Nataniel (V)

with 9 komentarzy

 

Gdy się ocknęła, leżała na miękkim łóżku, w wielkiej sypialni. Pokój urządzono ze smakiem, ale niezwykle minimalistycznie; dominowała biel i szarości, kamień i szkło.

Z cichym stęknięciem uniosła się w górę, opierając na łokciach. Powrócił ból poranionej twarzy, wspomnienie tego, co się wydarzyło.

Była sama, chociaż przypuszczała, iż jest obserwowana. Nie miała pojęcia gdzie się znalazła i kim tak naprawdę jest Nataniel, ale musiał być mocno związany ze światem przestępczym. Nie płakała, bo to w niczym nie mogło jej pomóc. Z trudem zwlekła się z łóżka i doczłapała do łazienki. Dostrzegła, że stały tam jedynie męskie kosmetyki, więc całość musiała być sypialnią tego bydlaka. Chciała napić się wody, obmyć twarz, ale wtedy spojrzała w lustro...

Boże! – jęknęła.

Pod nosem krwawe wybroczyny. Opuchnięte, popękane i zakrwawione wargi. Cała prawa połowa twarzy w kolorze wyrazistego fioletu. Zaschnięte ślady wymiocin i spermy.

Z trudem się rozebrała, a później weszła pod prysznic. Usiadła w kąciku i płakała, podczas gdy chłodny strumień wody przynosił ulgę obolałemu ciału.

Jak mogła być tak głupia i go uratować? Jak mogła wierzyć, że ktoś taki odczuje chociaż odrobinę wdzięczności? Wyrzucała sobie od naiwnych kretynek, pozbawionych instynktu samozachowawczego idiotek, lecz szybko zrozumiała, że to nie ma sensu.

Powinna raczej planować ucieczkę.

Po pierwsze musi być pozornie uległa. Po drugie obserwować otoczenie, zdobywać wiedzę o miejscu, w którym się znalazła i którego, czego była pewna, tak szybko nie opuści. Nie sprzeciwiać się, wypełniać plecenia i przede wszystkim nie wyprowadzać go z równowagi, bo mógł skatować ją jeszcze bardziej. Połamać żebra, wybić zęby, sama już nie wiedziała, co jeszcze. Ten mężczyzna był nieprzewidywalny.

Wstała i zakręciwszy wodę, owinęła się jednym z ręczników. Wróciła do sypialni i wtedy dostrzegła torbę, którą spakowała. Założyła świeżą odzież i znów napiła się wody. Była też głodna, ale nie ośmieliła się wyjść poza ten pokój. Całe szczęście, że drzwi się otworzyły i do środka weszła schludnie ubrana pokojówka. Trzymała tacę zastawioną smakołykami. Gorzej, że za plecami dziewczyny dostrzegła Nataniela.

Postaw to tam – wskazał na niski stolik. – I wypierdalaj, mam teraz ważną rozmowę.

Anastazja zadrżała, ale tamta była chyba przyzwyczajona do takiego traktowania. Szybko zniknęła, a Nataniel usiadł w fotelu, z zadowoleniem przyglądając się zamarłej w bezruchu kobiecie.

Jeść dostaniesz później – oznajmił. – Najpierw musisz zasłużyć. Podejdź i uklęknij!

Te słowa ją przeraziły. Czy on znowu...? Nie, tylko nie to! Nie da rady, wszystko tak bardzo ją bolało. A jednak posłusznie zrobiła to, co kazał. Po policzkach spłynęły świeże łzy, lecz sama Anastazja milczała, czując, jak daremne byłoby błaganie o litość.

Nieciekawie wyglądasz – stwierdził, przekrzywiając głowę. – Dobra, zaczniemy od czegoś innego niż seks. Nie ciesz się suko, też będzie bolało.

Opuściła głowę, a wtedy palcem uniósł jej podbródek, zmuszając, aby spojrzała mu w oczy.

No, laleczko, dlaczego płaczesz? – Jego głos znów był taki łagodny, niemal współczujący. Ale w ciemnych źrenicach dostrzegła sadystyczną radość.

Ubrany w białą koszulę i ciemne spodnie, rozluźniony, z asymetrycznym uśmiechem na przystojnej twarzy, wyglądał jak najgorętsze marzenie wyjęte wprost z kobiecego snu. A jednak Anastazja czuła jedynie odrazę, wstręt tak wielki, że o mało co, nie odtrąciła jego dłoni.

Przecież nie zależy ci na odpowiedzi, więc po co pytasz? – Głos miała cichy, przytłumiony.

A może zależy?

Uśmiechnęła się tylko ze smutkiem, nie kontynuując tematu. Mogła go rozdrażnić i znów odegrać rolę worka treningowego, a tego śmiertelnie się bała.

Dobrze, kilka zasad na początek. To jest mój dom – zatoczył ręką dookoła. – Wielki ogród, wysoki płot, basen, luksusy i służba. Oraz ochrona, która czuwać będzie nad twoim bezpieczeństwem. Wszystko tutaj należy do mnie, ty także. Od dziś jesteś jak sprzęt, jak piękna ozdoba tych wnętrz. Na każde moje skinienie, posłuszna, cicha i zawsze gotowa, aby zaspokoić swego pana. Zrozumiałaś?

Tak – odpowiedziała beznamiętnie, chociaż tak bardzo miała ochotę splunąć mu w twarz.

Spać będziesz na dywaniku pod łóżkiem, jak dobrze ułożona suka, chyba że zasłużysz, aby wskoczyć wyżej – dodał ze śmiechem. – A jak będziesz niegrzeczna, to twój pan przyprowadzi swojego pupila, po czym to on cię zerżnie, jak nieposłuszną sukę. Chyba rozumiesz o czym mówię?

Tak. – Tym razem gwałtownie zbladła.

To byłoby niezłe przedstawienie – westchnął Nataniel z uniesieniem. – Może kiedyś, jak mi się już znudzisz? Na razie jesteś taka cudownie ciasna i świeża, że nie chcę tego zmieniać. Ilu facetów cię rżnęło?

Rżnęło? Tylko trzech. – Nie potrafiła ukryć ironii w tych słowach, ale Nataniel udał, że tego nie dosłyszał. Odrobinę się skrzywił, bo mimo wszystko, wcale nie okazywała aż takiego posłuszeństwa, jakiego wymagał. Gdyby nie groźba fizycznej kary... No właśnie, należało się zabezpieczyć.

Kwestie formalne. Masz rodzeństwo, brata i siostrę. Oni mają rodziny. Uciekniesz, to nie będę cię ścigał, ale oni poniosą konsekwencje twojego czynu.

Rozumiem. – Była nadzwyczaj spokojna, ale w zielonych oczach dostrzegł kiełkującą nienawiść. To mu się spodobało, bo nie lubił łatwych zdobyczy. A ta kobieta, z pozoru taka uległa i bezbronna, była też niezwykle silna psychicznie. – Nie ucieknę. Zabiję cię, gdy tylko nadarzy się okazja.

Serio? – wyszczerzył zęby w uśmiechu. – To lubię laleczko, to lubię. Podobasz mi się taka niepokorna do tego stopnia, że nawet cię nie ukarzę. Dobra, koniec pogaduszek. Mam coś do załatwienia. Ty odpoczywaj, od jutra zaczynamy zabawę. Jak wrócę masz ładnie spać na swoim miejscu.

Chciał ją tym upokorzyć, ale poczuła jedynie ulgę. Wolała twardą podłogę niż wygody i luksusy w jego towarzystwie. Byle jak najdalej od tego popierdolonego socjopaty.

Chociaż jej nie zabronił, nie wyszła z pokoju. Posiłki przynosiła ta sama pokojówka, co wcześniej, na dodatek traktująca ją niezwykle wrogo. Nastka siedziała na parapecie okna, wpatrując się z nieskazitelnie biały krajobraz i szukając wyjścia z sytuacji, w jakiej się znalazła. Nadal nie mogła uwierzyć, że koszmar sprzed dziesięciu lat powrócił. Więcej, był jeszcze gorszy.

Kim ty jesteś Natanielu? – zadała sobie to pytanie. – Taki okrutny i bezlitosny. Bez skrupułów i uczuć. Nic ci nie zrobiłam, wręcz przeciwnie, ale ty pragniesz jedynie mego cierpienia. Dlaczego?

Gdy nadeszła pora snu, posłusznie zajęła miejsce na podłodze. Przykryła się kocem, głowę oparła o zgięte ramię. Bardzo długo leżała taka skulona, bezgłośnie łkając. Wiedziała, że to nie koniec, a zaledwie początek jej niewoli.

Po raz pierwszy zastanowiła się, czy znajdzie w sobie tyle siły, aby się zabić.

Śmierć może nie była jedyną drogą do wybawienia, ale na pewno najszybszą i najskuteczniejszą, kusząc wizją wolności i zapomnienia.

Ostatecznością i dlatego Anastazja najpierw postanowiła zawalczyć o swoje życie, a dopiero później oddać je w ręce kostuchy.

Nataniel wcale nie wrócił na noc. Interesy zajęły mu więcej czasu niż planował, dlatego w domu pojawił się dopiero późnym popołudniem. Zauważył, że wyglądała odrobinę lepiej. Dostrzegł też coś, co mu się nie spodobało. Iskierkę buntu w pozornie pokornym spojrzeniu.

Witaj laleczko – powiedział, rozbierając się. – Widzę, że łóżko nietknięte. Grzeczna suczka – pochwalił, ale ona nawet nie drgnęła. Patrzyła na niego bez jakichkolwiek emocji, na jego nagość i doskonałość męskiego ciała. Patrzyła, bo musiała, a brak zainteresowania z jej strony, mógł mieć przykre konsekwencje.

Wykąpię się i wymyślę coś w nagrodę.

Dobrze.

Coś ekstra, obiecuję.

Rozumiem.

Nie podoba mi się twoja obojętność – zmarszczył brwi.

Powiedziałeś, że jestem rzeczą, przedmiotem, elementem wyposażenia tego domu. One nie okazują uczuć, więc i ja ich nie mam.

Rozgniewała go tymi słowami, chociaż nie wpadł w szał, nie wymierzył ciosu. Za to stojąc pod prysznicem planował karę. Zobaczymy, czy zdoła zachować swą obojętność, pomyślał z zadowoleniem. Nagi wyszedł z łazienki, a później wyjął z szuflady komody szpicrutę. Dopiero wtedy wygodnie rozsiadł się w fotelu.

Rozbierz się!

Bez szemrania spełniła to polecenie, a on pożerał wzrokiem jej nagie ciało. Naprawdę była wyjątkowo piękna, niby taka krucha, filigranowa, a jednak kusiła krągłościami, rozłożystymi biodrami, zgrabnymi nogami i jędrnym biustem. Nataniel skrzywił się. Następnym razem nie będzie jej bił po twarzy, bo te fiolety wyglądały okropnie. Psuły efekt całości.

Ruchem szpicruty pokazał jej miejsce na podłodze u swoich stóp. Podeszła i uklękła, pochylając głowę. Dostrzegł gęsią skórkę, może z zimna, może ze strachu, chociaż on na razie nie zamierzał robić jej krzywdy. Szpicrutą pogładził opuchnięty policzek, zjechał niżej, obrysowując kontur piersi. Starał się aby ten dotyk był niezwykle delikatny, wyciszający zmysły, subtelny niczym pieszczota kochanka. Zauważył, że lekko zadrżała i to mu wystarczyło.

Zbawimy się, laleczko – wychrypiał, bo cała ta sytuacja też go podnieciła. – Podejdź do tamtego krzesła i połóż się na jego oparciu, wypinając w górę pośladki. Wyeksponuj je, aby wręcz błagały o chłostę.

Chłostę?

Mam w planach dziesięć razów, ale każda zwłoka zwiększa pulę o kolejne dziesięć.

Cholerny sadysta! – wycedziła przez zęby.

Już mamy dwadzieścia. Wolałbym cię nie zmuszać, bo wtedy kara wyniesie pięćdziesiąt – oznajmił z pozornym spokojem. Wstał, ona również, ale wciąż się wahała, czy wykonać polecenie. Wszystko w niej krzyczało, aby mu się postawiła, aby nie pozwoliła tak sobą pomiatać. Dlatego gdy Nataniel nachylił się ku niej, chcąc coś powiedzieć, splunęła mu w twarz.

Oj, laleczko, teraz to przesadziłaś. – Tym razem jego gniew był inny. Lodowaty, pełen nadnaturalnego spokoju. Przerażał znacznie bardziej niż wybuchy niekontrolowanej wściekłości. Starł ślinę z policzka, a później zaatakował. I chociaż się tego spodziewała, to znów nie miała żadnych szans w nierównej walce. Pięć minut później leżała dokładnie w takiej pozycji, jak sobie zażyczył, ale związana i unieruchomiona.

Raz – powiedział Nataniel, a na jej pośladek spadło pierwsze uderzenie. Bardziej zapiekło niż zabolało, lecz to był zaledwie początek.

Dwa.

Tym razem krzyknęła.

Trzy.

To był koniec jej opanowania. Uderzenia padały raz za razem, a na delikatniej, jasnej skórze szybko ukazały się sine pręgi. Próbowała zerwać krępujące ją więzy, krzyczała i płakała, w końcu zaczęła też błagać o litość, ale Nataniel był nieugięty. Jak w amoku okładał nagie pośladki, nie zważając na to, że pojawiła się krew, że być może blizny po tej chłoście zostaną już na zawsze. Na szczęście dla Anastazji przegrał ze swym własnym podnieceniem. Przy dwudziestym razie, odrzucił szpicrutę i przyklęknąwszy, splunął na sterczącego kutasa, szybkim ruchem rozsmarował tę ślinę po całej jego długości, po czym wszedł w nią od tyłu, brutalnie i bez uprzedzenia.

Tym razem krzyk przeszedł w nieludzkie wycie, bo ból stał się obezwładniający.

Lecz to tylko podnieciło go jeszcze bardziej.

To już nie był seks, nie taki normalny, jaki uprawia dwoje ludzi. To był bezlitosny akt sadyzmu, zwierzęcy, brutalny, pozbawiony jakichkolwiek uczuć. Poranione pośladki pulsowały bólem, ale znacznie gorszy był ten, który zadawał nabrzmiały członek poruszający się w jej wnętrzu. Nic dziwnego, że tego nie wytrzymała. Zemdlała dokładnie w momencie, gdy on szczytował, wytryskując strumieniem ciepłej spermy. Pod zamkniętymi powiekami ukazała się feeria kolorów, a sam Nataniel osunął się na ziemię, głośno dysząc.

Dopiero po dłuższym czasie dostrzegł, że kobieta się nie ruszała. Uwolnił ją z więzów i kopniakiem zepchnął na podłogę. Potem szybki prysznic i wyczerpany padł na łóżko. Ani razu nie spojrzał w kierunku zmaltretowanej ofiary. Przestała go obchodzić, bo na dziś miał już dosyć wyuzdanych zabaw.

Ziewnął i pomyślał, że za taki odlotowy orgazm, daruje jej zaległe trzydzieści batów.

Pewnie się ucieszy, stwierdził, a później po prostu zasnął.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Aż sie popłakałam, szkoda mi jej licze że go zabije

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zakończenie z pewnością odrobinę zaskoczy…

  2. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Za mocno…przechodzisz sama siebie, ale jak ktoś powiedział wcześniej, to jest takie prawdziwe. Życie nie jest usłane różami. Bywa brutalne, może nie aż tak , ale nie zawsze jest kolorowo.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tym razem ma być dokładnie tak, nie inaczej. Nie każdemu się spodoba, ale to nie romans.

  3. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Sama zabije sukinsyna:(

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Pożyczyć siekierę? 😀

  4. Anonim
    | Odpowiedz

    No nie wiem… Nikitę można było zrozumieć, polubić, Nikolaja też, Aleksander to już jakiś taki soft był, ale ten Nataniel – piękne imię…- żaden tak brutalnie, bez opamiętania nie potraktował kobiety, z którą był później… jak z tego zrobić coś na kształt romansu, jeśli w ogóle taki masz zamiar- nie wiem🤔. Jestem ciekawa Twojego pomysłu na ciąg dalszy.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Oj, to romans nie jest, w żadnym wypadku.

  5. A
    Anka
    | Odpowiedz

    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy

Napisz nam też coś :-)