Nataniel (XVI)

with 2 komentarze

 

Obudził ją szum deszczu i zapach kawy.

Nataniel siedział w fotelu obok łóżka, z łokciami opartymi o kolana i podbródkiem o złączone dłonie. Wpatrywał się w nią nieodgadnionym wzrokiem, a przed nim, na niskim stoliku stała taca z dwoma filiżankami.

Tej nocy niewiele spał. Nie potrafił. Wypił drinka, zapalił, a później wrócił do łóżka i już tylko leżał, obserwując śpiącą Nastkę.

Nie chciał już więcej jej krzywdzić, ale wiedział też, że nadejdzie taka chwila, gdy normalny seks przestanie mu wystarczać. I co wtedy? Co wtedy zrobi? Całkiem poważnie rozważał udanie się na terapię, bo przecież kurwa coś musiało mu pomóc! Miał też świadomość, że musi poważnie porozmawiać z Anastazją, przyznać się do rzeczy, które jej robił. Bo jeśli ona odzyska pamięć...

Jak miał zacząć? Od czego? Laleczko, poznaliśmy się, gdy przyszedłem z kumplami cię zgwałcić? Potem uratowałaś mi życie, a ja znów cię zgwałciłem.

Nieraz bywał z opałach, ale nie takich. A kiedy pomyślał, że mogłaby go zostawić, znów się od niego odwrócić, prawie tracił zmysły. Wtedy powracała chęć, aby ponownie ją skrzywdzić, pokazać, jak bardzo jej życie zależy od jego kaprysu. Zawsze taka relacja mu wystarczała, kontrola równała się satysfakcji, lecz teraz chciał, aby było inaczej. Aby Anastazja była z nim z własnej, nieprzymuszonej woli. To wszystko napełniało go irracjonalnym lękiem, ale rozumiał, że to ich jedyna wspólna droga.

Ona nie zgodzi się na rolę zależnej ofiary. Nie podda, a wtedy on posuwając się w swoich sadystycznych perwersjach coraz dalej, może skrzywdzić ją za bardzo.

Zabić.

Kawa dla ciebie. – Podał jej filiżankę pełną aromatycznego napoju. – Dobrze spałaś?

Tak. – Roześmiała się, a później zarumieniła, bo Nataniel wyjął zza pleców na wpół rozkwitłą róże. – Byłam pewna, że po przebudzeniu...

Na to też przyjdzie pora – oznajmił z błyskiem w oku, nie przyznając, że już zdążył się zaspokoić, patrząc na nią, jak spała. – Obiecałem ci wszystko wyjaśnić.

Obiecałeś – potwierdziła zaskoczona. – Gdy tańczyliśmy, powiedziałeś, że mnie krzywdziłeś. To o to chodzi, prawda?

O to – skinął głową.

Chcesz to nadal robić? – zapytała cicho.

Nie, laleczko. Nic chcę, ale to może okazać się silniejsze ode mnie. Czerpię z tego satysfakcję, przyjemność, rozkosz.

Większą niż wczoraj?

Nie. – Uniósł ramię, dotykając jej policzka. – Wczorajszy seks był tak samo wyjątkowy jak ty. Chcę jednak abyś wiedziała, że nie zawsze tak było. Kiedyś to sobie przypomnisz i wtedy będziesz chciała odejść.

Było aż tak źle?

Dla mnie nie, ale dla ciebie tak. Było nawet gorzej – potwierdził z powagą.

Biłeś mnie?

Tak. – Chciał dodać, że skatował do nieprzytomności, lecz się powstrzymał, dostrzegając, jak gwałtownie pobladła. – Straciłaś pamięć podczas ucieczki.

Chciałam od ciebie uciec?

Tak.

Odwróciła głowę i bardzo długo milczała, popijając kawę. Była pewna, że Nataniel powiedział prawdę. Może nie całą, ale prawdę. Nie zrobił tego jednak dla własnej przyjemności. Chciał zacząć od nowa. Była pewna, że coś do niej czuje, tak samo jak ona do niego. To nie była jeszcze miłość, raczej zauroczenie, fascynacja fizyczna i pożądanie. Sądziła, że kiedy pojawi się prawdziwe uczucie, to nic więcej nie będzie im potrzebne.

Myliła się. Nie miała pojęcia, że jego sadyzm zahacza o pewne wzorce antyspołeczne, nie jest tylko wynikiem lęku o utratę drugiej osoby. Właśnie dzięki temu był w stanie ignorować realne cierpienie, jakie jej zadawał. Jego agresja nie znała granic, prowadząc do nadużycia fizycznego i seksualnego, a także po trochu do psychicznego. Posługiwał się tym wzorcem nie dlatego, że nie potrafił kochać, ale właśnie dlatego, że bronił się przed miłością. Być może teraz chciał to zmienić, ale tak naprawdę nie był w stanie, bo satysfakcja powoli wywoływała w nim poczucie winy. Na razie mało wyraźne, jakby rozmyte, lecz w końcu mogło nim zawładnąć od nowa i sprawić, że znów zacznie się pastwić nad kobietą, której tak pragnął.

Tylko biłeś? – zapytała nagle, nadal na niego nie patrząc.

Nie.

Coś więcej?

Tak.

Z trudem przełknęła ślinę. Jeśli on nie chciał wypowiedzieć tego słowa, ona musiała to zrobić.

Zgwałciłeś?

Tak.

Nawet nie zawahał się przy odpowiedzi. Jednak to słowo o tak silnym znaczeniu emocjonalnym, było dla niej pustym dźwiękiem. Absurdalne, lecz niepamięć pozwoliła jej potraktować to wszystko z dystansem. Brak bagażu doświadczeń odegrał tutaj kluczową rolę, a Anastazja nawet nie przypuszczała, jak wiele było pomiędzy nimi złego. Bo tak naprawdę to, co jej zrobił wymykało się poza normy.

Uciekłam, bo trzymałeś mnie wbrew mojej woli?

Tak.

A ten mężczyzna, o którym mówiła Wiki? Ten na przyjęciu u twoich rodziców.

Obraził cię.

Psy zniknęły. Czy to również ma znaczenie?

Chciałem, abyś czuła się tutaj bezpiecznie – bezczelnie skłamał, mają świadomość tego, że to kłamstwo kiedyś wyjdzie na jaw.

To wszystko?

To tylko suche słowa.

Mam wrażenie jakby dotyczyły kogoś innego – odparła w zamyśleniu. Później odstawiła pustą filiżankę i usiadłszy na jego kolanach, przytuliła się. Nie pozostał obojętny, otaczając ją ramionami, zanurzając twarz w złocistych włosach. Podniecenie wystrzeliło w górę wysokim płomieniem, a Nataniel od razu stracił całe swoje opanowanie.

Naga, gorąca i tylko jego. Lecz wcale nie taka chętna, jakby chciał. To, co jej powiedział, mocno nią wstrząsnęło. To nie był strach, ale gorycz, coś na kształt poczucia porażki.

Natanielu – uniosła głowę, spoglądając na niego z powagą. – Pomogę ci. Chcę ci pomóc.

Wiem. – Pocałował ją z niezwykłym głodem. – Wiem laleczko.

Dotyk jego warg był niczym najcudowniejsza pieszczota. Ich języki tańczyły, figlarnie splatając się i rozplatając, ręce gorączkowo błądziły po nagiej skórze. Pomogła mu zdjąć koszulkę, zsunąć spodnie. Westchnęła z zachwytem widząc żywy dowód jego podniecenia.

Nataniel wsunął dwa palce w jej usta. Zacisnęła na nich wargi, imitując ssanie, obficie zraszając je wilgocią i nie spuszczając z niego prowokującego spojrzenia. Uśmiechnął się mrocznie, tak, jak tylko on to potrafił, po czym tymi samymi palcami musnął jej cipkę. Na początku przejechał nimi po całej długości, później wkradł się do środka.

Oszalał, gdy poczuł, jak bardzo była tam mokra.

Oparła ręce o jego ramiona, uniosła biodra i powoli je opuściła. Dostrzegł grymas jej twarzy, gdy twardy członek zanurzał się w ciasnym wnętrzu. W końcu pochłonęła go w całości, chociaż w zielonych oczach ukazał się ból. Nic dziwnego, był całkiem spory, a ona bardzo delikatna. Przez chwilę łapała oddech, po czym ostrożnie zaczęła się poruszać.

Do niczego jej nie zmuszał. Nie ponaglał. Położył dłonie na zgrabnych biodrach i pozwolił, aby to ona nadawała tempo i rytm. Na razie, uśmiechnął się drapieżnie, bo kiedy wyczuł, że jest gotowa... Jego dłonie rozpoczęły wędrówkę po kobiecym ciele. Pieszczoty wcale nie był subtelne, ale mocne, zdecydowane, nawet odrobinę bolesne. Uniósł się i na zmianę to przygryzał sutki, to masował piersi, podczas gdy ona zdecydowanie przyspieszała. W sumie to nie potrafił zdecydować, czy woli czuć ich rozkoszną miękkość, czy patrzeć jak falują w tak każdego ruchu. Wszystko było czystą ekstazą.

Anastazja pochyliła się nad nim, zatrzymując usta nad jego ustami. Najpierw pocałowała dolną wargę, czule, namiętnie, wywołując w nim dziwne pragnienie. Pozwolił, aby poczyniła sobie coraz śmielej, a wtedy dołączył i język, przesuwający się równie powoli i zmysłowo. A kiedy przeciągle jęknęła, przekazując swoją rozkosz gorącym oddechem, Nataniel przestał nad sobą panować.

Chwycił oburącz jej biodra i zaczął nią sterować, Gór, dół, góra, dół, coraz szybciej, coraz bardzie chaotycznie. Nigdy nie lubił tej pozycji, lecz teraz była idealna, prowadząc go prosto w objęcia orgazmu. Anastazja opadła do przodu, zaciskając palce na oparciu fotela za jego plecami. Złociste włosy musnęły twarz Nataniela, piersi falowały dopasowując się do każdego ruchu. Widział jak purpura powoli rozlewała się po jej szyi, dostrzegł szeroko otwarte oczy pełne podniecenia, wykrzywioną rozkoszą twarz.

Teraz jego dłonie przeniosły się wyżej. Była tak cudownie szczupła w pasie, iż prawie zdołał objąć ją w całości. Ujeżdżała go posuwistymi ruchami, a on jak w amoku pieścił jej ciało. Wyczuwał, że jego laleczka już nad sobą nie panuje i w błyskawicznym tempie zbliża się do orgazmu. I kiedy zaczęła drżeć, zanurzył palec w drugiej dziurce.

Natanielu! – krzyknęła głośno i ostro, wbijając paznokcie w jego skórę. Plecy wygięła w łuk, a on czuł jedynie skurcze jej cipki. – Ja...

To była długa, wyczerpująca chwila ekstazy. Zwłaszcza, gdy on intensywnie ssał sutek, wciąż wwiercając się palcem w ciasną dupcię.

Kobiece ciało rozluźniło się, zwiotczało. Opadła na niego, głośno dysząc, zamroczona orgazmem. Wiedział, że teraz pora na niego, też był podniecony prawie do granic możliwości. Bez protestu pozwoliła, aby zmienił pozycję i wszedł w jej rozchylone usta, twardym penisem. Nie do końca, ale przynajmniej do połowy. Szarpnęła się, lecz było za późno. Nataniel przytrzymał ją w stalowym uścisku

Tak! Połknij wszystko, laleczko! Właśnie tak! – Jego twarz wykrzywiła się pod wpływem rozkoszy. Pierwszy wytrysk sprawił, że omal się nie udusiła. Potem ją puścił i trzymając penisa w dłoni, spuścił się na oszołomioną twarz Anastazji.

Zwariowałeś? – krzyknęła, podnosząc się z klęczek, podczas gdy Nataniel padł na łóżko.

Smakowało? – Lekko uniósł głowę, spoglądają na nią kpiąco.

Podły drań! – Palcami starła spermę z policzka, a wtedy poprosił:

Zliż ją! Pokaż, że ci smakuję. – Głos miał o wiele głębszy, schrypnięty.

Natanielu, ja nie...

Proszę! Pokaż mi to!

Zerknęła na niego niepewnie. Oczy miał szalone, o wiele ciemniejsze niż zazwyczaj.

I zrobiła to. Nie odrywając od niego wzroku, oblizała palce. Dostrzegła, że jego oddech przyspieszył, a penis znów zaczął twardnieć. Weszła na łóżko, a kiedy się nad nim pochyliła, chwycił ją za kark i namiętnie pocałował.

Laleczko – szeptał. – Nie wypuszczę cię z łóżka, obiecuję. Zrobimy to na każdy z możliwych sposobów. Dostarczę ci rozkoszy, o jakiej nie śniłaś. Bo jesteś tylko moja, zapamiętaj to sobie. Nawet jeśli kiedyś odejdziesz i tak będziesz tylko moja. Nawet kiedy umrzesz, będziesz tylko moja. Nawet kiedy skończy się ten pierdolony świat, tylko moja.

***

Kolejne dni prawie nie wychodzili z domu. Kochali się, rozmawiali albo po prostu milczeli. Poznawali się. Swoje drobne dziwactwa, nawyki i małe tajemnice. Własne ciała, odnajdując coraz nowy rytm, w których biły ich serca.

Anastazji nie umknęło, że podczas seksu Nataniel bywał coraz ostrzejszy. Raz sprawił jej całkiem mocne lanie, po którym skóra na pośladkach piekła przez kilka ładnych godzin. Innym razem ugryzł aż do krwi. Oczywiście, potem przepraszał, zapewniając, że już nigdy więcej, ale ona przeczuwała, iż to zaledwie początek.

Jednocześnie potrafił być niezwykle czuły, prowadząc ją na sam szczyt rozkoszy. Wtedy to ona była najważniejsza, była jego księżniczką i jego laleczką, której przynosił śniadanie do łóżka, a na stoliku nocnym zostawiał kwiaty.

Na razie tych lepszych momentów było o wiele więcej, lecz szybko dostrzegła, że niezauważalnie się to zmienia.

Wtedy po raz pierwszy poczuła strach.

Wrócił późnym wieczorem, bo ponoć załatwiał ważne interesy. W to też nie wnikała, ale kilka razy zauważyła, iż Nataniel nosi ze sobą broń, a jego ludzie też do potulnych baranków nie należą. Chciałaby odzyskać wspomnienia, bo wtedy wszystko mogłoby się okazać łatwiejsze.

Albo trudniejsze.

Zdjął marynarkę, poluzował krawat i natychmiast do niej podszedł.

Laleczko... – To słowo nadal miało pewien nieprzyjemny wydźwięk. – Stęskniłem się za tobą.

Ujął jej twarz w obie dłonie i zaczął całować. Zresztą nie tylko tęsknotę wyczuwała, ale i wyraźne podniecenie. Był twardy, zanim jeszcze tu wszedł.

To tylko kilka godzin.

Cała wieczność – wymruczał. – Chodźmy na górę.

Chciałam z tobą porozmawiać.

Później – odparł niecierpliwie, po czym chwycił ją na ręce i prawie wbiegł po schodach. Kopniakiem otworzył drzwi sypialni, kopniakiem je zamknął. Anastazja nie miała pojęcia, iż przyczyną tak wielkiej ochoty na seks, była córka mężczyzny, z którym Nataniel załatwiał dziś pewne sprawy. Seksowna brunetka wyraźnie dała mu do zrozumienia, że jest nim zainteresowana. Później, gdy przez kwadrans zostali sami, postanowiła zachęcić go jeszcze bardziej. W zasadzie Nataniel oparłby się jej bez problemu, gdyby nie jeden szczegół.

Krążyły o niej plotki, że uwielbia ostrą jazdę i potrafił dostarczyć niezwykłej rozkoszy, a aktualnie jako suka szuka swego pana.

Kalina od razu przeszła do konkretów, umiejętnie masując jego kutasa i szepcząc do ucha, co mógłby z nią zrobić. Całowała również bosko, wpychając długi i gibki język, aż po jego migdałki. Niestety, zaraz później wrócił jej ojciec, a jeszcze później Nataniel wrócił do domu. Pełen wyrzutów sumienia i nieziemsko pobudzony, bo jego pracująca pełną parą wyobraźnia, właśnie podsuwała mu pomysły na to, co mógłby zrobić ze swoją laleczką.

Pójdziemy dziś o krok dalej – szeptał, gładząc dłońmi prawie nagie ciało Anastazji. Prawie, bo zdążyła się już przebrać w jedwabną koszulkę nocną.

Co masz na myśli?

Nie martw się laleczko, nie skrzywdzę cię, przysięgam!

Wciąż trzymał ją w górze, a ona opasała go nogami. Nie miała pojęcia, jak to zrobił, ale rozpiął spodnie i nagle poczuła, jak jego nabrzmiała męskość wdziera się w suche jeszcze wnętrze.

Boli! – szarpnęła się konwulsyjnie, lecz Nataniel nie zareagował. Nie miał ochoty na grę wstępną, na głupie podchody. Pragnął orgiastycznego rżnięcia. Opadł na łóżko, a wtedy wbił się w nią jeszcze mocniej, wyrywając z ust okrzyk cierpienia.

W zielonych oczach pokazały się łzy i dopiero wtedy się pohamował.

Cicho już – powoli scałowywał słone krople z mokrych policzków, jednocześnie zaczynając poruszać biodrami. Bardzo subtelnie i delikatnie, aby dopasować się do wąskiej szparki. To było niezwykle ciężkie zadanie, a jednak mu się udało.

Teraz dobrze? – wychrypiał, wpatrując się w nią z niepokojem.

Tak. – Blade policzki pokrył ciemny rumieniec, wargi miała rozchylone, lekko nabrzmiałe. Jeszcze przez chwilę sycił się tym widokiem, aby później się wycofać.

Uklęknij i wypnij się dla mnie!

Zdążyła poznać go na tyle, aby wiedzieć, że podniecają go sprośne słówka podczas seksu. Posłusznie zajęła pozycję, którą i ona uwielbiała. Pochylił się, wtulając w jej plecy. Czuła jak jego nabrzmiały członek ociera się o rowek pomiędzy wypiętymi pośladkami, czuła szorstki materiał spodni drażniący nagą skórę. Gorący oddech i dłoń, którą zebrał jej włosy.

Będę bardzo delikatny, laleczko – wyszeptał jej na ucho i wtedy dotarło do niej, co miał na myśli "o krok dalej".

Nie! – zaprotestowała, usiłując się wyrwać. Twarda główka penisa powoli zaczęła napierać na jej odbyt. – Natanielu, nie chcę!

Ja chcę! – Ukąsił ją w ucho, silny i zdecydowany. Brakowało mu tego, bo uwielbiał seks analny. Cholera! Zapomniał jak zwarta i ciasna była w tym miejscu. Splunął na palce i rozsmarował ślinę na penisie, podczas gdy Anastazja desperacko walczyła o wolność.

Natanielu, nie! – rozpłakała się. – Obiecałeś, że nie zrobisz mi krzywdy.

Kłamałem! – syknął, znów atakując cel.

Poddała się. Przestała szamotać, przestała prosić o łaskę.

A więc tak to robiłeś – wyszeptała, zamykając oczy. – Jak mogłam zapomnieć o takim upokorzeniu?

Zamarł w bezruchu. Patrzył na wstrząsane płaczem ramiona, na biel jej ciała, na złociste włosy, które wciąż ściskał w garści. Oddech miał szybki, urywany, w głowie chaos. I nagle wyprostował się, przyciągając ją ku sobie i zakleszczając palce na smukłej szyi.

Albo ty, albo jadę na dziwki! One mi przynajmniej nie odmówią. – W jego głosie dało się wyczuć wściekłość.

Jedź – zgodziła się obojętnie, a wtedy Nataniel ją puścił. Zerwał się i zapinając spodnie, wyszedł z sypialni bez słowa.

Opadła na łóżko. Już nie płakała. Drżała jedynie, gdy chłód pieścił nagie ciało, gdy zdawało się, że pęknie jej serce. Palce zacisnęła na miękkiej pościeli i znieruchomiała.

A więc to tak...

Kim był ten potwór, który wynurzył się tak niespodziewanie z mroku? Może to właśnie prawdziwy Nataniel? Gdyby tylko mogła sobie przypomnieć. Zamknęła oczy, skupiając się. Miała wrażenie, że idzie długim ciemnym korytarzem. Staje przed ostatnimi drzwiami, próbując je otworzyć, ale to na nic. Stawiają opór, a ona osuwa się na kolana, taka bezradna i zagubiona.

Chciała mu pomóc, jednak nie wiedziała jak ma to zrobić.

Tak naprawdę człowiek, z którym się tyle razy kochała, na którym powoli zaczynało jej zależeć, był całkiem obcy.

Powinna odnaleźć Wojtka i Klarę. W tym całym ogromny, przerażającym świecie tylko oni byli czymś pewnym, punktem oparcia, jakiego potrzebowała.

Nataniel nie wracał. Zabolało, bardzo zabolało, bo jeśli zrobił, co zapowiadał, to był koniec. Nie potrafiła wybaczyć zdrady. Jak on mógł? Zostawić ją i pojechać, aby kochać się z inną kobietą? Przecież to... Wybuchnęła płaczem, zasłaniając ręką usta. I wtedy poczuła delikatny dotyk męskiej dłoni.

Przepraszam, laleczko. – Położył się obok, obejmując ją ramieniem. – To jest właśnie to, czego nie chcę robić, a robię.

Nie uda nam się, prawda?

Dlaczego tak mówisz? – Obrócił ją na plecy, a później zawisł nad drobnym ciałem, wpatrując się w nią z uwagą. – Chciałbym, żeby nam się udało. – Delikatnym ruchem otarł jej mokre policzki.

Na chwilę zapadła cisza, a przerwały ją ciche słowa Anastazji.

Spróbujemy jeszcze raz? Jeśli obiecasz, że się wycofasz, gdy będzie za bardzo bolało, chciałabym spróbować.

Serio?

Tak. – Zarzuciła mu ramiona na szyję, nieśmiało się uśmiechając.

Nie miała pojęcia, że ten uśmiech trafił prosto do jego serca. Był niczym promień światła, który w końcu przebił się przez gęste chmury, aby rozświetlić swym blaskiem wszechobecny mrok. Bo po raz pierwszy Nataniel zrozumiał, że osiągnąć cel można również na inny sposób. Patrzył w dół, tonąc w bezkresnej zieleni jej oczu, patrzył i tak bardzo pragnął, aby nie odzyskała pamięci.

Bo jeśli ta chwila nadejdzie, zniszczy wszystko. I to teraz, gdy w końcu zrozumiał ciężar swych grzechów, gdy naprawdę chciał się zmienić.

Gdy się zakochał.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Odświeżam stronę co godzinę licząc, że dodasz kolejne części. To opowiadanie tak mnie wciągnęło, że głowa mała! Cholerka, nie wiem co mam sądzić o Natanielu. Poniekąd zrobiło mi się go żal, że nie potrafi sobie całkowicie poradzić ze swoją ciemną stroną. Czy chce szczęśliwego zakończenia dla tej dwójki? Nie mam pojęcia. Ciężko po tym wszystkim. Niby żałuję, ale skrzywdzi znowu na pewno…

  2. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    To jest za piękne by było prawdziwe:(

Napisz nam też coś :-)