Nataniel (XIV)

with 7 komentarzy

 

Natanielu!

Głos był surowy, przepełniony gniewem. Ziewnął, a później spojrzał w stronę, skąd dochodził.

Anastazja? No tak... Chyba zasnął w jej łóżku.

Co? – zapytał, bezczelnie się uśmiechając.

Już ty dobrze wiesz co! Miałeś ze mną porozmawiać, wyjaśnić mi... A ty mnie usypiasz i robisz coś wbrew mojej woli.

Żeby to pierwszy raz – mruknął.

Słucham?

Która godzina?

Prawie dziesiąta.

Aaa – znów ziewnął. – Skąd wiesz, że wbrew twojej woli? Zresztą, nie protestowałaś.

Dupek! – Rozgniewała się. – Co mi dałeś?

Ja? Nic.

Ten lekarz – zmarszczyła brwi. – On mi coś dał?

Tak. On cię naćpał, ja cię przeleciałem. Coś jeszcze? – zadrwił.

Nie odpowiedziała. Palce kurczowo zaciskała na kołdrze, patrząc na niego w milczeniu. Zielone oczy zaszkliły się, wypełniły łzami, które w końcu spłynęły po policzkach Anastazji.

Jak mogłeś? – zapytała cicho. – Jak mogłeś mi coś takiego zrobić. Ufałam ci, pomimo amnezji ufałam ci.

Mnie się nie ufa, laleczko – odparł pozornie beztroskim tonem. Mimo wszystko poczuł gniew. Cholera! Musiał zasnąć w jej łóżku? – Mnie się podrzyna gardło, gdy tylko ma się okazję.

Gardło? Dlaczego?

Usiadł, po czym delikatnie ujął jej podbródek i wtedy ją pocałował. Już nawet nie potrafił oprzeć się głupim pocałunkom.

Nataniel, proszę! – wykręciła głowę, odsuwając się. – Nie rób tego.

Bo? Nie podoba ci się?

Przecież wiesz, o co mi chodzi.

Powiedziałem, że wkrótce wszystkiego się dowiesz.

Kiedy?

Po balu – oznajmił po chwili namysłu.

Balu? A tak, twoja matka – dodała. – To na serio będzie prawdziwy bal?

Na serio, to ja nauczę cię tańczyć walca, Kiepsko ci szło.

Umiesz?

Tak. Mamusia miała dziwaczne pomysły na naszą światową karierę. Na mnie padła nauka tańca i gry na skrzypcach, na Arka balet i fortepian.

Balet? – Uśmiechnęła się blado. – Nie, w to nie uwierzę. I nie myśl, że ci wybaczyłam. To, co zrobiłeś, było wyjątkowo podłe. Na dodatek chyba zdajesz sobie sprawę, że się nie zabezpieczam?

Wyjątkowo przyjemne – zmrużył oczy. – Laleczko, znów mam na ciebie ochotę. Od tyłu, taki ostry anal, więc kwestie zabezpieczania mamy z głowy. A po wszystkim mnie starannie wyliżesz i...

Nie spodziewał się, że go uderzy. Co prawda policzek nie bolał, ale był dla niego takim zaskoczeniem, że zamarł w bezruchu, patrząc na nią z niedowierzaniem.

Co... – Dotknął ręką twarzy. Co za zdzira! Jak ona śmiała? Jego się nie upokarza, a tak właśnie odebrał to, co zrobiła.

Szefie! – Obcy mężczyzna, którego Anastazja nie rozpoznała, bez pardonu wkroczył do ich sypialni.

Słucham? – wysyczał Nataniel, momentalnie cały gniew kierując ku nowo przybyłemu.

Mamy cholernie duży problem jeszcze większego kalibru. Dosłownie. Inaczej bym się nie ośmielił.

Dobra, spierdalaj, będę za pięć minut. A ty! – Przestał być delikatny i rozbawiony. – Z tobą się jeszcze policzę, laleczko! – Brutalnie chwycił ją za kark i potrząsnął. – Zrozumiałaś suko? Masz tu na mnie czekać, a jak wrócę, to się zabawimy!

Niedoczekanie twoje! – Pozbawiona bagażu wspomnień, bez problemu stawiła mu opór. Była wściekła, bo błyskawicznie zrozumiała, że słusznie podpowiadała jej intuicja i w tym związku musiało być coś dziwnego. Nie coś, a ktoś. – Szowinistyczna męska świnia!

Słucham? – Szare oczy pociemniały, budząc niepokój Anastazji, ale nawet wtedy się nie wycofała.

Szowinistyczna męska świnia – powtórzyła ze spokojem. – Nie będziesz się ze mną liczył, bawił czy cokolwiek innego, zrozumiałeś? Jedynie siłą, chyba że właśnie w taki sposób robiłeś to wcześniej? Jak to było Natanielu? Potrafisz zdobyć kobietę, czy po prostu przywiązujesz ją do łóżka i zaliczasz ostry anal, bo jedynie na to cię stać? Ewentualnie na przedwczesny wytrysk – dodała drwiąco.

Twarz miał kamienną, usta surowo zaciśnięte, a w głębi ciemnych źrenic zamigotało okrucieństwo. Najchętniej już teraz pokazałby tej dziwce, na co go stać, ale... Anastazja niezwykle umiejętnie uderzyła w słaby punkt Nataniela. Chudy, pryszczaty nastolatek, zmuszany przez matkę do mało męskich zajęć, nie cieszył się zbytnim powodzeniem wśród kobiet. Szybko się to zmieniło, ale pozostały mało przyjemne wspomnienia i nadwrażliwość na własną atrakcyjność. Nie tyle same słowa, co szyderczy ton jej głosu, lekko pogardliwie spojrzenie, powstrzymały narastającą agresję.

Jeszcze ci pokażę, na co mnie stać – powiedział cicho, podrywając się z łóżka. Miał ochotę obiecać jej, że będzie wyła z bólu, skamlała o łaskę, lecz umilkł i chwytając porzucone na podłodze rzeczy, wyszedł z pokoju.

Dopiero wtedy Anastazja opadła na łóżko, drżąca, przerażona tym, co zrobiła.

To nie mógł być normalny związek. Dlaczego jednak zgodziła się na coś takiego? Może dlatego, że momentami był taki cudowny, opiekuńczy? Dziś jednak pokazał się z zupełnie innej strony. Najpierw kazał podać coś, aby straciła przytomność i mógł skorzystać z jej ciała. Na samą myśl o tym, zaczynało ją mdlić. Co za skurwiel! A gdy się postawiła, nazwał "suką". W oczach Nastki pokazały się łzy.

Mężczyzna, który naprawdę kocha, nigdy by tak nie powiedział. To oznaczało, że służyła Natanielowi jedynie do zabawy.

Powinna się ubrać i opuścić ten dom. I nagle przyszło jej do głowy, że to może nie być wcale takie proste.

W co ja się wpakowałam? – wyszeptała zmartwiałymi wargami.

Służby nie miała co prosić o pomoc. Lekarza również. Pozostawał Arek i jego córka. No właśnie, przecież Wiktoria nie mogła kłamać! Sześcioletnia dziewczynka nie wymyśliłaby sobie tego, że Nataniel stanął w jej obronie, że Anastazja była gościem na przyjęciu u jego rodziców.

Ta akurat była prawda.

Czas wlókł się niemiłosiernie. Nie potrafiła skupić się na czytaniu, niespokojna przez to, co wydarzyło się o poranku i przelękniona tym, co jeszcze mogło się zdarzyć.

Nie miała pojęcia, kim tak naprawdę był Nataniel.

Nie pamiętała, co ich łączyło.

Nie ufała mu, bo pokazał, że nie ma żadnych skrupułów.

Ta niepewność kolejnej godziny czy dnia wprawiała ją w dziwny nastrój. Nasłuchiwała jego kroków, drążąc z niepokoju i jednocześnie zastanawiając się, jak powinna się zachować. Przeprosić i udawać uległą, aby móc uciec w dogodnym momencie?

Gdy zapadł zmierzch, zeszła na dół. Pragnęła konfrontacji za wszelką cenę, bo wszystko było lepsze od niepewności, w której się spalała od kilku godzin.

Nataniel wrócił po północy.

Aż krzyknęła, gdy dostrzegła jak wygląda. Koszulę miał zakrwawioną, porwaną, spodnie brudne, a pod nosem krwawe wybroczyny. Za to humor mu najwyraźniej dopisywał, a w prawej ręce trzymał ogromną papierową torbę.

Laleczko! – zaczął wesoło. – Kupiłem ci sukienkę na bal.

Oszaleję z tobą! – Podeszła bliżej i ujęła jego twarz w obie dłonie. – Co się stało? Dlaczego tak wyglądasz? – zapytała surowo.

Interesy.

Pracujesz w rzeźni?

Powiedzmy, że coś w tym rodzaju. Przymierzysz? Są też buty.

Skąd wiedziałeś...

Luiza dostała polecenie, aby wszystko dokładnie sprawdzić i spisać.

Po prostu cudownie! To ona cały dzień się zamartwia, tworzy dziesiątki scenariuszy, a on zjawia się nadzwyczaj zadowolony i mówi, że kupił jej sukienkę na bal.

Natanielu! – jęknęła, w wtedy on rzucił torbę na ziemię, uniósł ją w górę i przycisnął do ściany.

Chcę cię! – Tym razem głos miał schrypnięty, głęboki, pełen z trudem tłumionego pożądania. – Teraz, zaraz! – Męska dłoń wślizgnęła się pod pośladki, zmuszając Anastazję, by objęła nogami biodra Nataniela.

Jesteś cały we krwi. Pewnie cudzej – wzdrygnęła się z odrazy.

Przecież nie mojej. – Pochylił głowę i szczypnął zębami skórę na jej ramieniu.

Auć! To boli!

Lubię ból. – Poruszył się delikatnie i wtedy poczuła, że nie kłamał. Był podniecony i to mocno.

Nie chcę! Dopiero, gdy porozmawiamy!

Nie pytałem się, czy masz ochotę. Ważne, że ja ją mam.

Dupek! – Odepchnęła jego twarz, gdy próbował ją pocałować. – Nie! Najpierw wyjaśnisz mi, o co w tym wszystkim chodzi.

Mam ci wyjaśnić? – Przekrzywił głowę, przyglądając się jej z namysłem. – Jesteś tego pewna?

Tak.

Przez chwilę miała wrażenie, że zwycięży jego pożądanie. Lecz wtedy Nataniel się wycofał.

Dobrze laleczko, wszystko wyjaśnię ci po balu. – Uśmiechnął się, a ona zastygła w bezruchu, tak wiele było okrucieństwa w tym uśmiechu. – I ręczę, że będą to bardzo wyczerpujące wyjaśnienia.

Tak, dokładnie taki miał zamiar. Najpierw ją oczaruje, omami, a gdy wrócą z przyjęcia...

Wykąpał się, wyrzucając zakrwawioną i brudną odzież do kosza. Później położył na łóżku i zaczął snuć plany. Pręgierz? Dyby? O, te drugie byłyby idealne.

Przyprowadzi ją po balu, zakuje w dyby i będzie przyglądał się idealnie wypiętemu tyłkowi. Później zedrze z niej sukienkę, ale zaczeka z bielizną. Kabel już ostatnio zdał egzamin, więc to jego użyje. Pięć uderzeń? Nie, za mało. Piętnaście.

Jego suka! Szmata, zabawka do dymania! To go podnieciło, więc położył dłoń na twardniejącym kutasie i zaczął się masturbować.

Po chłoście uwolni, aby wykorzystać to ogromne dildo, które kupił. Wepchnie jej w cipę, a sam zacznie zabawiać się dupką. Do cycków przyczepi ciężarki z wyjątkowo okrutnymi krokodylkami. Ich ząbki wbiją się w delikatne sutki, pozostawiając małe, piekące ranki. Pchnie na podłogę, aby zajęła pozycję godną suki, którą za chwilę będzie dymał jej pan. W dupcię wsadzi korek nasmarowany papryczką chili.

Tak! Tyle pomysłów do wykorzystania! Wychłosta jej cipkę! Będzie dla niego żywym pisuarem. Zacznie sikać, oblewając ją ciepłym moczem, twarz, cycki, całe ciało.

Dłoń Nataniela poruszała się coraz szybciej. Fantazje, które snuł, podziałały na niego wyjątkowo pobudzająco. Zamknął oczy i ciężko dyszał, w głowie mając tylko jeden obraz.

Będzie ją posuwał, spuszczając się we wszystkie dziury. Bił, pluł na nią, szczał i tryskał spermą. Każe jej zlizać każdą kroplę, która nie trafi do celu. Powstrzymywał się przez te kilka dni i da radę jeszcze kolejne trzy, ale jego sadystyczna natura wyrywała się, błagając o spełnienie. Miał obsesję na punkcie tej kobiety i wiedział, że jeśli chce, aby Anastazja naprawdę do niego należała, musi sprawić, by z własnej woli stała się jego niewolnicą.

Wtedy nie tylko on będzie mógł sobie na wszystko pozwolić, ale i ona będzie przyjmować wszystko z pokorą i uwielbieniem.

Nagle wyobraził sobie, jak zamyka ją na dzień w klatce, a kiedy wraca do domu, wypuszcza. Wtedy ona, naga i na czworakach, wychodzi z klatki, pada u jego stóp, łasząc się oraz skamląc o seks. O zwierzęce ruchanie, o baty na całe ciało. A on spełnia te marzenia...

Napiął biodra i ciepła sperma zalała mu dłoń.

Ale odjazd – wydyszał. – Laleczko, to właśnie to. Tak będziemy się bawić. Już wkrótce – dodał, oblizując się.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anika
    | Odpowiedz

    Kiedy w koncu to Nataniela spotkancoś złego? 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie wiadomo 🙂

  2. Z
    Zynka3
    | Odpowiedz

    Szok ale czekam co będzie dalej

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Czy przewidujesz nie szczęśliwe zakończenie ? Było by ciekawie, zbyt wiele razy czytamy o szalonej miłości , do swojego oprawcy.

  4. Anonim
    | Odpowiedz

    Nie moge sie juz doczekac nastepnych czesci..

  5. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Widać u niego ,że coraz bardziej się waha by skrzywdzić Nastkę, ale ta jego chora wyobraźnia nadal działa.

  6. N
    N.
    | Odpowiedz

    To musi być miłość 😉 kiedy następna część?

Napisz nam też coś :-)