Nemezis (XIV)

with 7 komentarzy

od nienawiści do miłości jeden krok
 

– Igor! – Przysunęła się do niego, objęła ramionami. – Przestań się zadręczać. Nie chciałeś jego śmierci.

– A może chciałem? – uniósł głowę, łapiąc jej spojrzenie.

– Nie chciałeś – zaprzeczyła, wodząc dłonią po wzburzonych ciemnych, włosach. Lubiła tę jego po chłopięcemu rozwichrzoną grzywkę, nie podobało jej się tylko, gdy zaczesywał ją do góry. – I zanim zrobisz coś głupiego, pomyśl o tym, że masz przed sobą całe życie.

– Może już nie mam? Zostałem sam – dodał z goryczą. – Chociaż ulubieńcem rodziców był Krystian, zwłaszcza matki, bo żałoby po mnie tak by nie przeżywała, to teraz nie mam już nikogo.

– Jesteś niesprawiedliwy. Płakałaby po was obu.

– Jestem realistą. Mało o nas wiesz dziewczyno.

– Wiem całkiem sporo, ale i tak twierdzę, że by płakała. A inni? Dlaczego twierdzisz, że nie masz nikogo?

– Bo nie mam.

– Przyjaciele, dziewczyna?

– Nie mam przyjaciół.

– A dziewczynę?

– Mam kochanki. Przejęłyby się odcięciem od finansowego źródełka.

– To kogo masz? – spytała po chwili.

– Ciebie.

– Mnie? – Uniosła brwi w geście zaskoczenia, chociaż tak naprawdę właśnie tego się spodziewała. – Sądzisz że po tym wszystkim, co zrobiłeś, bym się przejęła?

Spojrzał na nią z ukosa. Lekko się uśmiechnął. Ze smutkiem, ale tak normalnie, całkiem zwyczajnie, jakby nagle z jego twarzy spadła jakaś maska. Tym razem pozwoliła mu dotknąć swojego policzka, przyjęła pieszczotę drżących palców. Miał rację. Przejęłaby się. Sama nie rozumiała dlaczego, bo przecież dotychczas był przyczyną tak wielu niepowodzeń, przepłakanych nocy, wylanych łez. Nie zaprotestowała gdy poczuła jego wargi na swoich ustach. Subtelny dotyk, wymiana oddechów. Nic na siłę, zero uprzedniej brutalności. Nie objął jej; wtulił się w nią jak spragnione czułości dziecko.

Przejęłabym się – wyszeptała mu na ucho. – Bóg jeden wie dlaczego, bo powinnam cię nienawidzić, traktować jak najgorszego wroga.

Pociągnęła go za sobą na łóżko. Leżał teraz gorącym oddechem pieszcząc wrażliwe miejsce tuż nad obojczykiem, opasując ją ramionami. A ona wciąż jakby od niechcenia bawiła się jego włosami. Nie chciała słów, wolała ciszę. Ciszę zbudowaną z ich nieśmiałych nadziei, z pragnień, które pozostawały tak długo w ukryciu. Igor nie był Krystianem i nigdy nie pozwoliłaby, aby go zastąpił. Lecz kiedy pojawiło się zauroczenie? W którym momencie wróg przestał w niej wzbudzać jedynie gniew?

Muszę wracać – wyszeptała, a zaraz potem nie potrafiąc się powstrzymać, przejechała czubkiem języka po skraju płatka ucha. Igor zadrżał, pogłębił uścisk.

Wrócę z tobą.

Mam strasznie niewygodną kanapę.

Mogę spać choćby na podłodze.

Podłogę mam też niewygodną, chociaż tego pewnie nie widać przez kamerkę – roześmiała się, wyplątując się z jego objęć. Pozwolił na to z wyraźnie zauważalną niechęcią. Usiadł na łóżku, śledząc każdy jej ruch bacznym spojrzeniem. Gdy poprawiała ubranie, gdy przygładziła wzburzone loki, gdy dotknęła zaczerwienionego policzka. Wtedy wstał. Górował nad nią, lecz już się nie bała. Gdyby chciał, mógłby skrzywdzić ją znacznie bardziej. Ale nie zrobił tego. Nie kłamał, mówiąc co do niej czuje.

Przepraszam za to – dotknął jej policzka. – Za wszystko – dodał szeptem, zamykając oczy. Powróciło zmęczenie, chociaż nie czuł się już tak rozbity, tak zagubiony. Potem nagle osunął się na kolana, wtulając twarz w brzuch stojącej przed nim kobiety i obejmując jej biodra.

Ej, twardzielu! – żartobliwie rozczochrała mu włosy. – Wpadnij jutro na niedzielne śniadanie, zgoda? Twój bratanek się ucieszy.

Nie mógłbym dziś na kolację? – spytał z nadzieją, unosząc głowę. Tak ciężko było mu się z nią rozstać, tak ciężko wypuścić z objęć. Czuł wręcz fizyczny ból na samą myśl, że za chwilę zostanie sam. Nie chodziło o pożądanie. To było coś innego.

Ogarniesz się trochę, a ja ochłonę. Dużo się dziś działo.

Własna głupota napełniła go taką goryczą, że o mało co, nie zaczął krzyczeć. Przypomniał sobie przyjęcie, gdy spotkali się po raz pierwszy. Szpital i obłęd w jej oczach, gdy zrozumiała, że Krystian zginął. Lecz najbardziej wstydził się tego, co nastąpiło później. Jak bezbronna, skulona leżała na ziemi, błagając, aby oszczędził jej dziecko. Ale dzisiejszy dzień…

Jak ty w ogóle możesz mi wybaczyć? – wyrwało mu się nagle.

Nie wiem – odparła zamyślona. Wciąż przeczesywała palcami jego włosy, a on delektował się tą pieszczotą. – Nie rozumiem tego Igorze, ale jestem pewna, że nie czuję do ciebie nienawiści. To straszne, destrukcyjne uczucie. Niczego dobrego ze sobą nie niesie, teraz to wiesz, prawda?

Tak.

Nadal się do niej tulił, nadal nie wypuszczał jej z uścisku. Puściły wszystkie sztucznie postawione tamy, a tęsknota ruszyła do przodu niczym wezbrana rzeka. Dużo czasu zabrało mu zrozumienie własnych uczuć, ale kiedy w końcu to się stało, nie było już odwrotu.

Gdyby go odepchnęła…

To byłby koniec. Jego koniec.

Igorze!

Wiem – wymamrotał. Trzymał się jej, niczym tonący brzytwy i nie znajdował w sobie siły, aby to zmienić. Marzył o tym, aby przez cały czas mieć ją obok siebie, o pocałunkach, o seksie. Zdawał sobie sprawę, że czeka go długa droga do celu. To, że mu wybaczyła, nie oznaczało, że będzie potrafiła obdarzyć uczuciem. Sam był sobie winien. On i jego własna głupota, ośli upór w dążeniu do tego, aby wciąż ją krzywdzić.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Ania
    | Odpowiedz

    W końcu się udało. Cieszę się, że kończy się tak jak po mojej myśli. Tylko szkoda, że biedna Zojka musiała tyle przejść zanim się ułożyło. W sumie, długa droga przrd nimi ale najgorsze chyba mają już za sobą. Świetne opowiadanie. ❤️

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Najgorsze powiadasz? Ekhm…

      • A
        Ania
        |

        Po Twojej wypowiedzi coś czuję, że nie będzie jednak tak lekko jak mi się wydaje.

  2. A
    Aleksandra
    | Odpowiedz

    Kuuurde. Zakochałam się w tym bohaterze.
    Kiedy będzie do kupienia całość? 🙂

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ciekawa jestem bardzo co jeszcze, Babeczko, wymyślisz – to Twoje “Ekhm…” jest niepokojące 🙂 Nie nastawiam się na sielankę, bo to mało realne – Zojka nie obudzi się z poczuciem, że kocha Igora, Igor nie pozbędzie się demonów tak szast-prast, Marysia i Adam nie zapałają nagle przyjacielskimi uczuciami wobec kogoś, kto metodycznie niszczył życie ich przyjaciółki. Podejrzewam jednak, że wymyślisz coś spektakularnego – ha! Może jakieś zbiry porwą Maksia? Jedno nie ulega wątpliwości – życie, przyszłość Igora są teraz w rękach Zojki. On jest już teraz zupełnie bezbronny, zagubiony jak chłopiec rzucony na żer oprawcom… no chyba, że się z Zojką mylimy i Igor wywinie jakiś wredny numer 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Karę za grzechy…

      • Babeczka
        |

        Sorki, ale o drugiej w nocy moje komentarze są nazbyt lakoniczne 😉 A odpowiedź pewnie i tak już znasz, więc co ja będę pisać… ;-D

Napisz nam też coś :-)