Nataniel (XIII)

with 3 komentarze

 

Dźwięk muzyki roznoszący się po domu, bardzo go zaskoczył.

Całonocna libacja miała swoją cenę. Był zmęczony, przepocony i wyraźnie zły. Prócz wódki były i prochy, a na samym końcu wyginająca się w tańcu panienka, która obciągnęła mu więcej niż profesjonalnie. Jednak nawet wtedy nie doświadczył takiej rozkoszy, jak ze swoją laleczką.

Co tu się odpierdala? – warknął, wchodząc do salonu. Od razu dostrzegł Anastazję, która w skupieniu stawiała kroki na podłodze, z uniesionymi ramionami, symulując taniec. Przerwała dopiero, gdy go dostrzegła.

Miała na sobie niebieską sukienkę, jedną z tych, które kazał jej kupić. Włosy spięte na czubku głowy, nogi bose. Żadnego makijażu, żadnej biżuterii, a jednak zastygł w bezruchu sycąc się jej widokiem.

Chciałam sobie przypomnieć... Mówiłeś coś o balu – bąknęła, wyłamując palce i spoglądając na niego spod opuszczonej głowy. Nie ośmieliła się zapytać, gdzie był, bo chyba jej podejrzenia były więcej niż słuszne. Wymięta koszula, nieogolona twarz, przekrwione oczy. Nie chciała tego, ale poczuła, jak do oczu napływają jej łzy.

Piłem – powiedział tylko, chociaż ona wcale się nie pytała. – Kumplowi urodził się dzieciak, świętowaliśmy – skłamał.

Wczoraj... Natanielu, ja wiem, że zachowuję się niczym nieśmiała gąska, ale tak źle się czuję z tym brakiem wspomnień. Jakby brakowało mi czegoś niezwykle ważnego. Porozmawiaj ze mną, proszę. Wyjaśnij, kim dla siebie byliśmy, albo kim jesteśmy – dodała prawie szeptem.

Kochankami.

Tylko?

Mało ci? – Podszedł bliżej i nie mogąc się powstrzymać, ujął szczupłą twarz w obie dłonie, lecz ona w pośpiechu wyrwała się z jego uścisku.

Przepraszam, ale strasznie cuchniesz.

Co mnie to... – Tym razem był sobą. Pocałował z takim żarem, że zadrżała w jego ramionach. Nie zdołał się opanować. Opadł na kanapę, pociągając ją za sobą; rękoma przesuwał po kobiecym ciele, ustami błądził po aksamitnej skórze, zachowując się jakby przez długie tygodnie nie uprawiał seksu. Nie był podniecony, on znalazł się na skraju orgazmu, gdy tylko jej dotknął.

Laleczko! – wyjęczał głucho, zaciskając palce na jej biodrach. Zmusił ją, aby zaczęła się lekko poruszać, ocierając o penisa uwięzionego w spodniach, chociaż protestowała przeciwko temu z całych sił.

Natanielu, nie! Dopóki nie wiem...

Rozerwał dekolt sukienki, a potem zaczął podgryzać sutki obleczone w delikatną koronkę. Wtedy zaczęła go odpychać, ale wciąż był od niej silniejszy. I bardziej szalony, zdeterminowany. W dupie miał własne plany. Zaliczy ją, teraz, później, jutro i w każdy chujowy dzień, w jaki będzie miał ochotę na seks. Na wszelkie sposoby. Tak jak tamtą dziwkę, będzie ją chłostał kablem i rozpychał jej odbyt. Będzie szczytował na wszelkie sposoby. Nie ważne jak, ważne, aby jemu dostarczyło to przyjemności.

Tak jak teraz, gdy nadał tempo poruszając jej biodrami, gdy całował ją niczym wariat. I nagle zrozumiał, że jest za późno...

Nie! – wystękał, a potem wytrysnął w spodnie. Krzyknął ostro, urywanie, a później opadł prosto w kobiece ramiona, ciężko dysząc.

Najgorsze było to, że dotarło do niego, iż spuścił się we własne gacie niczym napalony młokos! Mało tego! Pięć minut? Tyle to trwało? Bez bicia, bez przemocy, a i tak orgazm był lepszy niż ten z Moniką i jej koleżanką, czy z profesjonalną prostytutką. Powinien zrzucić tę sukę z kolan, skopać, pokazać, gdzie jest jej miejsce, a jedynie obejmował ją ramionami, wtulając twarz w nagie piersi obleczone koronką i próbując uspokoić oddech.

Koniec zabawy, pomyślał z zawziętością, a wtedy poczuł jak gładzi jego włosy, jak przesuwa dłonią po skroniach, policzkach, karku.

Natanielu, aż tak bardzo? – zapytała ze śmiechem. – Nie sądziłam, że coś takiego jest możliwe. Teraz wierzę, że naprawdę opijałeś dziś w nocy z kolegami ważne wydarzenie z życia jednego z nich. A jedyną waszą kompanką była wódka.

I prochy – wychrypiał, nie wyprowadzając jej z błędu.

Mogłeś powiedzieć. Dużego doświadczenia nie mam, ale...

No właśnie – uniósł głowę. – A jakie masz?

Głuptasie, przecież wymazało mi prawie dwanaście lat z pamięci. Chociaż z tego, co zostało, to wiem jedynie o Bartku.

Jakim Bartku? – zapytał wrogo.

Był moim pierwszym.

Spisał się? – Nataniel zmrużył oczy.

Chyba nie – westchnęła. – Bolało i za szybko skończył. Tyle pamiętam.

Za to on pamiętał o wiele więcej. Jasna cholera! Ona faktycznie... Ze świstem wciągnął powietrze. Czyli wtedy była ich trójka, co wspominał z największą niechęcią, a później już tylko on. Tamtych dwóch nie żyje, tego Bartka znajdzie i ukatrupi, policz się też z Pawłem i wtedy zatriumfuje. Nikt bezkarnie nie będzie dotykał jego laleczki. Co z tego, że im pozwolił? Co z tego, że dziesięć lat temu, wcale tak o niej nie myślał. Teraz to nie miało najmniejszego znaczenia.

Jego, jego, była tylko jego!

Dobra, jebło go porządnie w dekiel, ale nie zamierzał z tym walczyć. Dotąd, jedynymi osobami, na których mu zależało byli rodzice, brat i jego córka. Nawet Patrycję traktował ozięble, chociaż ją lubił. Całą resztę ludzkości mógł trafić szlag, Nataniel ani trochę by się tym nie przejął.

Idź się wykąp, potem coś zjesz i porozmawiamy. Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o tobie i o nas. Chciałabym zrozumieć, dlaczego jestem tutaj, w tym domu, w którym wcale nie czuję się dobrze i w twoich ramionach, w których czuję się tak cudownie – powiedziała, patrząc na niego z powagą. – Chciałbym też pomówić na temat tego, co będzie dalej, bo przecież mogę tak szybko nie odzyskać pamięci.

Ty byś chciała?

Tak, ja bym chciała.

Stanowcza z ciebie osóbka. – Zmrużył oczy, a później ją puścił. Nic dziwnego, że przez ten cały czas nie pomagały ani gwałty, ani pokazy, ani bicie. Ta kobieta sprawiała wrażenie eterycznej i bezradnej, lecz był niezwykle silna i uparta. Miał nad nią przewagę fizyczną, lecz nigdy nie złamał jej ducha. To dopiero dziwy, rozmyślał Nataniel, stojąc w strumieniu gorącej wody. Ona zaczynała dyktować mu warunki! Jeszcze tydzień temu skamlała o litość, a teraz zachowywała się, jakby miała coś do powiedzenia. Zgrzytnął zębami. Nauczy sukę moresu! Może nie dzisiaj, bo Wiki znów zapowiedziała się na popołudniową wizytę i to był chyba pierwszy raz, gdy Nataniel pomyślał o bratanicy z niechęcią.

Owinięty ręcznikiem, padł na łóżko i zamknął oczy.

Nie miał zamiaru schodzić na dół, ani tym bardziej z nią rozmawiać. Był śpiący, lecz kiedy już prawie odpływał, komórka zawibrowała natarczywie. Nataniel zerknął na ekran i zaklął pod nosem.

Czego do diabła? – zapytał.

Paweł wrócił – odezwał się Romek, jego długoletni kompan i kolega ze szkolnej ławki.

I co? Mam chuja przywitać z kwiatami na lotnisku?

Wpadł w szał, grozi tobie i twojej rodzinie. Nie jest za ciekawie, bo już szuka sojuszników w tej walce. Zbieraj się i bądź u mnie najpóźniej za godzinę.

Wyspać się chciałem.

Wyśpisz się po śmierci.

Wal się! – syknął Nataniel, rozłączając się. Jeszcze przez chwilę się zastanawiał, po czym wstał i mamrocząc pod nosem różne inwektywy, zaczął się ubierać.

Anastazji nie było już w salonie. Siedziała w kuchni, gawędząc z gosposią i obierając ziemniaki. Wyglądała na szczęśliwą i rozluźnioną, w przeciwieństwie do wkurwionego Nataniela. Nawet go nie dostrzegła, gdy na moment stanął w progu, przyglądają się jej ponurym wzrokiem. Później odwrócił się na pięcie i zniknął.

***

Salon wypełniały dźwięki mrocznej, dudniącej w rytm uderzeń serca, muzyki. Opuszczono rolety, zapalono lampy o czerwonych żarówkach. W ich krwistym blasku, można było dostrzec zabawiające się pary. Pięciu mężczyzn, nie licząc Nataniela i dwanaście kobiet, nagich, pięknych i rozpalonych.

On sam znów siedział w fotelu, zamyślony i jako jedyny, także ubrany. Nie palił, nie pił i nie miał ochoty na seks. Nie z żadną z tych kobiet. Skrzywił się, gdy rozległ się świst bata i głośny krzyk. Cóż, dziś udział brali zboczeńcy lżejszego kalibru, chociaż i tak potrafili zrobić niezły show.

Jego laleczka po odpowiednim zastrzyku, spała na górze, całkowicie nieświadoma tego, co się tutaj wyprawia. Zabawa zawsze trwała do trzeciej, czwartej nad ranem, później chwila wytchnienia i zmęczeni uczestnicy rozchodzili się do domów. Po ponad ośmiu godzinach ostrego rżnięcia, nikt z nich nie miał już na nic siły.

Nataniel unikał Anastazji na tyle, na ile mógł. Przelotnie spotkali się przy śniadaniu, bo wrócił późną nocą. Znów prosiła go o rozmowę. Suchym tonem obiecał, że już wkrótce wszystko jej wyjaśni i wyszedł w pośpiechu. Z dwóch powodów. Pierwszym był smutek w zielonych oczach, a drugim własny wkurw, bo naprawdę ciężko było mu nad sobą zapanować.

Niedoczekanie tej dziwki, aby zmienił plany!

Teraz znów o niej myślał, chociaż wystarczyło jedno skinienie, a zajęłaby się nim ponętna brunetka, którą ostatnio ostro zerżnął w tyłek, aż puściły jej zwieracze. Ubabrała go gównem i za to wybił jej przednie zęby, ale teraz znów spoglądała na niego zachęcająco.

Wzdrygnął się. Przecież każda z nich ćpała. Dawała sobie w kabel i dawała dupy. Za piękną fasadą kryła się ohyda, która wkrótce i tak wypłynie na wierzch. Za kilka lat to będą sterane życiem kurwiszony, obciągające menelom na dworcu za kilka złotych na działkę. Pokryte parchami, z zawszawionymi łbami i bezzębnym uśmiechem.

Zerwał się z miejsca, prawie wbiegając na górę. Minął, stojącego przy drzwiach ochroniarza, a później wślizgnął się do sypialni Anastazji.

Leżała na plecach. Włosy rozsypały się na poduszce, jedno ramię zwisało za krawędź łóżka. Wargi miała lekko rozchylone, policzki zarumienione.

Była tak piękna, że nie potrafił oderwać od niej wzroku. Inna niż te kurwy na dole, inna niż kobiety, które znał i które zaliczał hurtowo, nie pamiętając nawet ich imion.

Mateusz powiedział, że nie obudzi się, nawet gdyby w pokoju obok wybuchła bomba. Więc gdyby tak...

Zdjął koszulę, zsunął spodnie. Nie miał ani bielizny, ani butów. Najpierw położył się na łóżku, podpierając głowę ramieniem. Palce zacisnął na piersi, której sutek tak wyraźnie rysował się pod cienkim materiałem koszulki. Przez chwilę delektował się miękkością, jędrnością i tym, jak doskonale pasowała do jego dłoni. Później zakradł się dalej, gładząc płaski brzuch i docierając do owłosionej cipki. Zauważył, że nie goliła się tam całkowicie, ale to mu nie przeszkadzało. Rajcowało i to bardzo. Zmienił pozycję i pochylając się nad śpiącą kobietą, zaczął lizać jej twarz i szyję. Smakował językiem jej skóry, a palcami ciasnej i gorącej szparki. Podwinął w górę koszulkę i dobrał się do piersi. Cicho westchnęła, lecz Nataniel nie zamierzał się wycofać, nawet gdyby się obudziła. Lizał sutki, lekko je przygryzał, a jednocześnie kciukiem masował łechtaczkę. Na swoje podniecenie nie patrzył, bo on był gotowy w momencie, gdy tylko jej dotknął. Lecz ona jeszcze nie była gotowa.

Odrzucił na bok przykrycie, a potem rozsunął jaśniejące bielą uda. Przygryzł wargi, kalecząc je do krwi, bo jego nabrzmiały członek dopominał się o skrócenie tych mąk. Najpierw jednak pragnął jej posmakować. Powąchać, zachłystując się tym wyjątkowym zapachem. Czubkiem języka przejechał po całej długości, aż po łechtaczkę, a wtedy naprężyła ciało, mrucząc coś niewyraźnie. Obróciła się na bok i on od razu przylgnął do szczupłych pleców. Był tak pobudzony, że z ledwością nad sobą panował. Musiał ją mieć, teraz, zaraz, bez względu na wszystko. Głucho stęknął, gdy jego nabrzmiały członek wślizgnął się w wilgotne wnętrze. Otulił ramieniem, wargami przylgnął do złocistych włosów i zaczął się poruszać.

Miał gdzieś, że tak naprawdę uprawia seks z nieprzytomną kobietą. Nieważne było, iż się nie zabezpieczył. Nie obchodziło go nawet to, że mogła się ocknąć. Lecz Mateusz dobrze wykonał swoje zadanie i Nataniel mógł poczynać sobie coraz śmielej.

Laleczko – wyszeptał, zamykając oczy. Pozycja nie należała do najłatwiejszych, ale on parł do przodu, jakby ogarnięty szaleństwem. Dotykał jej, pieścił, całował, czując jak zbliża się orgazm. Słyszał też, że i jej oddech stał się szybszy, płytszy. Jak mruczała coś niewyraźnie, pogrążona w narkotycznym śnie. Tak! Kazał ją naćpać, aby się nie ocknęła, chociaż o seksie wtedy nie pomyślał.

Zaraz... się... – pojękiwał. – Zaraz...

Spiął pośladki i wytrysnął. Głucho pojękiwał, czując jak pot ścieka mu po czole, a ciepła sperma rozlewa się po kobiecym wnętrzu. A potem już tylko leżał, wtulony w jej drobne ciało, które tak mocno rozpalało jego zmysły. Nie miał ochoty wracać na dół, wolał zostać tutaj. Niemrawo się poruszył, po czym sięgnął po porzuconą na podłodze kołdrę. Przykrył nią swoją laleczkę, a później sam wślizgnął się pod miękkie okrycie. To mu jednak nie wystarczyło. Objął ją ramieniem, nogę wplótł pomiędzy zgrabne uda, wtulił twarz w złociste włosy.

Nawet nie pamiętał, kiedy zasnął.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    No to się porobiło. Jak zawsze cudownie 🙂 czekam na więcej

  2. M
    Majka
    | Odpowiedz

    No ciekawe jak zareaguje Anastazja kiedy się zorientuje co się wydarzyło. Mam nadzieję że ucieknie od niego, ten typ się nie zmienia

  3. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Ręce mi opadają przy tym potworze. Sam nie widzi, że jest męską zboczoną dziwką do entej potęgi. Ciekawe jak zareaguje Nastka, gdy zorientuje się, że „jej kochanek” uprawiał z nią seks bez zabezpieczenia i nic z tego nie pamięta. Jaki tym razem kit jej wciśnie?

Napisz nam też coś :-)