Nemezis (V)

with 4 komentarze

od nienawiści do miłości jeden krok

– Powiedział, że od tego, jak szybko mnie zaliczyłeś, zależy to, ile czasu będziesz mną zainteresowany.

Krystian zamarł.

– Co?!

– Nic. Zostało nam zaledwie kilka dni, ale dobrze wiedzieć, co mnie czeka. Przynajmniej nie będę zaskoczona.

Przez moment panowała między nimi cisza. Zojka już nie powstrzymywała łez. Nie potrafiła. Kiedy poczuła, że poluzował uścisk, odwróciła się przodem, patrząc mu prosto w twarz.

– Wrócę do domu – powiedziała cicho. – A ty na przyjęcie. Każde z nas znajdzie się w miejscu, w którym powinno się znaleźć. Wiem, że chcesz się zabawić. Ale nie moim kosztem Krystianie, nie moim, proszę! Takich jak ja możesz mieć setki, dlaczego to mnie chcesz skrzywdzić? – rozpłakała się na dobre.

Miałaby rację, gdyby tylko chciał się zabawić.

Ale nie o zabawę mu chodziło.

I ostatnią rzeczą jaką chciałby zrobić, byłoby skrzywdzenie tej dziewczyny.

– Zojka… – Nie pozwolił, aby wyrwała się w jego objęć. – To nie tak, przysięgam!

– Przysięgałeś też coś innego.

Pierwszy raz w życiu, brakowało mu słów. Albo było ich zbyt wiele i każde wydawało się nieodpowiednie. Jednego był pewien – musi pokazać, że zależało mu na niej, nie tylko na seksie. Na jej obecności, wspólnych rozmowach, fizycznej bliskości bez słów i palącego pożądania.

Trudne, ale jeśli tego nie zrobi, dziewczyna się od niego odsunie.

– Dotrzymam słowa – wycedził, przez zaciśnięte zęby. – Dotrzymam, choćby mi spodnie miały eksplodować.

Mimo łez, roześmiała się. Normalnie teraz by ją pocałował. Lecz zrobił coś innego. Chwycił w ramiona, a kiedy usiadł w fotelu, posadził sobie na kolanach i przytulił.

– Zrobimy tak, panno filozofko. Sama do mnie przyjdziesz po seks, zgoda? – szeptał. – I nie myśl, że będę łatwy. Będę bronił swej cnoty, niczym dziewica orleańska! Zawzięcie i z uporem.

Uwielbiał jej śmiech. Jakim cudem w tej kobiecie wszystko było tak doskonałe?

– Zawzięcie i z uporem? – przedrzeźniała go. – Akurat! Poddasz się po pierwszym zmasowanym ataku!

– Nie znasz jeszcze mej silnej woli.

– Fakt, nie miałam okazji jej poznać – pokpiwała. – Jak bardzo ona jest silna, ta wola?

– Bardzo, bardzo silna – pokiwał głową z udawaną powagą. Zojka przytuliła się do jego piersi, posyłając w górę figlarne spojrzenia. Oczy wciąż miała mokre, ale błyszczała w nich dawna radość. Mało co sprawiło mu tyle szczęścia. Z uśmiechem pieścił kciukiem jej policzki, obrysowywał kształt ust, muskał czubek nosa.

– Musisz wiedzieć jedno – zaczął poważnie. – Tak, na początku snułem niecne, moralnie podejrzane plany. Ale już po pierwszym spotkaniu…

– Chyba bzykaniu? – przerwała mu kpiąco.

– Niech ci będzie. Tak czy inaczej, już wtedy wiedziałem, że to nie tylko zabawa. Jesteś pierwszą kobietą, o której myślę w kategorii przyszłość i co więcej, wcale mnie to nie przeraża, a zachwyca.

Westchnęła.

– Mnie przeraża – przyznała uczciwie. – Jestem sierotą, której dobytek zmieści się w dwóch walizkach i kilku kartonach. Niedługo kończę studia, ale w głowie mam chaos i na razie żadnych perspektyw na zatrudnienie. A przy tobie zachowuję się jak napalona desperatka, chociaż to zupełnie nie w moim stylu.

– No właśnie – Krystian się ożywił. – A jak tam twój chłopak od ostrego seksu?

– Nijak. Na namiętnych pocałunkach się skończyło.

– Żartujesz?

– Norma to u mnie trzy miesiące. Tylko tobie się udało załapać na wersję przyspieszoną.

– Trzy miesiące? – Mina i ton jego głosu, mówiły więcej niż słowa. – Mnie też chcesz tyle przetrzymać? – spytał ze zgrozą.

Zojka wyprostowała się. Ujęła jego twarz w obie dłonie, czule przesunęła po niej palcami. Przeczesała ciemne włosy, przez cały ten czas patrząc na niego z powagą, chociaż gdzieś w głębi jej oczu dostrzegł wesoło chochliki.

– Wytrzymasz, prawda?

– Wytrzymam – potwierdził mężnie. – Ale mogę się onanizować myśląc o tobie?

– Krystian!

– No co? Chociaż raz dziennie.

– Krystian!!!

– Ale tak zupełnie bez niczego? – dopytywał się natrętnie.

Był niepoprawny. A ona głupia, wymyślając sobie przeszkody, tak naprawdę nie będące przeszkodami. Czym się to wszystko skończy, nie wiedziała. Oparła się o jego tors, wygodnie moszcząc na kolanach. Przed oczyma miała teraz panoramę miasta. Mrok bezksiężycowej nocy przytłumiły tysiące palących się światełek. Tysiące światełek w tysiącach domów, gdzie żyło tak wielu ludzi. A każdy z nich miał swoje marzenia, swoje pragnienia, swoją definicję szczęścia.

Jak ona.

Powietrze było ciepłe, odrobinę duszne, a na horyzoncie chyba zaczynało błyskać. Żar bijący od ciała Krystiana rozpraszał jej myśli. Znużona, przymknęła powieki. Pomyślała, że to jedna z najprzyjemniejszych chwili jej życia. Męska dłoń jakby od niechcenia błądząca po ramieniu, delikatne pocałunki, którymi pokrywał jej włosy. I cisza, cisza zakłócana jedynie szumem zasypiającego wielkiego miasta.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Ten Igor mnie zastanawia. Coś chyba z tego będzie…

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Przyznam, że dziwię się Krystianowi. Wie, że koszmarna rodzinka zrobi wszystko, żeby pozbyć się Zojki – na imprezie pokazali do czego są zdolni, a on znowu naraża dziewczynę na spotkanie z tymi harpiami. Mógłby jej przynajmniej należycie pilnować – jak idzie na siku, to warować pod drzwiami łazienki, a z ojcem porozmawiać kiedy indziej. Taki złoty chłopiec – zepsuty przez kasę i powodzenie u kobiet. Igor użył już groźby i przekupstwa – co wymyśli tym razem? Zapewne to samo, tylko na wyższym poziomie łajdactwa. Krzyczeć, to moja droga Zojko należało, zanim Igor wepchnie cię do gabinetu – teraz, to możesz sobie, za przeproszeniem, piernąć w oponkę. Jak jeszcze poczujesz dreszczyki pod wpływem spojrzenia i zachowania Igora, to ja przestanę czytać to opowiadanie:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Obawiam się. że o żadnych dreszczykach nie ma mowy, ani teraz, później raczej też nie…

  3. P
    Pati
    | Odpowiedz

    Czy kolejna część dopiero za tydzień? 🙁

Napisz nam też coś :-)