Nataniel (IV)

with 4 komentarze

 

Nie rozpłakała się, wzrokiem szukając czegoś, co mogłoby posłużyć jej do obrony i zapewnić chociaż niewielką przewagę. Tylko czy miała szansę na wyrwanie się z rąk kogoś, kto ważył dwa razy tyle co ona i pewnie był dużo silniejszy?

Dziesięć lat temu naiwnie wierzyła, że pomoże jej policja. Teraz była pewna, że skoro uratowała mu życie, będzie chociaż trochę poczuwał się do wdzięczności. Lecz surrealistyczna rzeczywistość w jakiej się znalazła, postawiła na głowie nie tylko cały świat Anastazji, ale i wszystko, co dotąd było dla niej tak oczywiste.

Proszę! – wyszeptała, podczas gdy Nataniel chwyciwszy ją brutalnie za kark, pchnął w stronę stołu.

Zdejmij spodnie i wypnij się! – rozkazał, jakby w ogóle nie słyszał wypowiedzianej prośby.

Nie! – Zebrała siły i zaczęła się szamotać. Tym razem nie pójdzie mu tak łatwo, pomyślała, a zaraz później przekonała się, że jej protest nie miał żadnego sensu. Mężczyzna chwycił ją za włosy i walnął twarzą Nastki o twardy blat z taką siłą, iż prawie straciła przytomność. Już nie protestowała, gdy zdzierał z niej odzież. Leżała w bezruchu, starają się pokonać ból nosa, z którego buchnęła krew. Palce zacisnęła na krawędzi mebla i tylko czekała na to, co nieuniknione.

Nadal ciasna! – cmoknął z uznaniem, naciskając palcem na ciasną dziurkę odbytu. Nie spieszył się, jakby sam fakt jej cierpienia, był dla niego czystą przyjemnością. Do pierwszego palca dołączył drugi; wwiercał się nimi bez pośpiechu, jakby przygotowując ofiarę na coś większego. Kiedy się wycofał, poczuła chwilową ulgę, lecz zaraz później...

Nieee! – głośny okrzyk rozniósł się po pokoju.

Pomimo przygotowania i zwilżenia śliną, wchodził powoli, z oporem, doprowadzając gwałconą kobietę do szaleństwa. Jednak silna dłoń zaciśnięta na smukłym karku, nie pozwoliła jej się ruszyć, chociaż Anastazja zebrała wszystkie siły, jakimi dysponowała. Wiła się z bólu, z oczu ciekły jej łzy, a on poruszał się coraz szybciej, zanurzając aż po same jądra. Koszmar powrócił, lecz tym razem nie był wspomnieniem, a okrutną rzeczywistością.

Za to Nataniel był w siódmym niebie. Niewiele było mu trzeba, aby osiągnąć gotowość. Wystarczyła sama jej obecność, zapach ciała, miękkość skory. Poczerwieniał, krople potu spływały mu po skroniach, a oddech stał się głośny i świszczący. Poruszał się coraz szybciej i brutalniej, nie dbając o to, że Anastazja tak bardzo cierpi. W pewnym momencie wygiął się do tyłu, a później znieruchomiał. Kolejny ruch i przenikliwy jęk, i kolejny, po którym poczuła ciepło wypełniające wnętrze jej pupy.

O ja pierdolę! – wysapał Nataniel, puszczając ją i opadając na krzesło. – Laleczko! Jesteś bezkonkurencyjna! Mam przy tobie takie orgazmy, że brak mi słów, aby to opisać.

Nie odpowiedziała. Leżała nieruchomo, modląc się, aby ją zostawił, zniknął. Znów modliła się o śmierć. Była wykończona tym aktem okrucieństwa, obolała i zobojętniała. Dławiła ją gorycz, bo gdyby go zostawiła...

Chodź, umyjemy cię. – Postawił ją na nogach silnym szarpnięcie. Problem polegał na tym, że nie była w stanie się na nich utrzymać. Kiedy osunęła się na podłogę, chwycił długie jasne, włosy i owinąwszy je sobie dookoła dłoni, zaczął ją wlec w kierunku otwartych drzwi łazienki.

Znów krzyczała, lecz jemu sprawiło to jedynie przyjemność. Porzucił szlochająca kobietę w wannie, po czym puścił na nią lodowaty strumień wody.

Przestań! – Znów błagała o litość, zdając sobie sprawę, że on jej nie okaże.

Cicho, brudasie! Muszę cię umyć, żebyś nie straszyła ludzi po drodze.

Po drodze? – Spojrzała na niego ogromnymi, wystraszonymi oczyma.

Zabieram cię ze sobą. – Nataniel przysiadł na krawędzi wanny. Spodnie miał rozpięte i dostrzegła wciąż sztywnego penisa.

Ja nie...

Nie pytałem cię o zdanie – oświadczył obojętnie. – Rozbieraj się! Umyjemy cię, zrobisz mi loda i ruszamy w drogę. A spróbuj suko użyć zębów, to masz moje słowo, że wszystkich pozbędziesz się w ekspresowym tempie. Zresztą – roześmiał się. – Bezzębne ponoć świetnie ciągną. Muszę się kiedyś o tym przekonać.

Rozebrała się i umyła, pod bacznym spojrzeniem Nataniela. Kiedy sięgała po ręcznik, dostrzegła leżące nieopodal nożyczki. Takie małe, do manicuru, ale ostre i mogące posłużyć za broń. Serce gwałtownie przyspieszyło, bo nagle pojawiła się szansa. Niewielka, ale jednak szansa, bo tym razem Anastazja nie miałby już skrupułów.

Zamiast owinąć się ręcznikiem, odłożyła go w taki sposób, aby mogła chwycić nożyczki. Już prawie je miała, gdy męska dłoń zacisnęła się na przegubie jej ręki.

Laleczko! – Nad jej głową rozległ się rozbawiony, pełen szyderstwa głos. – Odpuść, bo inaczej będę musiał cie ukarać. To nie będzie przyjemne, zaręczam.

Nic, co mi robisz, nie jest przyjemne – wycedziła, zaciskając zęby.

Dla mnie jest i tylko to się liczy. Ty możesz nawet zdechnąć, chociaż – przekrzywił lekko głowę – nie za szybko, bo nadzwyczaj dobrze się bawię. Masz samochód?

Mam. – Nie widziała sensu, aby kłamać.

Jaki?

Żaden nie da rady w taką zamieć.

Bo z was, bab, to chujowi kierowcy. Da radę, zobaczysz.

Nie pojadę z tobą. Rób, na co jeszcze masz ochotę i wynoś się w diabły!

Hola! – Znów chwycił ją za włosy i pchnął w kierunku umywalki. – Zobacz, co musiałem ci zrobić przez twoje nieposłuszeństwo.

Lustro było prawdomówne. Pokazało bladą, przerażoną twarz, z krwawymi wybroczynami pod nosem i drżącymi wargami. Oczy pełne łez i lęku, chociaż tlił się w nich również bunt. Pokazały też zadowoloną twarz oprawcy, na którą Nastka nie mogła patrzeć bez obrzydzenia.

Zostaw mnie. Jesteś mi to winien za uratowanie ci życia.

Winien? – Spojrzał na nią bystro, a później wybuchnął śmiechem. – Nie jestem ci nic winien dziwko. Popełniłaś błąd, licząc na moją wdzięczność, czy to jeszcze do ciebie nie dotarło? A teraz ubierzesz się, spakujesz to, co chcesz zabrać i ruszamy. Po drodze zatrzymamy się na krótki postój i obciągniesz mi jak rasowa kurwa, zrozumiałaś?

Zrozumiała, ale co innego. To nie był dobry moment na bunt. Dlatego popędzana drwinami, zapakowała najpotrzebniejsze rzeczy i ubrała się, posłusznie spełniając każdy rozkaz Nataniela.

Śnieżna nawałnica przycichła. Samochód odpalił bez najmniejszego problemu. Przez chwilę słychać było jedynie szum silnika, po czym Nataniel rozkazał:

Wysiadaj!

Zaskoczył ją. Pojawiła się również iskierka nadziei, że jednak ją zostawi, odjeżdżając w siną dal. I zaraz zgasła, bo mężczyzna otworzył bagażnik, czyniąc dłonią zachęcający gest.

Wskakuj laleczko! O, sorry, wrzucę kocyk na spód, żebyś się za mocno nie poobijała.

Proszę, nie!

Laleczko... – Głos miał podejrzanie spokojny, łagodny. – Nie daj się prosić, bo tego nie lubię.

Nie!

Nie? – zmrużył oczy, a wtedy Anastazja odwróciła się i zaczęła uciekać.

Nie odbiegła daleko, nie zdołała wydostać się nawet z szopy, pełniącej funkcję garażu. Seria brutalnych uderzeń otwartą dłonią w twarz, uzmysłowiła jej, że powinna była go posłuchać.

Dopóki – cios – nie zrozumiesz – kolejny cios – że to ja rządzę, dziwko!

Zabrakło jej sił, aby utrzymać się na nogach. Przed oczyma pojawiły się mroczki, w głowie szumiało. Zdała też sobie sprawę, że Nataniel znów się podniecił. Pchnął ją na twardą posadzkę, po czym sam przykucnął tak, że jego członek znalazł się tuż przed zakrwawioną twarzą Anastazji, a nogami unieruchomił szczupłe ramiona. Błyskawicznie rozpiął spodnie, po czym wpakował jeszcze miękkiego kutasa do jej ust. Już nie był zły. Śmiał się w głos niczym szaleniec, podczas gdy ona krztusiła się i charczała. Lecz tym razem cały ten upokarzający akt miał trwać o wiele dłużej, bo Nataniel nie miał zamiaru szybko kończyć. Poruszał rytmicznie biodrami, wbijał się, aż po samo gardło, sprawiając, iż o mało co, nie zwróciła zawartości własnego żołądka.

Wyssiesz wszystko do samego końca – sapał. – Do ostatniej kropelki, laleczko. A później podziękujesz... O, tak, właśnie tak! – pojękiwał coraz głośniej.

Nie miała pojęcia, jak długo to trwało. Traciła nie tylko rachubę czasu, ale i przytomność, pogrążając się w szaleństwie splecionym z bólu i upokorzenia. Nie czuła przenikliwego chłodu, zimna, bijącego od betonowej posadzki, nie czuła niczego, prócz tego ogromnego penisa, który tak brutalnie penetrował wnętrze jej ust. Gwałcił ją bez litości, a ona czuła się jak szmata, jak dziwka, której ciało służy tylko do jednego.

Jesteś taka cudowna – wyszeptał, przyspieszając. – Idealna! Kurwaaa! Cudownaaa!

Ostatnie słowo wykrzyczał, spuszczając się obfitym strumieniem. Kolejny odjazdowy orgazm! Jasna cholera, jak ta kobieta to robiła, że za każdym razem szczytował z taką siłą? Wycofał się na bok, a wtedy zamroczona Anastazja lekko się uniosła, pochyliła głowę na bok i zwymiotowała.

Ty szmato! – warknął Nataniel, z całej siły uderzając ją w twarz, tak, że głowa kobiety odskoczyła w tył, niczym u szmacianej lalki. Chwycił ją za włosy i bił, nie zwracając uwagi, gdzie padają ciosy jego pięści. – To cię kurwo nauczy, że nie marnuje się mojej spermy! Masz ją połykać, delektować się, skamleć o więcej i dziękować za każdą kroplę! – Darł się, czerwony na twarzy, z szaleństwem w oczach. I wtedy dostrzegł, że straciła przytomność.

Wstał, głośno dysząc.

Wymierzył brutalnego kopniaka w bezwładne ciało, a potem zapiął spodnie i zapalił papierosa.

Coś w głębi jego umysłu szepnęło, aby ją zostawił. Coś uporczywie namawiało do zmiany planów, tak natrętnie ostrzegło przed niebezpieczeństwem, którego Nataniel nie dostrzegał.

Była zbyt piękna, zbyt dobra, zbyt czysta, ale on nie zamierzał się wycofać.

Wyrzucił peta, a później podniósł wiotkie, kobiece ciało i z niezwykłą, zaskakującą delikatnością, ułożył je w bagażniku.

To prawda, anioły nie potrafią żyć w piekle, lecz on potrafił je do tego zmusić.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. S
    Salamandra
    | Odpowiedz

    Powiem tak… Najlepsze opowiadanie.
    Nie dlatego, że jaraja mnie takie sceny, ale dlatego, ze jest to takie prawdziwe (w zyciu nie ma lekko, nie zawsze jestesmy w stanie zmienić ludzi itp – mowie o przemocy wsrod kobiet), nie ma serduszek i słodkości.
    Jesli ona go pozniej wykastruje i kaze mu zjesc swoje jaja to będziesz moja numer 1!!!!

  2. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Mam ochotę zrobić mu to samo co on jej zrobił a nawet i więcej

  3. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Mocne, naprawdę wróciłaś z przytupem Aga

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

Napisz nam też coś :-)