Nataniel (IX)

with 5 komentarzy

 

Bała się bólu fizycznego. Nie chciała już więcej doświadczyć tego, co wcześniej.

Przez ten miesiąc, gdy dochodziła do siebie po pobiciu, miała przede wszystkim sporo czasu na przemyślenia. Nie stworzyła konkretnego planu ucieczki, lecz dokładnie obserwowała zwyczaje domowników. Zawsze we wtorki przyjeżdżał człowiek, który zabierał pranie. Głównie pościele, ręczniki i inne, ale ten dom nie był jedynym, jak obsługiwał. Otwierał tylne drzwi w niewielkim busie, wkładał tam dwa ogromne kosze i odjeżdżał. Wcześniej Anastazja uznała, że zakradnięcie się i ukrycie pomiędzy brudami pod czujnym okiem kamery, to zbyt ryzykowny plan, lecz teraz zrozumiała, iż nie ma wyboru.

Nataniel kochał się na nią znęcać. Pewnie nie była pierwszą jego ofiarą, nie była też ostatnią.

I tutaj Anastazja się pomyliła. Seks od wielu lat łączył się u niego z przemocą, lecz zawsze były to przygodne partnerki. Pilnował, aby od żadnej się w jakikolwiek sposób się nie uzależnić. Używał gumek, bo nie był idiotą, a jego kochanki, tak samo jak on, nie ograniczały się w seksie. Czasami z nudów podrywał normalną kobietę, gdzie przez słowo "normalna" rozumiał idiotkę o doskonałym ciele i wybujałym ego. Szybko albo się takiej pozbywał, albo sama odchodziła, gdy Nataniel przesadził w łóżku z przemocą. Nie martwiło go to, bo na jej miejsce czekało kilka kolejnych.

Kiedy pierwszy raz spotkał Anastazję, zafascynowała go, ale nie na tyle, aby chciał tę znajomość poprowadzić inną drogą. Zgwałcił, pozwolił zrobić to samo swoim ludziom i postanowił, że wróci po więcej, gdy dziewczyna wyjdzie ze szpitala. Niestety, właśnie wtedy go zapuszkowali, a ojciec z bratem wywalczyli jedynie niższy wyrok. Po wyjściu na wolność miał inne sprawy, lecz kiedy spotkał ją ponownie, już nie odpuścił.

Była wyjątkowa i nie tylko urodę miał na myśli. Zachowywała się, jakby ta uroda nie miała dla niej najmniejszego znaczenia. Kiedy zabrał ją ze sobą, kazał swojemu człowiekowi dowiedzieć się, co robiła, jak żyła i z kim była związana. Karol, budzący zaufanie już samym wyglądem, wywiązał się z tego koncertowo. Z faktów jakie przekazał szefowi wynikało, że kobieta żyła samotnie, kontakt utrzymując jedynie z siostrą i bratem. Nie pracowała, a skromnym źródłem utrzymania były dla niej oszczędności. Zajmowała się uprawą ziół, które później sprzedawała dalej. We wsi niewiele o niej wiedzieli, bo chociaż przyjemnie się z nią rozmawiało, to należała raczej do skrytych osób. Lubiła dzieci. W miejscowej świetlicy organizowała dla nich coś w rodzaju półkolonii. Wspomagała też regionalną bibliotekę. Chyba była wierząca, bo w ważniejsze święta, a czasami i w zwykłe niedziele pojawiała się na mszy.

Patrzył teraz w dół, prosto w jej twarz, na której malowało się tak wiele uczuć. Lecz żadnego z nich nie można było zaliczyć do pozytywnych. Do wszystkiego musiał ją zmuszać, siłą lub szantażem i dotąd wcale mu to nie przeszkadzało. Traktował to jako element tresury, wierząc, iż efektem będzie posłuszna, pełna podziwu niewolnica, bez szemrania spełniająca każde jego zadanie.

Dlaczego więc miał wrażenie, iż jest coraz dalej od celu?

Tak, mógł zrobić znacznie więcej złych rzeczy. Zgwałcić ją analnie gumowym członkiem. Przyprowadzić swoje psy i dać lekcję seksu międzygatunkowego, jak ze śmiechem określał go sam Nataniel. Mógł pobić do nieprzytomności, pociąć nożem, torturować na różne chore, wymyślne sposoby. Była tylko jego, a on był dla niej władcą życia lub śmierci.

Dlaczego tego nie robił?

Bo nie chciał.

Założył sobie, że będzie stopniowo dawkował cierpienie, plótł wokół niej misterną sieć leków i strachów. Nadal pragnął się nad nią znęcać, ale w inny, subtelniejszy sposób. Ból fizyczny nie był największą torturą i wcale nie dawał mu przewagi, przynajmniej nie takiej, o jakiej marzył Nataniel. Jednak jego laleczka wiedziała już, na co go stać, więc mógł przystąpić do bardziej wyrafinowanych metod.

Ciekawe jak poradzi sobie z zadaniem, której jej wyznaczył? Pewnie kiepsko, tylko że Nataniela wcale to nie martwiło. Mimo iż coś obiecał, to nadal miał w planach na dzisiejszą noc gwałt analny gumowym potworem. Przynajmniej w przypadku jej niepowodzenia, pozostanie wiarygodny.

Laleczko, czuję się bardziej znudzony niż podniecony.

Dopiero zaczęłam – oświadczyła, mocując się z ostatnim guzikiem.

No nie wiem – udał, że się zastanawia. – Jakbym cię zaczął lać szpicrutą po nagim dupsku, od razu by mi stanął.

Tak, wierzę – odparła z goryczą.

Jak miała to zrobić, gdy każde dotknięcie nagiej skóry wywoływało u niej odruch wymiotny? Nie dosyć, że doświadczenie miała kiepskie, to jeszcze sama osoba Nataniela była zdaje się przeszkodą nie do pokonania. Głęboko odetchnęła, po czym na kilka sekund przymknęła oczy, przywołując wspomnienia.

Bartek nie był pierwszym chłopakiem, z którym się spotykała, ale był pierwszym z którym się kochała. Tylko raz, bo seks zdecydowanie im nie wyszedł. On był zbyt delikatny, ona zbyt przerażona. Po pół roku rozstali się jak przyjaciele. Później zginęli rodzice Nastki i natłok obowiązków sprawił, iż nie miała głowy, aby zadbać o swoje życie osobiste. A jeszcze później pojawił się w nim Nataniel i to był koniec. Na długie lata nawet nie chciała myśleć o mężczyznach. I kiedy już zaczęła dochodzić do siebie, nieśmiało marzyć i rozglądać dookoła w poszukiwaniu potencjalnego kandydata, Nataniel znów pojawił się w jej życiu.

Przywołała więc wspomnienia tych pierwszych randek, tej niepewności i delikatności każdego gestu, nieśmiałości każdego pocałunku i powoli rozbudzającej się namiętności.

Nic innego nie miała.

Zsunęła koszulę z szerokich ramion, wyobrażając sobie, że stoi przed nią ktoś zupełnie inny. Ktoś, kogo obraz stworzyła w marzeniach, kto nigdy by jej nie skrzywdził. Wymarzony mężczyzna, którego dotyk rąk dostarczał tylko przyjemności, nigdy cierpienia. O pełnych ciepła błękitnych oczach, w których głębi czaiło się pożądanie.

Jeśli uda jej się oszukać samą siebie, własne zmysły, będzie mogła zrobić to, czego zażądał od niej Nataniel. Cyniczny plan, bo zdawał sobie sprawę, jak bardzo go nienawidziła i że w zasadzie nie pozostawił jej wyjścia.

Ten potwór sądzi, że wygra, ale ona pokaże mu, iż nie tak łatwo ją pokonać. Fizycznie może tak, bo miał nad nią znaczną przewagę, lecz tam głęboko tkwiła jej prawdziwa siła.

Uniosła głowę, z odwagą, prawie że prowokująco, spoglądając mu w oczy. Obie dłonie położyła na muskularnym torsie i niezwykle wolno zjechała nimi w dół, docierając do krawędzi spodni.

Powiedziałeś, że mam cię zadowolić i mam to zrobić według własnego pomysłu. Nie wyznaczyłeś czasu, nie postawiłeś innych warunków. Więc zrobię to swojemu.

Nadal jesteś harda. Zbyt harda – zmrużył oczy.

Czyżby? – Sięgnęła za plecy, aby rozpiąć sukienkę. Później zdjęła ją pozostając w samej bieliźnie i pończochach. Rozpuściła włosy, którymi miękkimi falami opadły na ramiona i pchnęła Nataniela na łóżko. Posłusznie usiadł na twardym materacu, obserwując ją z narastającą aprobatą. Czyżby jego laleczka miała potencjał, którego dotąd nie odkrył? Cholera, jeśli faktycznie go zaspokoi, to przyrzekł sobie w duchu, że na dziś jej odpuści i nie będzie już żadnej przemocy.

Jak mam to zrobić Natanielu? Na co masz ochotę? – zapytała, wodząc opuszką palca po jego ustach. Te słowa z trudem przeszły jej przez gardło, lecz uznała, że coś musi powiedzieć.

Na ciebie – wychrypiał, kładąc ręce na kształtnych biodrach. – A ty? Masz na mnie ochotę laleczko?

Tak. – Nawet nie starała się o zapał w swoim głosie. Kłamała, bo tego chciał i kłamstwo mu wystarczało. Ciałem była tutaj, w sypialni ze swym oprawcą. Myślami daleko, bardzo daleko na obrzeżach wyobraźni. Tam, gdzie nie mógł jej dorwać, gdzie nie miało wstępu zło, jakim był Nataniel.

Usiadła na jego kolanach, opasując męskie biodra nogami. Mówił prawdę, był podniecony. Doskonale czuła jego nabrzmiałą męskość pomiędzy swoimi udami. Z ledwością powstrzymała się, aby nie zerwać się i nie uciec. Nie miała przecież dokąd uciekać. Prawe ramię opasało jego szyję, place lewej ręki delikatnie muskały tatuaż na piersi Nataniela. Pocałowała go, zamykając oczy, chcąc pod powiekami uwięzić napływające łzy. Nie zdołała tego zrobić. Spłynęły po policzkach, wkradły się między ich złączone wargi.

Nie powinnaś płakać – wyszeptał Nataniel, odrywając się od jej ust.

Nie powinnam – zgodziła się potulnie. – Boję się.

Że nie sprostasz zadaniu?

Boję się ciebie.

Przecież wiem – roześmiał się cicho, podczas gdy jego ręce błądziły po kobiecym ciele. – Masz się bać, laleczko. To mnie kręci. Niestety według mnie wciąż boisz się za mało.

To nie koniec, prawda? – Spojrzała mu prosto w oczy. – Będzie gorzej i gorzej. Tak długo, aż w końcu się znudzisz.

Mam jeszcze wiele pomysłów.

Nie potrafisz inaczej, prawda? Nie potrafisz dać kobiecie rozkoszy, umiesz ją tylko brać.

Dostrzegła, jak jego twarz stężała.

Po cholerę mam cokolwiek dawać. Zwłaszcza tobie – dodał szyderczo.

Mnie dałeś już wystarczająco dużo bólu i zła. – Znów dotknęła ustami jego warg, jednocześnie zaciskając palce na szerokich ramionach. Poczuł zwinny języczek, który wkradł się do środka, zapraszając go do intymnego tańca. Poczuł, jak jej piersi napierają na jego tors, jak prowokująco poruszyła biodrami, ocierając się o męskość uwięzioną pod materiałem spodni.

Nawet nie zdążył powiedzieć, że da jej jeszcze dużo bólu i zła.

Nie przerywając pocałunku, chwycił kobiece ciało i zmienił pozycję tak, że teraz ona leżała na plecach, a on na niej. Zwinnie zsunął spodnie wraz z bokserkami, bo nade wszystko pragnął poczuć jej nagie ciało. Gładkość skóry, ciepło i aksamitną miękkość, która podnieciła go do szaleństwa. Zapomniał, że to Anastazja miała wykazać się inicjatywą, bo nagle przestało mu na tym zależeć. Zwykłe pożądanie to mało trafne określenie tego, co czuł. Miał wrażenie, że jest jak narkoman na głodzie, że jego ciało pulsuje tylko jednym pragnieniem. Zdarł z niej bieliznę, pokrywał pocałunkami szyję i piersi, ocierał się penisem o suchą i gorącą szparkę. Chaotycznie przesuwał dłońmi po ramionach, biodrach i brzuchu.

Do pełnej satysfakcji brakowało mu tylko jednego.

Jej podniecenia.

Nie akceptacji, ale podniecenia, bo Nataniel dobrze wiedział, że ciało nie zawsze słucha rozumu.

Dlatego zsunął się w dół, wtulił twarz w białe uda, zacisnął ręce na biodrach, aby przypadkiem mu się nie wyrwała i czubkiem języka wtargnął do zwartego wnętrza. Przywołał całe swoje doświadczenie i umiejętności, a wbrew pozorom, było tego całkiem sporo. Pobudzał, pokrywał drobnymi pocałunkami lub drażnił czubkiem języka. Zataczał małe kółeczka, raz omijając łechtaczkę, aby po chwili przyssać się do niej z niezwykłym głodem.

Co ty...! – Anastazja wręcz zachłysnęła się z wrażenia. A gdy poczuła budzącą się przyjemność, próbowała wyrwać z uścisku męskich rąk.

Nie! Nie chcę! Nie z tobą potworze! – Wiła się, odpychając dłońmi jego głowę. Wpadła w prawdziwą panikę, bo przecież to było niemożliwe. Nie z nim! Oznaczało całkowitą porażkę, bo jak mogła tak reagować na tego mężczyznę? Gwałciciela, oprawcę, kata. Zboczonego sadystę, który budził w niej jedynie obrzydzenie. Jeśli mu się uda, to będzie musiała znienawidzić i siebie.

Nataniel, nie! – krzyczała, próbując się oswobodzić. Lecz on nie reagował. Nie dlatego, że taki był plan, ale z zupełnie innego powodu. Stracił nad sobą panowanie. Zamroczony, oszołomiony i prawie na krawędzi orgazmu, parł do przodu, pragnąc poczuć upragnioną wilgoć. Pragnął zlizać z niej soki podniecenia, a później wbić się i eksplodować. Pragnął tego, jak niczego wcześniej.

Nie chcę! Błagam cię, przestań! – rozpaczliwie łkała, zupełnie zapominając, iż jej prośby nigdy nie będą wysłuchane. – Natanielu, nie tak, nie z tobą...

Tylko ze mną! – syknął unosząc niespodziewanie głową. Tak, wiedział, co miała na myśli. Czuł to. Prowokująco oblizał językiem usta, zbierając z nich smak jej cipki. – Nie takie słowa chciałem słyszeć. Mów! Powiedz, że chcesz abym cię wylizał! Mów, chyba że zamiast przyjemności wolisz ból.

Proszę – wyszeptała, zamykając oczy. Inny mężczyzna, ten wymarzony, to z nim właśnie jest. Musi w to uwierzyć, musi się do tego zmusić. – Proszę, wyliż mnie Natanielu.

Szare oczy pociemniały tak bardzo, że stały się wręcz czarne. Błyszczały szaleństwem i pożądaniem, triumfowały.

Dostał dokładnie to, co chciał dostać. Nie zauważył jednak nadbagażu własnych pragnień. Nie dostrzegł, że sprawiło mu to przyjemność o wiele większą niż seks pełen przemocy. Wrócił do przerwanego zajęcia, prowadząc Anastazję prosto w ramiona orgazmu. Buntowała się, broniła, walczyła z całych sił, ale Nataniel miał rację.

Ciało nie zawsze słucha rozumu.

I dlatego nadszedł taki moment, gdy przyciskając jego głowę do swego krocza, krzyczała. Tym razem nie z bólu, a z rozkoszy. Drżała nie ze strachu, ale z ekstazy, która zalała ją niczym morze podczas przypływu.

Wtedy Nataniel podciągnął się do góry i wbił w jej wnętrze całą siłą swych lędźwi. Poczuł, jak drobne pięści uderzyły o jego pierś, aby potem rozluźnić się i paznokciami wyrzeźbić czerwone pręgi na jego skórze. Przylgnął do nabrzmiałych warg Anastazji i parł do celu jako oszalały, jakby wpadł w amok podobny do tego, gdy ją katował.

Niewiele było mu trzeba.

Napiął ciało, głowę odgiął do tyłu i wytrysnął. To był długi i obfity wytrysk. Prawie stracił przytomność, tak wielka była jego rozkosz. Oczy uciekły w głąb czaszki, powietrze przeszył głośny krzyk. A gdy opadł, przez bardzo długi czas ciszę przerywał jedynie jego chrapliwy, świszczący oddech.

Ja pierdolę! – wyszeptał w końcu. – Co ty ze mną zrobiłaś laleczko?

Nie odpowiedziała. Mdliło ją, mdliło ją tak bardzo, że miała ochotę przechylić się przez krawędź łóżka i zwymiotować. Z trudem zapanowała nad zbuntowanym żołądkiem.

Muszę do łazienki. – Głos miała cichy, prawie pozbawiony emocji. Nataniel nie protestował. Z trudem wstała z łóżka, aby dotrzeć pod prysznic. Najpierw jednak podniosła klapę ubikacji, a kiedy targnęły nią torsje, z ulgą pozbyła się zawartości żołądka. Później wstała, przepłukała usta zimną wodą i weszła pod natrysk. Skuliła się w rogu, obejmując ramionami kolana i szlochając, a łzy mieszały się z lecącą wodą.

Nie dostrzegła, że w drzwiach stanął Nataniel. Przez długi czas patrzył na płaczącą kobietę, a później odwrócił się na pięcie i wyszedł.

Dopiero gdy leżał we własnym łóżku, z rękoma pod głową, obserwując przesuwające się po suficie cienie, zaczął się zastanawiać, czy wygrał, czy też przegrał tę rundę.

Bo wcale nie było łatwo, odpowiedzieć na to pytanie.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Ręce mi przy tym potworze opadają:( Sam wie, że ma wyjątkową kobietę, a nadal robi wszystko by ją zniszczyć.

  2. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Ręce przy nim opadają… zniszczyć taką kobietę za wszelką cenę.

  3. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Oby nie było z tego dziecka bo aż szkoda bedzie, i ciekawi mnie czemu nie broniła sie u rodzicow, czemu nie powiedziala ze kiedyś ja zgwalcil, a teraz zabral sila i zaś to robi robiąc z niej dziwke.?
    Może by jej pomogli a może bała sie że prawda nic nie da

    • J
      Jopis
      | Odpowiedz

      Faktycznie, nie zabezpieczają się. Ale do dzieci ma na szczęście cieplejsze „serducho” , podejście. Lubią go. Nie krzywdzi ich przez te bratanicę. Chyba nikt by nie uwierzył w jej tłumaczenia.

  4. M
    Madzia
    | Odpowiedz

    Kiedy next ? 🤩 Mega mnie wciągnęła historia Nastki i Nataniela 😃😍😍😍😍😍😍

Napisz nam też coś :-)