Nie ta kobieta (X)

with 23 komentarze

gdy zakochujesz się tak prawdziwie

 

Panie ostrzą pazurki 😉

 

– Ładnie wyglądam? – spytała znienacka, wprawiając go tym pytaniem w osłupienie.

– Co?

– Ładnie wyglądam? – powtórzyła cierpliwie, podchodząc bliżej.

– Tak – mruknął z niechęcią. – Teraz wracamy.

– Nie. Teraz rozbiorę się i wykąpię. Nago – dodała ze śmiechem. Oczywiście, nigdy w życiu by tego nie zrobiła, lecz nagle zrozumiała, że uwielbia go irytować czy denerwować. Na pozór opanowany i spokojny Konrad, tak naprawdę był niczym wrzący wulkan na kilka sekund przed erupcją. Nie pierwszy raz pomyślała też, że w ciemnym garniturze, białej koszuli, z tym błyskiem szaleństwa w czarnych oczach, wyglądał więcej niż seksownie. Nawet lepiej niż bez ubrania. A może to dlatego, że zdawała sobie sprawę, iż pod doskonale dopasowaną marynarką, kryło się atletyczne ciało, z wyrzeźbionymi mięśniami, z drapieżnymi tatuażami, a to wszystko nie było jedynie na pokaz.

– Na razie ładnie proszę – wycedził przez zaciśnięte zęby, obiekt jej kiełkującego z wolna zachwytu. Całkowicie nieświadomy coraz bardziej frywolnych myśli, krążących po głowie stojącej naprzeciwko dziewczyny.

– Dobrze, ale pod jednym warunkiem.

– Nie będzie żadnych warunków.

– Wrócę, jeśli ze mną zatańczysz. Z tego co słychać, część oficjalna z przemową już zakończona. Teraz będą jeść, bawić się i plotkować na potęgę.

– Jestem w pracy.

– Skoro tak – tym razem to ona była chłodna i opanowana. – To podejdź do niej profesjonalnie i po pierwsze, przestań nazywać mnie smarkulą, a po drugie, zapamiętaj sobie, że to ja wydaję tutaj polecenia.

– Że co? – zatkało go. Pochylił się ku niej i znacząco pociągnął nosem. – Piłaś?

– Trzy lampki szampana.

– A nie trzy butelki?

– Przykro mi, to twoja specjalność. To jak będzie? – drążyła temat.

– Dobra, chodź – burknął. – Tak nawiasem mówiąc, to na poszukiwania wysłał mnie twój ojciec.

– Na co mu ja? – wzruszyła ramionami, ruszając w powrotną drogę u jego boku. – Przecież ma swoją Magdusię.

– Nie marudź smarkulo. Zatańczymy, a potem zaszyjesz się w jakimś kącie i wytrzeźwiejesz.

Jagna bez słowa obróciła się na piecie, zmieniając kierunek. I oczywiście daleko nie uszła, gdy na jej ramieniu zacisnęła się silna dłoń, a muskularne ramię opasało talię.

– Nosz kurwa! – zaklął. – Co ja mówiłem? Obiecałem ci ten cholerny taniec?

– Kazałeś zaszyć się w kącie i wytrzeźwieć.

– W domu, we własnej sypialni.

– Nie mam ochoty. Będziesz musiał mnie tam zawlec siłą.

– Jakoś nie przewiduję problemów – odparł złośliwie. – Przestań zachowywać się jak rozkapryszone dziecko i chodź. No dalej!

– A zatańczysz?

– Tak, raz. Idziemy.

– Co ci tak zależy?

– Barman serwuje darmowe drinki. Poza tym może wyrwę jakaś babę i będę mógł ją przelecieć.

– Aha – bąknęła, tracąc nagle swą straceńczą odwagę. Poczuła też wstyd. Miał rację, a ona niepotrzebnie się upierała. – Dobrze, puść mnie.

Posłuchał, chociaż miała dziwne wrażenie, że niechętnie. Gestem pokazał, że ma iść przed nim. Posępnie wpatrywał się w smukłą kobiecą sylwetkę, zastanawiając się, czy jednak nie powinien rzucić tego wszystkiego w diabły. Tylko szkoda zajebistego seksu. Dziwki nie były tak pomysłowe jak Magda, a na znalezienie innej partnerki, nie miał ochoty. Poza tym miała rację. Może los dał im jeszcze jedną szansę, na to, aby mogli być razem? Tylko dlaczego myślał o tym z coraz większą niechęcią?

Jagna nie żartowała. Z gracją i wdziękiem, które tak często przyciągały jego spojrzenie, podążyła wprost na specjalnie zbudowany parkiet, zresztą niezbyt duży, jak na liczbę zaproszonych osób. Zatrzymała się pośrodku i odwróciła. W oczach miała odrobinę lęku, na policzkach lekkie rumieńce i uśmiechnęła się z taką niepewnością, że nie mógł teraz się wycofać i tak jej zostawić. Bo dostrzegł w nich także nadzieję.

Zaklął w duchu, po czym podszedł do niej, mijając tańczące pary. Nie zwrócił uwagi na pełne ciekawości i podziwu spojrzenia, bo nawet wśród tego tłumu, pełnego eleganckich i wymuskanych mężczyzn, był niczym jastrząb wśród gołębi. Prawdziwy drapieżnik, zwinny, bezlitosny, nie stosujący się do żadnych reguł. To dawało się wyczuć w każdym jego ruchu, w każdym spojrzeniu ciemnych, błyszczących oczu i w każdym grymasie zaciśniętych surowo ust.

Nie krępował się tymi spojrzeniami, nie obawiał reakcji Krzysztofa czy gniewu Magdy.

Bo skoro coś obiecał…

Objął ją w pasie, lekko się pochylając, a ona położyła obie dłonie na jego ramionach. Zrobiła to z nieśmiałością i przez drobne kobiece ciało przebiegł lekki dreszcz, bo niezwykłym było uczucie towarzyszące dotykowi jego rąk. Ale Konrad nie zamierzał na dotyku poprzestać. Przycisnął ją do siebie z tak jednoznaczny sposób, że na szczupłych policzkach dziewczyny ukazał się intensywny rumieniec. Dostrzegł to bez problemu, pomimo panującego półmroku i szeroko się uśmiechnął.

W końcu to ona chciała tańczyć.

I nie zrezygnowała. Z dziwną hardością uniosła głowę, zadarła podbródek, odważnie patrząc prosto w jego oczy. Utonęła w nich, w ich mroku i tajemniczości, w ogniu, który od tak dawna spalał jego duszę. Nawet nie dostrzegła, że uniosła ramię i niezwykle subtelnie, dotknęła opuszkami palców zaciśniętych surowo ust. Sunęła po nich tak delikatnie i tak stanowczo jednocześnie, że sam ten dotyk, obudził w nim szaleństwo. A kiedy wkradła się pomiędzy wargi, dotknęła śliskiej powierzchni zębów, o mało co jej nie odepchnął.

Mógł zrozumieć własne pożądanie czy nagłe podniecenie, ale tego, co właśnie poczuł, nie rozumiał. Mimo to rozluźnił napięte mięśnie i lekko przygryzł koniuszek tego cudownego paluszka, a wtedy to ona uciekła dłonią w popłochu.

Lecz nie pozwolił jej uciec ze swoich ramion.

– Nie ma mowy Jagienko – wyszeptał schrypniętym głosem, jeszcze bardziej się pochylając. Odurzył go zapach jej włosów, aksamitnej skóry, perfum, których użyła. Mógł ją sobie nazywać smarkulą, ale to była już kobieta. Cudowna, delikatna kobieta, o wielkim sercu i ogromnej potrzebie miłości. Nie był aż tak głupi, żeby tego nie zauważyć. Na początku zachowywała dystans. Lecz z każdym dniem, każdą ich rozmową, patrzyła na niego z coraz mniejszym strachem, a z coraz większym podziwem. I chociaż powinien to brutalnie zakończyć, zdusić w zarodku, to nie potrafił tego zrobić. Najmniejszego kroku wstecz, chociaż było to igranie z ogniem. Gdzieś tam w tłumie stała Magda, a ona nie była naiwną kretynką. Dostrzegała więcej niż on chciał dostrzec. Dopiero teraz do niego dotarło, dlaczego tak żartobliwie mówiła o swej zazdrości. Lecz to nie była dobra chwila, aby się nad tym zastanawiać.

Kołysali się w rytm muzyki, będącej niczym leniwy, toczący swe wody strumień. Ta muzyka hipnotyzowała swym aksamitnym brzmieniem, wyciszała subtelnością emocji i pobudzała do życia to, co było dotychczas ukryte. On pochylał się tak bardzo, że niemal czuła dotyk jego ust na swoich wargach, bo oddzielało ich zaledwie jedno tchnienie. Jeden oddech, przesycony tajemnicą i kiełkującą namiętnością. Ona otoczyła ramionami jego szyję, splotła palce na karku, wtuliła się w silne, umięśnione ciało. Czuła też, że jego ręce zsunęły się w dół, znalazły na granicy tego co wolno i czego nie powinno się robić.

I nagle z przerażającą jasnością zrozumiała, że chciałaby mu pozwolić na więcej. Może nie dziś i nie jutro, ale kiedyś na pewno tak. Na niczyich warunkach, bo nie o warunki tu chodziło. Musiała być jedynie pewna i siebie, i jego. Więc kiedy Konrad zapragnął nagle ją pocałować, ze spokojem położyła głowę na jego piersi, wtulając się policzkiem w miękką tkaninę koszuli.

Za to on niemal zawył z rozczarowania. To pozornie niefizyczne uczucie, było wręcz bolesne i przyniosło ze sobą jedynie gniew. Co za mała, wstrętna…! złorzeczył jej w duchu. Miał ją za takie niewiniątko, a ona prowokowała go, doprowadzając nad krawędź, aby później zepchnąć w odmęty szaleństwa. Już on kurwa jej pokaże, jak tylko ją dorwie sam na sam. To, co zrobił Magdzie, wyda się niewinną zabawą i… Zamrugał oczyma. Całkowicie mu odbiło, skoro porównywał Jagnę ze swoją eks. W zasadzie to nie powinien nawet się do niej zbliżać, bo tylko ją skrzywdzi. Tego akurat był pewien.

Spojrzał z góry na wtuloną w niego dziewczynę. Drobną, po dziecięcemu bezbronną i tak cholernie podniecającą w swej bezbronności. Chociaż, Konrad uśmiechnął się z przekąsem, coraz częściej pokazywała też pazurki. Za kilka lat to będzie cudowna, silna i seksowna kobieta. Może nie powali nikogo urodą, ale niejednego zafascynuje ten niezwykły urok, który wokół siebie roztaczała, nieuchwytny czar, emanujący z każdego gestu i spojrzenia.

Szkoda jej na takiego pokręconego drania jak on. Nawet jeśli miałoby się skończyć tylko na seksie. Zwłaszcza gdyby na tym miało się skończyć.

– I jak? – spytał szeptem. – To już chyba trzecia piosenka, zauważyłaś?

– Tak, trzecia – potwierdziła z uśmiechem. – Szkoda przerywać, skoro tak mi dobrze.

– Mnie też, ale twój ojciec patrzy na nas więcej niż podejrzliwie.

– Też? – Uniosła głowę, a on nie tylko słyszał, jak mocno zadrżał jej głos. Musiał zamknąć oczy, by odciąć się od tego widoku, od rozświetlonej szczęściem twarzy i chyba właśnie w tym momencie postanowił, że musi odejść. Rzucić to wszystko w diabły i uciekać, gdzie go zaniesie podły los oraz własne wybory.

– Powinnyśmy to przerwać – wychrypiał.

– Więc dlaczego wciąż mnie trzymasz?

– Nie trzymam.

– Trzymasz, podczas gdy mu stoimy w bezruchu, chociaż muzyka już umilkła.

– Umilkła? – Jak w transie rozejrzał się dookoła. Poluzował też uścisk ramion i wtedy Jagna wspięła się na palce i pocałowała go w policzek.

– Dziękuję.

Jedno słowo, zdolne pomieścić tyle emocji. I jeden uśmiech, który potrafił tak głęboko wbić się w jego serce. Nawet wściekłe spojrzenie stojącej nieopodal Magdy, nie zepsuło mu humoru. Nie wiedział jeszcze, że była narzeczona, będąca także obecną kochanką, szykowała się właśnie do walki na śmierć i życie. A do dyspozycji miała broń, której mógł się nie oprzeć.

Jego szaleństwo i jego wspomnienia. Ich wspomnienia. Duchy przeszłości, które zamierzała przywołać do życia, tak, aby wypełniły dawną pustkę i przywróciły uczucia, które już od dawna były martwe. Zresztą, nie karmiła ich swoją miłością, ale nienawiścią do pasierbicy i pragnieniem zdobycia tego, co zawsze. Wszystkiego.

– Żaden mężczyzna mną nie wzgardził i ty nie będziesz pierwszy – wycedziła przez zęby, patrząc na plecy, oddalającego się Konrada. – Nie będziesz, chociaż miałabym kłamać, oszukiwać, dawać sobą poniewierać, a nawet zabić tego starego capa! A już na pewno nie ustąpię pola tej pokracznej dziwaczce! Będziesz miał dwa tygodnie, aby ją w sobie rozkochać. Później to ja na powrót rozkocham cię w sobie – zakończyła z triumfem, aby kilka sekund później wrócić do swej roli idealnej żony. I tylko ona sama wiedziała, ile to ją kosztowało, chociaż rachunek za jej gniew miał zapłacić ktoś inny.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Och, to takie urocze. 😀 mięśniak Kondzio z delikatną Jagienką. 😀
    no a Magda jak zwykle – wariatka. tak właśnie ją widzę.
    do następnego, Babeczko. 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No faktycznie, mocno kontrastowa wyszła mi parka 🙂

  2. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Dobre uczycia w Konradzie są jak kwiat, który wyrasta z kamienia…. Gdy okoliczności zewnętrzne sprzyjają i pojawiają się ciepłe muśnięcia wiatru to rośnie bujnie nawet trochę wbrew sobie…. Ale gdy klimat się zmienia i kamień otacza mróz emocjonalny to kamień zamyka się i kwiat uczuć umiera…. Konrad jest jak róża jerychońska…. Podlana bujnie rośnie, ale gdy brak wody zamiera usychając……
    Tak mi się jakoś sentymentalna nuta włączyła

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Czyżby po lampce winka? :-))) Ja bym bardziej Kodzia do cebuli porównała i to nie ze względu na zapach…

      • A
        AinaIgn
        |

        No fakt lampka wina była ale to bardziej że zmęczenia taki nastrój.. .. Swoją drogą jak ty mnie znasz 😁😉🤣

      • Babeczka
        |

        😀 Ja po winie bywa frywolna, a po szampanie idę spać w tempie ekspresowym ;-)))

  3. M
    Moniaa
    | Odpowiedz

    Świetne!
    Aż strach pomyśleć co Magda może zrobić.. podła kobieta 🙈

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jak to co? Podkręci akcję 🙂

  4. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Magda trochę psychopatka 😯🙈😂, co z tego będzie oj co z tego będzie. A co do Jagny no mysle że fajnie by było gdyby się w końcu przełamali. Tylko hm… Jeśli Jagna dowie się, że Konrad to były narzeczony Magdy nie wiem czy będzie w stanie mu to wybaczyć.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Obowiązkowo się przełamią, potem załamią, a na końcu będziemy wszystko sklejać 🙂

  5. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Ok. Mam ochotę zetrzeć Magdę z powierzchni ziemi…. Do tej pory mnie irytowała,ale ona jest psychopatką. Większą i dużo bardziej niebezpieczną niż Konrad. (Choć Konrada za psychola nie uważam. )

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Chciałam wzbudzić w was odrobinę sympatii do Magdy, ale chyba zrezygnuję 😮

  6. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Zazdrosna kobieta bywa bardzooo niebezpieczna!
    A Jagna coraz bardziej mi się podoba😉
    No Konrad trzymaj się 😂

    • M
      Mel
      | Odpowiedz

      Babeczko uwielbiam jak opisujesz emocje… Już Ci to kiedyś pisałam, ale powtórzę 😉właśnie między innymi to Cię wyróżnia z wśród wielu, że świetnie budujesz i opisujesz emocje❤️

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Co do zazdrosnej kobiety, to święta prawda 🙂
      I dziękuję, zdradzę, że to budowanie i opisywanie emocji jest tym, co najbardziej mi się podoba w pisaniu. To jest… ach! Normalnie, delicje!

  7. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Jagna stała się odważna po alkoholu 😁 Konrad ciasno w spodniach 🤣 Magda ty jesteś jakąś nienormalna brak ci piątej klepki 😡

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To ja cichutko dodam, że Jagna będzie odważna również bez alkoholu 🙂 I faktycznie, Konrad będzie musiał zamiast obcisłych dżinsów, zacząć nosić luźne dresowe 🙂

  8. S
    Syla
    | Odpowiedz

    Oj Madzia jeszcze tego pożałujesz… Jagna da radę!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ech… Nic nie napiszę, bo zdradzę za dużo akcji 😉

  9. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Cudowny rozdział, pięknie odpisałaś myśli i uczucia Jagny i Konrada❤ przeczytałam sobie kilka razy:) uwielbiam Kondzia, ale na pewno zaraz będę go przeklinać, ale przetrawamy to wszystko razem co tutaj dla nas przygotowałaś 😉 Jagna z brzydkiego kaczatka zmienia się w pięknego łabędzia nie tylko zewnętrznie ale i wewnętrznie 😚

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję!
      Aż się boję dać kolejną część, bo tam sobie poeksperymentowałam z seksem 😉 co nie każdemu może się spodobać, zwłaszcza, że Jagny w 11 mało, za to Kondzia z brzydszej strony dużo 😉

      • S
        Syla
        |

        Czekamy z niecierpliwością

      • B
        Babeczka
        |

        Dam jeszcze dziś 🙂

Napisz nam też coś :-)