Nataniel (XII)

with 2 komentarze

 

Nataniel miał poważny problem. Za trzy dni powinien odbyć się co miesięczny seans, tymczasem po pierwsze zastrzelił psy, główne gwiazdy programu, po drugie jak u licha miał to zrobić odgrywając swoją nową rolę?

Arek zostawił Wiki na cały dzień, bo ta za nic nie chciała opuścić swojej nowej znajomej. Odrobinę oszołomiona Anastazja nie miała nic przeciwko, chociaż lekarz zalecił jej odpoczynek. Obie siedziały teraz w salonie, pochłonięte rysowaniem, a Nataniel zauważył, że jego laleczka miała niewątpliwy talent. Wszystko, co wychodziło spod jej ręki wyglądało jak żywe. W końcu namalowała także portret Wiki, chociaż nie była to łatwa sprawa, bo dziewczynka nie potrafiła usiedzieć w miejscu.

Teraz wujek – oświadczyła, przyglądając się z zadowoleniem swojemu portretowi.

Doskonale ujęła jego twarz, a jeszcze lepiej oczy. Pomyślał z uznaniem, że dostrzegła więcej, niż się spodziewał. Na szczęście nie wszystko, bo potrafił znakomicie się maskować. Nie namalowała jedynie blizny.

Dlaczego? – zapytał, zerkając na nią z zaciekawieniem.

Chciałam zobaczyć, jak wyglądasz bez niej. Mogę dorysować.

Nie, nie trzeba. Idź się położyć, odwiozę Wiktorię do domu.

Kiedy wyszli, zrobiło się tak jakoś smutno, cicho. Szczególnie gdy znalazła się w sypialni. To naprawdę był jej pokój? Niewiele rzeczy osobistych, prawie wcale. Mała ilość kosmetyków nie dziwiła, bo Anastazja nigdy ich nie nadużywała. Lecz brak książek... Pokręciła w zdumieniu głową. Widocznie przebywała tu od niedawna, może to było powodem?

Przebrała się i położyła na łóżku, a wtedy pojawiły się kolejne pytania. Niewątpliwie byli parą, Nataniel mógł kłamać, ale Wiktoria nie byłaby w stanie tego zrobić. Dlaczego więc nie spali razem? O co w tym wszystkim chodziło?

Z jednej strony czuła się przy nim bezpiecznie. Był silnym mężczyzną i wcale nie miała na myśli jedynie tężyzny fizycznej. Z drugiej miała takie mętne wrażenie, że nie wszystko pomiędzy nimi dobrze się układało. Coś niedobrego dostrzegała w jego oczach, w głębi ciemnych źrenic, czasami w asymetrycznym uśmiechu. Coś, co ją niepokoiło.

Straciła pamięć, ponoć po upadku. A jeśli powód był inny? Wiki mówiła coś o psie, a ją samą przeraził widok tych zwierząt.

Myśli stawały się coraz bardziej mętne, coraz mniej wyraźne, aż w końcu zasnęła.

Nataniel wrócił późnym wieczorem, bo musiał załatwić jeszcze kilka ważnych spraw. Wpadł na pomysł, że uśpi laleczkę na kilka godzin, gdy na dole będzie trwała impreza. Na wszelki wypadek przed drzwiami postawi swojego człowieka. W tym celu musiał skonsultować się z doktorkiem, bo wolał pewny środek usypiający, żeby nie zaliczyć porażki. Mateusz nieco oponował, ale ponieważ też miał być gościem, w końcu wspólnie postanowili, że Anastazja dostanie zastrzyk. Niby wzmacniający, ale powinna po nim spać jak zabita przez około dwanaście godzin.

Za więcej nie ręczę. Dasz radę?

Tak. Dostanie śniadanie do łóżka i powiem jej, że psy latają luzem po domu. Nie wytknie nosa z sypialni – roześmiał się Nataniel. – Będzie czas posprzątać.

Najłatwiej byłoby to przenieść w inne miejsce.

Niby gdzie? Nie marudź. Mój dom zapewnia wam dyskrecję, nie za to biorę kasę, aby włóczyć się gdzieś po wynajętych ruderach. Na pewno się nie obudzi?

Na sto procent.

Świetnie. Chyba że odzyska pamięć, albo ja nie wytrzymam, wtedy nie trzeba będzie jej usypiać.

Do domu wrócił zadowolony, bo wszystko układało się po jego myśli. Co prawda Paweł groził zemstą, ale Nataniel i na niego coś szykował. Tylko niech skurwiel wróci do kraju, to przekona się, czym jest zemsta.

Nie poszedł do swojej sypialni, tylko do niej.

Leżała skulona na boku, z dłonią pod policzkiem. Mrok rozświetlała jedynie mała lampka. Usiadł na podłodze, tuż obok, wpatrując się w pełną spokoju twarz śpiącej kobiety. Odgarnął kilka kosmyków złocistych włosów, musnął palcami zarumieniony policzek, a później pochylił się i zawisł nad jej ustami.

Po cholerę miał czekać? Była na wyciągnięcie ręki, gorąca, gotowa i tylko jego. Nie miałaby żadnych szans, gdyby teraz zaatakował. A jednak trzymał na wodzy swoje pożądanie oraz chore fantazje, nadal siedzące w jego głowie.

Później. Na wszystko przyjdzie właściwa pora. Od samego początku próbował ją złamać i mimo wszystko mu się nie udało. Teraz ma szansę, aby zrobić to inaczej. Odetchnął głęboko, po czym wstał i wrócił do własnej sypialni.

Siedem dni. Postanowił, że da jej siedem dni. I kiedy termin minie, to zakończy tę farsę.

***

Od Luizy, pokojówki dowiedziała się, że Nataniel wyjechał z samego rana. Kobieta poinformowała ją również suchym tonem, że psy zostały usunięte z terenu posiadłości i nie musi się już ich obawiać.

Anastazja zjadła śniadanie, wypiła kawę i obeszła cały dom. Najpierw trochę bez celu, później szukając telefonu albo komputera. Niestety, niczego podobnego nie znalazła, a kiedy zapytała o to Luizę, ta niechętnie wyjaśniła, że mają wyraźny przykaz, aby uniemożliwić jej kontakty ze światem zewnętrznym.

Dlaczego? – zapytała niepomiernie zdumiona Anastazja.

Proszę zapytać pana Nataniela. My jedynie wykonujemy polecenia.

To było wszystko, co uzyskała. W końcu z niechęcią sięgnęła po czytnik i chociaż nie lubiła elektronicznych książek, skusiła się na jeden tytuł.

Dzień minął jej na czytaniu, bo tylko to pozwalało odepchnąć niechciane myśli i przyniosło odrobinę otuchy. Jedzenie przynoszono jej do sypialni, więc nie czuła potrzeby, aby ją opuszczać.

Ten dom w niezrozumiały sposób ją przerażał.

Nataniel wrócił dopiero późnym wieczorem, ale ona nie spała. Czekała na niego na dole, z kubkiem herbaty. Wyglądał na niezbyt zadowolonego, lecz złożyła to na karb zmęczenia.

Nie śpisz, laleczko?

Nie. Za wcześnie jeszcze.

Może. – Zdjął marynarkę, rzucając ją na oparcie fotela. Później podwinął rękawy koszuli i przygotowała sobie drinka. – Co porabiałaś? Jakaś poprawa?

Ta zwyczajność, która zawisła w powietrzu, zaskoczyła ją.

Jeśli pytasz o wspomnienia, to nie – westchnęła. – Czytałam, zwiedziłam dom, rozmyślałam. Czy mogłabym zadzwonić do brata lub siostry?

Później – wykrzywił twarz.

Nie mogłam znaleźć mojego telefonu.

Powiedziałem później i radzę nie dyskutować w tej kwestii. Zwłaszcza dziś, gdy jestem zmęczony i wkurwiony! – warknął.

Daje się zauważyć. – Trochę ją przeraził, więc na razie postanowiła nie kontynuować tematu. – Co się stało?

Moja matka zamiast zwykłego przyjęcia urodzinowego postanowiła urządzić bal! – powiedział, krzywiąc się.

Bal?

Tak, jebany bal.

Dlaczego to cię tak złości?

Nie tylko to. Dobra, czas się zrelaksować. Podejdź do mnie! – rozkazał. Miał na nią cholerną ochotę, na wszystko, seks, bicie, znęcanie się, a jednocześnie był pewien, że jeśli teraz się podda, nici z jego pięknego planu. Kurwa mać, czy nie mógł utrzymać fiuta na uwięzi przez kilka dni?

Kiedyś całkiem nieźle tańczyłam walca – odparła zamyślona Anastazja, wstając i zbliżając się do zachmurzonego Nataniela. Oparła dłonie o jego tors i uniosła głowę, spoglądając mu w oczy. – Powinnam to sobie bez problemu przypomnieć. Co chcesz zrobić? – zapytała, najwyraźniej zaintrygowana. Wyglądała tak ślicznie i tak niewinnie, że sposępniał jeszcze bardziej. Jednocześnie za wszelką cenę pragnął skrzywdzić ją i oszczędzić. To drugie tłumaczył planem, lecz gdzieś tam pojawiło się nieprzyjemne wrażenie, że to nie był jedyny powód.

Nic. Idź na górę, do siebie. – Udało mu się pokonać demony we własnej głowie, chociaż nie wiedział na jak długo.

Ale...

Już! – wysyczał. – Wiesz na co mam ochotę? Zerżnąć cię! Więc na górę, migiem!

Wyminęła go, wbiegając na schody. Przeraził ja nie tyle słowami, co posępnym wyrazem twarzy, pełnym zaciętości spojrzeniem. I nagle zrozumiała, że ta niepewność, która ogarniała ją w jego towarzystwie, być może miała całkiem realne podstawy.

Muszę koniecznie wszystko sobie przypomnieć – wyszeptała, przykładając dłonie do zaognionych policzków. Dostrzegła, iż trochę drżały. Pewnie ze strachu, bo dziś Nataniel tak nagle odsłonił inne swoje oblicze.

A on chwycił marynarkę i energicznym krokiem wyszedł na zewnątrz. Jadąc samochodem, wybrał numer jednej ze swoich stałych kochanek.

Jesteś w domu? – zapytał, zamiast powitania.

Tak – odparła zdziwiona kobieta. – Dawno nie dzwoniłeś.

Nie byłaś mi potrzebna. Zjawię się za pół godziny. Jak masz jakiegoś faceta, wypierdol go na zbity pysk, bo inaczej ja to zrobię. No i przygotuj się, bo będzie ostro.

Nie zapytałeś...

Nie muszę. Pamiętaj kurwo, kim jestem! – warknął i się rozłączył.

Dotarł punktualnie. Wjechał na ostatnie piętro i niecierpliwie nacisnął dzwonek przy drzwiach.

Nie mam faceta, jest u mnie koleżanka. – Powitała go z uśmiechem Monika. Czy Monique, jak kazała do siebie mówić. Jemu było wszystko jedno i tak najczęściej mówił do niej suko.

To dobrze – mruknął obojętnie. – Wyliżesz jej cipkę, a ja zerżnę twoją.

Jesteś strasznie napalony – odpowiedziała, sięgając dłonią do jego krocza. – Prawie gotowy – cmoknęła z uznaniem.

Będzie bez gry wstępnej. – W salonie obrzucił spojrzeniem siedzącą na sofie nagą blondynkę. Była niewysoka, miała złociste włosy i zielone oczy. Zupełnie jak jego laleczka, chociaż nie czuł nic poza pożądaniem, gdy na nią patrzył. Rozbierając się, podążył do sypialni. Był pewien, że obie kobiety idą za nim i nie zawiódł się.

Zrzucił koszulę na podłogę, zasunął buty i spodnie. Po czym padł na łóżko i leżąc na plecach, rozkazał.

Do roboty dziwki!

Sumiennie zajęły się jego kutasem. Na początek, bo później jedna z nich usiadła na twarzy Nataniela, a druga intensywnie pieściła twardą i sterczącą jak skała, męskość. Tylko że on miał w dupie grę wstępną. Potrzebował solidnego rżnięcia, im mocniejszego i brutalniejszego, tym lepiej. Nie chciał udziwnień, wyuzdanych pozycji i zabaw, bo nie po to tu przyszedł.

Podniósł się, samym tylko spojrzeniem, wydając nieme polecenia. Sięgnął po gumki, bo w przypadku tego typu kobiet, wolał się zabezpieczać.

Monika położyła się, szeroko rozkładając uda. Była trochę niezadowolona, bo nie dość, że zjawił się po tak długim czasie bez słowa wytłumaczenia, to traktował ją niczym zwykłą prostytutkę. Po prostu wszedł i kazał się obsłużyć. Lecz nie ośmieliła się zaprotestować, znała Nataniela wystarczająco dobrze, aby wiedzieć, że może się to skończyć bardzo źle.

Nie przedstawiłam was. To jest Ula.

Chuj mnie to obchodzi! – syknął, po czym wbił się pomiędzy pośladki klęczącej przed nim kobiety. Mocno i szybko, aż zaryła nosem w kroczu koleżanki. Jedną ręką chwycił ją za włosy, drugą brutalnie uderzył w pośladek. Pociągnął z taką siłą, że jej plecy wygięły się w łuk i zaczął rżnąć. Ale stanowczo to mu nie wystarczyło.

Ty do tyłu! – wysapał. – Dalej suko, liż mi rowa!

Monika posłusznie zajęła pozycję za jego plecami. Wtedy Nataniel pchnął Ulę na łóżko, wypinając pośladki, podczas gdy druga z kobiet wystawiła swój długi język i wodząc nim z góry na dół, dostarczała mu kolejnej przyjemności. Kilka razy oberwała pośladkiem w twarz, bo Nataniel obrał szalone tempo, ale widać była do tego przyzwyczajona, bo w najmniejszym stopniu ją to nie zniechęciło.

Doszedł gwałtownie, z obrazem Anastazji pod zamkniętymi powiekami. Nie obchodziło go, czy kobiety czerpały z tego aktu jakąkolwiek satysfakcję. Ważne, że on czerpał.

Opadł na łóżko, a wtedy pojętna Monika, sprawnie oczyściła zwinnym języczkiem jego mięknącego penisa.

Zazwyczaj to był początek całonocnej zabawy, ale Nataniel poczuł nagle, że ma dosyć. Orgazmy z jego laleczką były o wiele cudowniejsze. Ekstazy, którą wtedy czuł, nie dało się porównać do niczego innego.

Wstał więc i łapiąc zaskoczone spojrzenie Moniki, zaczął się ubierać.

Już? – zapytała, niepomiernie zdumiona, a wtedy Nataniel uśmiechnął się wyjątkowo wrednie. Dopadł leżącej kobiety i zwinąwszy dłoń w pięść, uderzył ją prosto w twarz.

Nie, teraz skończyłem – oświadczył z satysfakcją, patrząc jak upada na łóżko, głośno jęcząc z bólu. – Mam jeszcze dodać coś ekstra?

Przerażona Ula, która skuliła się przy wezgłowiu łóżka, zaprzeczyła ruchem głowy.

Szkoda – wymruczał z wyraźną tęsknotą.

Wyszedł, nawet nie spoglądając w ich kierunku. Nie miał już ochoty na seks, ale na wódkę. Chciał się porządnie upić, a bezpiecznie mógł to zrobić tylko w jednym miejscu, w klubie, w którym bywał stałym bywalcem.

Wszystko, aby tylko przestać o niej myśleć. Cały dzień to robił, ale kiedy wrócił i ją zobaczył... Z ledwością się powstrzymał. Cały jebany dzień marzył, aby wejść w nią od tyłu, zaciskając palce na krągłych biodrach, aby wsadzić nabrzmiałego kutasa pomiędzy kuszące wargi. Znów sycić się swoją przewagą i jej przerażeniem.

Przecież najprościej było wrócić do domu i wziąć to, na co miał ochotę. Dlaczego tego nie zrobił?

Kurwa! – przeciągnął dłonią po zmęczonej twarzy. – Co się ze mną dzieje?

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Potwora coś blokuje, on nie umie/nie chce jej skrzywdzić chociaż tak bardzo tego chce. Wolał się wyżyć z innymi kobietami, a i tak wyobrażał sobie jak zwykle Nastkę. Ciekawe jak długo wytrzyma? Swoim zachowaniem niepokoi Nastkę , dziewczyna zaczyna coś podejrzewać.

  2. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Nataniel chyba ma dylemat i nie wie, co zrobić z faktem, że Anastazja ma amnezję. Równie dobrze mógłby chcieć kontynuować swój destrukcyjny plan wobec dziewczyny, a jednak za bardzo nie chce jej rzucać na głęboką wodę i daje jej czas. Ale na co? Żeby go pokochała? Żeby nie widziała w nim potwora? Czy może aby uderzyć ze zdwojoną siłą?

Napisz nam też coś :-)