fbpx

Na zawsze VIII

with 8 komentarzy

ebook erotyczny
 

Zniesiesz to jakoś? – spytał Jason podczas spaceru.

Co masz na myśli?

Moich rodziców. Siostry. Małomiasteczkowość.

Jason, wiesz, na czym polega moja praca, potrafię się przystosować na wiele sposobów...

Ze mną możesz być szczera.

Jestem. – Uśmiechnęła się, ale ciarki przeszły jej po plecach... – To miłe, że mnie tu wziąłeś.

Chcesz wstąpić do baru na jednego drinka? Przywitałbym się ze starymi znajomymi, na pewno tam są w piątkowy wieczór...

Uśmiechnęła się słabo.

Nie jestem za bardzo wystrojona? Twoja siostra powiedziała o mojej sukience "bardzo elegancka". Tutaj to nie do końca brzmi, jak komplement.

Lubię tę sukienkę. Mnie się podoba.

Nic innego mnie nie interesuje – roześmiała się i założyła mu ręce na szyję.

Kumple Jasona okazali się całkiem mili, ale Alice postanowiła nie odzywać się zbyt dużo, żeby nie psuć pozytywnego wrażenia. W pewnej chwili dostrzegła przy barze olśniewającą kobietę. Pomyślała, że nieznajoma jest chyba ładniejsza, niż Rose. "Nie, to niemożliwe. Nikt nie jest piękniejszy, niż Rose" – skarciła się w myślach. Siódmy zmysł podpowiadał jej, że to Laura. Jason rozmawiał z kolegą i nie patrzył w tamtym kierunku. Kobieta z kimś flirtowała. Robiła to z wdziękiem, którego Alice niemal jej zazdrościła. "Owszem, potrafię rzucić niejednego faceta na kolana, ale ona... Ona jest mistrzynią uwodzenia" – pomyślała.

Jason? – zawołała nieznajoma, kiedy w końcu go zauważyła. – Jason, skąd się tu wziąłeś?

Laura...

Powitali się dość chłodno.

Wyglądasz świetnie – powiedziała. – Z roku na rok coraz lepsza forma.

Dzięki. Chciałbym ci kogoś przedstawić – oznajmił Jason przyciągnął Alice do siebie. – To Alice, moja dziewczyna. Alice, to Laura.

Miło mi cię poznać. – Alice nawet nie siliła się na zneutralizowanie obcego akcentu.

Och, skąd pochodzisz? – spytała Laura.

Z Instabergu. A ty?

Stąd.

Alice patrzyła w jej jasnobrązowe oczy i dostrzegła, że lokalna piękność nie za bardzo wie, jak się zachować.

Musimy już iść, dopiero dzisiaj przyjechaliśmy i wpadliśmy tylko na drinka – powiedział Jason, który najwyraźniej też nie był zachwycony przypadkowym spotkaniem. – Alice, widziałaś Elvisa?

Leży pod moim krzesłem.

Nie wiem, jak to robisz, ale nawet mój pies do ciebie lgnie.

Myślę, że bardzo dobrze wiesz, jak to robię – odpowiedziała Alice, śmiejąc się. Jason zapiął psu smycz.

Na razie, Laura.

Kiedyś ja i Laura byliśmy razem, ale chcę, żebyś wiedziała, że to przeszłość... Od bardzo dawna – powiedział Jason, kiedy szli w towarzystwie Elvisa brzegiem plaży.

Jest piękna.

Dla mnie mogłaby nie istnieć.

"Ich rozstanie musiało być nieprzyjemne" – pomyślała.

Mmm...

Odwrócił się i pocałował ją mocno.

Nie wiem, czy wiesz, Alice, ale wystarczy jedno twoje spojrzenie i mężczyźni szaleją.

Naprawdę?

Tak, i to mi się w tobie podoba. Uwodzisz w bardzo naturalny sposób. Jestem zazdrosny, ale mnie to fascynuje.

Laura też tak ma.

Laura jest kokietką, a ja mówię o prawdziwej zmysłowości. Jak przypomnę sobie twoje spojrzenie w dniu, kiedy się poznaliśmy. Czułem się, jakby poraził mnie prąd.

Wydawałeś się być zły.

Byłem oszołomiony – roześmiał się.

Milczała. Co miała mu powiedzieć? Nie potrafiła być równie szczera w stosunku do niego, jak on był do niej. Ale czy na pewno był szczery? Czasem tacy ludzie okazywali się mieć najwięcej do ukrycia.

Myślisz, ze moglibyśmy popływać? – spytała. – Woda wydaje się być ciepła...

Jutro rano. Teraz chodźmy już do domu.

Ale obiecujesz?

Kochała wodę. Kochała moment, kiedy unosiła się na fali, mając kontrolę nad wszystkim i jednocześnie jej nie mając.

A dobrze pływasz? Szybko robi się tu głęboko.

Założę się, ze pływam lepiej, niż ty!

Jesteś pewna? Wiesz, ze skończyłem trening dla sił specjalnych?

Przekonamy się jutro, panie Secret Service.

Alice!

Przyjmujesz wyzwanie? – Stanęła obok niego w pozie świadczącej na pewność siebie.

Tak, a co będzie nagroda dla zwycięzcy?

Przegrany spełni jego jedno życzenie... – wyszeptała, mrużąc oczy.

Jesteś bezwstydna.

Zupełnie nie wiem, o czym pan pomyślał, panie Howlett.

Roześmiała się i odrzuciła włosy do tyłu, bo zakryły jej oczy.

Pani Howlett zaprowadziła Alice do pokoju gościnnego. Dziewczyna wyjrzała przez okno, księżyc jakby wyłonił się z morza, rzucał blask na piasek. Pomyślała, że to jest naprawdę piękne. Uśmiechnęła się, bo do głowy przyszły różne scenariusze, co mogłaby zrobić z Jasonem na plaży, kiedy zorientowała się, że jego mama ciągle stoi w drzwiach.

"Nawet na chwilę nie mogą przestać analizować..." – przeszło jej przez myśl.

Mam nadzieję, że będzie Ci wygodnie w naszym skromnym domu. Jakbyś czegoś potrzebowała, jesteśmy na dole.

Dziękuje bardzo, pokój jest wspaniały. Ten widok... – Ciemnowłosa wskazała na okno.

Ręczniki są w łazience.

Dziękuję.

Alice wykąpała się, po czym postanowiła zejść na dół po wodę. Stanęła na ostatnim stopniu i usłyszała czyjeś głosy.

Laura dzwoniła i mówiła, że wyglądasz oszałamiająco.

Daria, skończ z tym w końcu. Zajmij się swoim życiem – zawarczał Jason.

Mówicie o Laurze? – wtrącił pan Howlett. – Jutro przyjdą na obiad!

Kto? – Znowu usłyszała głos Jasona.

Laura z rodzicami. Ach, będzie tak miło... Jak za dawnych czasów!

Mamo! Zostawcie Laurę w spokoju, nie interesuje mnie. Chciałem, żebyście poznali Alice, ona jest moją przyszłością – powiedział, wyraźnie poirytowany, Jason. Alice usłyszała kroki i trzask drzwi od ogrodu.

"Chyba wyszedł z domu. A mnie zostawił wilkom na pożarcie" – pomyślała.

Mamo, po co ich zapraszałaś, przecież Jason przyjechał z dziewczyną...

Danielle, pomyśl, niech się dziewczyna przekona, że Jason ma Laurę! Lepiej teraz, niż później.

Daria, Jason ma rację, zajmijcie się swoimi sprawami, Jason sam wybierze.

"Chyba odechciało mi się pić – pomyślała ironicznie Alice. – Niezła rodzinka..."

Wróciła do pokoju, położyła się i zaczęła pisać do Rose...

***

Alice przez całą noc nie zmrużyła oka. Dlaczego Rose nie odpisywała? Czy coś się stało? Przecież miała nie pracować... A jeśli Alex coś zrobił? Nie wiedziała, co król mógłby zrobić jej przyjaciółce, ale jeśli ją kiedykolwiek skrzywdzi, będzie miał do czynienia z Alice Grand. Bardzo złą Alice.

Z samego rana wyciągnęła Jasona na plażę. Nie zastali tam żywej duszy. Było jeszcze ciemno, a woda dość zimna...

Wiec dokąd się ścigamy? – spytał Jason.

Do przyboju i z powrotem.

Jesteś pewna? Fale są dzisiaj dość wysokie.

Możesz zrezygnować, jeśli się boisz.

Spojrzała mu w oczy wyzywająco. Nie mógł się oprzeć wrażeniu, ze Alice jest odrobinę szalona. Trochę racji mieli jego rodzice, że to nie ten typ kobiety, który będzie potulnie podawać mężowi obiadki, czekając, aż on wróci z pracy. Ale czy nie dlatego zwrócił na nią uwagę, bo nie była nudna, jak Laura, czy Emma?

Oboje rozebrali się do strojów kąpielowych w kilka sekund. Alice lubiła i potrafiła pływać, ale nie miała szans z kimś, kto w wodzie spędził połowę dzieciństwa. Kiedy tylko zawrócili do brzegu, Jason zaczął ją wyprzedzać.

Hej, co robisz? – spytał, bo zauważył, że jedną ręką rozwiązywała sobie górę od bikini.

Wyrównuję szanse.

Ktoś może cię zobaczyć!

No i co z tego? – zaśmiała się. Odwrócił się do niej, zwalniając. Nie chciał, żeby ktoś zobaczył ją półnago.

Proszę cię, ubierz się.

Boisz się skandalu? Już widzę te nagłówki: "Przyszła pierwsza druhna przyszłej królowej paraduje bez stanika po publicznej plaży."

Nie wyjdziesz z wody w takim stroju. A raczej bez stroju... – dodał, a oczy mu błysnęły.

Tak? Bo co zrobisz? – prychnęła i wyprzedziła go.

Alice! – Rzucił się za nią w pogoń.

Dopłynęli do brzegu równocześnie. Dalej nikogo, poza nimi, nie było na plaży. Wybiegła z wody, a on złapał ją wpół i przyciągnął.

Ubierz się.

Nie!

Pocałowali się. Cała ta sytuacja była dla niego niezręczna, ale i emocjonująca. Pociągnął ją na piasek, żeby przynajmniej tak ukryć jej nagość.

Naprawdę cię kocham, wiesz? Inaczej nie zniósłbym tego... – wyszeptał.

Mmm, będziemy to tutaj robić? Ziarenka piasku mogą nam się dostać w różne miejsca i nie będzie zbyt przyjemnie...

Nawet nie zapytam, skąd o tym wiesz.

Wyobraźnia, Jason, wyobraźnia – roześmiała się.

Była taka szczęśliwa. Szkoda, że na horyzoncie wciąż czaiła się cała wataha wilków... Tylko Danielle była po jej stronie. Alice nie podobało się, że nie akceptują jej taką, jaką jest. Ile razy słyszała, że świat leży u jej stóp, a nagle coś komuś nie pasuje... I to rodzinie Jasona! Mężczyzny kompletnego i idealnego.

Hej, gdzie jesteś, bo na pewno nie tutaj? – powiedział.

W jakimś innym miejscu, gdzie kamyk nie uwiera mnie w zadek – zaśmiała się, podnosząc z piasku.

***

Alice przejrzała się w lustrze z zadowoleniem. Najpierw oniemiała, kiedy dowiedziała się, że Laura i jej rodzice przychodzą na obiad. Ale to dom państwa Howlett, mogli zapraszać, kogo chcieli... To ona miała w sobie coś, czego inne mogły jej zazdrościć. Jasona.

Gotowa? – Spytał.

Aha.

Nie przejmuj się tym. – Powiedział, jakby czytając w jej myślach. – Wszystko będzie dobrze.

A mogę uciec? – Uśmiechnęła się zawadiacko i wiedział, że byłaby do tego skłonna. Uciec – nawet przez okno – to bardzo w stylu Alice.

Jesteś mi potrzebna...

Do czego? – Podała mu rękę.

Do tego, żeby ten obiad nie zamienił się w porażkę.

To nie ja gotowałam.

Dobrze wiesz, o co mi chodzi... – Pocałował ją w szyję.

Nie zdążyli jeszcze dobrze rozsiąść się przy stole, kiedy Jason podniósł kieliszek z winem.

Dziękuję wszystkim za przybycie. Cieszę się, że was widzę. Chciałbym coś powiedzieć.

Laura i Alice popatrzyły sobie w oczy. Pani psycholog wytrzymała spojrzenie, ale stwierdziła, że Laura nie traciła nic ze swojego uroku w świetle dnia. Jej uroda była niepodważalna, klasyczna...

Co takiego, Jason? – Spytała pani Howlett.

Wiem, że to wcześnie i że dopiero poznajecie moją śliczną dziewczynę, ale chciałem Wam powiedzieć, że jestem pewien, że to ta jedyna... Czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie, Alice Grand?

Zamurowało ją. Pomyślała, że to żart, że żartuje z niej na oczach wszystkich... Chciała się nawet roześmiać i uśmiech powoli pojawiał się na jej twarzy, aż zamarł w grymasie, kiedy popatrzyła na Jasona. Był śmiertelnie poważny. Zaschło jej w ustach i nie mogła wykrztusić z siebie słowa. Język przykleił się jej do podniebienia...

Hmm... Tak.

Taka odpowiedź przyszła jej do głowy tylko dlatego, że zupełnie nie wiedziała, jak się zachować... A może to tylko gra? On robi to na złość rodzicom? Albo gorzej – żeby wzbudzić zazdrość Laury? Poczuła się bezsilna i wściekła na niego. Nie rozmawiali o tym. Nie miał prawa stawiać jej w takiej sytuacji. Pocałował ją w rękę.

Dziękuję.

Zapanowała niezręczna cisza.

Ale pod jednym warunkiem. – Dodała. Jej oczy znowu były zimne. Znowu była Królową Śniegu.

Tak?

Sformalizujemy nasz związek jak najszybciej.

Oczywiście.

Wiedział, ze jej chłód to zły znak. Ale się zgodziła, czego mógł chcieć więcej?

Możesz mi powiedzieć, dlaczego patrzysz na mnie, jakbyś chciała mnie zabić? – Spytał Jason, kiedy po obiedzie poszli do jej pokoju, pod pretekstem sprawdzenia poczty.

Naprawdę nie wiesz?

Kochanie...

Wykorzystałeś mnie! Zagrałeś na moich uczuciach, tylko po to, żeby zrobić na złość rodzicom.

Nieprawda, Alice. Wkurzyli mnie, zapraszając Laurę i jej rodziców na obiad. Najpierw chciałem cię stad zabrać jak najszybciej, ale pomyślałem, ze znam lepszy sposób na pozbycie się jej na dobre...

Nie pomyślałeś, że to dla mnie niezręczna sytuacja? A co, jakbym odmówiła?

Nie brałem pod uwagę takiej opcji. Co najwyżej, że poprosisz o czas do namysłu...

Hmm... Miałam rację na początku, jesteś dupkiem. Zrywam z tobą...

Odwróciła się w kierunku wyjścia, ale był szybszy. Oparł się o drzwi.

Nie zaczynajmy od początku. Kocham cię. Przepraszam, jeśli poczułaś się urażona. Może oświadczyłem ci się w złym stylu, ale to nie zmienia faktu, że chcę z tobą spędzić resztę życia...

Ściszył głos do szeptu, a ona westchnęła. "I jak tu mu się oprzeć?"

Ja nie jestem pewna, że chcę tego samego...

To dlaczego mnie przyjęłaś?

Żeby zobaczyć minę Laury.

A nie dlatego, że też coś do mnie czujesz?

W tej chwili tylko złość...

Zaoszczędziłem ci mnóstwo przykrości. Koniec swatania mnie z Laurą. Spotkałem już miłość mojego życia... Ciebie.

Och! Więc zrobiłeś to dla mnie!? A nie po to, żeby się zemścić na Laurze?

Laura to była szczeniacka miłość. Niewarta tego, żeby ją nawet wspominać. – Warknął, a ona aż podskoczyła.

Zraniła cię!

Ale wyszło mi to na dobre. Zrozumiałem, że nie potrzebuję ochłapów. Że kobiety, które skupiają się na wyglądzie i bywaniu na imprezach, nie reprezentując poza tym zbyt wiele, nie są dla mnie.

A ja, według ciebie, to kim jestem? Kopciuszkiem?

Tego nie powiedziałem, ale w twoim przypadku inteligencja dorównuje poziomem urodzie...

Objął ją.

Jason, ja nie wiem...

Nie kłóćmy się, proszę. – Pocałował ją w szyję. – Pobierzemy się i będziemy żyć długo i szczęśliwie.

Jestem realistką, Jason. Nie wierzę w takie bajki.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Napisać, że Jason mnie zaskoczył to mało. Ten facet ewidentnie ma problem – emocjonalny defekt. Nie, nie przekonuje mnie argument, że zakochał się aż do utraty rozumu. Same oświadczyny jeszcze ok, ale z zaskoczenia, przy rodzince próbującej go wyswatać z inną kobietą? Też zresztą obecną? Jason jest po prostu głupi. Albo wyrachowany. I w dodatku taki porządny – ojejej, ubierz się Alice, to krępujące. No nie wiem, czy to jest odpowiedni facet dla naszej pani psycholog. Alice chyba naprawdę musi go lubić, że nie rozbiła mu czegoś z zastawy na głowie, tylko się zgodziła. Miny rodziny i gości – bezcenne. No proszę, a ja myślałam, że Alice jest postrzelona, a Jason poukładany i stonowany.

  2. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Ale i tak słodko. Fajnie. Podoba mi się.

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Jasonowi jest słodko, ale co z Rose? Coś mi się zdaje, że panna Scott namieszała i Rose zdecydowanie słodko nie jest. Obym się myliła. Ech, te dworskie intrygi 🙂

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Kolejnej części w tym tygodniu nie będzie? Rebel nie ma, Jadzi nie ma… Babeczka skromniutko polała bimbrem 🙂 Straszna posucha na blogu 🙁 Nie ma co czytać 🙁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie na święta i to nie skromniutko, bo w całości 😉 Dziewczyny też może dojdą do siebie i coś dadzą. Ja mam wreszcie jutro dzień wolny i z tej radości nie wiem, co pierwsze. Sprzątać, pisać, piec, odpoczywać, jechać na zakupy… Normalnie, szaleństwo 😀

      • T
        Tony Porter
        |

        Żadne sprzątać,piec, jechać na zakupy… noga na nogę, kieliszek wina w rękę, relaksik… 🙂 Skoro wreszcie dzień wolny, to przede wszystkim odpoczywać. I nie ulegać szaleństwu. Czasem mam wrażenie, że niektórym się zdaje, że po świętach świat przestanie istnieć.

      • Babeczka
        |

        Młody złapał szkarlatynę… więc żadne noga na nogę ;-)))

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Jestem! Miałam naprawdę urwanie głowy i innych części ciała 😉 W pracy współpracowniczka na urlopie, wyjazd służbowy za wyjazdem, w życiu prywatnym randki, randki, randki – nowy facet. Potem trzy tygodnie chorowania, Święta przespałam praktycznie, a w Sylwestra rozpoczęłam kurację antybiotykiem. Szkarlatyny nie zazdroszczę i nie “przebiję”, ale udało mi się awansować! Miejmy nadzieję, że się ustabilizuje na moim froncie, chociaż pewnie wrogów mi przybędzie… Dodałam 3 kolejne części dziś i postaram się nie mieć przestojów! Wstyd mi.

Napisz nam też coś :-)