Nataniel (XIX)

with 55 komentarzy

 

Nataniel wszedł do szpitala. Wykrzywił twarz, czując specyficzny zapach tego miejsca i z rozdrażnieniem pomyślał, że powinien się przyzwyczaić. Anastazja nieprędko opuści te mury.

Po wizycie matki, wziął prysznic, ubrał się i zjadłszy coś na szybko, przyjechał prosto tutaj. Nagle uwierzył, że uda mu się naprawić błędy, jakie popełnił. Nie wszystkie, bo Wiktorii już nic nie przywróci życia, ale on i jego laleczka wciąż mieli szansę.

Za dwa dni miał odbyć się pogrzeb, chociaż starał się o tym nie myśleć, bo ból jaki wtedy czuł, nie dawał się z niczym porównać.

Czekała go walka, prawdziwa bitwa, krwawa, pełna poświęceń, bo przede wszystkim musiał udowodnić Anastazji, że ją kocha i że naprawdę chce się zmienić.

Sobie już nie musiał tego udowadniać.

Strząsnął krople deszczu z płaszcza, po czym udał się prosto do gabinetu ordynatora. Chciał wiedzieć, jak mają się sprawy, bo od wczoraj nie otrzymał żadnej wiadomości. Miał nadzieję, że ten cyrk nie będzie trwał długo i będzie mógł zabrać swoją własność do domu.

Wciąż o niej tak myślał. Jego własność. To go rozwścieczyło, bo kiepsko zapowiadała się ta walka, do której się przygotowywał. Jednak nie idzie tak od razu, zmienić własne przyzwyczajenia.

Szybko, zwięźle i do rzeczy – warknął, zajmując miejsce naprzeciwko szpakowatego mężczyzny. Ten tylko obrzucił go bacznym spojrzeniem, po czym sięgnął po leżącą przed nim teczkę.

Nie mam dla pana dobrych wieści – zaczął ze spokojem. – Czasami drobne urazy głowy mają konsekwencje, których się nie spodziewamy.

Przecież operacja się udała?

Tak myśleliśmy. Niestety nastąpiły komplikacje...

Jakie? – przerwał mu ostro Nataniel, zaciskając palce na poręczy fotela i przyglądając mu się z namysłem.

Krwiak nadtwardówkowy.

Czyli?

Zbyt późno zdiagnozowany krwiak, spowodował śmierć mózgu. Przykro mi, ale nie możemy nic zrobić. Nikt nie może nic zrobić. Zawiadomiliśmy rodzinę, informując ich o tym, że życie pacjentki jest sztucznie podtrzymywane. Teraz do nich należy decyzja, czy wyciągnąć wtyczkę, czy też pozostawić ją w takim stanie.

Jak to... śmierć? – Głos Nataniela był zmieniony, zduszony. Spodziewał się wielu rzeczy, ale nie tego. Jak to śmierć? Przecież ona nie mogła... Nie mogła tak go zostawić! Przecież nie udzielił jej zgody, aby umarła!

Jest coś jeszcze. Pacjentka była we wczesnej ciąży. Była, bo wypadek spowodował obumarcie płodu. Proszę pamiętać, że udzielam panu informacji, które powinienem zachować jedynie dla rodziny. Formalnie jest pan tylko partnerem pacjentki i nie może podjąć żadnej decyzji w jej sprawie.

Pamiętam. – Nataniel powoli wstał. Wzrok miał błędny, twarz kamienną. – Pójdę do niej.

Proszę. Drogę pan zna?

Trafię.

Ogłuszyło go to, co usłyszał.

Dotarł do pokoju, w którym leżała. Taka drobna w ogromnym łóżku, w całej tej plątaninie kabelków i rurek. Przysunął krzesło i usiadł tuż obok, patrząc na miarową pracę aparatury podtrzymującej życie. Dostrzegł, jak jej pierś podnosiła się w spokojnym oddechu, dostrzegł głębokie cienie pod oczyma, nadnaturalną bladość.

Była taka piękna i była martwa.

Gdyby wyciągnął wtyczkę z kontaktu, jej serce przestałoby bić. Tak powiedział ten lekarz. Natanielowi to wszystko wydawało się absurdem, bo przecież nie mogła tak zwyczajnie umrzeć. Odejść i go zostawić.

Uwolnić się...

Minęło tyle miesięcy od momentu, gdy uratowała mu życie. Chociaż nigdy nie powiedziała tego na głos, to pragnęła wolności. Nienawidziła go, a trzymały ją przy nim tylko groźby, jakie wysuwał pod adresem jej najbliższych. Wierzyła, i słusznie, że wtedy zemściłby się na nich. Później był wypadek i amnezja, błogosławieństwo dla nich obojga, bo nagle życie stało się czystą kartą i można było zacząć wszystko od nowa.

Ale on spierdolił tę szansę.

Nie zdradził tamtemu lekarzowi, że wiedział o ciąży. Nie zdradził też, że to on ją zepchnął ze schodów, bo uznał to za najszybszy sposób na aborcję.

To on ją zabił.

Jej amnezja dała mu okazję, aby wszystko zacząć od nowa, lecz on nie potrafił tego zrobić. Znów ją krzywdził, znów pragnął się nad nią pastwić, sprawiać, aby w zielonych oczach zgasło światło, które zastąpiłaby powoli kiełkująca nienawiść.

Wpadł w furię, gdy powiedziała mu o dziecku. Zawlókł na skraj schodów i pchnął z całej siły, bo jak ostatni idiota ubzdurał sobie, że to ona jest wszystkiemu winna.

Nie była.

Nagle wróciło wspomnienie tej chwili, gdy nieco zmieszana, pełna nadziei oznajmiła mu nowinę o ciąży. Oparła dłonie o jego tors, uniosła głowę i tajemniczo się uśmiechając, powiedziała, że zostanie ojcem. Była taka pewna, że to go ucieszy, a on...

Zagryzł zęby z taką siłą, aż uwypukliły się linie szczęki.

Ta niepewna radość w jej oczach. Przerażenie, gdy dostrzegła jego reakcję. Ból, gdy wróciły wspomnienia.

Ujął drobną, bezwładną dłoń w obie ręce. Przesunął kciukiem po miękkiej skórze, później przytulił ją do policzka. Nie panował nad tym; to był odruch, klucz do emocji, które od dwóch dni trwały w uśpieniu.

Nie chciał, aby umarła.

Pierwszy raz w życiu był tak bezradny, bo jego przeciwnikiem była śmierć, którą tak hojnie dotąd rozdzielał. Pierwszy raz cierpiał o wiele bardziej niż jego ofiary.

Laleczko – wyszeptał. – Wybacz! Chociaż ty mi wybacz, bo ja samemu sobie nigdy nie wybaczę. Wybacz mi kochanie, bo nie potrafiłem się zmienić. Nawet dla ciebie...

Ucałował wnętrze drobnej rączki, a później ją puścił. Miękko opadła na pościel, a Nataniel wstał i wyszedł. Bez zastanowienia, bo wiedział, że to koniec.

Nic mu nie zostało.

Dławił go ból, szarpiąc wnętrznościami. Rozlał się po całym ciele i przybierał na sile. Tłumił w sobie krzyk, strach przed przyszłością, której tak naprawdę nie miał.

Zniszczył ją. Teraz pozostała mu tylko przeszłości i teraźniejszość, nic więcej.

Nie pamiętał jak znalazł się na zewnątrz. Szedł parkową alejką, czując zapach deszczu, którego ostatnie zbłąkane krople osiadły na jego włosach i ramionach. W końcu usiadł na pobliskiej ławce, nie zwracając uwagi, iż jest mokra. Najpierw zgarbił się, a później gwałtownie wyprostował, odchylając głowę do tyłu. Czuł, jakby ogromna, żelazna obręcz ściskała jego pierś, dusząc i uniemożliwiając oddychanie. Cierpiał, jak nigdy wcześniej w życiu.

Przypomniał sobie, jak tańczyli. Wtedy pierwszy raz to poczuł, chociaż nie do końca rozumiał. Blask jej oczu, dźwięk śmiechu, rumieniec na policzkach, gdy ją całował.

Dano mu drugą szansę, a on nie potrafił jej wykorzystać.

Być może, gdyby odzyskała pamięć, Anastazja dałaby mu i trzecią, ale teraz było już na to za późno. Przyjdą, będą płakać przy jej łóżku, a później jeden ruch i będzie po wszystkim. Bo jego anioła już nie było, wrócił tam, skąd przyszedł.

Do nieba.

Gdy mnie jego cierpienie, on wróci do piekła. Będzie żył, jak wcześniej i ta bestia, czająca się gdzieś w głębi jego serca, trzymająca w swych szponach jego duszę, zatriumfowała.

Zabił nie tylko kobietę, którą kochał, ale i siebie.

Ciężkie chmury przebił złocisty promień słońca i padł prosto na twarz zamarłego w bezruchu mężczyzny. Był niczym czuły dotyk, którego kiedyś Nataniel tak nienawidził i którym tak pogardzał. Pieszczota jej drobnej dłoni, która przynosiła tyle ukojenia.

Spod zamkniętych powiek wyrwała się na wolność pojedyncza łza. Powoli, wręcz majestatycznie spłynęła po szorstkim policzku, za nią podążyła kolejna, a wtedy Nataniel pomyślał, że to takie dziwne.

Już nie padało, a on wciąż miał mokrą twarz.

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Czy to koniec? Tak czy siak wow

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tej części tak, być może skuszę się na kontynuację 🙂

  2. K
    Karol
    | Odpowiedz

    Zaraz! Chwila! Czy… czy to już koniec????

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Niestety 🙁

  3. K
    Kasia
    | Odpowiedz

    Kurczę, no brak słów. Jak Ty to robisz że każda kolejna książka jest lepsza od poprzedniej? Zazdroszczę talentu

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję za piękne słowa 😉

  4. A
    Anonima
    | Odpowiedz

    A czy przypadkiem Anastazja nie kazała lekarzowi mu tak powiedzieć? Żeby myślał, że ona i ich dziecko umarli? Chciała od niego uciec, więc ucieknie. Inaczej nie dałby jej spokoju.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Blisko, blisko, całkiem ciepło 😉

  5. J
    Ja
    | Odpowiedz

    Książka świetna mam cicha nadzieję że doczeka się 2 część

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Pewnie tak. Duże „pewnie” 🙂

  6. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    O kur… Przeczytałam i jestem w szoku, po prostu. Nie czegoś takiego się spodziewałam…miało nie być happy endu ale aż się popłakałam.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ciężko tutaj o klasyczny happy end… :-)))

  7. M
    Madzia
    | Odpowiedz

    To już koniec ?????? 😭😭😭😭😭😭😭

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tak 😉

  8. P
    P.
    | Odpowiedz

    Szkoda biednej Nastki… 😪

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A może lepiej jej bez niego? 🙂

      • W
        Wiktor
        |

        Witam panią Agnieszkę. Mam takie pytanie?. Kiedy będzie druga część książki?. Książka świetna i chciało by się wiedzieć jak się skończyła ta historia

      • Babeczka
        |

        Teraz mogę odpowiedzieć z czystym sumieniem, że właśnie zaczęłam pisać 🙂

  9. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Czy to już koniec Agnieszko ?😲😥😥popłakałam się …

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Koniec. Najwyższy komplement, dziękuję 🙂

  10. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    NIEEEEEEEEEEE, DLACZEGO!!!!!!!!!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ale jak wzruszająco 🙂

  11. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    JA MAM TAKĄ NADZIEJĘ ,ŻE LEKARZ GO OKŁAMAŁ I NASTAK ŻYJE I JEJ DZIECKO RÓWNIEŻ:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Byłoby pięknie 😉 i dało nadzieję!

  12. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga napisz czy będzie ciąg dalszy, mam nadzieję że to Nastka kazała tak powiedzieć , niech ten bezdusznik cierpi w ona wreszcie odnajdzie spokój z dala od niego.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie, co mam z Wami zrobić 🙂

      • Anonim
        |

        I za to cię kochamy 💕

      • J
        Jopis
        |

        Całe szczęście!!!

      • M
        Majka
        |

        No to już czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy 😉😁

  13. A
    Agnieszka
    | Odpowiedz

    I jak zwykle, płacz 😭

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Trochę trzeba 🙂

  14. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    O MOJ BOZE.
    Brak mi słów… tyle emocji, co tu się wydarzyło.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Kara musi być. Niekoniecznie fizyczna, ale musi 🙂

  15. M
    Max
    | Odpowiedz

    Nie rób tego nie w takim momencie. Daj nam promyk nadzieji promyk słońca jak Natanielowi zakończ to z hapy enddem proszę bo czuję się nieswojo.

  16. Anonim
    | Odpowiedz

    Świetne choć tragiczne. Nie może się tak skończyć 🥺

  17. Anonim
    | Odpowiedz

    A ja troszkę inaczej… Podziwiam talent literacki Autorki 🙂 niezmiennie od lat ale chyba nie chciałabym czytać, może póki co z racji przesytu jak daleko można przesunąć granice…ile można jeszcze okrucieństwa.. Nawet jeśli z czasem pokazuje ludzką twarz… Brakuje mi tej ” Agnieszki”, która z zadziorem i humorem prowadzi nas przez meandry normalności.. Kobitek z charakterkiem… Fajnych mężczyzn.. Ludzi czasem pogubionych ale osadzonych w tu i teraz.. Innej mieszanki uczuć.. Odskoczni.. Cukru w cukrze… Więc choć Chylę głowę nad kunsztem literackim.. Czekam na ” inne” :)) Pozdrawiam serdecznie Panią Agnieszkę i życzę weny w tworzeniu i dobrej normalności w rzeczywistości… 🙂

  18. Z
    Zynka3
    | Odpowiedz

    😂

  19. K
    Kasia Przygodzka
    | Odpowiedz

    Wow. Jestem pod wrażeniem. Chciałam czekać na Legimi… przeczytałam fragment i już oderwać się nie mogłam…. BRAWO, BRAWO

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Skusiłam? Dziękuję 😉

  20. Anonim
    | Odpowiedz

    Kiedy będzie kolejna cześć ?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Już się pisze 😉

  21. Anonim
    | Odpowiedz

    Ale jak to koniec? Tak bez zemsty, bez zrobienia kolesiowi z tyłka jesieni średniowiecza? 😞 Tak dla odmiany, żeby on pocierpiał? Chociaż jakiś mały „paranolmal activity”? 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To już wolę drugą część napisać 😉

  22. Anonim
    | Odpowiedz

    Z wielką niecierpliwością czekam na drugą część….chyle nisko głowę na Twoim kunsztem pisania, piszesz tak realistyczne, że można by pomyśleć iż sama miałaś styczność z takim zachowaniem.. Bardzo dziękuję za tak ciekawą opowieść…

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A ja dziękuję za taką piękną pochwałę 🙂 Druga cześć zaraz ruszy!

  23. Anonim
    | Odpowiedz

    Pewnie niejedna osoba pomyśli, że jestem dziwna, ale chciałabym żeby na końcu jednak byli razem..

    • N
      Nat
      | Odpowiedz

      Ja tez 😉 juz sie nie moge doczekac kolejnej czesci, jesli bedzie. Chociaz jakas mala zapowiedz kiedy?

      • Babeczka
        |

        Szybko, bo nie mogę się powstrzymać 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie tylko ty :-))))

  24. J
    Joasiaas2
    | Odpowiedz

    Jestem rozdarta. Uwielbiam twoje książki Babeczko, jednak Nataniel mnie przerósł. Nie wiem czy to jakim on jest da się odkręcić. Żal mi Anastazji -nie na taki koniec liczyłam😭Czytajac Nikitę myslalm, że to dla mnie zbyt wiele. Jednak doszukałam się okoliczności łagodzących. Dla Nikolaja błagałam o drugą szansę . Ale tu….? Jest mi tylko smutno, choć niczego dobrego się nie spodziewałam. Uwielbiam bohaterów z kategorii zimnych drani i czekam na kolejne Twoje teksty.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Wspomnienia pozostaną, ale może uda mu się odkupić winy? Dziękuję ślicznie za pochwały i zapraszam na kolejny tekst 😉

  25. K
    Kaśka
    | Odpowiedz

    Czyli będzie kontynuacja ? Dobrze , bo czegoś mi zabrakło .Nataniel powinien cierpieć z tęsknoty za utraconą miłością , targany wyrzutami sumienia . Ha .

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To już za dużo by było na ten raz :-))) Faktycznie, w drugiej trochę mocniej pocierpi 🙂

  26. Anonim
    | Odpowiedz

    Super! Czekam na drugą część.

    • J
      Jopis
      | Odpowiedz

      Przecież jest. 2 część to „Odkupienie”.

Napisz nam też coś :-)