Nemezis (XV)

with 30 komentarzy

od nienawiści do miłości jeden krok
Idealny podkład muzyczny do tej części: https://youtu.be/WWp0yv8Umbs

I nie bijcie, proszę ;-)))

 

– Piękny wieczór – powiedział bez przekonania. Był tak stęskniony, że z trudem nad sobą panował.

– Piękny – potwierdziła. – Ale słychać też nadciągającą burzę. Nie lubię ich tutaj – wzdrygnęła się.

– Dlaczego?

– Same lasy i jeziora dookoła. Ogromne drzewa, których gałęziami szarpie wiatr. Łoskot toczących się gromów. Jasne błyski rozcinające ciemność jak ostry nóż kartkę papieru. Tutejsze nawałnice są bardziej pierwotne, szalone niż te, które znam z miasta.

– Zostanę jeśli chcesz. Maksiu już śpi?

– Tak – odparła z westchnieniem, a później oparła głowę o jego ramię.

– Jesteś zmęczona? – spytał, obejmując ją w pasie.

– Tak.

Nie był nachalny. Nie obmacywał jej, chociaż dostrzegła jak pociemniały mu oczy. Pojawiło się w nich czyste pożądanie. Gdzieś z oddali napłynęły dźwięki muzyki; to bawiono się w hotelu nad jeziorem.

– Zatańczysz?

– Serio? – Spojrzała na niego zdumiona. – Teraz?

Nie odpowiedział. Wystarczyło mu, że nie zaprzeczyła. Wstał i jednym, energicznym ruchem postawił ją na nogi. Objął w pasie ramieniem, przyciągnął ku sobie, zacisnął palce na szczupłej dłoni i dotykając podbródkiem jej czoła, zaczął się lekko kołysać. Niczego nie żądał, do niczego nie zmuszał, a jednak miała wrażenie, że wystarczyłby jeden drobny, prawie nic nie znaczący gest z jej strony, aby pozbył się tego nadnaturalnego opanowania. Też tego chciała, a jednak w głębi serca czaił się strach. Stanęła pomiędzy nimi przeszłość. Tak wiele zła, jawnie okazywanej pogardy pozostawiło piętno, którego ciężko było się pozbyć. I dlatego Igor nie nalegał. Dlatego nie chciał posunąć się dalej.

Kołysał się tylko trzymając ją w ramionach. W ciszy, przerywanej jedynie cykaniem świerszczy, szmerem muzyki i odgłosami nadchodzącej burzy. Lecz czy na pewno było potrzebne im słowa? Może wszystko zostało już powiedziane? Może teraz przyszła pora na czyny? Związek z Krystianem był burzliwy, obfitujący w emocje. I skończył się równie szybko, jak się zaczął.

Zojka uniosła głowę, łapiąc spojrzenie Igora. Nie po raz pierwszy pomyślała, że ma cudowne oczy, tak idealnie niebieskie, iż było to wręcz nienaturalne. I tym razem nie było w nich nienawiści. Leciutko się uśmiechnęła, nieco asymetrycznie, kpiąco. Też odpowiedział uśmiechem. Nie chciała ukrywać przed samą sobą, jak bardzo jej się podoba. Szczupła, wyrazista twarz; surowe piękno, odrobinę złagodzone opadającą na czoło grzywką. Podniosła rękę i lekko ją rozczochrała. Przeczesała palcami. Potem ich opuszki powędrowały w dół, wytyczając nowy szlak i badając każdy szczegół. Dotarły do ust. Uniosły prawy kącik. Lewy uniósł się sam, bo Igor się uśmiechnął.

A kiedy zbliżył się do jej warg, nie zaprotestowała. Przymknęła powieki i rozsmakowała się w subtelnym, pełnym tłumionego żaru pocałunku. W smaku, zapachu, w ich szorstkości i gorączce, jaką wywoływały w jej ciele. Obie dłonie splotła na jego karku, ciałem przywarła do męskiego ciała. Nadal poruszali się w tak muzyki, którą zagłuszały coraz głośniejsze gromy. Nawet tego nie zauważyli. Trafili do świata, gdzie rzeczywistość przestaje być tak oczywista, a staje się stanem utkanym z fizycznego dotyku i zmysłowej przyjemności. Czuła jak Igor błądzi rękoma po jej ciele, ale jego dotyk był delikatny, przepełniony niepewnością. Wciąż nie dowierzał, że coś takiego może się zdarzyć, że zasłużył na taką łaskawość losu.

Bo nie zasłużył, pomyślała, kiedy ich usta się rozstały. Patrzyła prosto w jego oczy, przypominając sobie, jak często widziała w nich zupełnie odmienne uczucia.

A jednak nie potrafiła go odtrącić.

Jakby wbrew wszystkiemu, pragnęła mu pokazać, że mają szansę. Że ona im tą szansę dała.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    Pai
    | Odpowiedz

    Nie Aga, to nie przejdzie.

    🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To przez awarię komentarze się zdublowały 🙂 Zaraz usuwam nadmiar.
      Niestety, nie mogłam inaczej. Palce pisały, co chciały 🙂

  2. M
    MariTH
    | Odpowiedz

    Ale, że to już ostatnia część?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tak 🙁 Jak na mnie to i tak dużo, bo pobiłam wszelkie rekordy długości własnych tekstów 🙂