno Scott, myślę, że to koniec konwersacji. Życzę pani miłego dnia – powiedziała Rose.

Nie dała po sobie poznać, że asystentka ministra wyprowadziła ją z równowagi swoją bezczelnością, ale w środku się gotowała.

***

Powinnaś o tym porozmawiać z Alexem – powiedziała Alice, kiedy Rose zadzwoniła do niej i zrelacjonowała jej przebieg rozmowy.

Nie chcę wyjść na osobę zazdrosną.

No co ty, przecież ona cię obraziła.

Ale zrobiła to bardzo subtelnie. Poza tym nie wiem, czy on mi uwierzy. Mnie zna kilka tygodni, a ją kilkanaście lat.

Podła żmija – podsumowała Alice.

Ciekawe, czy to prawda, że Alex sypiał z tyloma kobietami? – zastanawiała się Rose. – Mnie powiedział, że nigdy nie poszedł do łóżka z kimś, kogo nie kochał...

Rose, ty i on to była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie masz powodu, żeby mu nie ufać. Nie wierzę, żeby Alex był taki płytki.

Przez chwilę między nimi panowała kompletna cisza. Nie było to jednak niezręczne. Rozumiały się bez słów.

Wszyscy mężczyźni są do siebie podobni – oznajmiła Rose.

Zdarzają się wyjątki.

Teraz to już nie wiem, co myśleć.

Powinnaś z nim porozmawiać. Naprawdę – zauważyła Alice. – Muszę kończyć, umówiłam się z Jasonem na lunch. Ma wpaść do nas, więc zabieram się za gotowanie. Daj znać, co postanowiłaś.

***

Alice czuła, że Jason myśli o czymś innym, bo wydawał się nieobecny. Nie naciskała jednak na rozmowę, wiedziała, że lepiej poczekać, aż sam się otworzy.

Miała rację. Jak tylko sprzątnęła naczynia po obiedzie, stawiając przed nim kawę i talerzyk z ciastem, zaczął mówić.

Mam dla ciebie propozycję – powiedział. – Chciałbym, żebyś poznała moją rodzinę. Pojedziesz ze mną na weekend w moje rodzinne strony?

Nie uważasz, że to trochę za szybko, Jason?

Nie. – Pocałował ją w rękę. – Jest tyle rzeczy, które chciałbym ci pokazać... Odkąd tu przyleciałaś, nie zdążyłaś zobaczyć niczego, poza stolicą.

Zastanowię się nad tym, dobrze? Mam sporo rzeczy do zrobienia w pracy.

Okay, ale przemyśl to.

Nadawał ich związkowi taką prędkość, że kręciło jej się w głowie. Westchnęła. Nie chciała go urazić odmową.

Masz rodzeństwo? – spytała.

Dwie młodsze siostry.

Mają dzieci?

Daria. Dwoje.

No trudno. Raz się żyje. Co złego może ją spotkać?

Sprawdzę mój kalendarz. Ale myślę, że mógłbyś mnie jakoś przekonać... – Pocałowała go w usta.

Na przykład?

Na przykład... – Rozpięła guziki przy jego koszuli. – Sama nie wiem, wymyśl coś.

Pocałowała go znowu, odwzajemnił pieszczotę, jednocześnie chwytając Alice za kark. Zamruczała prosto w jego usta. Nie uprawiali seksu od tamtej nocy, kiedy po niego zadzwoniła, ale teraz... Teraz poczuła, że ma na to ochotę. Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi.

Spodziewasz się kogoś? – spytał, niezadowolony, że im przerwano.

Nie, może to listonosz.

Może zostawić awizo.

Znowu usłyszeli dzwonek. Alice odsunęła się i poprawiła włosy.

Chyba jednak nie. Otworzę.

Jason westchnął, bo cały nastrój prysł. A musiał przyznać, że Alice całowała świetnie. Rozpalała go od środka w kilka sekund.

John. Cześć. – Alice zdziwiła się, kiedy zobaczyła pod drzwiami kolegę Rose.

Cześć, jest Rose?

Nie. Wejdziesz? – zapytała, bo lubiła Johna. Bardzo go lubiła.

Dziękuję. – Pokręcił głową. – Nie mogę się do niej dodzwonić.

Jest w pracy. Może nie ma zasięgu albo padła jej bateria. Coś jej przekazać? – zaproponowała Alice.

Przyszedłem się pożegnać. Wyjeżdżam na misję.

Poczuła niepokój. Intuicja ją przed czymś ostrzegała.

Och. Na długo?

Minimum pół roku. Pewnie dłużej. – John przestąpił z nogi na nogę.

Ze względu na... – Alice zerknęła na Jasona, który rozmawiał z kimś przez komórkę. – Ze względu na to, że Rose spotyka się z kimś innym?

Nie. To znaczy nie tylko. Już dawno myślałem o tym, żeby wyjechać. Dobrze płacą, można zdobyć spore doświadczenie, poza tym nie po to zostałem żołnierzem, żeby tkwić w mieście...

Na pewno nie podejmujesz decyzji pod wpływem emocji? – dopytywała.

Nie wiem. Prawda jest taka, że tylko obecność Rose trzymała mnie w Lacroix. Ale teraz ona jest zajęta...

Dzień dobry, bosmanie Grey. – Jason pojawił się za plecami Alice, a jego ręce objęły jej talię.

Dzień dobry, panie Howlett.

Wy się znacie? – zdziwiła się.

Tak, byliśmy w jednej jednostce, jak John zaczynał – wyjaśnił szef Secret Service.

Pan Howlett był moim przełożonym.

Aha. Jason, John oznajmił mi właśnie, że wyjeżdża na misję.

Dobrze to rozumiem. Tacy, jak my, potrzebują ciągłego ruchu, adrenaliny, są szkoleni po to, żeby być na froncie.

Jason! Nie znałam cię od tej strony! – zaśmiała się. – Mam nadzieję, że TY nie uciekniesz mi na front.

Nigdzie się nie wybieram. – Pocałował ją w głowę.

Zrobiło jej się miło. Miło i przytulnie. Miała ochotę zostać z nim sam na sam.

Szkoda, że Rose nie ma, ale przekażę jej, żeby do ciebie zadzwoniła – powiedziała. – Może jeszcze uda się jej złapać cię w kraju.

Dzięki, Alice.

Nie ma za co.

Do zobaczenia. Do widzenia, panie Howlett.

Do widzenia, bosmanie Grey.

Alice zamyśliła się. Coś nie dawało jej spokoju. Nie patrzyła na Jasona. On opuścił ręce wzdłuż ciała i zdał sobie sprawę, że nastój jego kobiety zmienił się diametralnie.

 

Rano przyjaciółki spotkały się w kuchni.

Alex spytał, czy w związku z wyjazdem twoim i Jasona na wybrzeże, nie miałabym ochoty na weekend z nim sam na sam.

Brzmi nieźle. Pytałaś go o Nicole? – Alice popatrzyła na Rose, mieszając kawę.

Nie. Jakoś nie miałam odwagi.

Hmm... – Ciemnowłosa dźgnęła łyżeczką powietrze w oskarżycielskim geście.

Jestem pewna, że ona coś knuje – westchnęła Rose.

A dzwoniłaś do Johna? Kiedy wyjeżdża?

Jutro rano.

Mam dziwne przeczucia, co do tej jego misji – przyznała Alice.

W jakim sensie dziwne?

Złe.

Lekarka popatrzyła na przyjaciółkę. Tak, coś było nie tak.

 

Alice spodobała się jazda samochodem z Jasonem do jego rodziców. Pomyślała, że pierwszy raz zachowują się, jak prawdziwa para. On należał do raczej powściągliwych w okazywaniu emocji w towarzystwie innych osób, ale trzymał ją za rękę, kiedy jedli w przydrożnym barze. Zauważyła, że kobiety taksują go wzrokiem.

"Cholera, spotykałam się już z różnymi przystojniakami, a żaden z nich nie wzbudzał takiego zainteresowania płci przeciwnej" – przyszło jej przez myśl.

Kiedy wróciła z łazienki, kelnerka z rudą grzywą pochylała się przed nim, eksponując swoje wdzięki... Jason nawet tego nie zauważył.

Alice – powiedział, kiedy zwróciła mu na to uwagę. – Kobiety w większości lubią niegrzecznych facetów, a ja na takiego wyglądam... Faceci za to uwielbiają długie nogi i pełne piersi, których nie można odmówić tobie.

Piersi? Naprawdę zwróciłeś uwagę na moje piersi? – prychnęła.

Szczerze? Z pierwszego naszego spotkania pamiętam tylko twoje oczy. I to, że mnie zaintrygowałaś, chciałem spędzić z tobą trochę czasu, a nie mogłem tego zrobić, co było irytujące.

Uśmiechnęła się.

Jesteś miły.

Kelnerka skrzywiła się, kiedy Jason uniósł dłoń Alice do swoich ust, podczas gdy ta zastanawiała się, czy wyglądał na zakochanego. Raczej nie. Był tak samo chłodny, nawet, kiedy mówił o swoich uczuciach. A że nie mówił o nich zbyt często, dlatego chłonęła jego słowa jak gąbka... Bała się jego tradycyjnej rodziny. Wychowała się w dużym mieście... Była niezależna, myśląca, silna, samowystarczalna. W ogóle nie pasowała do wizerunku idealnej pani domu z przedmieść. Dobrze, że przynajmniej gotować potrafiła.

***

Jason zaparkował swój samochód przed domem, który wyglądał, jak milion innych na przedmieściach. Było późne popołudnie. Po trawniku biegała dwójka dzieciaków.

Wuuujeeek! – zapiszczała kilkuletnia dziewczynka i wskoczyła Jasonowi na szyję. Jej młodszy brat patrzył na Alice nieufnie.

Cześć, mam na imię Alice – powiedziała. – Ty pewnie jesteś Ryan? Przywiozłam ci coś.

Chłopiec podszedł do niej i uśmiechnął się. Miał ujmujące dołeczki w policzkach, podobne do swojego wujka.

 

Tak, jak myślała, matka, ojczym i siostry Jasona przyjęli ją z rezerwą.

Witaj, Emmo – powiedziała pani Howlett. – W końcu mam okazję cię poznać.

Mamo, to jest Alice. Mówiłem ci, że rozstałem się z Emmą kilka tygodni temu.

Och.

Daria i Danielle okazały się trochę od niej starsze i od razu poczuła, że nie darzą ją sympatią. Z tego, co mówił jej po drodze Jason, niezłe były z nich ziółka. W szkole często prowokowały awantury, a starszy brat stawał w ich obronie, za co dostawał lanie. Pewnie dlatego został żołnierzem, bo lubił się bić. Kiedy jedli kolację, cztery pary oczu osób najbliższych Jasonowi, przyglądało się krytycznie Alice. "Ciekawe, gdzie mąż Darii" – pomyślała. Zwykle faceci byli jej bardziej przychylni, chociaż to też okazywało się często problematyczne.

Gdzie się poznaliście? – spytała Danielle.

W pracy – odpowiedział Jason. – Nic więcej wam nie powiem, bo to tajemnica państwowa.

Oficjalnie związek Rose i Alexa nie był jeszcze ogłoszony, więc starali się nie zdradzać nikomu szczegółów.

Skąd pochodzisz? Twój akcent... – zaczęła Daria.

Z Instabergu. A dokładniej z jego stolicy, Croydon.

Och.

Okrzyk, który wyrwał się Darii, był odzwierciedleniem ich podejścia do Alice. "Jestem sztywna, zmanierowana, za mało swojska i w ogóle nie taka" – pomyślała ironicznie dziewczyna.

Masz rodzeństwo?

Nie, jestem jedynaczką.

Poczuła się, jak na przesłuchaniu. Bardzo ją to nie stresowało, w końcu była psychologiem i potrafiła trzymać emocje na wodzy... No może poza sam na sam z Jasonem... To było inne. Prawdziwe. Skończyła kolację zmęczona i pozbawiona złudzeń, że rodzina Jasona ją polubi. Nie potrzebowała ich akceptacji, ale starała się to ukryć, żeby ich nie urazić.

***

Kiedy poszła pobawić się z Julie i Ryanem, dobiegły ją szczątki rozmowy Jasona i jego rodziców.

Uważa się za lepszą od nas – powiedziała pani Howlett.

To nieprawda, jest pewna siebie, ale to zaleta – bronił jej Jason. – Mnie się to podoba.

Ale...

Chcę, żebyście zrozumieli, że traktuję Alice poważnie, dlatego ją tu przywiozłem. Bądźcie dla niej mili.

Jason, przecież będziemy, tak czy inaczej...

"No tak, tutejsza gościnność" – westchnęła w duchu Alice.

Laura wróciła do rodziców – powiedział niespodziewanie pan Howlett.

"Kim jest Laura?"

Nie jestem zainteresowany.

Jason, martwimy się, czy Alice jest dla ciebie wystarczająco dobra... Ona jest... Jest... Nie stworzy ci domowego ogniska tak, jak Laura – powiedziała mama Jasona.

Nie będę z wami rozmawiał na temat MOICH wyborów.

Alice jest ładna, owszem, ale uroda przemija... – dodał pan Howlett. – Jesteś pewien, że za parę lat będziesz miał z nią o czym rozmawiać? Różnicie się.

Przeciwnie, jesteśmy do siebie bardzo podobni. Uważam temat za skończony.

"Cały Jason – pomyślała Alice. – Stanowczy, męski, trochę brutalny". Poczuła na sobie czyjś wzrok. Podniosła głowę. Danielle przyglądała się jej od jakiegoś czasu, stojąc w drzwiach. Musiała wiedzieć, że Alice słyszała tę całą rozmowę, układając z dziećmi puzzle.

Nie przejmuj się, po prostu uważają, że Jason to najlepsza partia na świecie i żadna kobieta nie jest dla niego odpowiednio dobra – powiedziała.

Oprócz Laury – zauważyła Alice. – Kim ona jest?

Jego wielka miłość. Rozstali się... Kilka lat temu.

O co poszło?

Jason ci nie powiedział?

Nie pytałam – odpowiedziała szczerze ciemnowłosa. Nie interesowała ją przeszłość faceta, z którym się spotykała.

O innego faceta. Zdradziła go, kiedy Jason był jeszcze w wojsku. Kiepsko to zniósł.

Nie dziwię się.

Jesteśmy z mojego brata bardzo dumni, że doszedł tak wysoko, skończył studia oficerskie, jest szefem Secret Service i służy ojczyźnie... U rodziców duma objawia się właśnie w ten sposób.

Rozumiem – przyznała Alice.

W gruncie rzeczy, ja się cieszę, że kogoś przywiózł. Podoba mi się twoja sukienka.

Dziękuję.

Wyglądasz bardzo elegancko.

Dziękuję, to naprawdę miłe.

Alice, idę z psem na spacer, masz ochotę się przejść? – spytał Jason, nadchodząc.

Chętnie. Już kończymy z tymi puzzlami, poczekasz chwilę?

Pójdę po Darię. Czas wykąpać dzieci – powiedziała Danielle.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedź

  1. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Och, są nasze panie doktor 😉 Super 🙂 Zgadzam się z Alice, że Nicole to podła żmija. I że Rose powinna powiedzieć Alexowi, co jego była o nim opowiada – niechby miał pełną świadomość, jaka żmija się koło niego kręci… a raczej wije 🙂 Zaintrygowałaś mnie podejrzeniami Alice co do wyjazdu Johna – sam się zdecydował na wyjazd, czy został wysłany? Czy jeszcze o co innego chodzi? Podejrzane. Rodzinka Jasona przyjemniusia, nie ma co – “wystarczająco dobra” – też coś! O tak, na pewno, wiarołomna Laura stworzy mu idealne domowe ognisko, phi! Dobrze, że Jason niespecjalnie się przejmuje opinią rodziców. Obawiam się tylko, że coś zburzy tę jego wiarę w Alice i ich znajomość. Przez całą wizytę obawiałam się, że coś się stanie – np. pojawi się Victor Morgan 🙂 A na miejscu Rose włączałabym dyktafon jak tylko żmijowata panna Scott pojawiałaby się w pobliżu – nie zaszkodzi mieć asa w rękawie. Trzymam kciuki za obie pary, bo coś mi się zdaje, że będą potrzebować wsparcia 🙂

Napisz nam też coś :-)