Nie ta chwila (VI)

with 16 komentarzy

seria "piękny drań"
 
Dziś trochę krótko, ale za to ze smaczkiem 😉 Mogą być błędy, bo korekta po łebkach. Oczy mi się już kleją 😉

 

I dopiero kiedy znalazł się w swoim pokoju, mógł sobie to wszystko na spokojnie poukładać w głowie. W towarzystwie Litki, w jej mieszkaniu, myślał wyłącznie o jednym. Wykrzywił twarz. W ogóle na tym wygnaniu dziwnie miękki się zrobił. Cóż, chyba pora wracać, na płatnego zabójcę to on się nie nadaje. Na seryjnego mordercę już bardziej.

Ktoś zapukał, a Żora cicho westchnął. Bardzo lubił mamę Dominiki, ale jej troskliwość czasami działała mu na nerwy.

– Dzień dobry. Nie zauważyłam kiedy wróciłeś – kobieta uśmiechnęła się promiennie, zatrzymując w drzwiach.

– Dziewczyna – odparł lekkim tonem.

– No tak, no tak. Będziesz na obiedzie?

– Tak. Potem wychodzę.

– Dobrze, my też. Kluczy nie zgubiłeś?

– Nie.

– Już zostawiam cię samego – roześmiała się, patrząc na jego pochmurną twarz. – Do zobaczenia na obiedzie.

Zzuł buty i położył się na łóżku, splatając dłonie za głową. Zamyślony patrzył w sufit, zastanawiając się, co ma zrobić. Jeszcze kilka dni temu wszystko było tylko zabawą.

Od wczoraj sytuacja się zmieniła.

Po pierwsze, nie chciał jej skrzywdzić. Przynajmniej nie w ten sposób, w jaki sobie zaplanował. Po drugie, miał do załatwienia sprawę z Marco, albo Mieczysławem, bo ten bydlak tak właśnie miał na imię. Po trzecie, powinien zorganizować jakieś dokumenty dla Litki, na wypadek gdyby faktycznie trzeba było się ewakuować. Po czwarte…

– Ale się kurwa wpierdoliłem! – syknął ze złością. – Zachciało mi się skraść całusa i jak na tym wyszedłem?

Miał jeszcze jedno wyjście. Seks. Upije ją albo czymś nafaszeruje, porządnie zerżnie i może mu przejdzie. Tylko co zrobi, jeśli nie? Znajdzie się w podobnej sytuacji jak Aleksandr, a tego nie chciał.

Czyli pozostały mu dziwki.

Spojrzał na zegarek. Teoretycznie by zdążył, ale dziwną niechęcią napełniała go sama myśl o zbliżeniu z innymi kobietami. Za to gdy tylko pomyślał o Litce, od razu zaczynał mu twardnieć. Czyli pozostała własna ręką i obraz jej ciała pod zamkniętymi powiekami. Westchnął. Trudno, na razie tym się zadowoli.

Przypomniała mu się sukienka, jaką kupił i nagle zaczął się śmiać.

Tak, na razie. Ale jeśli ona chce, aby stanął po jej stronie, musi dać mu coś więcej.

Siebie.

***

Nika pochyliła się na ramionami męża i czule pocałowała go w policzek. Zareagował błyskawicznie i sekundę później siedziała już na jego kolanach i w jego objęciach.

– Śpią? – wymruczał do jej ucha.

– Tak, zasnęły.

– To co? Zaszyjemy się w domku gościnnym?

– Przyznaj, czekałeś na to – roześmiała się, gładząc placami jego policzek.

– Od godziny już mi stoi.

– Sasza! Prosiłam!

– Ale jesteśmy sami, po co mam się wygłupiać? – dopytywał poirytowany.

Pokiwała zrezygnowana głową. W pewnych tematach bywał niereformowalny. Nie ukrywał swej zazdrości i zaborczości, chociaż na szczęście okazywał je tylko, gdy w pobliżu Dominiki zaczynał się kręcić inny mężczyzna. Tylko że takie sytuacje bywały coraz rzadsze, bo zła sława pana Soroczyńskiego zawsze zdążyła go wyprzedzić.

– Żora dzwonił?

– Tak. – Momentalnie się zachmurzył. – Dziwny jakiś był. Pytał, kiedy może wrócić.

– Jak sądzisz, już może?

– Wyciszyłem szum wokół tamtej sprawy, ale co innego mnie martwi.

– Wiem co, bo mnie także – posmutniała. – Czasami nawet boję się o rodziców.

– Nie powinnaś.

– To irracjonalny strach i nic nie mogę na to poradzić. Wiesz, że po części to twoja wina?

– Może – wzruszył ramionami, zamykając oczy i wtulając twarz w jej włosy. – Nikuś, chodźmy już, bo mi spodnie eksplodują.

– Najpierw do niego zadzwonisz i powiesz, że może wrócić. Dla świata będzie lepiej, jeśli będziesz miał na niego oko.

– Teraz?

– Tak teraz – przykazała surowo. – Zbyt lekko podchodzisz do tematu. Sasza, zrozum! On zaczął zabijać dla zabawy! Kto wie, co było wcześniej, bo wpadł dopiero przy tej zbrodni.

Westchnął. Kiedy jego zajączek mówił coś takim tonem, nie było zmiłuj się. Poza tym Dominika miała rację. Wypuścili w świat bestię, bezwzględnego mordercę, który w dodatku znakomicie potrafił się maskować. Nawet oni nie zdawali sobie sprawy, do czego jest zdolny, dopóki nie wybuchła afera.

– Obojgu nam na nim zależy, ale w jego głowie tyka bomba. Już za długo to trwa, za długo jest spokojnie. Sprowadź go do domu, proszę.

– Dobrze kochanie – westchnął. – A co potem?

– Nie wiem – odparła bezradnie. – Ale przy nas będzie bezpieczny. Sasza, on nigdy ci tego nie powie, ale kocha cię niczym ojca. Jesteś jedyną osobą, która ma na niego wpływ.

– Nie powiedziałbym, że jedyną.

– Możliwe. Zadzwoń, załatw to, a później będziemy się kochać – wyszeptała mu na ucho. – Też mam na ciebie szaloną ochotę.

– A nie możemy teraz?

– Sasza!

– Uparty z ciebie zajączek – wymamrotał, całując jej szyję. – Dobrze, dzwonię. Tylko weź tę rączkę z mojego kutasa, bo nie odpowiadam za siebie.

– Uhm – mruknęła. – Muszę ci jeszcze coś powiedzieć.

– Tak?

– Jestem w ciąży.

– Na pewno? – spytał nieswojo.

– Na sto procent. Nie cieszysz się?

– Kochanie… – Tylko on potrafił tak pieścić jej duszę samym tembrem głosu. Od tamtej chwili, gdy bez namysłu poszła za głosem serca, ani razu tego nie żałowała. Tak, wpadał w szał, czasami się kłócili, ale potrafili także szybko się pogodzić.

– Nawet nie wiesz jak się cieszę. – Czule ją pocałował. – Ale jak to będą bliźnięta, to ostrzegam, że ucieknę.

Roześmiała się.

– Żorik przyjedzie, to ci pomoże.

– Nic mu nie powiem, bo nie będzie chciał wrócić. No właśnie – Sasza zachmurzył się. – Czyli nici z upojnego seksu?

– Dzwoń do Żory, a później będzie upojny seks.

– Nie zaszkodzę dziecku? Nie zrobię ci krzywdy? – dopytywał natrętnie.

– Nie. – Uśmiechnęła się, opierając głowę o jego tors. Potem uniosła ramię i delikatnie pogładziła szorstki policzek. Tak, jak tysiące razy wcześniej. – Kocham cię.

– Ja ciebie też zajączku. – W ciemnych oczach nie dostrzegła ani odrobiny mroku. – Więc teraz zadzwonię do tego ancymona, a potem pokażę ci jak bardzo.

***

Niezdecydowana Litka stała przed lustrem, patrząc na własną, zarumienioną z emocji twarz.

Pierwszy raz publicznie pokaże się z partnerem, a przez publicznie rozumiała rodzinę. Co prawda znajomość z Żorą pozostawiała wiele do życzenia, ale była pewna, że on zachowa się przyzwoicie. Bała się jednak reakcji rodziców, zwłaszcza matki, bo ojciec stanowczo znajdował się pod pantoflem swej energicznej małżonki. Bała się reakcji na swój własny wygląd, na sukienkę, jaką założy, na mężczyznę, który będzie jej towarzyszył. Bała się, ale nie zamierzała stchórzyć.

– Będzie Błażej – powiedziała do swojego odbicia. – Z żoną.

Upięła jeszcze włosy, znalazła odpowiedni złocisty szyfonowy szal, aby nakryć plecy. Chociaż noce były ostatnio tak upalne, że spokojnie można było nic nie ubierać. Nie lubiła biżuterii i żadnej nie posiadała. Wzięła jeszcze torebeczkę, przeciągnęła błyszczykiem po ustach i zniecierpliwiona spojrzała na zegarek. Lecz zanim zdążyła się zirytować, ktoś zapukał do drzwi.

– Jesteś – powiedziała, możliwe że z ulgą.

– Jestem – pochylił się i pocałował ją w policzek. – Mała, wyglądasz jak marzenie. Podniecające marzenie i obiekt najbardziej mokrych snów – zażartował, wywołując krwisty rumieniec na jej policzkach.

Tym razem ubrany był bardziej elegancko. Spod niebieskiej marynarki widać było białą koszulę w niebieskie paseczki, z ciemniejszymi wstawkami przy kołnierzyku. Spodnie też były w kolorze bladego błękitu. Do tego brązowe buty, zegarek w tym samym odcieniu i okulary, chociaż słońce już zachodziło. Trzymał też w ręku ogromny bukiet kwiatów.

– To dla ciebie. Dostanę buziaka w nagrodę? – wymruczał, obejmując ją ramieniem.

– Lepiej nie.

– Ale jednego, proszę!

– Nie. To za karę. Zamiast powiedzieć mi, że ślicznie się prezentuję, ty znów bredzisz jak napalony nastolatek.

– No przecież powiedziałem – zaskoczony uniósł brwi.

– Chodźmy już proszę. Nie lubię się spóźniać. Aha. Masz przy sobie broń? – spytała surowo, łapiąc spojrzenie rozbawionych oczu.

– Mam.

– To ją zostaw.

– Nie dam rady.

– Dasz – oświadczyła.

– Mała, słowo, że nie dam. To trochę inny rodzaj broni – zakpił.

– Gdzie ją schowałeś?

Wtedy nieoczekiwanie chwycił jej dłoń i położył na wypukłości pomiędzy udami.

– Tutaj.

– No wiesz! – Aż się zapowietrzyła.

– Jesteś okropna. – Znów ją pocałował. – Wstaw kwiatki do wody i idziemy.

W butach na wysokich obcasach czuła się niepewnie, lecz podobało jej się mroczne spojrzenie jego oczu. Widać było w nich nie tylko podziw, ale i pożądanie.

A jaka kobieta nie chciałaby być obiektem pożądania?

Zwłaszcza takiego mężczyzny?

– To jest twój samochód? – spytała osłupiała. – Normalnie czołg! Większego nie mieli?

– Taki mi się spodobał, taki ukradłem.

– Nieee! Chyba żartujesz?!

– Pewnie że żartuję – roześmiał się, patrząc na jej minę. – Pani proszona do środka! – Szarmanckim gestem otworzył drzwi.

Okrążył auto, ale zanim zajął swoje miejsce, głęboko odetchnął.

Wyglądała pięknie, zbyt pięknie, a on faktycznie był napalony niczym nastolatek. Tym razem może nie być łatwo się wycofać. Pozostaje nadzieja, że w tłumie ludzi będzie musiał zachować przynajmniej pozory przyzwoitości.

O ile zdoła dojechać do celu.

Cholera, trzeba było jednak pójść na te dziwki!

– Podać ci adres czy poprowadzić? – spytała Litka, gdy już usiadł za kierownicą.

– Nie musisz. Wiem, gdzie jechać.

– Wiesz? – zaskoczona zmarszczyła czoło.

– Tak.

– Dobrze, nie pytam skąd, bo to i tak bez sensu – machnęła ręką. – A teraz ustalimy pewne zasady – dodała surowym tonem.

– Zasady?

– Masz być grzeczny, mało mówić i absolutnie unikać tematu naszego związku.

– Związku? To my jesteśmy w jakimś związku? – pokpiwał.

– Teoretycznym, dlatego masz unikać.

– Ładnie pachniesz. Co to za perfumy?

– Dostałam w prezencie od przyjaciółki.

– Od tej samej co pana gumowego?

– Nie zmieniaj tematu. Absolutnie unikaj rozmów o swoim wykształceniu… No właśnie – zakłopotała się. – Wcześniej się nie pytałam o takie rzeczy.

– Umiem czytać, pisać i strzelać. Na co mi więcej?

– Żora!

– To tutaj?

– Tak – westchnęła. Co prawda wyczuwała katastrofę, ale i tak była szczęśliwa. Po pierwsze pozbędzie się niechcianego towarzystwa Marka. Pod drugie, temu dupkowi żołędnemu Błażejowi, niech wyjdą oczy na wierzch. A po trzecie… W końcu nie będzie sama.

– Służę ramieniem Mała. Wiesz, że masz nieciekawą minę?

– To przez tą sukienkę – mruknęła, nerwowo poprawiając dekolt. – Coś czuję, że będzie jazda.

Roześmiał się tylko, a potem ją objął i poprowadził w kierunku wejścia.

Miała wrażenie, że patrzą na nich wszyscy, bez wyjątku. Szepczą po kątach, mierzą krytycznymi spojrzeniami. Zwłaszcza ją. Ale Julita postanowiła się nie poddawać. Tyle czasu walczyła o swoją godność, tak boleśnie wdeptaną w ziemię. Tak bardzo się starała, aby wyjść na prostą, uniezależnić się, pozbyć wspomnień, że teraz nie mogła tak po prostu zrezygnować. Sukienka była sprawdzianem. Towarzystwo Żory i świadomość, że pod spodem jest prawie naga, wprawiły ją w lepszy nastrój. Blade policzki poróżowiały, a Litka hardo odpowiadała na każde pełne potępienia spojrzenie. Ale wiedziała, że czeka ją jeszcze rozmowa z mamą i spotkanie z cudownym, wyjątkowy, wychwalanym pod niebiosa Mareczkiem.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    No proszę, niespodzianka za niespodzianką…. Sasha taki płodny, a Żorik to seryjny morderca … Nie spodziewałam się 🤯

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja się tylko zastanawiam, jak ja to odkręcę…

      • M
        Mel
        |

        Miłość jest dobra na wszystko😉

      • Babeczka
        |

        Optymistka 😉 ale ja też tak sądzę.

  2. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Czekam na te afery towarzyskie 😄 stęskniłam się za akcją w większym gronie 😍

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie, będzie 🙂

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Ten to będzie miał zryty beret.. Hahahaha…. Ależ masz wyobraźnię !!! Seryjny morderca …

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ostatnio Dextera zaczęłam oglądać 😉

  4. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Jest i Saszka z Nika😃teraz Żorka niech pokaże klasę i wszyscy zielenieją z zazdrości że Litce się udało uniezależnić od rodziców i do tego ma takiego przystojniaka inteligentnego

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Kolorki na pewno zmienią, pytanie czy nie na wściekłą czerwień 🙂

  5. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Widzę, że Saszka porzucił swoją manię gumek… 🤣
    No mam nadzieję, że Żora da popis i pokaże klasę, tak żeby Litka nie musiała się wstydzić. 😅

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Oj da popis 😉

  6. B
    Basia Kraj
    | Odpowiedz

    Żora twierdzi że nie będzie szedł tą samą droda co Sasza, jest dokładnie odwronie. On już wpadł po uszy, tylko jak to rozegra Litka?? Jestem coraz bardziej zaciekawona.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Litka po swojemu, raz na litość weźmie, raz obcasem przydusi 😉

  7. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Ten fragment o Nice i Saszy to jak przenieść się na chwilę do “Nie ten dzień”… achhh. Świetnie to wymyśliłaś taka niby kontynuacja a jednk odrębna historia.
    Żora zabija dla przyjemności? To się Litka zdziwi jak się dowie. Będzie ogień i dym..🔥
    Super ze poszli na przyjęcie razem coś czuję ze będzie ciekawie😄I co to za Błażejek 🤔zdziwi się chłopak jak zobaczy ich razem😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zdradzę że Błażejek to niespełniona miłość Litki 🙂
      Co do przyjęcia, będą iskry, będzie też coś nieprzyjemnego 🙁
      Nie wiem czy dam radę dać kolejną część po północy, ale jeśli nie, to najwyżej później.

Napisz nam też coś :-)