Nemezis (XI)

with 4 komentarze

od nienawiści do miłości jeden krok
Przepraszamy za problemy z komentarzami, już wszystko działa, możecie szaleć :-))) Mała zmiana planów newsletterowych, ale zapewniam, że będziecie z niej mega zadowoleni!!! Proszę jedynie o odrobinę cierpliwości. Ale będzie niespodzianka 😀 W tym tygodniu postaram się jeszcze dać "Nie umiem" bo mnie natchnienie dopadło i co dziwne, wciąż trzyma. To pewnie na przekór kłopotom z nielegalnym hotelem za płotem. Doszło do tego, że w głos, w żywe oczy sobie z nas drwią. I tu mają pecha, bo geny przodków krzyczą we mnie mocnym głosem, wojskowych i ułanów, powstańców i żołnierzy, co nawet z armią gen. Andersa walczyli, więc pokora nie leży w moim charakterze 😉 Wytoczyłam więc ciężką amunicje i będzie zadyma!

 

Sierpień i czas na kolejną wizytę nadszedł bardzo szybko. Nie czuła już tak panicznego przerażenia, chociaż jego cień zawsze czaił się gdzieś w zakamarkach umysłu. A co jeśli Igor jednak zmieni zdanie? Męczyła ją ta huśtawka uczuć – raz była pewna, że mężczyzna dotrzyma słowa, innym razem stawiała na perfidny podstęp z jego strony. Za to Marysia coraz częściej przebąkiwała o wizycie u adwokata.

– Musisz coś z tym zrobić – tłumaczyła. – Inaczej ta cała sytuacja doprowadzi cię do załamania nerwowego. I kto wie, może taki jest właśnie cel tego bydlaka?

– Poniekąd masz rację. Problem polega na tym, że on z pewnością ma lepszych prawników do dyspozycji. Poza tym, co mi da adwokat, gdy Igor zatrudni kilku mięśniaków, albo nawet wykorzysta własną ochronę?

– Jedna wizyta nie zaszkodzi. Przemyśl to sobie.

– Przemyślę – westchnęła Zojka.

– A jak wrócisz to ci poprawimy humor.

– Już sam wasz ślub sprawia, że jest lepszy. Myślałam, iż nigdy nie dożyję tej chwili – zakpiła. – Na pewno zdążę. Wrócimy w piątek i jeszcze zorganizuję ci wieczór panieński.

– Z limuzyną, szampanem i seksownym striptizerem? – zainteresowała się gwałtownie Marysia.

– Z winem, pogaduchami i filmem z gatunku „wyciskacz łez”. Postaram się, aby aktor grający główną rolę, był mega przystojny.

– Jedź już. Nie życzę ci dobrej zabawy, ale szczęśliwego powrotu.

Uściskały się, a potem Zojka zawołała synka i po raz trzeci ruszyła w tę samą drogę.

Tym razem Irina się pojawiła. Przywitała się, beznamiętna, chłodna i opanowana. Nie uścisnęła wyciągniętej na powitanie ręki Zojki, Maksia nawet nie dotknęła, chociaż dawało się zauważyć, że nie może oderwać od niego wzroku. Nic dziwnego, był niezwykle podobny do Krystiana. Potem suchym tonem oznajmiła, że zobaczą się jutro na obiedzie i zniknęła.

Niestety, ta wizyta nie zapowiadała się na spokojną czy nudną. Godzinę po przyjeździe pojawił się Igor. Jak zły duch, swoją obecność oznajmił chrząknięciem. Nie przywitał się, nie zmienił wyrazu twarzy, gdy Maksiu wesoło zawołał „dzień dobry”, nie zareagował na lekki uśmiech Zojki, rozbawionej zachowaniem synka. Usiadł w fotelu, wyprostowany jak struna, oziębły, niedostępny.

Czyli taki jak zawsze, pomyślała, wzdychając w duchu. Szkoda że przez te kilka miesięcy nie zdążyła wyciągnąć od Krystiana więcej informacji o Igorze. I co teraz wydawało jej się dziwne, ukochany mężczyzna strasznie lakonicznie wyrażał się o bracie. W świetle nowych faktów było to co najmniej zastanawiające.

– Ten plac zabaw, to był rewelacyjny pomysł – w końcu postanowiła zagaić rozmową. Na Igora nie liczyła, nie tylko wciąż dyszał nienawiścią, ale należał raczej do małomównych osób. Chociaż ta nienawiść jakby spowszedniała, stała się mniej wyrazista, bardziej ulotna. A może po prostu się przyzwyczaiłam?, zastanawiała się z rozbawieniem Zojka.

– Może.

– Jest pomysłowo i solidnie. Nie tylko Maksiu skorzysta, twoje dzieci pewnie też. – Perfidnie postanowiła go sprowokować.

– Moje? – Proste brwi powędrowały w górę, surowość zastępując zaskoczeniem.

– Twoje – potwierdziła ze spokojem.

Zaskoczenie zniknęło. Podziwiała, jak szybko je opanował, zastępując na powrót obojętnością.

– Nie mam takich planów – oświadczył sucho.

– Plany czasami się zmieniają.

– Nie moje.

No i masz ci los! Jak rozmawiać z takim człowiekiem? zakłopotała się Zojka. Sztywny jak kij od miotły i niewzruszony niczym granitowa skała. Zanim zdążyła pomyśleć, wypowiedziała te słowa na głos. Raczej mu się nie spodobały, chociaż świadczyło o tym jedynie kurczowe zaciśnięcie zębów.

– Przepraszam, nie powinnam – dodała ze skruchą. – Nie lubię takiej ciszy. Ciężkiej, duszącej, nie wnoszącej niczego dobrego.

– Bredzisz – mruknął tylko, śledząc wzrokiem rozbawionego chłopca. – Cisza to cisza. Skoro nie mam ochoty mówić i słuchać, to milczę. Proste. Jak kij od miotły – dodał nieco złośliwie.

– Dlaczego nie masz w planach dzieci? – drążyła z ciekawością, bardziej pustą niż prawdziwą, bo tak naprawdę mało co obchodziło ją życie osobiste tego bydlaka. – A żonę masz w planach? Czy może jesteś homo?

– Nie jestem pedałem! – wycedził przez zaciśnięte zęby, spoglądając prosto jej w oczy.

– A może kłopoty z potencją?

Na kilka sekund zapanowała cisza. Potem Igor lekko pochylił głowę, szeroko się uśmiechając. Zojka wzdrygnęła się, bo bynajmniej nie był to przyjemny uśmiech. Przywodził raczej na myśl grymas drapieżnika szykującego się do ataku.

– Chcesz dowodów moich możliwości? – spytał drwiąco. – Chcesz?

– Nie. – Stchórzyła. Jeszcze tego jej brakowało! Zresztą… To była tak kuriozalna myśl, że Zojka o mało co, nie roześmiała się w głos. Pomiędzy nimi była przepaść i przerzucenie nad nią jakiejkolwiek mostu, czy nawet zwykłej kładki, graniczyłoby z cudem. Niechwytny cień Krystiana, pełna niesłusznie wyrządzonych krzywd przeszłość, zbyt wiele, aby pomyśleć nawet o przyjaźni, nie wspominając już o czymś więcej.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Babeczko dlaczego po kupieniu tekstu pokazuje sie inny niz ten fragment? To jakis błąd?

  2. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Aaa to dodatkofy fragment. Wybacz moj błąd😊😊😊

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A taki mi jakiś dziwoląg wyszedł 🙂

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Oj,czarno ja to widzę. Igor wynajmie jakichś bydlaków, żeby zgwałcili Zojkę, a on się będzie przyglądał. I odbierze jej dziecko. Wyczyści konto, oczerni, nie mam pojęcia jaką jeszcze podłość wymyśli. Facet jest psychiczny i stanowi zagrożenie dla siebie i otoczenia. Żal mi skrzywdzonego dziecka (znaczy się, Igora), ale nie można takiego bydlactwa usprawiedliwiać wydarzeniami z przeszłości. Jestem pewna, że wymyślił coś wyjątkowo podłego. A Zojka co? Głupota sprzed lat wróciła? Wdawać się z Igorem w pogaduszki o jego życiu erotycznym? Straciła instynkt samozachowawczy? Zmęczyła mnie ta część wyjątkowo. Babeczko, ja bardzo proszę o opowieść o jakimś normalnym, porządnym, mądrym mężczyźnie, który nie ma w zwyczaju bić kobiet, szanuje je i nie postrzega jako d… do rż…., i oczywiście, o normalnej, porządnej, mądrej kobiecie, która potrafi docenić tego normalnego, porządnego, mądrego mężczyznę:)

Napisz nam też coś :-)